18 kwietnia 2018

42 Garażowa wyprzedaż #6


Garażowa wyprzedaż nr 6 - START! Zasady są (tradycyjnie już) proste. W galerii są zdjęcia. Na każdym z nich numerek (czarny), jeśli chcecie coś kupić: w komentarzu - pod tym postem, na blogu - wpisujecie numer/numerki i adres e-mail.
A teraz ceny. O ile na zdjęciu nie ma innej ceny (na biało, np. 7 czy 10 zł) to obowiązuje zasada, że zawartość zdjęcia = 12 zł (yep, podrożało) Jeśli chodzi o koszty wysyłki - najlepiej dogadywać się ze mną indywidualnie. Może być odbiór osobisty w Poznaniu (taki stres! tyle nowych znajomości!), wysyłka pocztą (paczka, cena w zależności od wagi i formatu przesyłki, paczka z odbiorem w urzędzie pocztowym - czyli tańsza wersja tego samego), paczkomaty... Wszystko wg dostępnych on-line cenników. Dogadamy się.
Książki są używane, ale nie zużyte ;) WAŻNE: Jeśli na okładce jest podane, że jest dołączona płyta CD - na 99 proc. jej nie ma. Płyty się zużywają szybciej niż książki. Niestety. Uprzedzam, żeby nie było żalu. A książki? Niektóre były czytane częściej i mają wytarte okładki, innych dzieci nie pokochały i są jak nowe. Nie mają rysunków, brakujących stron, tłuszczu z pierogów (bez obrazy, pierogi) itd. Czasem jakiś róg zbity, ale i cena uczciwa. No. To ktoś? Coś? Wyprzedażowa galeria - KLIK (numerki 3 i 6 poszły na sam dół, nie wiem dlaczego :/).

PS Na komentarze/chęć kupna książek czekam do końca tygodnia, czyli do 22.04.2018 r., 23:59 . Postaram się na bieżąco (najczęściej wieczorową porą) pisać do Was wiadomości z potwierdzeniem zamówienia, zapytaniem o sposób wysyłki i danymi do przelewu. Do tego potrzebuję jednak Waszego adresu e-mail (#justsayin)! 
Czytaj więcej »

15 kwietnia 2018

4 Basia, Basia, Basia


I po weekendzie premierowym... Na ekranach kin w całej Polsce (w tym kin sieci Helios i Multikino) królowała Basia, wczoraj miała miejsce premiera filmu, a właściwie pięciu odcinków serialu animowanego zrealizowanych na podstawie książek o tej zakochanej w paskach dziewczynie. Zazdroszczę wszystkim, którzy mają już seans za sobą, ja odliczam dni do kolejnego weekendu i pocieszam się nowymi Basiowymi książkami. Po trzykroć się pocieszam.





 
Basia. Wielka księga słów (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont) to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów serii o Basi. W porównaniu do książek o przygodach dziewczynki czy jej przyjaciół - to naprawdę opasłe tomisko (ponad 140 stron). Niby leksykon, niby hasła od a do ż, ale czytać można od deski do deski. Lub na wyrywki. Lub po prostu oglądać. Każda literka to co najmniej dwa hasła (no dobra na ś jest tylko jedno), choć bywa, że jest ich aż siedem. Dla mnie ta książka to jak uwielbiane przeze mnie dodatki do filmów czy seriali, wiecie - takie typu #behindscenes, sceny wycięte, jakieś smaczki z planu, "położone" ujęcia lub zbiór najlepszych fragmentów filmu. Taka jest Wielka księga słów. Ponieważ znam każdą część z serii o Basi - wszystkie te hasła są dla mnie odnośnikami. Czy wobec tego to nie jest lektura dla kogoś, kto nie zna książek o Basi na wylot? Myślę, że nie. Chyba. Pewnie można dobrze bawić się przy lekturze i bez tej wiedzy, na pewno zabawniej jest jednak podążać od hasła do hasła, wspominając przygody Baśki z różnych książek. To mój ulubiony tytuł z Basiowych nowości.




