12 maja 2019

0 Po ciemku, czyli co się dzieje w nocy

Taki wielki format i tyle ilustracji. Tymczasem zastałam nad nią ośmiolatkę. Siedziała, siedziała, siedziała. - Mamo, niby dla małych dzieci ta książka, prawda? A tyle w niej ciekawych rzeczy! I wcale nie tak mało tekstu... Mogłam tylko przytaknąć.





Po ciemku, czyli co się dzieje w nocy (tekst: Monika Utnik-Strugała, ilustracje: Małgosia Piątkowska, Nasza Księgarnia)

Kiedy moja córeczka była mała, często budziła się w nocy. Musiałam do niej wstawać, karmić ją i tulić, by ponownie usnęła. Początkowo takie pobudki nie przychodziły mi łatwo. Z czasem zaczęłam się jednak przyzwyczajać, a nawet dostrzegać pewne plusy – mogłam bowiem obserwować, co się dzieje na świecie, gdy wszyscy smacznie śpią.
Zauważyłam, że w oknach pobliskiego biurowca do późnej nocy pali się światło, choć pracownicy dawno już wyszli do domu – to sprzątaczki porządkowały gabinety. Że gdy wszyscy odpoczywają, na ulicach pustego miasta ciężko pracują polewaczki czyszczące jezdnie. Że sąsiad ślęczy przy biurku i coś pisze. Że przez trawnik przebiegła mysz. I że już o piątej pod okoliczne sklepy podjeżdżają pierwsze samochody załadowane pod dach świeżym chlebem. Słowem, zrozumiałam, że noc skrywa mnóstwo tajemnic, których nigdy bym nie odkryła, gdybym nie musiała wstawać do córki.
Chcecie dowiedzieć się, co jeszcze dzieje się po ciemku? To posłuchajcie. 
To tekst ze strony internetowej Naszej Księgarni, zajrzyjcie tam, by podglądnąć więcej rozkładówek, które naprawdę są ciekawe i miłe dla oka. Ile czasu mógł trwać proces twórczy?! Skoro autorka przygląda się "nocnym sprawom" na prawie 30 rozkładówkach? Przygląda się wnikliwie, patrzy uważnie, pod wieloma kątami. Nawiązuje nie tylko do astronomii, ale i m.in. do historii, biologii, ekologii czy kultury. Dajcie się namówić na wycieczkę z pewną dziewczynką i chłopcem oraz bardzo mądrym białym królikiem...



Czytaj więcej »

15 kwietnia 2019

1 Był sobie Kosmos

Całkiem niedawno malowaliśmy różnej wielkości bombki styropianowe, trochę się spierając o to, czy Pluton to planeta... Konstrukcja z listewek okazała się stabilna i nasz własny układ słoneczny zawisł pod sufitem. Później okazało się, że w przedszkolu właśnie odbywają się zajęcia o planetach i Wojtek żywo reaguje na planety. Również, gdy widzi je na witrażu i trwa kościelna uroczystość. - Saturn, mamo, widziałaś? Saturn, tam jest Saturn. Saturn, nie? Saturn, popatrz... I jak tu nie zgodzić się na przetestowanie nowej gry Wydawnictwa Hipokamus Był sobie Kosmos?



Gra planszowa Był sobie Kosmos (wydawca: Hipokampus)

Najkrócej mówiąc - celem gry jest dotarcie do czterech (z ośmiu) planet układu słonecznego. Pobranie do pojemnika próbek do badań naukowych i powrót na Ziemię. Kto pierwszy wykona te wszystkie czynności - wygrywa. Podobnie jak w przypadku gry Pierwsza pomoc - to nie jest gra dla nastawionych na tempo, adrenalinę i nagłe zwroty akcji. Tu trzeba kombinować, przeliczać, odpowiadać na pytania i mieć nadzieję na więc "szans" niż "pechów" ;) Być uważnym i nie pogubić się w dużej ilości dodatków. Kostka zwykła, kostka funkcyjna, talia kart z pytaniami, talia Szansa / Pech, pojemnik próbek do badań naukowych, żetony, kryształki... Ufff! Jakby tego było mało, w ukończeniu misji nie pomaga para Kosmicznych Rabusiów. Zatem po pierwsze czytamy instrukcję, potem drugi raz i trzeci podczas rozgrywki. I raczej do planszy zapraszamy dzieci w wieku 7+ / 8+. Nie przejmujemy się, że pierwsza gra idzie kulawo. Szczególnie jeśli okazuje się, że mamy luki w wiedzy wielkości czarnej dziury (tej samej, której ostatnio zrobiono poruszone zdjęcie ;)).




 

30 marca ogłosiłam konkurs i dziś powinny być wyniki. Wybaczcie, ale wciąż obradujemy. Wybór nie jest łatwy, sami zobaczcie...




Galerię prac znajdziecie na FB, dokładnie TUTAJ.

