25 czerwca 2020

0 Super! Bohaterki i bohaterowie

Panna Czytalińska, otymze.pl

Ultimate Marvel, Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Ultimate Marvel, Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Czy jestem w stanie ocenić zawartość merytoryczną tych książek? Nie, zupełnie nie. To zostawiam specom od uniwersum Marvela. Co zostaje dla mnie? Frajda z przeglądania każdej ilustracji i podczytywanie z doskoku, na wyrywki fragmentów tekstu. Bo ja te książki tak trochę dla siebie chciałam, nie będę ukrywać. Tylko teraz trochę trudno mi się do nich dopchać...

Ultimate Marvel, Egmont, otymze.pl

Ultimate Marvel. Encyklopedia superbohaterów, arcyłotrów, technologii i pojazdów (teksty:  Adam Bray, Lorraine Cink, Melanie Scott, Stephen Wiacek, ilustracje: zbiorowe opracowanie, Wydawnictwo Egmont / HarperCollins Kids)

To jest szaleństwo! Ogromna gabarytowo i wagowo encyklopedia. Do użytku kanapowego lub dywanowego, bo ręce bolą. Ponad 300 stron o uniwersum Marvela. Jak w podtytule - superbohaterowie (oraz superbohaterki), arcyłotrowie, technologia i pojazdy. Wszystko poukładane według epok historii Marvela. Dla mnie, osoby, która zna tak naprawdę garstkę superbohaterów, to jakiś totalny kosmos, ale wyruszam w tę podróż z wielkim entuzjazmem. Przeczytajcie takie zdanie z wydawniczego opisu:
Dowiesz się też, jakie uzbrojenia i technologie pomagają homo superiorom na co dzień. Poczytasz o gigantycznych możliwościach mocy kosmicznych i o magicznych artefaktach pochodzących z Ziemi i odległych rzeczywistości i wymiarów.
No jaram się! Świetnie się bawię, uwielbiam przeglądać rozkładówki i widzieć różny warsztat ilustratorów. W ogóle mi nie przeszkadza to, że pewnie nigdy nie będę znała się dobrze na superbohaterach i ich świecie. Za to cieszę się na każdą porcję wiedzy o Marvelowskich bohaterach. Myślicie, że to się w niczym nie przydaje? Nieprawda! W sztuce, w literaturze, w filmie - wszędzie są jakieś odniesienia, wszystko się łączy. Tylko czasem, nie mając wiedzy, możemy tego nie zauważyć.

Nasz prawie sześciolatek codziennie pyta, gdzie jego Duża Książka. Przegląda kilka rozkładówek, przekłada zakładkę i odkłada książkę. Każdego dnia. Jeszcze nawet nie dotarł do połowy, nie przeczytaliśmy ani jednego akapitu razem! Na razie tylko ogląda. Polecam zatem starszym przedszkolakom, uczniakom i dorosłym, niezależnie od tego, czy lubią czytać.

Ultimate Marvel, Egmont, otymze.pl

Ultimate Marvel, Egmont, otymze.pl

Ultimate Marvel, Egmont, otymze.pl

Ultimate Marvel, Egmont, otymze.pl

Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Marvel. Superbohaterki. 65 kobiet, które zmieniły losy wszechświata (tekst: Lorraine Cink, ilustracje: Alice X. Zhang, Wydawnictwo Egmont / HarperCollins Kids)

Tym razem same superbohaterki i ich historie. Zupełnie inna od encyklopedycznej Ultimate Marvel pozycja. Bardzo w duchu girl power! Bohaterki i ich moce są bardzo różnorodne, ale łączy je nieustanny rozwój, poszukiwanie pasji, odwaga i siła, świadomość, że bycie superbohaterką to wielka odpowiedzialność. I tak naprawdę nie jest tak, że każda z wymienionych bohaterek ma jakieś moce typu supersiła lub latanie. Jest też miejsce np. dla Moon Girl, czwartoklasistkę, która jest bardzo mądra i mistrzowsko układa Lego.
Każda bohaterka to osobna historia i metryczka z danymi - supermocami, umiejętnościami, ciekawostkami itd. Jest lekko, zabawnie, inspirująco i nowocześnie. Nawet cytaty motywacyjne są! I te malarskie ilustracje! Bardzo spójna, ciekawa publikacja dla dzieci w wieku 8+ (i ich rodziców, wiadomo). Panna Czytalińska poleca.

Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Marvel. Superbohaterki, Egmont, otymze.pl

Książki otrzymaliśmy w ramach akcji Książka na wakacje organizowanej przez Wydawnictwo Egmont / HarperCollins Kids. Jeśli macie ochotę na wakacyjne zakupy u wydawcy m.in. komiksów z serii Komiksy są super!, książek o Basi, książek Czytam sobie i wielu, wielu innych ciekawych tytułów - kliknijcie TUTAJ. W terminie od 26 czerwca do 5 lipca 2020 na hasło WAKACJE2020 czeka na Was rabat 35% na całą ofertę książek dostępnych w Egmont.pl.
Panna Czytalińska, otymze.pl
Czytaj więcej »

17 czerwca 2020

2 Panna Czytalińska #10


Zazwyczaj wygląda to tak, że zbieramy książki na stosik, robię zdjęcia i zaczynam ją przepytywać. Książka w górę i kilka strzałów zakończonych pytajnikami. Podobała Ci się? Dlaczego? Co myślisz o ilustracjach? Pytam, ona odpowiada, ja notuję. Skrótami, jak kura pazurem, z omdlewającą dłonią. Potem wszystko grzecznie wstukuję w okienko bloggera... I tak to powstaje cykl Panna Czytalińska. Ale tym razem zapraszam na odcinek specjalny - 10 pytań z okazji 10. odcinka Panny Czytalińskiej (i przy okazji jej 10. urodzin). Będzie trochę monotematycznie, bo właśnie tak bywało u nas ostatnio. Wszędzie widzimy koty...
 

Jaka jest najważniejsza książka Twojego (he, he) dzieciństwa?

Nie wiem, nie pamiętam. Pamiętam czytanie Turlututu i jak tata mi czytał Tappiego, ale nie wiem, którą książkę najbardziej lubiłam...

Po jakiego typu książki sięgasz aktualnie najczęściej?

Kryminały i fantasy. Raczej nie lubię książek obyczajowych.

Pytanie retoryczne. Jaka jest Twoja ulubiona seria książek? Co było przed nią?

Wojownicy! A wcześniej Zbrodnia niezbyt elegancka. I Harry Potter. A dużo wcześniej Lasse i Maja. Czytało się i czekało na następny tom.


Ile książek z tej serii wydano?

25 w Polsce. A na świecie to nie wiem, musiałabym sprawdzić. W Polsce są już pełne dwie serie po 6 tomów i dwa tomy trzeciej serii. Mam też dwie serie Mang po trzy tomy i jeden tytuł oddzielnie. I jeszcze trzy tomy superedycji i jedną nowelę. Zwykłe tomy to mają 300-400 stron, a te z superedycji to mogą mieć nawet ponad 500. Jak się kupuje wcześniej, wydawnictwo dodaje do zakupów gadżety – przypinki, flagi, karty. Można też kupić koszulkę, czekam na swoją!

Najlepsza okładka?

Moja ulubiona to ta ze Wschodu księżyca (seria II, tom 2). Na okładce jest Pierzasty Ogon.



Ulubiony bohater/bohaterka?

No cóż... Mam cztery ulubione bohaterki: Piaskową Burzę, Nakrapiany Liść, Srebrny Strumień i Błękitną Gwiazdę. Z bohaterów lubię trójkę z pierwszej serii – Ognistą Łapę, Szarą Łapę i Kruczą Łapę. Może powinnam podać już ich inne imiona? Skoro zmienili...

Co takiego jest w tych Wojownikach? Opowiedz więcej.

