6 marca 2012

Ewa czyta, puka i pokazuje! (Jest tam kto?, Gdzie idziemy? , wyd. Zakamarki)



W natłoku nowości nie chciałabym zapomnieć o książkach kupionych już jakiś czas temu. Szczególnie, gdy są to pozycje, które nieustannie bawią małą Ewulczitę! :) Kiedy podtyka mi pod nos jedną, niemal rozkazując: - Mama, czytać! - jestem przekonana, że za minut kilka przyniesie drugą. Traktuje je jak zestaw. Pewnie dlatego, że są podobne - ta sama autorka i ilustratorka, wydane przez to samo wydawnictwo... Na dodatek obie aktualnie mają wyczerpany nakład! Ewka w ogóle się temu nie dziwi :)
Jest tam kto? i Gdzie idziemy? (tekst i ilustracje: Anna-Clara Tidholm, Wydawnictwo Zakamarki) to jedne z pierwszych książeczek, jakie nabyłam dla córy, a już na pewno pierwsze z Zakamarków (i nie ostatnie, jak pokazuje czas ;)). Przeglądałam je kilka razy zastanawiając się, jak ta zawartość ma zainteresować malucha. "Czy to nie jest zbyt oszczędne, monotonne, nudne?" - zastanawiałam się ja, matka żółtodziób :) Aż przestałam się zastanawiać i posłuchałam intuicji. - Słusznie zrobiłaś! - zakrzyknęłaby Ewka. No gdyby akurat nie spała... :)


W Jest tam kto? idziemy w odwiedziny i zaglądamy do każdego pokoju w małym czerwonym domku. Nie jesteśmy jednak źle wychowani, dlatego w każde drzwi energicznie pukamy!
Puk, puk, puk!
Jest tam kto?
Cztery małpy
Rozrabiają
Że ho, ho!
Niepozorny domek mieści w sobie aż pięć pomieszczeń, także mamy wiele do oglądania. Spotykamy małego Kajtka, wspomniane już małpy, pana z kotkiem, rodzinę królików i szykującą się do spania misiową gromadkę. Niby niewielka książeczka, ale ile mały czytelnik ma okazji do nauki!


Drzwi mają różne kolory, zatem ćwiczymy ich rozpoznawanie. Kajtek jest jeden, małpy cztery, misiowa rodzina to trójka dzieci i dwa dorosłe misie - za każdym razem sprawdzamy z Ewką, ile osób zamieszkuje dane pomieszczenie (taka wizyta pielęgniarki środowiskowej ;)), liczymy, liczymy, liczymy... Dostrzegamy także całe mnóstwo drobiazgów: piłkę, zegar, nocnik - uczymy się nowych słów! Ale nade wszystko lubimy te drzwi i w nie pukanie :) Puk, puk, puk!

W Gdzie idziemy? wyruszamy na dłuuugi spacer. I nie ma wózka, nie ma noszenia! Idziemy: tup, tup, tup! Zupełnie jak ja z Ewką :) Dzielnie drepcze ta moja córa i dopiero po naprawdę długiej trasie wiesza się na mojej ręce i jęczy: - Bolą nuchyyy, apa! :) (w dowolnym tłumaczeniu: - Zaraz mi odpadną moje małe, słodkie nóżki, więc - do licha - weź mnie natychmiast na ręce!)



Zamiast drzwi - tym razem droga. Droga, która bywa wąska, kręta, pod górkę, długa... Różne nowe określenia, hurra! :) Zamiast pomieszczeń - przeróżne sytuacje! Są pojazdy, zwierzaki, dorośli i dzieci, ogóły i szczegóły - cała masa nowych słów.  A czasem i zabawa w skojarzenia...
Długa droga
Gdzie idziemy?
Stań i popatrz!
Samochody
Krokodyle
Jadą w dal
Na spacerach często korzystam z powiedzonek z tej książeczki :) I stajemy, i patrzymy... :)


Zdjęcia z książeczkami robiłam wczoraj rano. Ewa wstała o 6.30 z krzykiem: - Pociogi! Pociogi! A ja musiałam te tory szybko budować, żeby pociągi mogły pojechać :) Szkoda tylko, że główny maszynista z godziny na godzinę słabł, a jego oczka stawały się bardziej szkliste :( Wirus w dom, smutek w dom. Trzymajcie kciuki za zdrówko Ewki!

KWESTIA TECHNICZNA - może się zdarzyć, że się posypie na chwilę lub dwie ten mój blog. A to dlatego, że zmieniam szablon... Znowu! Mimo że bardzo lubię aktualny, denerwują mnie ograniczenia techniczne z nim związane. Także ten tego - przepraszamy za usterki!


Korzystam z okazji i serdecznie dziękuje rodzince brata W. za pokuzynowe tory i pociągi. Robią furorę!