ROZWIĄZANIE KONKURSU

Po pierwsze - przepraszam za opóźnienie. Po drugie - dziękuję za wspaniałe, różnorodne prace. Po trzecie - kilka słów o wyłanianiu zwycięzców. W jury było pięć osób. Nie mogłam podejmować decyzji sama, bo kojarzę lub znam kilka z osób, które wzięły udział w zabawie. Zatem - 5 osób w jury, każda z nich miała wybrać pięć prac i uszeregować je według punktacji (od 1 do 5 punktów). Po czwarte - gratuluję Eli, która zamknęła wszechświat w słoiku i zdobyła 17 punktów. Gratuluję również Lilce i jej pastelinowej wizji (14 punktów) oraz Mateuszowi, który zyskał chyba fajny, edukacyjny plakat do pokoju (13 punktów). Gdybym miała więcej nagród, przyznałabym je wszystkim uczestnikom. No ale nie mam. Dziękuję za udział w konkursie, z wygranymi skontaktuje się mailowo.
Czytaj więcej »

11 kwietnia 2019

6 Panna Czytalińska #6 (komiksy)


Panna Czytalińska: Komiks to jest książka obrazkowa. Ale na jednej stronie nie jest jedna ilustracja, tylko kilka. Te ilustracje są kolorowe, jeszcze nie spotkałam się z komiksem, który nie byłby kolorowy. Ilustracje są w okienkach, są na nich bohaterowie i dymki, w których jest napisane, co mówią. Mogą być komiksy o bardzo różnych rzeczach - od księżniczek po superbohaterów. Czytam komiksy od dwóch lat co najmniej, pamiętam, że w pierwszej klasie w świetlicy czytałam takie o Kaczorze Donaldzie. Ale czy wcześniej? Nie pamiętam. [A jednak: KLIK, KLIK]. Najbardziej lubię komiksy o ludziach, zwierzętach i codzienności.
Moje trzy grosze: Dokładnie pamiętam, gdzie w filii dziecięcej leżały komiksy (pamiętam też, jak po bibliotece w znajomym budynku pojawił się sklep z RTV i AGD, a potem sklep z używaną odzieżą, ale to temat na inną historię). Trochę pod ladą, na niższym stole: Tytus, Romek i A'Tomek, Thorgale, Kajko i Kokosz, Jonka, Jonek i Kleks, kilka komiksów Tadeusza Baranowskiego i "giganty" o Kaczorze Donaldzie. To i tak był spory wybór, ale to, co dzieje się teraz to istne szaleństwo.
Wybór jest ogromny, wręcz przytłaczający. I nie mam na myśli tego okrojonego wyboru Panny Czytalińskiej, ale wielki komiksowy rynek. Tym razem nie zostawię pod każdą wypowiedzią Panny Czytalińskiej kilku słów od siebie. Tytuły są hiperłączami i przenoszą do wydawniczych opisów, które mogą być pomocne, jeśli chcecie poczytać o fabule i bohaterach. Polecam również wpis Bartosza z bloga Co czytam Konstantemu i Matyldzie KLIK.
I dodam na koniec, że to było (kolejny raz) bardzo interesujące doświadczenie, słuchać uzasadnień Czytalińskiej. Dopiero to podsumowanie dało mi obraz, z którym tytułem przestrzeliliśmy i jaki rodzaj komiksu odpowiada aktualnie tej prawie dziewięciolatce. Nie zniechęcajcie się do Ariola, ja się świetnie przy nim bawiłam! Maksymalnie przedłużyłam okres wypożyczenia książek z biblioteki i biję się z myślami, czy jednak nie powinnam mieć własnych wszystkich (aktualnie już pięciu!) tomów. Wielka radość również z Egmontowskiej serii KOMIKSY SĄ SUPER! i tego, że coraz więcej komiksowych tytułów pojawia się w Wydawnictwie Jaguar. Prawdziwe przyjaciółki przeczytane już wiele razy, hit kwietnia w naszym domu. Pozdrawiam komiksowo!






Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami / Ariol. P jak Petula / Ariol. Jak ostatnie prosię / Ariol. Być jak Superkoń (scenariusz: Emmanuel Guibert, ilustracje: Marc Boutavant, tłumaczenie: Tomasz Swoboda, Wydawnictwo Adamada)

Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Bohaterem jest niebieski osioł i jego przyjaciel świnka. Mieszkają normalnie w domu jak ludzie. Podobały mi się ich przygody. Dlaczego cztery gwiazdki? Bo były reklamy, że niby super-śmieszne, ale trochę nie umiałam złapać tego, co tam śmieszne. Ale przeczytałam wszystkie cztery tomy.

Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami
Ariol. P jak Petula
Ariol. Jak ostatnie prosię
Ariol. Być jak Superkoń



Sisters. Ona ma to we krwi. Tom 11 (scenariusz: Christophe Cazenove, William Maury, ilustracje: William Maury, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, Wydawnictwo Egmont)

Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek. Zdecydowanie. Mega śmieszne! To o dwóch siostrach, które się cały czas kłócą i wtedy dochodzi do zabawnych sytuacji. Jak ja się kłócę z bratem, jest inaczej, raczej tylko płacz i siniaki... Starsza ma z 12 lat, młodsza z 7-8. Czytałam całą serię, Lena mi pożyczyła. To komiksy o codzienności. Najbardziej podobał mi się humor.

