13 czerwca 2018

1 Jedź! Jedź! Stój!

Prawie ten moment przegapiłam. Prawie. 7.20. Wszyscy już w butach. Przy drzwiach. Oprócz niego. On tupie i wrzeszczy: - Sto pięć! Sto pięć!
Bardzo starałam się go zrozumieć, równocześnie hodując potężną lwią zmarszczkę na czole. - Ale co sto pięć? Czego jest sto pięć? - dopytywałam już prawie czterolatka. Ale wtedy się wściekał i tupał jeszcze mocniej. Niezrozumiany, niepocieszony, wściekły. I wtedy się domyśliłam. Czy raczej U S Ł Y S Z A Ł A M. I zrozumiałam, że być może w końcu kończymy etap czytania tylko o pewnej niebieskiej lokomotywie i jej znajomych. On po prostu chciał, żeby mu przeczytać książkę, której tytuł nie brzmi Sto pięć, czy nawet nie Stop jedź, ale...  



Jedź! Jedź! Stój!
(Charise Mericle Harper, Wydawnictwo Babaryba) to niewielka książeczka, której akcja odbywa się na placu budowy. Jednym z dwóch głównych bohaterów jest Mały Zielony, który właśnie powiedział swoje pierwsze słowo: "Jedź!". I słowo to pada wiele razy. Po cichu i bardzo głośno. Pewnie domyślacie się, że nie da, po prostu nie da się powstrzymać małego czytelnika przed wykrzykiwaniem z Małym Zielonym: - Jedź! Jedź! Jedź! Jedź! Problem w tym, że jak już się rozhulaliśmy z pokrzykiwaniem, to na budowie zapanował chaos. I pewnie nowy most nigdy by nie powstał, gdyby w porę nie zjawił się... Mały Czerwony.
Niewiele tekstu, dużo szeptania i pokrzykiwania. I dużo maszyn budowlanych. Jak ktoś chce edukację - proszę, uczymy się o sygnalizacji świetlnej. Także o współpracy i kompromisach. O tym, że jest pora na pracę, ale i na odpoczynek. No i fajnie.

PS Naprawdę? To jest ten etap, kiedy da sobie czytać różne nowe książki? Trzymajcie kciuki!





Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;) Dzięki!



Czytaj więcej »

10 czerwca 2018

Rodzina sztućców

Do czego to doszło, że czuję się jak tyran? Że zastanawiam się, czym zawiniły, że traktuje je w taki sposób? Nieludzko! Niewidelcko, niełyżkowo i nienożowo! Takie stłoczone, że boję się otwierać szufladę. Rodzina na rodzinie. Zero prywatności. Jeden wielki kocioł...



Rodzina Sztućców oraz Rodzina Sztućców II (tekst: Madlena Szeliga, ilustracje: Sławek Zalewski, Wydawnictwo Gereon) to opowieść o sztućcach mieszkających w domu babci Eleonory. Rodzinę poznajemy w momencie przeprowadzki, kiedy zmieniają szufladę i każdemu zależy na zajęciu jak najlepszego pokoju. Jeśli myślicie, że życie rodziny skupia się tylko wokół potraw, które dzięki nim może spożywać babcia Eleonora z rodziną - jesteście w błędzie. Dziadek Nóż szuka żony, syn Widelczyk - chcą stać się mężczyzną - wpada w makaronowe odmęty, Łyżeczka wybiera się na wycieczkę, zostawiając nieco tajemniczą wiadomość rodzinie, mama Łyżka czeka na niespodziankę z okazji rocznicy ślubu, a cała rodzina rozprawia się... z manekinami. Dzieje się!







Jest akcja, przygoda, dużo dialogów i humoru. Jest zbliżony do kwadratu spory format, matowa okładka i wnętrze. Są bardzo nasycone kolory i fajne ilustracje - momentami bardzo proste, małoelementowe, czasem naładowane detalami. Duża przyjemność z obcowania. Duże wyrzuty sumienia, kiedy zagląda się do swojej szuflady wypełnionej widelcami, łyżkami i nożami. Uczciwie uprzedzam.






