23 lutego 2017

3 Dlaczego? Skąd się bierze...

Daleko nie mamy. Tak spacerem z dziećmi to z pół godziny. Może trochę dłużej. Wychodzimy ze szkoły, drzwi się zamykają, ja - niezależnie od pogody - zaczynam tonąć. W morzu jej słów. Matko, ile ona gada! Buzia jej się nie zamyka! O ile skupia się na sprawach koleżeńsko-szkolnych - daję radę słuchać ze zrozumieniem. Jakieś 10 minut. Potem ona odpływa i ja odpływam. Biały szum. Idę na wewnętrzną drzemkę, a kiedy się ocknę i słyszę, że nadal omawiamy sprawę jakiegoś kucyka, drzemię dalej. Ulica huczy, Wojtek coś mamrocze, Ewka podskakuje i mówi, mówi, mówi... Wtem... DLACZEGO? PO CO? JAK TO? SKĄD? No i koniec spania.


Dlaczego? Księga najlepszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata (tekst: Catherine Ripley, ilustracje: Scot Ritchie, tłumaczenie: Lucyna Wierzbowska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka) to bogato ilustrowany zbiór odpowiedzi na ponad 70 pytań, które podzielono na sześć grup. Są tu pytania dotyczące czasu kąpieli, wizyty w sklepie, nocy i czasu przed snem, zwierząt gospodarskich, kuchni i przyrody. Na końcu każdego rozdziału jest strona z ciekawostkami, całą książkę zamyka indeks haseł. Pytania są fajne. Dziecięce, choć w ogóle nie dziecinne ;) Ciekawe. Odpowiedzi na nie są krótkie, proste, niedrążące zbyt głęboko - skrojone na miarę dziecka. W jakim wieku jest odbiorca tej książki? Okładka wskazuje 4+, zgadzam się. Choć świetnie nadaje się do samodzielnego czytania także przez 6-, 7-latków :)






Skąd się bierze... to wszystko, z czego korzystamy na co dzień (Anna Michalak, Maria Szarf, Centrum Edukacji Dziecięcej / Publicat) to pozycja dla nieco starszych dzieci. 160 pytań podzielonych jest na osiem działów: jedzenie, w domu, ubrania, technika, sport i zabawa, szkoła, medycyna i kosmetyka oraz przemysł. Tu już pytania są trudniejsze, a odpowiedzi na nie obszerniejsze, napisane trudniejszym językiem, bardziej szczegółowe. Zamiast ilustracji są fotografie i schematy. Wiek odbiorcy? Okładka wskazuje 6+ i tak, raczej nie ma sensu kupować tej pozycji młodszemu dziecku. Tak naprawdę wiedza zgromadzona w tej książce przydać się może dziecku w wieku szkolnym (na każdym etapie edukacji) oraz... dorosłym. Jako ratunek przed lawiną "dlaczego?", uzupełnienie wiadomości czy po prostu ciekawa lektura. Skąd się bierze... to druga część książki Dlaczego... odpowiedzi na pozornie łatwe pytania.






Czytaj więcej »

21 lutego 2017

2 NieKsiążki #18

Na początek - anegdotka. Ewa stoi przy domowej półce z książkowymi nowościami. - Mamo, czy kojarzysz może nazwisko Skłodowska? - pyta wyszczerzona w uśmiechu. Ja nie dość, że kojarzę, to jeszcze puchnę z dumy. Moja mądra główka! - Uhm - kończy Ewka - Ja też kojarzę. Moja pani z przedszkola miała tak na nazwisko.
Kurtyna.


Cieszy nas bardzo, że Wydawnictwo Widnokrąg dba, by nazwisko Skłodowska nie było zarezerwowane tylko dla pani z przedszkola. Maria Skłodowska-Curie (tekst, ilustracje: Justyna Styszyńska, Wydawnictwo Widnokrąg) to pierwsza książka z serii "IDOL". Wydawnictwo chce pokazać, że nie tylko (strzelam) piosenkarka, piłkarz czy aktorka (?) może być osobą będąca obiektem czyjegoś szczególnego podziwu, graniczącego z kultem (definicja PWN). Pokażmy dzieciom ludzi, którzy "wnieśli wkład do światowej nauki, kultury i sztuki, i którzy mogą być wzorem do naśladowania". Jestem za. Pokażmy. Jeśli się nie uda i Skłodowska-Curie idolką nie zostanie, to i tak ze spotkania z tym kreatywnym zeszytem pozostanie wiedza o jej biografii, informacje o jej osiągnięciach, zabawa z naklejaniem i kolorowaniem oraz pomysł na eksperyment. Fajnie! Podejrzałam na fanpage'u Justyny Styszyńskiej, że kolejny zeszyt z tej serii będzie o Mikołaju Koperniku. Bomba!






