11 lipca 2018

2 Panna Czytalińska #3


Wygląda to tak - zbieramy książki na stosik, robię zdjęcia i zaczynam ją przepytywać. Książka w górę i kilka strzałów zakończonych pytajnikami. Podobała Ci się? Dlaczego? Co myślisz o ilustracjach? Pytam, ona odpowiada, ja notuję. Skrótami, jak kura pazurem, z omdlewającą dłonią. Potem wszystko grzecznie wstukuję w okienko bloggera... I tak to powstaje cykl Panna Czytalińska.



Uśmiech (Niezwykłe przygody Tekli, która obraziła się na... uśmiech), tekst: Cezary Harasimowicz, ilustracje: Joanna Rusinek, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Bardzo mi się podobało, wpisuję na listę moich przebojów! Tekla jest trochę starsza ode mnie, kiedy jej mama umiera, dziewczynka obraża się na uśmiech. Pewnego dnia poznaje Panią z Billboardu, która reklamuje pastę do zębów i cały czas się szczerzy! I ta pani ucieka! Do domu Tekli. I się chowa pod łóżkiem! Dużo się dzieje, jest dużo przygód. Często jest smutno przy czytaniu, ale na końcu jest ok. Dużo czytania, ale szybko leci. Ilustracji mało i czarno-biało-żółte, ale mi się podobają.
Moje trzy grosze: Dzień dobry, tu Olga Anegdotka. Z tą książką to było tak, że podczas targów książki w Warszawie wdałam się w pogawędkę z jedną z klientek. Najpierw kupowała, a potem - kiedy zgadałyśmy się, że mamy córki w podobnym wieku - zaczęłyśmy przerzucać się tytułami książek, które sobie polecamy. I tak mi polecała ten Uśmiech, że jak stałam, tak poszłam na stoisko Zielonej Sowy (w biegu chwytając portfel), kupiłam i zawiozłam nową książkę do domu. I to było bardzo dobre polecenie, za które dziękuję.







Kto uratuje Iryska?; Wróć, Alfiku!; Opowieść o zimowym kotku, tekst: Holly Webb, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Patryk Dobrowolski, ilustracje: Sophy Williams oraz Artful Doodlers Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: Mocne cztery gwiazdki. No może 4,5 nawet! Historia o kocie, psie i znowu o kocie. Wiadomo. Ja po prostu bardzo lubię koty i książki z serii Zaopiekuj się mną bardzo mi się podobają. Choć są wzruszające i jak byłam młodsza, było mi ciężko zapanować nad emocjami, bardzo się wzruszałam. Najgorzej było, jak czytałam  Wąsik, niechciany kotek... Wypożyczyłam to z biblioteki. To zawsze jest tak - na początku jest dość długo dobrze, potem zawsze robi się smutno i znowu jest dobrze. Zawsze to samo, w każdej książce. Ale lubię to, w ogóle to nie jest nudne.
Moje trzy grosze: Piękne podsumowanie - że na początku długo dobrze, potem zwrot akcji i szczęśliwe zakończenie. Co tu dodać? Taka konstrukcja + bohater zwierzęcy, puchaty, wielkie oczka, miękkie łapki. Holly Webb wciąż u Czytalińskiej na tapecie. Przywykłam ;)

Zaopiekuj się mną. Kto uratuje Iryska?
Zaopiekuj się mną. Wróć, Alfiku!

Zaopiekuj się mną. Opowieść o zimowym kotku



Detektyw Pingwin i sprawa zaginionego skarbu, tekst i ilustracje: Alex T. Smith, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: Pięć, pięć gwiazdek! A to lektura dla tych, którzy lubią NAPIĘTĄ ATMOSFERĘ! Dużo akcji! Ja tak lubię, bardzo lubię! Nie mogę doczekać się października, bo wtedy ukaże się kolejny tom o Pingwinie. Tak napisali. Na końcu. Pan Pingwin ma się tutaj zmierzyć z pierwszym wyzwaniem - detektywistycznym. Właścicielka muzeum chce znaleźć skarb swojego pra- albo prapradziadka? Nie pamiętam. To ona dzwoni do Pingwina i daje mu zlecenie. Taki zabawny bohater i dużo śmiesznych sytuacji było. Ilustracji sporo, tekstu średnio. Czyta się świetnie!
Moje trzy grosze: Znam jeszcze jedną dziewczynkę w wieku Czytalińskiej, która ma dokładnie taki sam odbiór i wyczekuje października (co z tymi dziećmi? w lipcu wyczekują jesieni? ;)). W sumie to się nie dziwię. Czyta się błyskawicznie, jest tajemnica, rozwiązywanie zagadki, przygody i dużo śmiechu. Trudno nie polubić tego Pingwina we wspaniałym kapeluszu, któremu kołysze się kuper...  Duża czcionka, stosunkowo mało tekstu na stronie - polecam początkującym czytelnikom!




