19 grudnia 2014

19 Medal z ziemniaka


Codziennie wieczorem wycinam sobie medal z ziemniaka. Za to, że znowu dałam radę. Oto dom śpi, oddycha miarowym oddechem. Tylko koty kurzu trochę chrapią. I ta szafa nieuporządkowana trzeszczy. Ale jak tak przymknę oczy - dałam radę! Cały dzień w biegu - z moim pięciomiesięcznym (!) synem pod pachą, z córką uwieszoną na wózku i mówiącą odrobinę za głośno: - Gu, gu, gu, Wojtuchna! Gu, gu! Mamusiu, jak ci zazdroszczę, że urodziłaś takiego braciszka!
Udało mi się zsynchronizować mój plan dnia z planem mamy innej dwójki. Nie udało nam się za to zsynchronizować drzemek dzieci młodszych... Ale! I tak była kawa i czekolada na gorąco. I bardzo tajna misja związana z przybyciem Gwiazdora. I ruchy w szafie. Ta moja szafa... - Mieszczą ci się tam ubrania? - pyta M. Nie bez przyczyny pyta, musicie bowiem wiedzieć, że powierzchnię szafy wynajmuje ode mnie najpierw Mikołaj, a potem Gwiazdor ;)
Jedna podróż tramwajem (niskopodłogowym, biegnę, język wywalony, dyszę, zdążyłam), druga, trzecia, czwarta. Zakupy. Wojtek kontempluje (i kątem pluje). Ja w czapce. A tu chyba z 10 stopni na plusie, Jak go ubrać? Ja biegnę i dyszę. On leży i nie narzeka. Odpuszczam. Patrzę na niego. Mistrz zen. Pełna powaga, dojrzałość, skupienie. Patrzy. Dziąsła odsłania w sposób przemyślany. Dawkuje nam uśmiechy, nie szczędzi ich siostrze. Siostrze, która wyznaje mi, że owszem lubi mnie bardzo, ale jednak z naszej rodziny... To ona braciszka kocha najbardziej (auć ;)). I zapowiada, że będzie panią z przedszkola i policjantką. I dzieciaki do więzienia wsadzać będzie. I marzy o balecie i judodze. Pływającej syrence i latającej wróżce. Wielkim pokoju i siostrze. I WSZYSTKIM z Elzą.
Pędzę, lecę. Jeszcze ozdabianie kopert. I lukrowanie pierniczków. Ewa tylko trochę płacze, że nie chce ozdabiać posypką piernikowych choinek, bo chce "na sucho" zjeść wszystkie czekoladowe iskierki ;) Wojtek nerwowy. Jest pora kąpieli. Jedno zasypia. Później drugie. Jeszcze tylko muszę skończyć te kartki. Jeszcze te rajstopy brokatowe zaszyć, bo mnie o to prosiła. Chce jutro założyć je do przedszkola. Jeszcze zajrzę do plików - szykuje się bardzo fajny cykl na dzieciPOZNAN.pl, czytam książki, które zrecenzuję dla Qlturki... Dałam radę. Codziennie wieczorem wycinam sobie medal z ziemniaka. Bo inaczej bym zwariowała ;) Wy też sobie wycinajcie. Dajecie radę.


PS Obiad! Zapomniałam o obiedzie. W zamrażarce kotlety od mamy. Co ja bym bez tych kotletów...

Blogger Tricks

13 grudnia 2014

15 Zimowa półka - O TYM, ŻE...

Jej decyzje, jak zwykle, są w równym stopniu przewidywalne, co zupełnie nas zaskakujące ;) I tak było z wyborem najulubieńszych książek o tematyce zimowej i/lub świątecznej... A musicie wiedzieć, że całkiem sporo ich mamy, tych książek, choć zupełnie nie wiem, jak to się stało. Elfy? Mikołaj? Gwiazdor? Czort jakiś? ;) W każdym razie - długo nie myślała. Postała chwilę przy półkach podumała i oznajmiła: - Dwie? No to Wigilia Misia i Tygryska i Hu, hu, ha (O zimie). I jeszcze Cebulka.


