18 listopada 2010

17 O tym, że pierwsze miłości bywają trudne

Kojarzycie sytuację, kiedy rodzic popisuje się swoim dzieckiem? Mówi: - Zrób pa-pa cioci! Pokaż, jaki jesteś duży! Pokaż, ile masz problemów! No pokaż... Bij brawo! Braaawwoooo!

Kojarzycie prawda?

Otóż. Będę się teraz popisywać Ewulczitą :) Kiedy wołam kici-kici, ta rozgląda się za Tramaluchem (zwanym Kotem Wspaniałym). Sprawdza, czy nie ma go na parapecie, na kanapie, przeczesuje powierzchnię swoim malutkim radarem... Ha! I czyje dziecko jest zdolniejsze? ;)))


A jeśli mowa o kocie... Ewulczita kocha Tramala całym sercem. Kiedy go widzi - piszczy radośnie, chichocze, wyciąga w jego kierunku tłuste łapki, próbuje schwytać choć kawalątek swojej futrzanej miłości. Niestety, miłość to nieodwzajemniona. Od pewnego czasu Tramaluch odkrywa, że Ewka to jednak człowiek, tyle że bardziej nieprzewidywalny i dziki, niż ta dwójka, co z nim mieszka od dawna. Odkrycie to trochę go niepokoi. I mimo że uwielbia spać w łóżeczku Ewy, w jej foteliku samochodowym, gondoli od wózka czy krzesełku do karmienia - stara się nie przebywać tam w tym samym czasie co ona. Mamy tu sytuację z pierwszym zawodem miłosnym Ewulczity. Malutkie, złamane serduszko. Nawet teraz - ona leży na kanapie i patrzy na niego wzrokiem pt. ja cię kocham, a ty śpisz, a on drzemie w foteliku samochodowym, odwrócony do niej sami-wiecie-czym...

:)

17 komentarzy:

  1. myślę, że Tramal czeka, aż Ewka trochę podrośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cha cha!
    tak mi się na wspominki...
    u mojej babci zawsze było pełno kotów i ja wieku lat 2 czy 3 też darzyłam je miłością.. nigdy nieodwzajemnioną i pamiętam dokładnie moment kiedy koty chowały się przede mną pod kanapą, a ja chcąc by wyszły do mnie (przecież chciałam się bawić... ) ciągnęłam je za ogon. a one dalej pod tą kanapę... i pamiętam moje myśli dziecięcia zdziwionego: "dlaczego on nie chce do mnie wyjść??.."

    OdpowiedzUsuń
  3. też mamy kota i także to miłość nie odwzajemniona - Kropki i Julka :) Jestem zdania że kot to zwierzę dla takich ludzi w naszym wieku.One już taki maja stosunek do dzieci że wolą się wycofać niż stanąć w konfrontacji :D

    OdpowiedzUsuń
  4. uderzasz do moich jutubowych filmikow?:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak byłam mała...o boshe, wstyd się przyznawać. A najgorsze jest to, że udokumentowane to jest zdjęciami czarno-białymi! (Swoją drogą mogłabym zeskanować, byłaby kupa śmiechu).
    No więc jak byłam mała (przedział wiekowy 'znęcania się' nad kotem 2-4 lata)...to chodziłam nosząc kota - Siwa miała na imię [choć bura była] i mieszkała u Babci - na rękach jak dziecko, wąchałam Babcine perfumy w kulce, a później kazałam wąchać je kotu. Ale to jest nic. Tak wielką pałałam miłością do kota, że...kiedy chciałam pokazać jak go kocham, to kładłam się na podłodze...cóż, dusząc go całym swoim ciężarem :) Z opowieści wiem, że ten kot ledwo dyszał, łapki mu tylko wystawały i ogonek. No ale jak miał nie dyszeć jak raz robił się płaski, raz wypukły, raz płaski... :D
    Ale długo żył, naprawdę!

    Z kolei śmieszna historia życia mojej młodszej siostry:
    Wchodząc do domu trzeba było przejść długi korytarz, na końcu którego skręcało się w lewo do kuchni. I był taki czas, kiedy mama przez kilka dni wędziła kiełbasę. Otwarcie drzwi wejściowych zawsze kończyło się wpuszczeniem do domu kota. Kot szybko leciał do kuchni, wskakiwał na blat i dopierał się do leżącej w misce kiełbasy. Ojciec stworów tych nie lubi i nie patyczkuje się z nimi. Brał kota i z takim okrzykiem wyrzucał go za drzwi: "Wy***alaj wstrętny kocurze,a nie wpie***asz kiełbasę!"
    Pewnego dnia kot ponownie wbiegł do domu, kierując się tempem expresowym w stronę kiełbasy. Moja maleńka wtedy siostra (ok. 2 lat) widząc to, zareagowała szybko. Wzięła kota na ręce i biegnąc z nim do drzwi krzyczała: "Wypetalaj wstetny tocie, bo wptalasz telbase!" :D

    Się rozpisałam... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No...a kotu do śmiechu nie było!


    :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Milosc? Koty kochaja swiety_spokoj i pelna miseczke -:)
    Sa chwile, kiedy mysle inaczej, ale to tylko dlatego, ze nie jestem kotem-;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Battito... historia świetna....
    a może Ewulczita powinna zostać wyposażona w jakiś smakołyk Tramali ;) bo podobno koty kochają tych co ich karmią ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. tak! owińcie ją tuńczykiem!:D

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tam koty aprobuje jak biegają na podwórku - moje dziecko czyni inaczej kocha wszystko co ma łapy i daje się głaskać wczoraj odkryłam podrapane rączki na pytanie co sie stało igor odparł , tu cytuje :" Ciciuch zrobił ała mami Ciciuch kochany nie płakałam " i

    OdpowiedzUsuń
  11. hahahaha
    Oj Tramal gdyby tylko Tytus umiał pisac to by Ci dał znac, że najgorsze dopiero przed Toba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj Maja, powstrzymalam sie, zeby tego nie napisac, a ty sie wygadalas-:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. a to dopiero pierwsze zawody... a przyjda takie gorsze, jak ma sie np 10 lat... boje sie tego

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)