1 września 2015

1 Ewa van Gogh



My też! My też dziś debiutujemy! Scrolluję fejsa, zaglądam na Instagram - białe podkolanówki, granatowe spódniczki, plecaki na malutkich plecach, pierwszy dzień szkoły, debiut w przedszkolu, początki w grupie żłobkowej... Ewa wstała bez problemów, spokojna, pogodna. Ubrała białą bluzkę i granatowe szorty w białe groszki, przypięła spinkę ze słonecznikiem (grupa starszaków to Słoneczniki :)) i wsiadła do rowerowego fotelika. Jeszcze tylko kask, który - jak zwykle - zniszczy jej warkocz i już ich nie było. A gdzie ten debiut?




Ja wiem, że już o tym pisałam. Powtarzam się. Ale co mogę, jak wspomnienie wróciło ze zdwojoną mocą? Pracownia na poddaszu, zapach farb, wbieganie po schodach obitych wykładziną, zbieganie do piwnicy na herbatę za złotówkę, malowanie, rzeźbienie, konkursy, wyróżnienia... Sekcja plastyczna w Młodzieżowym Domu Kultury. To nasz dzisiejszy debiut.



Z jednej strony boję się, że jej się nie spodoba, ale z drugiej - musiałaby naprawdę źle trafić na instruktora, żeby się zniechęcić. Bo przecież w domu NIGDY nie odmawia plastycznych zabaw, malowania, rysowania, lepienia... Zawsze jest na tak. I  choć nie drzemią w nas takie talenty, jak w Dyni, która zawstydza Gauguina, Vermeera i Whistlera (a przecież to dopiero rozgrzewka!)... I choć nie drzemią. To w ogóle sobie tym głowy nie zaprzątamy. Marc Chagall, Salvador Dalí, Pablo Picasso, Claude Monet i wielu więcej. Mona Lisa, Słoneczniki, Błękitne tancerki, Krzyk i wiele innych. Co? My nie namalujemy?



Teczka Inspiracji - Najsłynniejsze Obrazy Świata ZUZU TOYS KLIK

Z opisu producenta:
20 kart – 20 arcydzieł – 20 opisów obrazów – 20 obrazów do pokolorowania
Na 20 kartach znajdziecie zdjęcia słynnych obrazów oraz pełne ciekawostek opisy arcydzieł i informacje o malarzach. Po drugiej stronie każdej z kart znajdują się kolorowanki obrazów.
(...)
Na 21. karcie zostały opisane podstawowe gatunki malarskie:  portret, pejzaż, autoportret, malarstwo rodzajowe i martwa natura. Wszystkie gatunki zostały zobrazowane przykładami dzieł mistrzów.
Po drugiej stronie 21. karty jest miejsce na obraz dziecka.
Od siebie dodam, że te karty, w formacie A3, są z naprawdę fajnego, grubaśnego papieru :)

PS Ostatnie zdjęcia (chyba ;)) ze starego mieszkania...
Czytaj więcej »
Blogger Tricks

11 sierpnia 2015

108 Garażowa wyprzedaż

A kiedy tak ładowałyśmy karton za kartonem... Dokładne przepytałam Ewkę, z którymi książkami pożegna się bez żalu. I trochę się tego nazbierało. Część przeczytała raz, niektóre nawet kilka razy. Ale była zdecydowana. Ta, ta, ta też, jeszcze ta. Kilka razy "uratowałam" książki i po prostu zabrałam je na swoją półkę, ale ogólnie - byłam ZA. Raz, że biblioteki są naprawdę dobrze zaopatrzone, dwa - jej regał nie jest z gumy, serio! Jest zatem ogromny karton książek, ale i z dwa zaplątane ubranka, których nie wydałam, bo zaginęły w akcji. I akcesoria jakieś. Sami zobaczycie.


Garażową wyprzedaż czas zacząć! Zasady są proste. W galerii są zdjęcia. Na każdym z nich numerek (biały), jeśli chcecie coś kupić w komentarzu - pod tym postem, na blogu - wpisujecie numer/numerki (odblokowałam możliwość komentowania dla anonimowych, ale niech nie zapomną dopisać adresu e-mail :)). Jeśli oczywiście znajdzie się ktoś, kto będzie chciał coś kupić :) A teraz ceny. O ile na zdjęciu nie ma innej ceny (na czarno, np. 5 czy 15 zł) to obowiązuje zasada: zawartość zdjęcia = 10 zł. Obojętne, czy na zdjęciu jest jedna, dwie czy trzy książki. Zdjęcie = 10 zł. Mam niespodzianki-gratisy (też książki) dla osób, które kupią dwie lub więcej książek (te osoby mogą też się targować, szczególnie, że jedna książka grubsza, inna cienka ;D). W temacie kosztów wysyłki - najlepiej się dogadywać indywidualnie. Może być odbiór osobisty (Poznań), wysyłka pocztą (polecony lub paczka, w zależności od wagi i formatu przesyłki), paczkomaty... Dogadamy się. No. To ktoś? Coś? Wyprzedażowa galeria - zostało tylko TO KLIK  Wyprzedaż zakończona.