A gdyby tak na warsztat wziąć dzieła sztuki? I nie mówię tu o postawieniu dziecka w muzeum przed obrazem i rzuceniu hasła: - Patrz i podziwiaj. Bo czasem trzeba trochę ukierunkować, palcem pokazać, nachylić się nad płótnem. Nauczyć podziwiać. Pan Rama to bohater serii "W ramie". Razem z nim możemy próbować interpretować dzieła. W pierwszym zeszycie serii zatytułowanym Nad wodą (Maria Biardzka, Matylda Dębska, iTON Society Sp. z o.o.) znajdziemy 15 reprodukcji różnych obrazów (m.in. Paula Gauguina, Pietera Bruegla Starszego, Vincenta van Gogha czy Jana Stanisławskiego), mozaikę z Pompei i fresk asyryjski, a do tego kolorowanki, wyklejanki i ćwiczenia logiczne. Wszystko po to, żeby zachęcić dziecka do uważności i refleksji nad dziełem. I by odbywało się to w atmosferze zabawy, by spotkanie ze sztuką było czymś przyjemnym, a nie okraszonym zasadami (nie dotykaj, nie podchodź, nie biegaj). Bardzo interesując propozycja, nie tylko dla dzieci :) Z rozrzewnieniem wspominam moją pierwszą wizytę z Ewą w muzeum... Była bardzo podekscytowana! Siedzeniami. Biegała od jednego do drugiego, slalomem mijając dzieła ;)






Na koniec propozycja dla: 1. Dzieci, które lubią pisanie po śladzie, 2. Rodziców, którzy chcą podsunąć dzieciom ćwiczenia z pisania literek i cyferek. Jak tam Wasze uczucia do szlaczków? ;) Ja nie znosiłam. Ewa "odbębniała", bez entuzjazmu. Ale był czas, kiedy bardzo chętnie wykonywała ćwiczenia z pisania po śladzie. Szczególnie, że ja - bojąc się wprowadzania do jej umiejętności pisania złych nawyków - nie chciałam samodzielnie pokazywać jej, jak wyglądają "pisane" litery. Moje pisane litery, a szkolne pisane litery... To dwie różne bajki. Dlatego unikałam tematu. Co innego Pierwsze literki i Pierwsze cyferki z Centrum Edukacji Dziecięcej... Na szerokiej liniaturze siedzą spore litery i cyfry, całość okraszona jest prostymi ilustracjami. Literka duża, literka mała, wyraz, ilustracja. I tak na każdej stronie. Prosto i czytelnie - tego właśnie oczekuję od tego typu zeszytów. I to otrzymałam. Dla maluchów, które wyrywają się do prób samodzielnego pisania i są wyraźnie znudzone sadzeniem drukowanych liter - polecam :) Uczniakom chyba bym nie dawała, mają wystarczająco dużo ćwiczeń z pisania w szkole.





PS NieKsiążki to cykl poświęcony zeszytom kreatywnym - ciekawym kolorowankom, zeszytom z zadaniami i naklejankom. Wszystkie odcinki cyklu można znaleźć tu KLIK
Czytaj więcej »

20 lutego 2017

4 Świerszczyk 4/2017


Już od jakiegoś czasu JEST! Numer bardzo koci, który sprawił, że moja mała czytelniczka mruczała z zadowolenia. Ja również. Jak tylko zobaczyłam okładkę, tego kota Eli Wasiuczyńskiej... A tak przy okazji zapytam, śledzicie bloga tej ilustratorki? Jeśli nie, koniecznie idźcie zobaczyć, jakie tam smaczki - zarówno w warstwie ilustracyjnej, jak i tekstowej. Szaleństwo. Wskazuje kierunek wycieczki KLIK. Co wrażliwsi mogą zostać przytłoczeni talentami Autorki. Uczciwie uprzedzam. Maluje, wyszywa, wycina, klei, przyszywa, zestawia. Zagarnęła talenty z tuzina osób, no mówię Wam!