Takie dwie, jak te trzy, to nie ma ani jednej, prawda? ;) Zaskoczyło nas to zestawienie, szczególnie tych dwóch pierwszych tytułów. Z jednej strony Janosch i jego nie taka łatwa lektura, groteska, specyficzne poczucie humoru, ciut zadumy i mnóstwo ciepłego uśmiechu, z drugiej strony O zimie - książka, którą czytała... jak taka mała była! KLIK Bo Prezent dla Cebulki musiał zostać nominowany :) Wszak to nowość i to jaka piękna nowość (o książce będzie w osobnym wpisie). 
Codziennie, tuż przed zaśnięciem Ewa słucha dwóch rozdziałów. Najpierw jest o Misiu i Tygrysku, później o Cebulce. [Potem jeszcze przez godzinę gada, jest jej za zimno, za gorąco, pić jej się chce, układa wokół siebie swoich przyjaciół, opowiada o przedszkolu, pyta o bardzo skomplikowane rzeczy... bardzo walczy z tym snem, byle tylko nie przyszedł. Całe szczęście - zawsze przychodzi ;)]


Gdybym ja miała dorzuć swoje tytuły. Nominowałabym dodatkowo takie trzy książki: 


A z nich to chyba największą słabość mam do... człowieka śniegu ;) Yeti! Lowam! Od kiedy przeczytaliśmy tę książkę, za każdym razem, kiedy widzimy gdzieś wywalone skórki od mandarynek, mówimy: - Yeti tu był! :) Choć w książce Evy Susso to nie yeti gubił skórki... 
Gdyby M. miał się wtrącić (niech ma, niech się wtrąci!), wskazałby jeszcze inny tytuł! Dla niego najlepsza zimowa książka to:


Nudy nie ma. Dla każdego coś miłego :) Choć i tak wybór wieczornej czytanki należy zawsze do Ewki...

I to już koniec Zimowej półki... Bardzo jestem szczęśliwa, że wszystko się udało! Że Goście dopisali i podzielili się z nami swoimi typami, że - mimo przedświątecznej zawieruchy - znaleźli na to czas i chęć. Bardzo, bardzo dziękuję! Nie wiedziałam, jakie książki będą pokazane, miałam pietra, że cały cykl dotyczyć będzie dwóch tytułów, tymczasem mimo powtórek (O zimie, Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko czy Goście na Boże Narodzenie) było bardzo różnorodnie. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cykl zdominowało... Wydawnictwo Zakamarki :) A Wy? Co czytacie zimową porą? Jeśli macie ochotę, podzielcie się z nami tytułami!

W dzisiejszym odcinku wystąpili:
Ewa, ja i M. (Wojtek? Gdzie jest Wojtek? ;))
 Wigilia Misia i Tygryska KLIKO zimie KLIK, Yeti KLIK
Patrz, Madika, pada śnieg! KLIK, Boże Narodzenie w Bullerbyn KLIK
Przygody Tappiego z Szepczącego Lasu KLIK

12 grudnia 2014

4 Zimowa półka - ŻELKOŻERCY


- Tylko dwie? Tego się nie da zrobić! Niezrabialne!- NAJMŁODSZA przekłada książki z jednego stosiku na drugi.
MŁODSZY jeszcze się nie poddaje:
- Każdy po dwie czy razem dwie?
- ...
- O rany! Będzie trudno.
NAJMŁODSZA nagle podskakuje:
- A ja mam pomysł! Może ty po prostu napiszesz o tych książkach, które najczęściej czytamy.
- A to nie jest to samo? Te które najczęściej przynosicie do poczytania, to nie są te ulubione?
- Nie wiem... Trzeba by się było zastanowić, a Ty mówiłaś, że nie masz za dużo czasu.

O to szybki wybór zimowo-świąteczny STARSZEGO (lat 12), MŁODSZEGO (lat 7), NAJMŁODSZEJ (lat 5) i KROPKI (rok i ciut)  trochę też... W skrócie: ŻelkoŻercy GRUDZIEŃ 2014.




Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko Astrid Lindgren, il. Ilon Wikland

Lotta. Ta sama, która ze złości pocięła na małe kawałeczki gryzący sweter. Lotta. Ta która pewnego dnia obchodziła swoje najgorsze i najwspanialsze urodziny, z rowerem w tle. Ta właśnie Lotta umie, wyobraźcie sobie, prawie wszystko. Ściślej mówiąc: wszystko z wyjątkiem zjeżdżania slalomem na nartach. Umie gwizdać, przygotować kanapki z masłem, pozmywać i pozamiatać. Powiemy Wam więcej! Lotta potrafi uratować Niśka uwięzionego w śmieciarce i skombinować choinkę, nawet jeśli w całym mieście nie ma już ani jednej choinki. Aż trudno uwierzyć, prawda!
Książka o Lotcie i choince trafia co roku, na długie miesiące, razem z innymi książkami świąteczno-mikołajkowymi do szafy. Jest w tym corocznym ich wyjmowaniu i chowaniu jakaś magia. Przyznaję jednak, że w przypadku TEJ książki mam za każdym razem wątpliwości. Może trzeba by było również w środku lata, gdy wycieczka za długa, woda za głęboka, a rower za duży i podczas wrześniowego odrabiania zadań domowych przypomnieć sobie, że Lotta umie, prawie wszystko! To przecież książka nie na święto, ale na co dzień! Dlatego też teraz czytamy tę opowieść wciąż i wciąż, na zapas, na wakacje.
- A Lotta przecież umie zjeżdżać slalomem, tylko z małej górki, i tylko trochę.
- Ale obiecała sobie, że nie będzie już nigdy zjeżdżać slalomem, bo ma wtedy kłopoty i wrzuca Niśka do kosza!- MŁODSZY też woli unikać kłopotów i teraz doskonale Lottę rozumie.
- Eeeeee tam. Zapomni kiedyś i zjedzie. W innej części. Jest mamo taka część?




Choinka  (ostatnie w zbiorku Opowiadania z Doliny Muminków) Tove Jansson

Wyobraźcie sobie, że co roku w połowie listopada zapadacie w zimowy sen i budzicie się na początku marca. Już? Wyobraźcie sobie teraz, że któregoś roku budzicie się nagle w połowie grudnia. Lampki, mikołaje, bombki, wstążki, i pośpiech, i rozdrażnienie (jakby ich ktoś właśnie obudził?), a najgorzej mają ci, co się spieszą stojąc w korkach na podziemnych parkingach centrów handlowych. A wszystko to dlatego, że idzie Wigilia! Prezenty, karpie, choinki, porządki. Nie zdążą, nie zdążą, nie zdążą!
To właśnie przytrafiło się którejś zimy Muminkom. Jak tu się nie przestraszyć? Wszyscy biegają przestraszeni, rozdrażnieni i przygotowują na przyjście Wigilii. To nie może być nic dobrego, idzie jakaś katastrofa. Muminki zdezorientowane i trochę przestraszone też zaczynają  przygotowania, bo przecież nie ma co siedzieć bezczynnie. Trzeba choinki, trzeba ją ładnie ubrać, trzeba przygotować poczęstunek dla Wigilii. Roboty co niemiara, ale może się uda przetrwać. A jak to się wszystko skończy? Muminki... Muminki pójdą spać, nie wiele z tego rozumiejąc, a małe leśne stworzonka dostały najwspanialszy prezent gwiazdkowy.
A może inaczej... Wyobraźcie sobie, że Muminki nas obserwują, nas dorosłych... Teraz, podczas przedświątecznego zamieszania. Ja zwalniam... Nie chciałabym... samej Wigilii przestraszyć.

Wesołych, spokojnych przedświątecznych przygotowań!