Nie ma tabelki z odnośnikami, bo książki kupicie chyba tylko na stronie wydawnictwa KLIK. Znajdziecie tam również najnowszą propozycję autorstwa Madleny Szeligi, ilustrowaną przez Emilię Dziubak. Jeszcze nie macałam, ale podglądałam ilustracje. Cudo! Tytuł Horror, rzecz o warzywach i owocach :) KLIK.


KONKURS:
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Gereon mam dla Was też taki zestaw. Napiszcie mi w komentarzu pod tym wpisem (na blogu), dlaczego do Was mają trafić dwa tomy o przygodach Rodziny Sztućców. Może macie w zanadrzu jakąś sztućcową lub związaną z jedzeniem anegdotę? Czekam na wpisy do piątku - 15 czerwca 2018 (godz. 23:59), w poniedziałek (18.06.) dam znać, do kogo wyślę książki  Rodzina Sztućców oraz Rodzina Sztućców II. Jeśli komentujecie z profilu: Anonimowy, nie zapomnijcie podać adresu @. Wasze adresy będą mi potrzebne tylko do kontaktu w przypadku wygranej, nie będę ich wykorzystywać do wysyłania żadnego mailingu. Zostaną usunięte z komentarzy (a wszystkie komentarze ukryte) zaraz po rozwiązaniu konkursu. Powodzenia!
ROZWIĄZANIE KONKURSU:
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!  Książki polecą do Amarantki za opis rodziny bardzo podobnej do książkowej Rodziny Sztućców ;) Czekam na wiadomość z adresem do wysyłki książek. Wszystkie komentarze - tak jak wcześniej zapowiedziałam - ukrywam.


Czytaj więcej »

8 maja 2018

13 Panna Czytalińska #2



Czyta, czyta, czyta. Wszędzie czyta. Grube książki i te chudziny. Te, co boki można zrywać (tudzież portki spadają) i te, przez które momentami wilgotnieją oczy i wypełnia ją uczucie "takiego napięcia, którego nie umiem opisać". Nie przedłużając - Ladies and Gentlemens - Panna Czytalińska #2. Wpis jest zapisem słowotoku prawie ośmiolatki i moich krótkich komentarzy. Poprzedni wpis z tego cyklu KLIK.


Gofrowe serce, tekst: Maria Parr, tłumaczenie: Aneta W. Haldorsen, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek, bo to taka książka w stylu Dzieci z Bullerbyn. No tak samo ciekawe przygody dzieci. Jest Lena i... nie pamiętam, jak ten chłopiec ma na imię, ale wszyscy mówią na niego Kręciołek. I oni mieszkają w Zatoce Pękatej Matyldy i wiele się dzieje. Wszystko mi się STRASZNIE podobało. Czytałam dwa razy.
Moje trzy grosze: Muszę coś dodawać? Chyba nie. To faktycznie taka książka. Jakieś ilustracje? Zero. Null. Ni ma. Czy to przeszkadza? Nie. Tego wydania już nie mogę znaleźć w żadnym sklepie, stąd brak tabelki. Uprzejmie jednak donoszę, że Gofrowe serce wydało (i ma aktualnie w sprzedaży) również Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK.



Szkoła trzęsiportków. Duch w toalecie, tekst: Pamela Butchart, ilustracje: Becka Moor, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: Tym razem cztery gwiazdki. Niby bardzo śmiesznie, ale portki mi nie spadły ze śmiechu, a pisali, że spadną! Tam są takie trzy śmieszne opowiadania, najbardziej podobały mi się dwa - to o duchu toaletowym i śmierdzącym trampku fortuny. Mało czytania, sporo ilustracji. Takie dziwne oczy mieli tam wszyscy, źrenice takie małe. Ilustracje nie za bardzo mi się podobały.
Moje trzy grosze: Co Wam będę ściemniać - to typowe czytadło, z tych głupawych, co wyzwalają trzęsące się ramionka i parsknięcia śmiechu. Czyta się błyskawicznie, bo tekstu niewiele a ilustracji dużo. Podsuwałabym bardzo opornym na czytanie. Od czegoś trzeba zacząć, no ;)