Całą serię, która aktualnie liczy 12 tomów, znajdziecie TUTAJ.






Lou! Codziennik. Tom 1 / Lou! Sielanka. Tom 2 (scenariusz i ilustracje: Julien Neel, tłumaczenie: Elżbieta Dybcio-Wojciechowska, Magdalena Miśkiewicz, Wydawnictwo Egmont)

Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Bo to chyba jeszcze trochę nie dla mnie. Lou jest starsza ode mnie i kręcą ją chłopacy i tym podobne. Mnie kręci bardziej Lego Ninjago. Tu też jest codzienność, ale są też elementy nie do końca normalne. W pierwszym tomie były opowiadania o Lisicy, która była superbohaterką, w drugim tomie w Lou uderzył piorun. No trzeba mieć pech za trzech*. W pierwszym tomie podobała mi się gra o Lou. Trzeci tom kupię, bo chcę wiedzieć co dalej.

Lou! Codziennik. Tom 1
Lou! Sielanka. Tom 2






Studio Tańca. Tom 1 / Studia Tańca. Tom 2 (scenariusz: Béka - Bertrand Escaich i Caroline Roque, ilustracje: Crip, tłumaczenie: Marek Puszczewicz, Wydawnictwo Egmont)

Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. To nie jest tak, że jak cztery to źle... Jednej brakuje, bo mnie po prostu nie za bardzo kręci taniec. To o trzech dziewczynkach, tańcu i przyjaźni. Zabawne to jest. I ilustracje mi się podobają.


Studio Tańca. Tom 1
Studio Tańca. Tom 2





Dogman. Tom 1 / Bierz go! Dogman. Tom 2 (scenariusz i ilustracje: Dav Pilkey, tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński, Wydawnictwo Jaguar)

Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek. Dogman to taka postać - ciało człowieka i głowa psa. Bo wypadek był i człowiekowi umierała głowa a psu ciało. W życiu to nie jest możliwe, pies by nie wiedział, jak ruszać nogami i rękami... I ten Dogman zostaje policjantem. I walczy ze złoczyńcą, kotem, ale ten kot chodzi na dwóch nogach i mówi. Nie do końca to wszystko normalne. Ten z kolei nie był zszywany. Ale jest też o innych złoczyńcach, to takie zbiory przygód. Najbardziej mi się podobały ruchome obrazki i szkoła rysowania postaci, to takie dodatki na końcu książki.
Dogman. Tom 1
Bierz go! Dogman. Tom 2




Ernest i Rebeka. Mój kumpel mikrob. Tom 1 (scenariusz: Guillaume Bianco, ilustracje: Antonello Dalena, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, Wydawnictwo Egmont)

Panna Czytalińska: Trzy gwiazdki. To było o mikrobie i dziewczynce. To jednak trochę nierealne, że się mikrob z dziewczynką przyjaźni, prawda? I trochę mało śmieszne. No jedna była śmieszna sytuacja, jak chciała zażyć niedobre lekarstwa, ale żeby było smaczniejsze, dodała keczupu i musztardy... Po prostu wolę inne komiksy.




Prawdziwe przyjaciółki (scenariusz: Shannon Hale, ilustracje: LeUyen Pham, tłumaczenie: Ewa Spirydowicz, Wydawnictwo Jaguar)

Panna Czytalińska
: Pięć gwiazdek! To tak trochę o mnie, wiesz? Raz się przyjaźnię z dwiema dziewczynami z klasy, a raz nie. To komiks o przyjaźni, są tam prawdziwe dziewczynki, ale i wymyślone przez nie przygody. Jest i smutek, i strach, ale i radość. Lubię książki o przyjaźni.




Strzeżcie się, olbrzymy! (scenariusz: Aguirre Jorge, ilustracje: Rafael Rosado, tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska, Wydawnictwo Jaguar)

Panna Czytalińska: Trzy gwiazdki. Główna bohaterka trochę mi przypomina Rebekę z komiksu Ernest i Rebeka... To o tym, jak dziewczynka najpierw słucha historii o olbrzymie, którego ktoś pokonał, ale nie zabił i potem wyrusza w podróż, by go zabić. Przygodowy komiks. Trzy gwiazdki, bo trochę się bałam, wolę inny rodzaj komiksów.

* To z książki Najgorszy dyrektor na świecie.

PS Wygląda to tak - zbieramy książki na stosik, robię zdjęcia i zaczynam ją przepytywać. Książka w górę i kilka strzałów zakończonych pytajnikami. Podobała Ci się? Dlaczego? Co myślisz o ilustracjach? Pytam, ona odpowiada, ja notuję. Skrótami, jak kura pazurem, z omdlewającą dłonią. Potem wszystko grzecznie wstukuję w okienko bloggera... I tak to powstaje cykl Panna Czytalińska.

PS #2 Do końca niedzieli czekam na prace konkursowe KLIK.
Czytaj więcej »