Ta seria jest o czterech klanach kotów, które wiodą życie w lesie. Są dzikie. Starają się zachować równowagę i spokój, ale czasami jeden z nich się wyłamuje, co powoduje falę różnych zdarzeń i wszystko się wali.
Ja w Wojownikach lubię to, że cały czas pojawiają się nowi bohaterowie i nie powtarzają się te same sytuacje. Po prostu jest tam wszystko, czego potrzebuje dobra książka – wzloty i upadki, zdrady i miłości i poświęcenia. Dzieje się dużo. Często bawię się w klany i gram z koleżanką w Warriors Cats: Untold Tales.







Najtrudniej czyta się o…

Chyba najgorsze jest, kiedy przez długi czas nie ma żadnej bitwy, ale w tej serii rzadko są takie momenty. Bitwy zdarzają się cały czas. W tej serii jest też bardzo dużo śmierci, ale przeczytałam już tyle tych książek, że przyzwyczaiłam się do tego, że koty nie żyją wiecznie…

Najbardziej lubisz, gdy opisane jest…

Lubię bitwy i inne dynamiczne akcje. I jak bohaterzy odkrywają coś, co zmienia ich nastawienie do jakiegoś kota, zwroty akcji!

Co chciałabyś przeczytać teraz? Czy potrafisz wskazać kilka tytułów?

Niedługo ukaże się trzecia książka z trzeciej serii – Wyrzutek. To na pewno. Czekam na kolejny tom serii Zbrodni niezbyt eleganckiej, a teraz czytam Podróż na koniec świata.



Moje trzy grosze:
Czy czytałam chociaż jeden tom Wojowników? Nie. Zwyczajnie nie mam czasu. No i jednak, w przeciwieństwie do niej, wolę literaturę obyczajową. Wybuch entuzjazmu dla tej kociej serii nieco mnie zaskoczył, oznak znudzenia nie widzę. Z zaciekawieniem obserwuję monotematyczność jej książkowych wyborów. Cykl WOJOWNICY wydaje poznańskie wydawnictwo Nowa Baśń. Mimo że wcale nie chciałam się orientować w tych tomach i ich kolejności - trochę musiałam jednak ogarnąć. Całe szczęście zamieszczają pomocne grafiki na swoim profilu FB.

PS Nie, nie będę przygotowywać 25 tabel z cenami, ale bardzo dziękuję wszystkim, którzy klikając w tabelki, dokonują zakupów. To nie są duże pieniądze, ale dzięki Wam każdego roku w maju opłacam utrzymanie tej domeny. Dzięki!


Czytaj więcej »

25 maja 2020

3 Literkowa książka

Pozwólcie, że przytulę czule tę książkę. Takie mam do niej uczucia, nic nie poradzę. Kiedyś trafiłam na  bloga, który uśmiechał mnie barwnymi opisami życia codziennego. I tak się przysiadłam, podsłuchiwałam dialogi, dużo się śmiałam, czasami wzruszałam, kibicowałam wszelkim urodzinowym akcjom dla jego autorki, śledziłam newsy związane z przeprowadzką i zachwycałam się regularnie pojawiającymi się zdjęciami  artystycznych aktywności. Czego tam nie było! Malowanie ceramiki, jakieś patchworki, ubrania dla dużych i małych, szydełko... I to szydełko zaczęło być coraz częściej. Sweterki, syrenki, ptaszki. ILUSTRACJE.


Literkowa książka (wiersze: Alicja Krzanik, polecenia: Katarzyna Piętka, ilustracje: Anna Salamon, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Szydełkowe literki na białym tle, a co trzecia rozkładówka - bogate w szczegóły ilustracje. Porcja tekstu mała, acz treściwa. Przy każdej literze jakieś zadanie - wyszukiwanka, zgadywanka, zabawa w liczenie, szukanie skojarzeń, wyzwanie plastyczne, a nawet zajęcia ruchowe! Każde polecenie zawarte w jednym zdaniu. Konkretne, ale nie ograniczające, przemyślane. Przy rozkładówkach ilustracyjnych - krótkie, rytmiczne wierszyki. Książka z grubszymi stronami i zaokrąglonymi rogami.