Dziewczyny kodują. Tom 2. Dziewczyny rządzą, tekst: Stacia Deutsch, tłumaczenie: Katarzyna Rosłan, okładka: Andrea Fernandez, Wydawnictwo Wilga / Grupa Foksal
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Pętle, zmienne, dane wejściowe i wyjściowe - o, takie rzeczy mi przychodzą do głowy po czytaniu. Niby o dziewczynach i przygodach, a dużo się uczę. O programowaniu! Nie że są definicje jakieś same i nuda, bo to opowieść o przyjaźni. Fajnie, że jest drugi tom i dobrze, że czytałam pierwszy, bo warto zacząć od początku. Bohaterki są chyba w 6 czy w 7 klasie, ale to wcale nie znaczy, że tej książki nie może czytać ośmiolatka. Może! Nie ma ilustracji. W OGÓLE.
Moje trzy grosze: No tak jak mówi Czytalińska. Nie ma ilustracji, jest dużo dziewczyńskich klimatów z programowaniem w bonusie. Wszystkie lektury, w których dziewczynki nie są tylko od tego, by nosić koronę i wyglądać olśniewająco - przytulam z wdzięcznością. A ta seria jakoś tak kojarzy się z moimi pierwszymi nastolatkowymi książkami, w których o programowaniu nie było ani słowa ;)




Sto porad dla nieśmiałych, tekst: Eva Susso, tłumaczenie: Marta Wallin, ilustracje: Benjamin Chaud, Wydawnictwo Zakamarki
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Jakoś znam te ilustracje. Podobne były w Nie odrobiłem lekcji, bo..., prawda? Bohaterem jest Rolf, bardzo zabawny i wytrwały chłopiec, ale czy nieśmiały? Nie do końca. Niby o chłopaku, ale spokojnie dziewczyny mogą czytać i dobrze się bawić, bo jest sporo zabawnych sytuacji. Tylko bardzo szybko się czyta! 15 minut i już miałam przeczytane. Trochę za mało tekstu.
Moje trzy grosze: Tak, rzecz jest o chłopcu - Rolfie, który mieszka w Paryżu, w domu bogatym w przedmioty, w bliskość już jakby mniej. Rolf chce poznać Ofelię, ale brakuje mi odwagi. Studiuje więc książkę o tytule Sto porad dla nieśmiałych (niespodzianka!) i wyczekuje okazji. Się domyślcie, czy nadejdzie. Powiem Wam tylko, że to pierwsza część trylogii i że koniec książki jest w TAKIM momencie... No tego się nie robi Netflixowym wyjadaczom, którzy przywykli do możliwości łyknięcia całego sezonu serialu w jeden wieczór ;) I jeszcze - tak, raczej dla początkujących czytelników. Duża czcionka, niewiele tekstu. Za to zabawy sporo.




Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy, tekst: Anna Dziewit-Meller, ilustracje: Joanna Rusinek, Znak emotikon
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Dużo się z niej dowiedziałam o różnych paniach. Na przykład o pierwszej lekarce kobiecie. Bo podobno kiedyś to tylko mężczyźni mogli być lekarzami. Zaskoczyło mnie to. Moja pediatra to kobieta, dentystka też. To normalne. Chyba dzisiaj nie ma zawodu, którego nie może wykonywać kobieta. Ja takiego nie znam. Dużo tekstu, ale się nie dłuży, cały czas coś ciekawego. Jeszcze byłam zaskoczona przy opowieści o królu Polski, który był dziewczynką, która miała 10 lat. To o Jadwidze było chyba. I ta historia z odciśnięciem stópki... Ilustracje czarno-białe, ale ładne.
Moje trzy grosze: To taka książka, którą kupiłam "na zaś". Kolejny raz nastawiłam się, że na razie Czytalińska po nią nie sięgnie i znowu się myliłam. Przeczytała raz, przeczytała drugi. Może i nie spamiętała tych wszystkich postaci, może i na głębsze zrozumienie przyjdzie czas - ale patrzcie, ile już zdziwień i tematów do rozmyślań i rozmowy po lekturze! Girl power!