Basia i tablet (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont), czyli historia z życia wzięta. W domu pojawia się tablet, a tuż za nim nadchodzą zasady, jak go używać i ile czasu na to poświęcać, kłótnie o to, kto akurat ma być użytkownikiem i temat uzależnienia. Jest sporo emocji, dużo humoru i trochę nauki. Jak zwykle u Basi. Scena z auta - mistrzowsko odmalowana, w ogóle wszystkie opisy podróży w tej serii należą do moich ulubionych. Takie prawdziwe!  




Basia i przyjaciele. Lula (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont) to już czwarty tom poświęcony nie Basi, a jej przyjaciołom (wcześniej: Titi, Anielka, Antek). Bardzo ciekawe doświadczenie - lektura tej części. Wszystko zaczyna się w wieczór poprzedzający występ baletowy Luli i Basi. Lula nie może spać, bo bardzo się denerwuje.
Początkowo naprawdę trudno lubić Lulę. Trochę się jej współczuje, trochę rozumie, dlaczego jest właśnie taka, ale i tak pojawia się opór, dodatkowo wzmacniany tym, jak ona widzi Basię, jaka ta Baśka jest w jej spojrzeniu - wiecznie się opychająca, brudna, bez gracji, gruba... Ciężko polubić Lulę. Jednak po lekturze po prostu bardzo się chce ją przytulić. Bardzo dużo niełatwych emocji w tej części. Również dla rodzica.  


O Basi pisałam już tak wiele razy, że nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać... Jestem wielką fanką. Polskie realia, ciekawe tematy, wspaniale zilustrowane książki, przystępna cena. Bardzo lubię.

Basia i tablet

Basia i przyjaciele. Lula

Basia. Wielka Księga Słów

Czytaj więcej »

11 kwietnia 2018

0 Zwierzokracja

- Ja to szanuję - ostatnio często słyszę ten zwrot. Przeróżne sytuacje, konteksty. I ja tak mam po tej lekturze. Szanuję to. Pracę włożoną w przygotowanie zawartości tej książki, ilustracje, projekt graficzny, efekt końcowy. Pochylenie się nad szczegółem i trzy kroki do tyłu, by spojrzeć szerzej. Zwierzokracja (tekst i ilustracje: Ola Woldańska-Płocińska, Wydawnictwo Papilon) to
38 sporych rozkładówek, świetnie zilustrowanych, na których zamieszczone są krótkie teksty na temat zwierząt - dotyczące m.in. ich praw i uczuć, tego, jak stosunek do nich zmieniał się na przestrzeni lat, "sprawy karpia", tego, jak postrzegane są niektóre zwierzęta w różnych miejscach na świecie, ich obecności w cyrku, prób oswajania, dawania ich na prezent, polowania na nie dla "rozrywki"... Wiele bardzo różnorodnych informacji i ciekawostek. Ze wspólnym - "zwierzęcym" - mianownikiem.
Co ważne - Zwierzokracja nie grzmi, nie grozi palcem, nie tupie i nie obraża. Nie uważa się za wyrocznię, nie jest zarozumiała. Ona też nas szanuje. Daje nam szansę - na rozmowę, wspólne nachylenie się nad problemem, podjęcie decyzji, co my - w naszej rodzinie - możemy zrobić, by było lepiej. Delikatnie sugeruje, jakie tematy możemy z dziećmi omówić. Na początek - 38 tematów. Polecam.









PS Kupując egzemplarz tej książki, wesprzecie finansowo zwierzaki będące pod opieką Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! i Stowarzyszenia Otwarte Klatki.
Czytaj więcej »

6 kwietnia 2018

7 Panna Czytalińska #1


Doprawdy nie wiem, jakim kluczem dobiera sobie lektury ta siedmiolatka. Idzie do biblioteki, przytarga stamtąd pięć książek o kotkach i... nie czyta żadnej. Oddajemy. Potem koleżanka coś jej poleci - wypożyczamy. Bang! Trafiona! Ostatnią kasę przeputa na książki o kucykach Pony. Własną. Kasę. Więc. Nie. Wnikam. Nonszalancko porzuca napoczęte książki w całym domu. Dwie w łazience. Trzy na kanapie. W kuchni na stole przynajmniej jedna. I jaka awantura, że nie można czytać przy obiedzie (nie w dni robocze ;))! Cegiełki w jej szkolnej piramidzie czytelniczej podpisuję hurtowo. Jedna cegiełka to 15 minut czytania. Pfff... Dawajcie więcej tych piramid! No Panna Czytalińska. Nie zawsze z jakąś nauką, często bardzo rozrywkowo (żeby nie powiedzieć - głupawo), zawsze z przyjemnością. Czyta.