Tekst, tekstem, ale proszę Państwa - jestem ogromną fanką tych ilustracji! Konceptu i wykonania. Podglądania procesu ich powstawania. Drogi, którą przeszła autorka. Wszystko mi się tu podoba - kolorystyka, pomysły na każdą literę, humor, łączenie technik. I to, że to wszystko nie grafiki, nie komputerowo (no dobra, na końcu skład komputerowo, ale nie o tym mówię), że te włóczki były wyszukiwane, zestawiane, ręcznie plątane i odplątywane, że zieleń ufoludka była poszukiwana i przedyskutowana, bo mimo ogromnych zbiorów motków - nie udało się znaleźć właściwej. Anno Salamon, bardzo gratuluję, wyszło przepięknie i lekko, ale ja widzę ten ogrom pracy, który wykonałaś. Czekam na więcej!












PS Dwie ostatnie grafiki pochodzą ze strony wydawcy - więcej znajdziecie TUTAJ.
Czytaj więcej »

17 maja 2020

4 Panna Czytalińska #9

Wygląda to tak - zbieramy książki na stosik, robię zdjęcia i zaczynam ją przepytywać. Książka w górę i kilka strzałów zakończonych pytajnikami. Podobała Ci się? Dlaczego? Co myślisz o ilustracjach? Pytam, ona odpowiada, ja notuję. Skrótami, jak kura pazurem, z omdlewającą dłonią. Potem wszystko grzecznie wstukuję w okienko bloggera... I tak to powstaje cykl Panna Czytalińska. Zapraszam do kolejnego wpisu poświęconego książkom, które czyta aktualnie niespełna dziesięcioletnia miłośniczka czytania, która nie sili się na pisanie recenzji, a jedynie dzieli się emocjami związanymi ze spotkaniem z daną książką.


Dzisiejszy stosik znowu ze wspólnym mianownikiem - tym razem Wydawnictwo Dwukropek. To właśnie wspominane wcześniej drugie wydawnictwo, które ma w swojej ofercie największy wybór książek dla dzieci w wieku 8+, 9+, 10+ 11+. Panna Czytalińska sprawdza ich zapowiedzi i zawsze pyta, czy ich stoisko będzie na targach, na które akurat się wybieram. Polecamy uwadze. Kolejność w stosiku - przypadkowa, ale już w opisie - nie. Zaczynamy od tych najulubieńszych. Pierwsze miejsce - ex aequo dwie serie: Zbrodnia niezbyt elegancka i Winterhouse.


Seria Zbrodnia niezbyt elegancka (tekst: Robin Stevens, ilustracje: Nina Tara, tłumaczenie: Magdalena Korobkiewicz, Wydawnictwo Dwukropek)

Panna Czytalińska: Po pierwsze - to chyba była pierwsza seria z Dwukropka, którą poznałam i dzięki której dowiedziałam się, że lubię czytać kryminały [tak było, pisałyśmy o tym TU - przyp. redakcja]. A teraz już za mną tyle tomów! Po drugie - chyba można te książki czytać nie po kolei, ale jednak są tam jakieś nawiązania, więc radzę zachować kolejność i czytać całą serię. Co łączy wszystkie książki? Główne bohaterki - Daisy Wells i Hazel Wong, które poznały się w takiej szkole z internatem. Ale to nie dzieje się współcześnie, bo u nich jest rok 1934 [w pierwszym tomie - przyp. red.] i one wtedy mają chyba z 13 lat. Te bohaterki są dwie, ale w późniejszych tomach dołączają do nich jeszcze trzy kolejne. Dwie główne chodzą do tej samej szkoły dla panienek i śpią w tym samym pokoju. Są zupełnie różne! Jedna jest śmiała, przebojowa i potrafi oszukać dorosłych, druga jest cicha i bojaźliwa. Razem zakładają towarzystwo detektywistyczne. I każdy tom to inna zagadka, nie wszystkie dzieją się w tej szkole. Czy jest przemoc? No skoro są trupy, to musiała chyba być przemoc, prawda? Ale nie ma jej opisów, nie ma też brzydkich wyrazów. Brakuje również ilustracji, jest tylko mapka. No to są kryminały, wszystko na końcu się wyjaśnia, nie ma jakichś nadprzyrodzonych sił, magii czy dziwnych rzeczy. Czyta się świetnie.