A numer czwarty "Świerszczyka" przynosi tradycyjnie sporo lektury, krzyżówkę, różnego rodzaju zadania i kolejny odcinek kursu rysowania, Świerszczykowy Klub Książkowy. Jest super :) Wyczytaliśmy go już wzdłuż i wszerz. Czekamy na kolejny - dostępny w sprzedaży od 1 marca :)
PS Ten numer przyniósł też WZRUSZ. - Patrz, mamo, Natalia Usenko to napisała. Ta od Bractwa-piractwa!
Bardzo to lubię - to, że zwraca uwagę na to, kto jest autorem :)
Czytaj więcej »

16 lutego 2017

5 Atlas miast




To taka książka z gatunku rozłożystych, podłogowych, wieloszczegółowych i kuprzygodowych. Bo jak zostać w domu, kiedy świat czeka? A jeśli cały świat trudno myślą ogarnąć - skupmy się na miastach.
Już okładka do mnie krzyczy: - Jedź gdzieś! Zwiedzaj! Kartki kupuj, znaczki naklejaj! I te znaczki z okładki i spisu treści uwielbiam. Mam ogromny sentyment do tych prostokącików. Choć sama ich nie zbierałam, w domu zawsze były klasery, a w nich małe cuda. A jak się trafił zagraniczny znaczek, choćby był ostemplowany - to dopiero było wydarzenie! Niczym mandarynki i butelka coli w święta...


Atlas miast (tekst: Georgia Cherry, ilustracje: Martin Haake, tłumaczenie: Anna Garbal, Wydawnictwo Nasza Księgarnia) prowadzi nas po 30 metropoliach. Każde miasto to osobna rozkładówka, na której prócz informacji o położeniu, języku, fladze i populacji znaleźć można mnóstwo ciekawostek. Są przedstawieni słynni ludzie, znane budynki, ośrodki kultury, lokalne przysmaki, miejsca przyjazne dzieciom. Właśnie to spojrzenie przez pryzmat małych turystów sprawia, że Atlas miast jest taki ciekawy. To nie jest standardowy przewodnik, w nich zazwyczaj pokazane są te same zabytki, punkty do odwiedzenia - trasa wycieczki, na której najmłodsze towarzystwo umiera z nudów i "zalicza" kolejne atrakcje motywowane obiecaną porcją lodów ;) Spójrzmy choćby na Berlin. Są stałe punkty programu - gmach Reichstagu, Brama Brandenburska, Wieża Telewizyjna na Alexanderplatz, ale są też między innymi warsztaty artystyczne w La Bastellerie, propozycja wypożyczenia kajaka na szlaku wodnym, zaproszenie do zabawy w MACHmit!, wycieczki żółtym autobusem nr 100 i zjedzenia (wiadomo!) currywursta. Fajnie! Ciekawie! Zachęcająco! Nic tylko się pakować :)






PS Na każdej rozkładówce jest też zabawa w szukanie. Na przykład na warszawskich stronach trzeba znaleźć pięć wiewiórek, rozkładówka berlińska ukrywa pięć pączków, itd. :)
Czytaj więcej »

10 lutego 2017

4 Kawalerka

A dziś taki drobiazg, cacuszko, malutka książeczka mieszcząca się w dłoni. Odrobinę tylko większa od mojego telefonu komórkowego. To książka z mojej półki. Bardzo chciałam ją mieć i w końcu do mnie trafiła. Pomieszkuje w szufladzie, stoi na biurku, jest pod ręką. Historia pana Józka, kawalera mieszkającego w malutkiej kawalerce, przypomina mi nasze pierwsze mieszkanie, spanie na materacu przy lodówce, zamalowywanie groszkowych ścian i ten moment, kiedy w końcu pojawił się stół.
Kawalerka (Weronika Przybylska, Wydawnictwo Dwie Siostry) zdobyła główną nagrodę konkursu JASNOWIDZE na projekt ilustrowanej książki dla dzieci. Zdobyła również moje serce, tym jak pięknie współgra jej format z zawartością, historią i kreską :)








Czytaj więcej »