Autorką dzisiejszego wpisu jest MARTA z bloga ŻELKOŻERCY KLIK. Zimowa półka to cykl gościnnych wpisów, w których Autorki książkowych blogów (które na co dzień chętnie śledzę) dzielą się tytułami swoich ulubionych tytułów o zimie i/lub o Świętach Bożego Narodzenia. Nie uzgadniałyśmy żadnych tytułów, nie wiedziałam, jakie książki wybiorą - od początku zakładałam, że niektóre pozycje mogą się powtórzyć i byłam bardzo ciekawa, czy wyjdzie nam z tej współpracy jakiś malutki ranking... :) Zobaczymy. Tymczasem zapraszam do lektury. Cyklu i blogów, które w nim występują. Jutro... ostatni odcinek. Wybór Ewy i moje trzy grosze ;)

W dzisiejszym odcinku wystąpili:
MARTA KLIKPewnie, że Lotta umie prawie wszystko KLIKOpowiadania z Doliny Muminków KLIK

PS Autorką wszystkich zdjęć jest Marta :) Jej wpis o książce Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko KLIK

11 grudnia 2014

2 Zimowa półka - SŁOWEM LUKROWANE


Jeśli chodzi o książki bożonarodzeniowe, jestem tradycjonalistką wychowaną na szwedzkich opowieściach Astrid Lindgren. Boże Narodzenie musi być rodzinne, pachnące, iskrzące, pełne śmiechu i kolęd. Takie też – pełne ciepła – są nasze świąteczne lektury. Obok nieśmiertelnych opisów Lisy z Bullerbyn, jak to kłóciła się z braćmi o foremki do pierniczków i maczała chleb w wywarze z szynki, pojawia się nasza rodzima autorka, Zofia Stanecka, i jej Basia i Boże Narodzenie



Jest to historia z serii o Basi, w której Mikołaj i prezenty zostają zepchnięci na dalszy plan, liczą się wspólne rodzinne przygotowania, opłatek, jasełka i tradycyjne odczytanie Pisma św. przy wigilijnym stole. Rok temu zachwyciła nas bożonarodzeniowa baśń Liliany Bardijewskiej Gwiazdka z nieba, która w piękny sposób opowiada dziecku o sile przyjaźni i poświęcenia na przykładzie małego misia porzuconego przez swojego znudzonego właściciela. Trochę inne w formie, wesołe i z przymrużeniem oka, są opowieści o staruszku Pettsonie i jego kocie Findusie. 


Ten duet nigdy nam się nie znudzi, zmalowany i wymyślony przez Svena Nordqvista – rozbawi wszystkich do łez. Para dziwaków, która dla siebie zrobi wszystko, a w dzień Bożego Narodzenia musi – nieoczekiwanie – przyjąć pomoc od sąsiadów... Okazuje się, że Findus i Pettson to nie tacy odludkowie i w święta zjawiają się u nich prawdziwe tłumy objuczone torbami jedzenia! To właśnie Goście na Boże Narodzenie, a dla wytrwalszych czytelników polecamy długi, wielorozdziałowy tom przygód Pettsona – Niezwykły św. Mikołaj. Przez całą książkę staruszek pracuje nad wynalazkiem (jego ulubione zajęcie), który pozwoliłby Findusowi uwierzyć, że przyszedł do niego prawdziwy św. Mikołaj. Rozpoczyna się Adwent, a Krzyś już przygotował tę książkę do ponownej lektury... 


Podobnie jak Zimową wyprawę Ollego Elsy Beskow, opowiadanie z... 1907 roku! A mimo to nadal aktualne i fascynujące. Pamiętajcie, jeśli plucha za oknem, a śnieg nie chce prószyć – to sprawka nadgorliwej Ciotki Odwilż. Kichająca i siąpiąca nosem zawsze zbyt wcześnie się zjawia, nie pozwalając dzieciom na zimowe harce. Tymczasem Olle bardzo chce wypróbować swoje nowe narty... Zimową wyprawę dostaliśmy, gdy Krzyś miał 3 lata (teraz ma ich 6) i była to pierwsza książka, od której zaczęłam blogowanie!

