7 lutego 2012

Wspominka

Jakoś jesienią to było. W 2009 roku. Na obiad był makaron z wędzonym łososiem i suszonymi pomidorami. I mimo że wszystkie składniki bardzo lubiłam, jakoś trudno mi się jadło tego dnia. Z trudem przeżuwałam, wszystko mi źle pachniało, obiad określałam jako wytrawny, ale w nie do końca pozytywnym znaczeniu tego słowa. Kilka dni później na teście zaróżowiły się dwie kreski :) Pomyślałam wtedy, że to przez ciążę, że później znowu polubię i tego wędzonego łososia, i suszone pomidory...
Ale tak się nie stało! Minęło tyle czasu! W sklepie robi mi się słabo, gdy widzę słoiczek z pomidorami, wczoraj otworzyłam jakiś blog kulinarny i przeczytałam tytuł - pasta z suszonych pomidorów... I normalnie mdłości miałam :D Jak to możliwe? :) I - dlaczego, o dlaczego nie reaguję tak na czekoladę??? ;)
A tak mnie na wspominki wzięło, zdjęcia oglądam :)