Panna Jones i Książkowe Emporium, tekst: Sylvia Bishop, ilustracje: Ashley King, tłumaczenie: Patryk Gołębiowski, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: A to ładna książka. Pięć gwiazdek. Najpierw mieszkali w księgarni, a potem przeprowadzili się do Książkowego Emporium, bo taki konkurs wygrali. Znaczy się ta bohaterka, jej mama, która nie była jej prawdziwą mamą i brat. Ona nie miała taty i właśnie tylko to mi się w tej książce nie podobało.
Moje trzy grosze: Tak się Panna Czytalińska skupiła na braku taty, że zapomniała dodać o jednym szczególe. Ta główna bohaterka - Znajda Jones - od lat udaje, że umie czytać. A nie umie. Literki nic dla niej nie znaczą. Jedenastolatka. Mieszkająca w księgarni. W rodzinie księgarzy. Z tego musi wyniknąć jakaś draka! Bardzo ciekawie nakreślona postać głównej bohaterki, dużo różnych emocji i finał z happy endem. Oczywiście. A na końcu książki - wywiad z autorką. Fajnie!




Zaczarowany dom Matyldy, tekst: Mariusz Niemycki, ilustracje: Alicja Rybicka, Wydawnictwo Skrzat
Panna Czytalińska: Bardzo mi się podobało! Na piątkę! Duuużo magii, przygód i takiego napięcia, którego nie umiem opisać. Jest dziewczynka Matylda, która się przeprowadza do nowego domu. I w tym domu w zegarze mieszka chłopiec, który ma na imię Dom i Malinowa Pani, ale chyba nie mogę powiedzieć, kim ona była. Bywało też smutno. Matylda nie ma mamy, a jej najcenniejszą rzeczą jest zdjęcie z nią...
Moje trzy grosze: A to taka ciepła, baśniowa książka. Bardzo niepozorna, skromnie wydana (miękka okładka, klejona, środek czarno-biały). Trochę nierówna pod względem języka, mogłabym się do tego przyczepić, ale Panna Czytalińska w ogóle nie zwróciła na to uwagi. Za to wątek śmierci mamy, temat żałoby - pięknie się autor pochylił nad tym tematem.




Książka, dzięki której pokochasz książki, tekst i ilustracje: Francoize Boucher, tłumaczenie: Katarzyna Radziwiłł, Wydawnictwo Muchomor
Panna Czytalińska: Świetna! Pięć gwiazdek, oczywiście. Bardzo duża czcionka. Bardzo. I ilustracji dużo. I czasem takie bzdury... Ale to chyba specjalnie, przez to jest śmiesznie. O! I niektóre miejsca to aż trzeba pokolorować! Ja już wcześniej kochałam książki, ale poleciłabym ją niektórym koleżankom z klasy. Takim co nie bardzo z tym czytaniem.
Moje trzy grosze: Dwa razy. Właśnie tak. Dwa razy dzwoniłam do biblioteki, żeby przełożyć termin oddania tej książki. Tak się podobała. Zatem wcale się nie zdziwiłam, kiedy Panna Czytalińska przeznaczyła swoją targową kasę na ten tytuł, z dumą mnie tylko informując, że sam Pan Muchomor jej sprzedał i za połowę ceny! I teraz ciągle do niej wraca. Na wyrywki, od niechcenia, wciąż się zaśmiewając, choć czytała ją już chyba z 10 razy.