Autorką dzisiejszego wpisu jest GOSIA z bloga SŁOWEM LUKROWANE KLIKZimowa półka to cykl gościnnych wpisów, w których Autorki książkowych blogów (które na co dzień chętnie śledzę) dzielą się tytułami swoich ulubionych tytułów o zimie i/lub o Świętach Bożego Narodzenia. Nie uzgadniałyśmy żadnych tytułów, nie wiedziałam, jakie książki wybiorą - od początku zakładałam, że niektóre pozycje mogą się powtórzyć i byłam bardzo ciekawa, czy wyjdzie nam z tej współpracy jakiś malutki ranking... :) Zobaczymy. Tymczasem zapraszam do lektury. Cyklu i blogów, które w nim występują. Jutro kolejny odcinek!

W dzisiejszym odcinku wystąpili:
GOSIA KLIKBasia i Boże Narodzenie KLIKGwiazdka z nieba KLIK
Goście na Boże Narodzenie KLIK, Niezwykły św. Mikołaj KLIK
Zimowa wyprawa Ollego KLIK

PS Okładki i ilustracje pochodzą ze stron WWW Wydawnictw. Wpisy Gosi o wymienionych książkach: KLIK, KLIK i KLIK

10 grudnia 2014

5 Zimowa półka - KULTUR-ALNIE

Czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia to czas magiczny. Trochę nerwowy, zabiegany, a jednocześnie spokojny, ciepły, radosny. Szybko zapadające ciemności sprzyjają czytaniu książek i pieczeniu pierników. W domu jest przytulniej niż na zewnątrz. Każdy szuka ciepłego miejsca do życia, a gdy w domu pachnie korzennymi przyprawami albo przynajmniej kawą z cynamonem wszystkim robi się błogo i leniwie. Wiele jest sposobów na celebrowanie Adwentu, wiele codziennych rytuałów. 


Tina mieszka w Sztokholmie, na ulicy Widara, i razem z rodziną od pierwszego grudnia rozpoczynają przygotowania do świąt. Jednak czas Adwentu, na który czekają mieszkańcy niemal wszystkich krajów świata, „psuje się”. Gwiazdy adwentowe nie chcą świecić, bułeczki szafranowe są niesmaczne (niezwykle rozśmieszyło Młodszą porównanie smaku ciasteczek do kupy), z choinek opadają igły, tłuką się doniczki z bożonarodzeniowymi roślinami (nie wiedziałam, że amarylis, który od roku zdobi mój kuchenny parapet to kwiat świąteczny). W niewyjaśnionych okolicznościach dzieją się rzeczy, które zakłócają magię świąt. Dorośli, jak to dorośli, próbują racjonalnie wytłumaczyć dziwne zjawiska. Jednak Tina podejrzewa, że ktoś lub coś ponosi odpowiedzialność za nienormalny stan rzeczy. 
Za lustrem w domu Tiny mieszka dwoje intruzów. Jednym z nich jest troll Czupir, drugim – jegomość , ukrywający się pod pseudonimem ŚM. To ten drugi wprowadza anomalie do spokojnej codzienności ludzi. Nie podoba mu się, że ludzie przestają wierzyć w Świętego Mikołaja i nie zna sposobu na to, by przywrócić ludziom, zwłaszcza dzieciom, wiarę. „Psuje” czas przygotowań do świąt, bo wydaje mu się, że to zadziała…


Święty Mikołaj w książce Lotty Olsson nie jest dobrotliwym staruszkiem, który uwielbia rozdawać prezenty i wywoływać uśmiech na ustach dzieci. Święty Mikołaj, wykreowany przez autorkę, to złośliwy pan w czerwonym kubraczku, który chce dać ludziom nauczkę. Jest sfrustrowany i zły, ale w taki łagodny sposób, dzięki czemu nie wzbudza w najmłodszych strachu.
Wierzcie w Mikołaja! Lotty Olsson to pięknie wydana, ciepła, przepełniona magią opowieść o tym, jak ważne są te drobne czynności, związane ze świętami. Zbliżają do siebie członków rodziny, otulają ciepłem, przywracają wiarę w dobro, wprowadzają nieco bajkowej atmosfery do zabieganej codzienności. Ludzie zwalniają, uważniej spoglądają na bliźniego, z miłością pieką pierniki i czekają na choinkę. Magia, po prostu magia. Mimo niepokoju, który autorka wprowadza na początku swej opowieści, Wierzcie w Mikołaja! przywraca wiarę i magię grudniowych wieczorów.
Książka Olsson to dwadzieścia cztery rozdziały, które można czytać na raty, po jednym każdego dnia albo „połknąć” w całości (to wersja dla niecierpliwych). To taki książkowy kalendarz adwentowy i świetny pomysł na prezent dla dziecka 5+. 