Słoń Eriki (tekst: Sylvia Bishop, ilustracje: Ashley King, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki, bo jednak za mało akcji... Ale ciekawe i śmieszne, no bo jak - słoń przed domem? Czyta się dobrze, te odstępy [między linijkami - przyp. red.] są fajne. Szybko idzie. I ładnie wydana!
Moje trzy grosze: Naprawdę za mało jej akcji w książce, w której dziesięciolatka w swoje urodziny spotyka przed domem słonia i według dokumentu: "posiada do niego Wszelkie Prawa”? Niezbadane są wyroki Panny Czytalińskiej! Moim zdaniem czyta się dobrze i szybko, a historia jest i do śmiechu i do refleksji, a i sporo w niej zwrotów akcji. I jeszcze przemycone informacje o słoniach. Przemycone i podane na tacy na końcu książki :) Ponad 170 stron, twarda oprawa.


Najgorszy dyrektor na świecie (tekst: Marius Horn Molaug, ilustracje: Krisstofer Kjolberg, tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Media Rodzina)

Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Poleciłabym nauczycielom, którzy mają uczniów, którzy nie chcą uczyć się pływać. Żeby oni ją im polecili. Nauczyciele uczniom. Książkę! Bohater nie umie pływać i bardzo chce uniknąć dnia pływania. Śmiesznie, takie głupotki. Dobrze się bawiłam!
Moje trzy grosze: Słyszałam, jak się dobrze bawiła. Sąsiedzi też mogli to słyszeć, bo chichot ma donośny i nieco bardzo piskliwy. Ta książka to był prezent od wydawnictwa. Zważywszy na nasze historie basenowe - trafiony w punkt! :) "Takie głupotki", jak to ona powiedziała. Czysta radocha przy lekturze - żart goni żart. Prawie 100 stron w twardej oprawie, sporo ilustracji, czyta się błyskawicznie. Minus za twardą oprawę. No po co?


My Little Pony. Akademia Wonderbolts. Poradnik kadeta (tekst: Brandon Snider, tłumaczenie: Adrianna Zabrzewska, Wydawnictwo Egmont)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek, bo ja lubię kucyki. I to raczej książka tylko dla tych, co lubią My Little Pony. Takie porady - jak ułożyć skrzydła, jak rozwiązywać konflikty, jak zwracać się do starszych...
Moje trzy grosze: Chyba nie myślicie, że mam aż tyle czasu, żeby to przeczytać? Kupiła za własną kasę, sama czyta. Tak, wiem, że MLP to samo zło i że szatan maczał w tym palce ;D


Antykwariat pod Błękitnym Lustrem (tekst: Martin Widmark, ilustracje: Katarina Strömgård, tłumaczenie: Barbara Gawryluk, Wydawnictwo Zakamarki)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! To jest książka i przygodowa, i detektywistyczna. Najbardziej takie lubię! Bardzo dużo można się z niej dowiedzieć, na przykład jak szyfrować! Trochę strasznie bywa, miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Moje trzy grosze: Znacie? Fantastyczna seria dla tych, którym przygody Lassego i Mai już nie wystarczają, Martin Widmark dla nieco bardziej zaawansowanych czytelników. Antykwariat... to pierwsza część w serii Dawid i Larisa. Bohaterowie właśnie zaczynają gimnazjum i czeka ich mnóstwo fantastycznych przygód. Gdyby ta książka była wydana w tym roku, spokojnie można byłoby ją tagować #girlpower. Larisa jest mądrą i pewną siebie dziewczynką, mogłaby być bohaterką albumu Dziewczyny mają moc. Poręczny format, twarda oprawa, ponad 170 stron.