Pozytywka. Tajemnice domu handlowego Sinclair, tekst: Katherine Woodfine, ilustracje: Maciej Szymanowicz, tłumaczenie: Jolanta Dobrowolska, Wydawnictwo Dwukropek
Panna Czytalińska: NAJCIEKAWSZA KSIĄŻKA NA ŚWIECIE. Dużo gwiazdek! Przygodowo-detektywistyczna. Tak najlepiej! Gruba, bardzo dużo czytania, mała czcionka. I to dopiero pierwsza część! Nie wiem, ile ich będzie, ale przeczytałam, że to jest pierwsza. To chyba seria będzie? Główna bohaterka Sophia nie ma rodziców, mieszka w domu dla dziewcząt, które już pracują. Ona też pracuje  - w domu handlowym w dziale kapeluszy. Robi wystawę, czyści ją, dostarcza kapelusze i takie tam. Ma bardzo różnych przyjaciół - pracujących i nie, bezdomnego i takiego, co jego wujek jest właścicielem domu handlowego. I oni rozwiązują zagadkę zaginionej pozytywki. Naprawdę rozwiązują. Świetnie się czyta.
Moje trzy grosze: Z tym tytułem związana jest taka anegdota - Wydawnictwo nie uprzedziło mnie, że wysyła książkę. Taka niespodzianka. Otworzyłam paczkę, zdziwiłam się, co to za tytuł i pobiegłam do obowiązków, gubiąc grubaśną książkę gdzieś na kanapie. Zdążyłam tylko przeczytać na okładce, że bohaterką jest czternastolatka, osamotniona po śmierci ojca, że akcja dzieje się w Londynie i że mamy rok 1909. Założyłam, że to nie jest książka dla Panny Czytalińskiej. Jeszcze nie. Bo gdzie taka gruba (ponad 300 stron), bohaterka taka duża i ten czas i okoliczności... Książka zaginęła. Na 2-3 dni. Wróciła z recenzją - patrzcie wyżej. Znowu się pomyliłam!



Ja, Jonasz i cała reszta, tekst: Anti Saar, ilustracje: Alvar Jaakson, tłumaczenie: Anna Michalczuk, Widnokrąg
Panna Czytalińska: No pięć. Znowu pięć? Jonasz, Tobiasz i ich rodzice mieszkają w Estonii. I tam mają przygody. Poznajemy ich przygody i trochę czytamy o Estonii. Są też te kody, dzięki którym można oglądać filmiki, ale moja mama tego nie ma w telefonie [nie potwierdzam, nie zaprzeczam - przyp. red.]. Tobiasz jest przedszkolakiem, Jonasz jest młodszy. Czy jest różnica między naszymi rodzinami? No pewnie - tam jest dwóch chłopców i kłócą się o zupełnie inne rzeczy. No i jeszcze mieszkają w domu wolnostojącym. A my nie. Dużo różnic, prawda? Spokojnie można tę książkę czytać młodszym dzieciom. Na głos, taka spokojna jest. Dadzą radę.
Moje trzy grosze: Tak, można czytać młodszym. Choćby właśnie przedszkolakom. Bo to bardzo ciepła opowieść o kochającej się rodzinie. Takiej zupełnie zwyczajnej estońskiej rodzinie, której codzienność naszpikowana jest miniprzygodami. Gdyby nie wplecione w fabułę informacje o lokalnych tradycjach, zabytkach czy miastach - nie zauważylibyśmy, że nie jest to opis sąsiadów zza ściany. Czyta się bardzo dobrze, świetnie się przy tym bawiąc. Pierwsze skojarzenie - podobna do książki "Ja i moja siostra Klara". Ktoś jeszcze tak ma?
PS Podczas poznańskich targów usłyszałam trochę o planach wydawniczych Widnokręgu i o kolejnej książce. Nie mogę się doczekać! Patrzcie na zapowiedź KLIK.




Łopianowe pole, tekst: Katarzyna Ryrych, ilustracje: Grażyna Rigall, Wydawnictwo Adamada
Panna Czytalińska: No nie wiem, mamo. Zaczyna się nudno. Opisane jest, jak się dostać na to pole. A bo ja wiem, czy ja chcę tam iść? Zaczęłam czytać i przestałam, ale nie wiem dlaczego. Ilustracje bardzo ładne. Chyba do niej wrócę.
Moje trzy grosze: Bywa i tak, nawet dość często, że nie zaiskrzy od razu, że książka musi swoje odleżeć. Nie uchroni przed tym nawet tytuł KSIĄŻKI ROKU 2017 Polskiej Sekcji IBBY. Chwilowo chemii brak. Wrócimy do niej. Taka ładna okładka! [Choć - muszę to z siebie wyrzucić - ten papier kredowy w środku i szerokość kolumny tekstu - RATUNKU!]