Czy spotkałaś/eś na swej drodze rezolutną Lottę z ulicy Awanturników? Nie? Jeszcze nie? Musisz ją poznać. Najpierw Lottę, później Pippi – obie dziewczynki są cudownie ciekawskie, odważne i mają głowy pełne niesamowitych pomysłów. 
Lotta ma pięć lat, starszą siostrę i starszego brata, fajnych rodziców, sąsiadkę – ciotkę Berg i ukochanego Niśka – świnkę, którą kiedyś uszyła jej mama. Nie umie usiedzieć w miejscu, wszędzie zajrzy, zadaje tysiące pytań i jest wielką optymistką.  Uroczo zachwyca się samą sobą, oznajmiając członkom rodziny: "ze mną to jest dziwnie (…) ja tyle umiem". Bo Lotta umie jeździć na rowerze, zjeżdżać slalomem na nartach, pomagać ludziom, a jak okazuje się, że jednak tego nie potrafi, równie uroczo oznajmia: "Umiem (…) wszystko oprócz slalomu". Nie sposób się nie uśmiechnąć :)



W żółtym domu przy ulicy Awanturników trwają przygotowania do świąt. Mama krząta się po kuchni, piekąc ciasta. Lotta natomiast wybiera się do chorej cioci Berg z bochenkiem świeżego chleba. Po drodze, choć droga krótka, zauważa narty i postanawia pojechać slalomem do sąsiedniego domku. Gubi Niśka i chleb, co wprawia ją w przerażenie, bo przecież przez przypadek pluszak trafił do śmietnika, a dzisiaj pan Fransson wrzuca worki do śmieciarki, a ta mieli ich zawartość na miazgę. Aaaaa, zmieli jej Niśka! Na szczęście Lotcie udaje się uratować przyjaciela i wydaje się, że reszta dnia będzie obfitowała w same przyjemności, bo tatuś ma wrócić do domu z choinką. 
Lotta wraca do pachnącego świątecznym ciastem domu, wchodzi do kuchni i słyszy coś STRASZNEGO. W całym mieście nie ma choinek. Jak to nie ma choinek? Na święta musi być choinka. Musi, ale tatuś nie umie czarować. Lotta umie, Lotta WSZYSTKO umie, zdobędzie choinkę i uratuje święta. 
Musicie wiedzieć, że mała Lotta to wyjątkowo odważna dziewczynka, która żadnych wyzwań się nie boi. I nie lubi, kiedy ktoś się smuci, a z powodu braku choinki smucić się będzie cała rodzinka. Na to Lotta nie może pozwolić. Czy dziewczynce uda się skombinować choinę?
Przeczytajcie sami, delektując się ciepłą i zabawną historią, okraszoną wspaniałymi ilustracjami Ilon Wikland.


Autorką dzisiejszego wpisu jest JUSTYNA z bloga KULTUR-ALNIE KLIK. Zimowa półka to cykl gościnnych wpisów, w których Autorki książkowych blogów (które na co dzień chętnie śledzę) dzielą się tytułami swoich ulubionych tytułów o zimie i/lub o Świętach Bożego Narodzenia. Nie uzgadniałyśmy żadnych tytułów, nie wiedziałam, jakie książki wybiorą - od początku zakładałam, że niektóre pozycje mogą się powtórzyć i byłam bardzo ciekawa, czy wyjdzie nam z tej współpracy jakiś malutki ranking... :) Zobaczymy. Tymczasem zapraszam do lektury. Cyklu i blogów, które w nim występują. Jutro kolejny odcinek!

W dzisiejszym odcinku wystąpili:
JUSTYNA KLIKWierzcie w Mikołaja! KLIK, Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko KLIK

PS Autorką wszystkich zdjęć jest Justyna :)