Czytaj więcej »

3 lipca 2018

0 Kosmiczne trio

Wiecie, jak to jest w mieście - pełni może i nie przegapię, Wielki Wóz znajdę i tylko czasem pomylę światła samolotów z jakąś gwiazdą. Czy innym UFO. Zachwyty nad niebem zostawiam zatem na czas wyjazdów za miasto, a wieczorami gwiazdy podziwiam na kartach książek.



Tu jesteśmy. Kosmiczne wyprawy, wizje i eksperymenty (tekst i ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry)
Zanim spojrzymy w gwiazdy, dowiedzmy się więcej o kosmosie. Mimo że na rynku jest kilka tytułów o kosmosie, tych stworzonych specjalnie dla dzieci, moim zdaniem ta pozycja jest najlepsza. Mogę nie być obiektywna, bo jestem wielką fanką Mizielińskich. Musicie mi wybaczyć (już? ;)). Bardzo podoba mi się ten obszerny zestaw tematów, omówionych skrótowo, ale nie "po łebkach". Są opowieści o gwiazdach, planetach i księżycach, opisy najsłynniejszych misji kosmicznych, ale i opowieść o tym, jak wyglądają przygotowania do misji kosmicznych. I wiele, wiele więcej. Ponad 40 rozdziałów. Wydanie II, poprawione (zaktualizowane po siedmiu latach od pierwszego wydania o nowe informacje), konsultowane ze specjalistami z Instytutu Fizyki UJ oraz z planetarium Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Bardzo, bardzo ciekawa lektura. Tu jesteśmy, tu, nasza planeta jest tylko maleńką kropką...







Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie (Kelsey Oseid, tłumaczenie: Magdalena Korobkiewicz, Wydawnictwo Nasza Księgarnia).
Jaka to ładna książka! I na tym komplementy się nie kończą. Po prostu nie da się nie docenić tej okładki, zdjęcie zdecydowanie nie oddaje w pełni jej urody. Niebieskości i srebrne foliowanie - nie tylko na tytule, ale i na gwiazdozbiorach. Cudo! A co w środku? Prawie połowa tekstu dotyczy różnych gwiazdozbiorów. Są nazwy, opisy, układ gwiazd, symboliczne ich zilustrowanie, opowieść i porady, jak w niebo patrzeć, by WIDZIEĆ. I gdzieś między wierszami ukryta zachęta, by patrząc w niebo dobrze się bawić. Druga połowa książki poświęcona jest drodze mlecznej, Księżycowi, Słońcu, planetom, planetoidom, kometom, meteorom i ogólnie przestrzeni kosmicznej. Każdy rozdział to trochę konkretnych danych (średnice planet, odległość od Słońca, księżyce itd.), ale i ciekawostki, historia, charakterystyka. Na końcu książki - przydatny indeks haseł. Ilustracje, zawartość, wydanie - wszystko to sprawia, że książka również ląduje na kosmicznym podium. Cieszę się, że pojawiła się w naszym księgozbiorze, mało tego - planuję ją zabrać na wakacje. Szczególnie że już niebawem (dokładnie 27 lipca 2018)  - będziemy mieli okazję do podziwiania najdłuższego w XXI wieku całkowitego zaćmienia Księżyca. Jak będzie zachmurzenie - to się chyba popłaczę...








Zapytaj astronautę (Tim Peake, tłumaczenie: Zbigniew Kościuk, Wydawnictwo Kobiece)
Na deser - coś dla małych marzycieli. Kto nie marzył, żeby polecieć w Kosmos? Tim Peake omawia proces rekrutacji do ESA (Europejska Agencja Kosmiczna), standardowe (i niestandardowe) procedury, lot Sojuzem i powrót na Ziemię. Są zdjęcia, są mniej lub bardziej poważne pytania i ciekawy opis codziennego życia w Kosmosie. Przeszło 150 pytań i odpowiedzi. Idealna wakacyjna lektura dla astroświrów, ale i dla zwykłych, ciekawych wszystkiego czytelników.