PS Zbieramy na lody. Bez lodów nie idzie wytrzymać :D Na komentarze/chęć kupna książek czekam tydzień, czyli do 18.08.2015 r., 23:59 :)
Czytaj więcej »

10 sierpnia 2015

3 NieKsiążki #3


NieKsiążki to nowy cykl poświęcony zeszytom kreatywnym. Od pewnego czasu zastanawiałam się, jak pokazać ciekawe kolorowanki, zeszyty z zadaniami i naklejanki. Szczególnie, że regularnie z takowych korzystamy. Myślę, że kilka zdjęć i krótki komentarz z informacją o wydawcy i linkiem będzie idealną formą dla prezentacji tego typu publikacji. Zapraszam na trzeci odcinek :) Pierwszy jest TU KLIK, drugi znajdziecie TU KLIK






Nuda, nuda... Basia, znowu Basia. Nic nie poradzimy na naszą słabość do tej dziewczynki. Już za moment Ewa wyrośnie z tej serii, ale póki lubi, póki ma ochotę... Sprowadzam Basię do domu. Pod każdą postacią! Basiowy najświeższy zeszyt kreatywny to Basia uczy i bawi. W krainie pociągów KLIK (A4, 64 strony, bez naklejek). I bez zaglądania do środka możemy się zorientować, że wśród "zwykłych" zadań (m.in. dotyczących nauki pisania liter) w środku znajdziemy pociągi, dużo pociągów! A że my pociągi lubimy bardzo... Nie mogliśmy się oprzeć!





A jak nie Basia, to może... Basia? :D Tak to jest, jak się ma przerwę w blogowaniu. Duuużo wcześniej kupiliśmy zeszyt Basia uczy i bawi. W domu i w podróży (nie widzę na na stronie Wydawnictwa, jest np. TU KLIK, 64 strony, A4). W przeciwieństwie do zeszytu z pociągami w tytule - tu są naklejki. Zadania są bardzo różnorodne: łamigłówki, kolorowanki, nauka pisania...  Dla każdego coś miłego. No i Basia jest. Dużo Basi. Widziałam, że już jakiś czas temu ukazał się również zeszyt Basia uczy. Wstęp do liczenia i geometrii KLIK, ale nie miałam okazji zajrzeć do środka.




Chwyć bajeczkę! Muminek detektyw KLIK (24 strony) to właściwie książeczka z przygodami Muminków w broszurowej oprawie, ale pojawiają się w niej zadania. Zaraz po tekście. Miły drobiazg, który upolowała dla nas w Biedronce Mama Jagody :) Dziękujemy :*






Na koniec coś zupełnie innego. Blok rysunkowy pająka Kleofasa KLIK. Nie tylko dla fanów książki Opowiem ci, mamo, co robią pająki! Naprawdę dużo (64 strony!) kreatywnych zadań, ciekawostek przyrodniczych, ale i wolnej przestrzeni (na odwrocie każdej strony z zadaniem) na "zabawy dowolne". Ogromny plus za kartonową, bardzo sztywną (brakuje mi słowa...) ostatnią stronę/drugą okładkę (?), dzięki której korzystanie z bloku nie wymaga podłogi, stołu, biurka itd. Nawet na kolanach będzie wygodnie. Na poduszce też. Na kocie nie, bo on ucieka... ;) Jest jeszcze taki blok Samochodowy KLIK i Mrówkowy KLIK :)

PS Jutro na blogu kiermasz książek. Przeprowadzka to również porządki i SELEKCJA. Łatwo nie było...
Czytaj więcej »

4 sierpnia 2015

4 Dziczeję. Czasami



"Każdy od czasu do czasu powinien troszkę zdziczeć"
Peter Brown

Czyż nie? Na dodatek - każdy powinien zdziczeć "po swojemu". Bo przecież jesteśmy różni. Ja na przykład, zmęczona zachowaniem skrojonym na miarę, naburmuszam się, smętnieję, nie chce mi się mówić, nie chce mi się słuchać. Nie, nie jestem wtedy na nikogo zła. Tak już mam. Doceniam wtedy samotne wyjście, choćby po chleb. A jeśli okoliczności przyrody są sprzyjające, jeśli coś szczególnie mnie zachwyci - ostatnio była to cisza w sobotni poranek i orzeźwiający chłód - dzikość umyka. Ja to wciąż ja. Ta naburmuszona, ta uśmiechnięta, ta jęcząca i ta śpiewająca.