Moje trzy grosze: W serii do tej pory ukazały się książki: Zbrodnia nie przystoi damie, Herbatka z arszenikiem, Zbrodnia pierwszej klasy, Bardzo brudna gra, Śmiertelne dziedzictwo, Smakowite przestępstwa, czyli jak zostać detektywem, w przygotowaniu jest Zbrodnia na receptę. Panna Czytalińska jest z serią na bieżąco, choć w domu mamy tylko dwa pierwsze tomy. Nasza osiedlowa biblioteka jest wspaniale zaopatrzona, więc pozostałe części wypożyczałyśmy (i przedłużałyśmy o miesiąc ;)). W książkach nie ma ilustracji, ale są plany/mapy ułatwiające zorientowanie się w miejscu akcji oraz słowniczki z trudniejszymi słowami oraz przypisy tłumaczki/redakcji. Każda książka to około 400 stron.




Trylogia: Hotel Winterhouse / Sekrety hotelu Winterhouse / Zagadka hotelu Winterhouse (tekst: Ben Guterson, ilustracje: Chloe Bristol, tłumaczenie: Anna Anita Wicha / Katarzyna Mironowicz / Maciej Nowak–Kreyer, Wydawnictwo Dwukropek)

Panna Czytalińska: Tu już wszystko się wyjaśniło i nie będzie kolejnego tomu, prawda? [na to wygląda, to trylogia - przyp. red.]. I znowu główną bohaterką jest dziewczynka - Elizabeth Somers. Ona straciła rodziców w wypadku i mieszka z wujostwem. Pewnego dnia wysyłają ją do obcego miejsca, właśnie do tego hotelu z tytułu. Na drzewie wisi koperta z biletem i torba z rzeczami, i ma jechać. I wtedy dopiero się zaczyna. Bo tam zaprzyjaźnia się z Freddym, który tak jak ona lubi zagadki. I właściwie nie wiem, co powiedzieć, żeby nie zdradzić ważnych rzeczy... Może tak - będą magiczne przedmioty, czarna magia, akcja, przygody i ostatecznie ten hotel okaże się nie do końca obcy. Naprawdę trudno coś mówić nie zdradzając fabuły. Czy jak jedna z bohaterek jest nieżywa, to zaliczamy, że jest tam trup? I to nie jest tak, że ona tylko leży. W każdym razie nie ma przemocy i brzydkich wyrazów. Są za to zjawiska nadprzyrodzone i to jedyna seria z tego stosu, w której są ilustracje. Co prawda czarno-białe i mniej więcej jedna na rozdział, ale jednak. Czytało się super, szkoda, że to koniec.

Moje trzy grosze: Cieszę się, że mamy całą trylogie na własność - wracała do niej kilka razy. Do tej pory potrafi wziąć jedną z książek i podczytywać na losowo wybranej stronie. Każda z książek ma około 400 stron.

Hotel Winterhouse

Sekrety hotelu Winterhouse


Zagadka hotelu Winterhouse




Przygoda w Greenglass House / Duchy Greenglass House (tekst: Kate Milford, ilustracje: Maciej Szymanowicz, tłumaczenie: Anna Anita Wicha, Wydawnictwo Dwukropek)

Panna Czytalińska: To są dwa tomy, ale ja już widziałam, że będzie coś jeszcze [tak, w zapowiedziach jest Bluecrowne. Opowieść o Greenglass House - przyp. red.]. Tu bohaterem jest chłopak - Milo, który ma 12 lat. I znowu jest hotel! Rodzice Milo są właścicielami hotelu. Okazuje się, że to miejsce skrywa pewną tajemnicę, że to nie jest taki zwykły hotel. Dużo się dzieje. Na przykład Milo poznaje Meddy, ale z nią też jest związana tajemnica, której nie mogę zdradzić. Jest też pewna gra, w którą grają i wierzą, że w niej są. Nie no, nic nie mogę opisywać, naprawdę. Cały czas coś tam się dzieje i ma wpływ na to, co dzieje się potem, jak za dużo zdradzę, nie będzie zaskoczenia. Polecam wszystkim, którzy lubią tajemnice i magię. Nie ma w niej przemocy, chociaż pojawia się... rewolwer!