PS To nie wszystkie kosmiczne tytuły na otymze.pl - we wpisie o tomiskach pokazywałam cudnego Profesora Astrokota (kupiłam!), był też wpis o książce Mały astronom. 

Te tabelki (porównywarki cen) powyżej zawierają linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;) Dzięki!
Czytaj więcej »

28 czerwca 2018

0 Dzień Matki


28 czerwca - Dzień Matki. Jak to nie? Dałyście sobie wmówić, że to święto to tylko 26 maja? A guzik! Codziennie. Dziś świętowałam (troszeczkę zaciskając zęby), jutro też będę, pojutrze, za tydzień, miesiąc i rok. I oby jak najdłużej.






Super M
(Dawid Ryski, Wydawnictwo Babaryba). Na początku się jest. Taką Super M. Niewiele trzeba pracy, żeby zobaczyć szczery podziw w oczach dziecka. Potem ta wiedza ucieka. Na dłuższy moment. Czasami bardzo długi. Zastanawiam się, czy bywa, że na zawsze... Ale często do dziecka wraca, w dorosłym życiu. Kiedy w codziennej szarpaninie zastanawia się, jak ta jego mama dawała radę. Jak to się stało, że doczekała do momentu, kiedy jej dziecko jest dorosłe i samo ma dzieci? Jak przetrwała te huragany emocji, oceany strachu, fale wzruszenia i tsunami złości. Przetrwała, bo jest superbohaterką. Po prostu. Ta książka nie pozwoli nam o tym zapomnieć. Kreska Dawida Ryskiego - którego do tej pory kojarzyłam raczej z ilustracjami w prasie czy t-shirtami Pinata Unique - cieszy oko. Czekam na więcej.









Moja mama
(Mayana Itoïz, Wydawnictwo Babaryba). A to książka i zabawka. Takie dwa w jednym. Obserwujemy pewien - tak myślę - rytuał, który odbywa się chwilę przed zaśnięciem małego chłopca. Jego kocyk jest w kolorowe plamki. Chłopiec "zamacza" palec w kolorze i puszcza wodze fantazji, wymyślając, w co/kogo zamienia się jego mama. Jest w tym dużo czułości i radości i raczej nie ma nic, co skłoniłoby po lekturze do spania ;) Oceniając po okładce, spodziewałam się jakiejś bardzo wzruszającej historii, zbioru ckliwych cytatów, czegoś zupełnie innego. Dostałam zaproszenie do zabawy i możliwość podglądania wieczoru pewnego chłopca. A u mnie w domu to wierszyki, przekomarzanie się i mnóstwo buziaczków. Może następnym razem pobawimy się "w kolory"? Przecież i tak usypianie to prawdziwa neverending story...











Mama (tekst: Hélene Delforge, ilustracje: Quentin Gréban, tłumaczenie: Magdalena Mikołajewska, Jarosław Mikołajewski, Wydawnictwo Media Rodzina). A to - to nie jest książka dla dzieci. Powiedzmy to od razu, miejmy to za sobą. Ilustracje, owszem, tu bez ograniczeń wiekowych. Ale tekst - tekst jest dla mam. I najlepiej, by wtedy nie były kompletnie rozbujane na huśtawce hormonalnej, bo - uczciwie uprzedzam - poleją się łzy. Ja byłam twardą zawodniczką i miałam "jedynie" gulę w gardle. Czego tu nie ma w tych krótkich tekstach! Jest dorastanie, przemijanie, rozłąka, miłość, radość, ból i strach. W różnych czasach, miejscach i warunkach. Jest samotne macierzyństwo, jest pożądanie, jest przytłaczająca odpowiedzialność. Każda ilustracja to mini opowieść i temat do rozmów i przemyśleń. Z okazji Dnia Matki, który trzeba obchodzić nie tylko w maju. Codziennie. Nawet... Szczególnie wtedy, kiedy dzień zamykamy z poczuciem klęski. Szczególnie wtedy. Te ilustracje... Nie do końca wiem, co w nich jest. Na pierwszy rzut oka są zupełnie nie w moim guście, naprawdę. A jednak prace Quentina Grébana rzuciły na mnie czar, lubię do nich wracać. Zamknięte w nich emocje są prawdziwe. Wierzę im.


Czytaj więcej »