Czytaj więcej »

5 maja 2018

0 Girl Power / Maja dorasta

 





Girl Power (tekst: Caroline Paul, ilustracje: Wendy MacNaughton, tłumaczenie: Tina Oziewicz, Papilon) Zacznę od tego, że nie mogłam znaleźć klucza na czytanie tej książki. Trochę mnie rozpraszała mnogość elementów w treści. Prócz narracji głównej w Girl Power są też ramki z ciekawostkami, ramki przedstawiające niezwykłe dziewczynki i kobiety, cytaty, elementy graficzne, zadania, miejsce do notowania... Uff. Poczułam się trochę zdezorientowana. Potem przeczytałam główną opowieść. O Caroline Paul, która w dorosłym życiu pilotuje samoloty, nurkuje, lata na paralotni, wspina się na wysokie szczyty i gasi pożary. Hm. Do zdezorientowania doszło uczucie przytłoczenia. Wiecie co? Nawet sprawdzałam, czy to na pewno opowieść o jednej osobie... Bo tego poweru to by wystarczyło na co najmniej tuzin kobiet, prawda? Zanim jednak popadłam w rozpacz - wróciłam do książki. Tak, autorka wyrosła (ze strachliwego i nieśmiałego dziecka) na odważną kobietę. I wcale nas nie namawia, żebyśmy ślepo naśladowali jej osiągnięcia. To książka o odwadze i Odwadze. O wychodzeniu ze strefy komfortu, o metodzie małych kroczków, o byciu swoją najlepszą przyjaciółką, taką która wierzy i wspiera, o tym, że naprawdę sporo zależy od naszego nastawienia i wytrwałości w dążeniu do celu.
Książka jest przeznaczona dla czytelników w wieku 10+. Moja prawie ośmiolatka nie przeczytała jej w całości. Trochę dlatego, że niektóre rozdziały nie były jeszcze dla niej odpowiednie (mogły np. ją wystraszyć), ale również przez naprawdę małą czcionkę. Przy tej ilości tekstu czytanie zwyczajnie ją męczyło. Przeglądnęła książkę z zaciekawieniem, przeczytałyśmy fragmenty, porozmawiałyśmy o zadaniach z cyklu "Odważ się!" a za lekturę wzięłam się ja. I jak z nią usiadłam, to nie wstałam, póki nie skończyłam... I okładka taka ładna, błyszcząca, tylko zastanawiam się, czy musiała być twarda, skoro wnętrze książki jest wydane raczej broszurowo, z miejscem na notatki. Trochę się czepiam, co? A może nie?







Maja dorasta (tekst: Monica Peitx, ilustracje: Cristina Losantos, tłumaczenie: Agata Picheta, Debit)
Bardzo dobry zakup podczas poznańskich targów książki. Temat rozpalający wyobraźnię, ale podany subtelnie, adekwatnie do wieku. Książka przeznaczona jest dla dzieci w wieku 6-9 lat i jest świetna jako wstęp do rozmowy o dojrzewaniu. Na pogłębianie tematu przyjdzie czas później. Tymczasem czytamy o zmianach, jakie zachodzą w ciele dziewczynki. O rosnących piersiach, pojawiającym się owłosieniu, miesiączce*, szalejących hormonach. Pojawiają się pytania i dobre momenty na szczerą rozmowę. Tekstu jest niewiele, ilustracji sporo. I teraz tylko nie wiem, po jaki tytuł sięgnąć chwilę później? Macie jakieś typy?





* O miesiączce polecam jeszcze świetny artykuł w najnowszym numerze "Kosmosu".
Czytaj więcej »