18 listopada 2010

O tym, że pierwsze miłości bywają trudne

Kojarzycie sytuację, kiedy rodzic popisuje się swoim dzieckiem? Mówi: - Zrób pa-pa cioci! Pokaż, jaki jesteś duży! Pokaż, ile masz problemów! No pokaż... Bij brawo! Braaawwoooo!

Kojarzycie prawda?

Otóż. Będę się teraz popisywać Ewulczitą :) Kiedy wołam kici-kici, ta rozgląda się za Tramaluchem (zwanym Kotem Wspaniałym). Sprawdza, czy nie ma go na parapecie, na kanapie, przeczesuje powierzchnię swoim malutkim radarem... Ha! I czyje dziecko jest zdolniejsze? ;)))


A jeśli mowa o kocie... Ewulczita kocha Tramala całym sercem. Kiedy go widzi - piszczy radośnie, chichocze, wyciąga w jego kierunku tłuste łapki, próbuje schwytać choć kawalątek swojej futrzanej miłości. Niestety, miłość to nieodwzajemniona. Od pewnego czasu Tramaluch odkrywa, że Ewka to jednak człowiek, tyle że bardziej nieprzewidywalny i dziki, niż ta dwójka, co z nim mieszka od dawna. Odkrycie to trochę go niepokoi. I mimo że uwielbia spać w łóżeczku Ewy, w jej foteliku samochodowym, gondoli od wózka czy krzesełku do karmienia - stara się nie przebywać tam w tym samym czasie co ona. Mamy tu sytuację z pierwszym zawodem miłosnym Ewulczity. Malutkie, złamane serduszko. Nawet teraz - ona leży na kanapie i patrzy na niego wzrokiem pt. ja cię kocham, a ty śpisz, a on drzemie w foteliku samochodowym, odwrócony do niej sami-wiecie-czym...

:)