Zagadka zaginionej kamei (tekst: Marta Guzowska, ilustracje: Agata Raczyńska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Lubię zagadki kryminalne, jest dużo ilustracji, ale nie wszystko rozumiem. Może to za wcześnie i to książka dla starszych dzieci? Jest trudniejsza niż książki z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai.
Moje trzy grosze: I tu mnie zaskoczyła Panna Czytalińska. Mam taką teorię, że uprzedziła się już przy pierwszym spotkaniu z książką. Przeczytała tytuł i nie wiedziała, co to jest kamea. To w książce jest wyjaśnione, ale może przez to się trochę zniechęciła? Zresztą później też pojawia się sporo trudniejszych słów, o których znaczenie niecierpliwie dopytuje się młodsza siostra bohatera.
Zagadka zaginionej kamei
to pierwszy tom serii detektywistycznej o młodych śledczych z Tajemniczej 5. Anka właśnie się wprowadziła do bloku, w którym mieszka Piotrek, zagadali do siebie i dziewczyna z marszu poszła z nim odwiedzić jego babcię (idą razem z Jagą, młodszą siostrą Piotrka). U babci nie ma ciastek, za to są nerwy - zginęła drogocenna broszka. Jest też para sprytnych dzieciaków. Zaczyna się śledztwo. Fajnie skonstruowana opowieść - na końcu każdego rozdziału pojawiają się pytania, zatem zanim przeczytamy co dalej - możemy pobawić się w detektywa. Bardzo podoba mi się projekt książki i ilustracje. Ciekawa jestem, czy w kolejnej części będzie inny kolor "przewodni". Broszurowa oprawa, stron prawie 150.


Wilkołak w moim namiocie (tekst: Pamela Butchart, ilustracje: Thomas Flinyham, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Daję cztery gwiazdki! Dlaczego cztery? Bo za dużo tu fikcji. No wiecie, że niby wilkołaki są. Główną bohaterką jest Maja, która próbuje się dowiedzieć, czy nauczycielka od wuefu jest wilkołakiem. Trochę jest strasznie, ale i bardzo śmiesznie. Bardzo ciekawa historia. I w sumie lubię wilki i wilkołaki.
Moje trzy grosze: A ja lubię takie książki. Wiecie to tak, jak w animacjach o Scooby Doo - nawet jeśli jest naprawdę straszno, na końcu okazuje się, że to pic na wodę, fotomontaż, że to byli przebierańcy, że duchów, upiorów, zjaw po prostu nie ma. Jest akcja, śledztwo i dużo śmiechu. Oczywiście plus za miękką oprawę, tego typu książek moim zdaniem nie powinno się zamykać w twardych okładkach. Prawie 300 stron.






Dziewczyny kodują. Tom 1. Kod przyjaźni (tekst: Stacia Deutsch, tłumaczenie: Katarzyna Rosłan, Wydawnictwo Wilga)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki, bo za mało szalonych przygód. Bardzo fajna do opanowania podstaw programowania. Nie tylko dla dziewczyn, chłopcy też mogą przeczytać! Lucy chce nauczyć się programować, ale jest niecierpliwa. Na pierwszej lekcji nawet nie włączają komputerów! Ale znajduje coś w swojej szafce i musi dowiedzieć się, kto za tym stoi... Bardzo fajna.
Moje trzy grosze: "Pomysłodawczyni serii, Reshma Saujani, amerykańska prawnik i polityk, założycielka organizacji Girls Who Code mówi przez nie, że chciałaby, aby „następną generacją Marka Zuckerberga i Jacka Dorseysa były kobiety”. Dotąd jej fundacja zainspirowała do kodowania ponad 40 000 dziewczyn w Ameryce, a jej celem jest zainspirowanie każdej kolejnej czytelniczki."*To naprawdę fajna, lekka lektura. Pasuje do niej to wydanie - miękka oprawa, kremowe strony (ponad 140). Taką książkę się wciska do plecaka i czyta gdzie bądź. I naprawdę - przy okazji lektury o szkolnych przygodach - poznaje się podstawy kodowania.



Zaopiekuj się mną. Najpiękniejsze opowieści o kotkach (tekst: Holly Webb, ilustracje: Sophy Williams, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Koty! Koty! Koty! Trzy opowiadania o kotach - Łezce, Nutce i Irysku. W każdym jeden z kotów ma przygody. Na przykład jeden kot szuka swojej pani w składziku rzeczy na wuef i dozorca go nie zauważa i go tam zamyka. I szukają tego kota. Trochę jest smutków, trochę radości i złości, ale tak malutko. I taka wdzięczność na końcu, taka ulga, że dobrze się kończy.
Moje trzy grosze: Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć kotów z za dużymi głowami, prawda? ;) Prawda jest taka, że spodziewałam się etapu Holly Webb, zatem aż tak bardzo mnie nie zaskoczył. Proste historie, lekko przesłodzone, zawsze z jakąś perypetią i koniecznie ze szczęśliwym zakończeniem. O dzieciach i zwierzakach. Czytalińska preferuje koty, ale znajdą się i wersje z pieskami, królikami, konikami itd.