Moje trzy grosze: Faktycznie, trudno coś opisać, choćby ogólnikowo, bez zdradzania kluczowych kwestii. Zostawię opis z www wydawcy, taki jeszcze bardziej ogólnikowy: "Książka z pewnością zachwyci każdego – ta inteligentna, trzymająca w napięciu opowieść oferuje bowiem całą gamę przyjaznych duchów, nadprzyrodzonych sił, niezapomnianych postaci, a wszystko to osadzone w nieco upiornej i zagadkowej atmosferze." Każda z książek ma około 400 stron, drugi tom ma ponad 430. Dodatkowo z całego zestawienia te książki mają chyba najmniejszy rozmiar czcionki.

Przygoda w Greenglass House

Duchy Greenglass House




Rubiny i kominiarze (tekst: Janine Beacham, ilustracje:Lisa Horton, tłumaczenie: Magdalena Korobkiewicz, Wydawnictwo Dwukropek)

Panna Czytalińska: Śmieszna sprawa, bo nie czytałam tomu pierwszego, a to jest tom drugi. Chwilę mi zajęło, żeby się połapać we wszystkim, ale dałam radę. Akcja nie dzieje się współcześnie, a główna bohaterka Rose Raventhorpe działa z taką jakby grupą kamerdynerów, którzy strzegą porządku. W pierwszym tomie pewnie była inna przygoda, ale ta zaczyna się od tego, że do katedry wbiega chłopiec, który mówi, że jego siostra zniknęła. Rose postanawia mu pomóc. Ta Rose to w ogóle ma być niebawem wydana za mąż, ale wolałaby pomagać kamerdynerom. Nosi ze sobą szablę! W każdym razie pojawia się druga grupa - kominiarzy i wcale nie jest tak łatwo rozwiązać zagadkę zniknięcia. Niby jest realistycznie, ale jest na przykład temat cofania się w czasie. Więc jakieś tam elementy magii są, ale wcale nie dużo. Dużo jest akcji!


Rubiny i kominiarze




Rodzina ze 141 Ulicy / Rodzina ze 141 Ulicy i ukryty ogród (tekst: Karina Yan Glaser, ilustracje: Karl James Mountford, tłumaczenie: Dominika Pietrachowicz, Wydawnictwo Dwukropek)

Panna Czytalińska: A to już zupełnie inne książki - nie ma magii, nie ma trupów, nie ma trudnych spraw do rozwiązania, taka codzienność [obyczajówka - rzekłaby red.]. Jest rodzina [Vanderbeekerów - przyp. red. - za chwilę zapominając, jak brzmi to nazwisko], która mieszka w kamienicy przy ulicy 141. Sporo tam dzieci, zaraz sprawdzę, bo już zapomniałam, ile ich tam jest. Pięcioro! I opisane są przygody tej rodziny - w pierwszym tomie to, jak starają się powstrzymać dozorcę przed wyrzuceniem rodziny z kamienicy, w drugim historia ogrodu tworzonego dla sąsiada, który trafił do szpitala. Fajnie, ale jednak wolę kryminały, magię i zagadki.

Rodzina ze 141 Ulicy

Rodzina ze 141 Ulicy i ukryty ogród






* Tak, wzięłam torbę książek nad jezioro, a Panna Czytalińska przypozowała w swoim weekendowym, leśnym wdzianku - błękitnym dresie (w którym - nawiasem mówiąc - chwilę później wpadła do jeziora).