Pana Tygrysa nudziły nienaganne maniery. (...)
Miał chęć nieco wyluzować.
Miał chęć trochę się zabawić.
Jednym słowem... zdziczeć.
Ano właśnie. Żeby mieć ochotę zdziczeć, trzeba najpierw być trochę... udomowionym. Poznać trochę zasad, reguł, z mniejszym lub większym wysiłkiem dostosowywać się do stada. Poczuć, że nie zawsze można wydać z siebie RYK. Że nie wszędzie można zrzucić z siebie wszystko i radośnie pląsać w kałuży. Ewa dziczeje często i chętnie. W tym wieku przez większość czasu jest się chyba dzikim, a tylko od czasu do czasu daje się... No właśnie... Co? Wytresować? Okropnie to brzmi. Udomowić. Jednak udomowić. Z biegiem czasu proporcje się zmieniają - dzikości i udomowienia. Warto pamiętać, że ta dzikość jest dobra. Że pięknie się między sobą różnimy i że prawdziwy przyjaciel będzie akceptował naszą dzikość, jakakolwiek by ona nie była.





Pan Tygrys to wciąż Pan Tygrys. Nieważne, czy w muszce, na dwóch łapach, czterech, w ubraniu czy bez, w mieście, w dziczy. Prawda? Nie dla wszystkich. Prawda jest taka, że kiedy postanowił zdziczeć, wprawił swoje otoczenie w konsternację. "Osobliwe. Och. Niedopuszczalne! Hmm. Panie Tygrysie!". By zdziczeć do reszty udał się - a jakże - do dziczy. Ale tęsknił - za miastem, domem, przyjaciółmi. A kiedy wrócił, okazało się, że coś się zmieniło... Jego odwaga bycia sobą zmieniła wszystkich. O tym właśnie jest ta książka. O odwadze, tolerancji, przyjaźni. Jak dobrze móc zdziczeć...


Pan Tygrys dziczeje, tekst i ilustracje: Peter Brown,
tłumaczenie: Joanna Wajs, Wydawnictwo Nasza Księgarnia KLIK

PS Na deser - film KLIK

Czytaj więcej »

2 sierpnia 2015

5 Coś się kończy...


Na początku pomyślałam, że to rotawirus. Zaczęło się niewinnie. Jakieś torsje wieczorne. Jeden raz, dwa, trzy razy. Dość regularne wymioty. Potem przyszło w końcu apogeum. Cały dzień zwracania. Patrzyłam i oczom nie wierzyłam. Gdzie ono to wszystko mieściło?? To nasze mieszkanie. Pal licho trzy meble na krzyż. Ale książki, ubrania, zabawki, plastyczne przydasie... Przy każdym wejściu z pakunkami na czwarte piętro (74 schodki) starałam się zamyślić tak mocno, by poczuć się odrobinę zaskoczoną, że - o, już trzecie; o, zaraz czwarte. Czasami się udawało...

Nie. To jednak nie rotawirus. Jakieś zaburzenie łaknienia? Obżarstwo? Przez siedem lat nasze mieszkanie objadało się, a jak już nie mogło - chowało pod językiem, wypychało policzki (upychało w doniczkach, nie wypakowywało z tornistra, podrzucało psu sąsiadki...).

Teraz siedzę już TAM. Tam, które ma się stać TU. Ale droga jeszcze daleka. Brakuje mi trochę takiej pewności, że wszystko jest na swoim miejscu. Porządku też mi brakuje. Oswojenia. Przeświadczenia, że te zdjęcie będzie tu, a ten obrazek tam. Przejrzystości, białych ścian (i zielonej!). Płynności w ruchach. Podczas tańca między kuchennymi szafkami.

A tymczasem TU, które musi stać się TAM - posprzątane, wypucowane nawet! Nasze zgrabne kąty będą szukać lokatorów. Jak to? W naszym domu ktoś zamieszka? A jak nie będzie o niego dbał?? Lada dzień zrobię zdjęcia i opublikujemy ogłoszenie. Jeśli znacie jakąś sympatyczną parę, która szuka lokum w Poznaniu... Właśnie się jedno miłe mieszkanie zwolniło. I ponoć właściciele są całkiem w porządku. Tak słyszałam ;)

Ale teraz siedzę TAM. Patrzę na prawdziwą bitwę wzorów, wzorków i wzoreczków. Tapicerowane krzesła, dywan, kanapa. Gryzą się. Zagryzam wargi. Kapę tu, kapę tam. Trochę się przyzwyczaję, ociupinkę zmienię, potem przestawię coś raz i drugi. Oswoję (i "będziemy się nawzajem potrzebować" ;)).

PS Kolaż fot - instagramowe zdjęcia. Już na nowym. TAM, czyli tu. KLIK
PS#2 A jak pomyślę o międzynarodowych przeprowadzkach... Tak, tak o Was myślę! To mi słabo. Mdleję :D


Czytaj więcej »