Dzielna Do i napiętnowany złodziej z Maraporu (tekst: A.K. Yearling, G.M. Berrow, tłumaczenie: Adrianna Zabrzewska, Wydawnictwo Egmont)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Można więcej? Ta książka jest bardzo, bardzo, bardzo przygodowa. Cały czas akcja! Spodoba się fankom My Little Pony, szczególnie tym, które lubią Rainbow Dash.
Moje trzy grosze: Milczę. Ja po prostu milczę. Nawet nie wiem, czy dobrze napisałam
Rainbow Dash...

* opis wydawcy
Czytaj więcej »

18 marca 2018

0 Mamy czas #4


Mamy czas. Doprawdy? Mamy? Skubię trochę z każdego dnia, staram się. Z różnym skutkiem. Choć porównując do tego, jak było rok, dwa lata temu... No mam czas na mamy czas!





Czytam o ludziach gór. Czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce. Sama szukam, wypożyczam, kupuję. Słucham, jeśli ktoś poleca jakiś tytuł. Tak właśnie dowiedziałam się o książce Góry na opak. Z polecenia. Tym razem rozmowy o czekaniu. Rozmowy z bliskimi ludzi gór. Tymi, którzy czekali na powrót, a on nigdy nie nastąpił, ale też tymi, którzy wciąż żegnają, martwią się, czekają... I jeszcze raz i kolejny. Ile ja się naszukałam tej książki! W końcu udało się - osiedlowa biblioteka, bardzo miła bibliotekarka, która dla mnie ten tytuł odłożyła. Przeczytałam. Trudno porównać Góry na opak do jakiejkolwiek innej "górskiej" książki. Nie ma tej adrenaliny, nerwów, niedowierzania. Jest... spokój, taki smutny spokój, samotność, czasami czuć to pogodzenie się z sytuacją wiecznego czekania. Dobra lektura, pięknie uzupełniająca wszystkie opisy bardziej lub mniej tragicznych wypraw.

Góry na opak, Olga Morawska, Burda Książki - książka już właściwie nie do dostania, można za to kupić drugą część: Góry na opak 2






Och! [Czy taka rekomendacja wystarczy?] Ostatni rok u mnie to mniej książek papierowych, więcej e-booków. Ale są takie książki, które koniecznie trzeba mieć papierowe. Taka jak ta. Bogato ilustrowana zdjęciami prac, ale i ujęciami z prywatnego archiwum artysty. Zapis rozmowy, która trwała przez trzydzieści dwie wizyty. Gospodarz - Józef Wilkoń, gość - Agata Napiórska. Prawie sto godzin rozmów zmienione na opowieść o codziennym życiu artysty. Piękna książka, wspaniale wydana. Bardzo polecam!

Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia, Agata Napiórska, Wydawnictwo Marginesy    








Oczywiście, że w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć jakiejś książki aktywnościowej! Frank Tashlin (autor komiksów, kreskówek, a także reżyser i scenarzysta filmów animowanych, w tym tych z wytwórni Walta Disneya) w Co? Jak? Zilustrować przedstawia swoją metodę SCOTArt, według której można narysować wszystko, korzystając tylko z czterech figur geometrycznych - koła, kwadratu, owalu i trójkąta. Bardzo ciekawe, choć coś Wam powiem: jasne, pewnie, że można narysować WSZYSTKO, choć - patrząc na mój brudnopis - chyba jednak NIE KAŻDY ;) Co nie zmienia faktu, że miałam dużo radochy przy lekturze. [Ale ilustratorką to ja już nie będę.] Prócz książki dostępny jest zeszyt ćwiczeń, po którym tradycyjnie żal mi bazgrać...

Co? Jak? Zilustrować, Francis Fredrick von Taschlein, Wydawnictwo Egmont, seria ART
PS Pozostałe wpisy w tym cyklu TUTAJ.

Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;)
Czytaj więcej »