Czytaj więcej »

10 maja 2020

1 Kajtek i Miś / Kajtek i Tosia

Matki, które czytają, a ich dzieci na widok książek krzywią się z odrazą. Matki, które bezskutecznie miłość do książek chcą zaszczepić w kolejnym pokoleniu. Matki, które nie umieją ukryć, że patrzą z zazdrością na dzieci znajomych, połykające książkę za książką. Przytulam Was mocno! Naprawdę rozumiem! I nie mam żadnej recepty na sukces! Jedno moje dziecko czyta bardzo, bardzo dużo i zaczęło, kiedy ja kompletnie nie miałam głowy, by bardziej lub mniej świadomie "dawać przykład". Drugie dziecko, które  - żeby było śmieszniej - widziało mnie z książką bardzo często, najchętniej bawiłoby się tylko książkami Tulleta, a każdy nowy proponowany tytuł traktuje jako zamach na swoją niespełna sześcioletnią osobę. Dlatego naprawdę bardzo cieszy mnie każde "trafienie", kiedy po pierwszym rozdziale nie widzę oporu, kiedy widzę, że słucha, nawet jeśli akurat skacze po kanapie lub biega wokół stołu. Tym razem się udało. Jedna bitwa wygrana. Kajtek mi pomógł.


Kajtek i Miś / Kajtek i Tosia (tekst: Jujja Wieslander, Tomas Wieslander, ilustracje: Olof Landström / Jens Ahlbom, tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk, Wydawnictwo Zakamarki)

Kajtka lubię od dawna. Z wielu powodów. Obie książki to zbiory opowiadań (w jednym tomie jest ich 15, w drugim 12) o Kajtku, chłopcu w wieku przedszkolnym. Kompanem Kajtka jest Miś, który nawet jeśli nie uczestniczy w codziennych zabawach, wieczorem zawsze ma czas, żeby wysłuchać pluszowym uchem opowieści o przygodach chłopca, pobawić się, pocieszyć, być obok.
Fantastycznie się głośno czyta te opowiadania! Zawsze zaczynają się zwrotem: A teraz posłuchaj..., A teraz usłyszysz..., a kończą momentem, w którym Kajtek i Miś leżą już w łóżku i zazwyczaj wyglądają na bardzo zadowolonych. Można czytać po kolei, można na wyrywki, trudno skończyć po jednym rozdziale...
Ilustracji jest niewiele, kolorowa jest tylko okładka. Bardziej przypadły mi do gustu te Olofa Landströma, co nie znaczy, że wersja Jenas Ahlboma zupełnie mi się nie podoba. Też mają swój urok, ponownie udało się na nich oddać dużo emocji, przede wszystkim tych związanych ze szczęściem, ale i trochę trudniejszych.
Bo codzienność Kajtka jest bardzo "normalna" - czasem dzień wypełniony jest tylko beztroską zabawą, innym razem dzieje się coś nie po myśli chłopca. Bywa smutny, bywa rozzłoszczony lub wystraszony. Z mieszkającą nieopodal Tosią zazwyczaj bawią się zgodnie, ale wiadomo - relacje między rówieśnikami nie zawsze są perfekcyjne. I bardzo dobrze! Potrzeba nam takich lektur. Mnie potrzeba, ale jemu również. Jest tam mama, która jest blisko i jest uważna. Taty jest trochę mniej, ale jak już wróci z pracy - przemienia się w Tatę Zapaśnika i jest cały dla syna, kulają się po łóżku, mocują, są dla siebie 1:1. Rodzice dają Kajtkowi dużo swobody, wierzą w niego, wspierają go, uczestnicząc w realizacji różnych, czasami nieco szalonych, pomysłów. Jest dużo zabawy, ale niewiele zabawek, jest przyroda, ekraników brak. Trochę sielanka, ale ja lubię pobyć w takim świecie. Najwyraźniej ten mój nielubiący książek przedszkolak też to lubi.







Kajtek i Miś
Kajtek i Tosia
Czytaj więcej »