22 czerwca 2017

4 Masza i Niedźwiedź

Produkty licencyjne nie są nam obce. Ewka miała ostrą fazę na Frozen, aktualnie się jej wypiera, ćwicząc przewracanie oczami, prychnięcia i pogardliwe spojrzenia w kierunku Elzy i jej ekipy. Na topie wciąż kucyki Pony, choć widzę, wyraźnie widzę, że i to uczucie słabnie. Miewa miłostki związane z kinowymi premierami i gadżetami pojawiającymi się w tym samym czasie w sklepach i restauracjach. A Wojtek? Wojtek sprawił, że przestaliśmy lubić Maszę i Niedźwiedzia...



Ile razy ten chłopak oglądał wszystkie odcinki Maszy i Niedźwiedzia dostępne na YouTubie w oryginalnej wersji językowej! Jeśli dany odcinek ma 200 milionów wyświetleń, to... z pięć milionów jest Wojtka. Ma chłopak skarbonkę z tą dwójką, ma Maszę na rowerku, jakieś naklejki i w końcu doczekał się książki. No co mam Wam powiedzieć? Masza i Niedźwiedź. Moje bajeczki o psikusach i psotach to nie jest literatura wysoka ;) To sympatyczna, niedroga, poręcznego formatu książeczka, która zawiera opowiadania napisane na podstawie ośmiu odcinków animacji o niesfornej Maszy i potulnym Niedźwiedziu, zilustrowane odpowiednimi kadrami. Tylko tyle i aż tyle. Pozycja w sam raz dla wszystkich fanów tego sympatycznego duetu.





PS Po Maszy przyszedł czas na kolejną fascynację. Zostajemy w Rosji. Znacie Malyshariki? KLIK ;)
Czytaj więcej »

21 czerwca 2017

2 CO WOKOŁO (Zakamarki)



Wojtek stoi. Taki rozkraczony. Jedną nogą w książkach z miękkimi stronami (te kocha, ta też ulubiona, i ta!), ale drugą nie odpuszcza sztywniaczków (ta!, i ta! wciąż te!, i wiele innych). Nie narzekam. Bo ja bardzo lubię książki kartonowe i nawet wtedy, kiedy moje dzieci już zupełnie porzucą twarde strony, te wciąż będą moją bazą prezentową dla maluszków. A maluszki wciąż się jakieś pojawiają na świecie, zatem z tematu wypadać... nie wypada ;)
Zakamarki wydały nową serię książeczek kartonowych CO WOKOŁO. Zanim się zajrzy do środka, zanim się przeczyta nazwiska, zanim zacznie się kojarzyć ilustracje - już jest dobrze. Urocze te desenie na okładkach! Ilustracje takie znajome... Bo to Charlotte Ramel, która jest odpowiedzialna m.in. za Cynamona i Trusię, z kolei Lottę Olsson poznaliśmy wcześniej przy okazji lektury Dziwnych zwierząt (znacie orzesznicę i mrówkojada?). Bardzo fajny duet!













Książeczki są cztery. Sweter włóż i już to zabawna historyjka o ubieraniu się zimą przed wyjściem z domu. Fajny rytm, dobrze się czyta, jest radość. I okazja do nauki samodzielnego ubierania. Mały, mały smyk to lektura wypełniona... dźwiękami. Chlup, chlup, siup, mlask, mlask, szur, szur. Dorośli to różnie, ale dzieci to lubią! I sympatię okazują, głośno powtarzając wykrzykniki onomatopeiczne. Bardzo wielki nos to z kolei okazja do nazywania części ciała i zabawy - jest miejsce na gilgotanie, wskazywanie nosa, ciągnięcie za ucho i tupanie. Jest fajna zabawa przed, po i w trakcie - wieczornej kąpieli. Ale książki do wanny nie bierzcie ;) Auto robi brum jest wypełnione od okładki do okładki dźwiękami! Auto, osa, tygrys, budzik,pociąg... Wszędzie dźwięki. Która rozkładówka będzie największym hitem? Oczywiście ta, na której "Pupa robi pur, pur, pur"...
Czytaj więcej »

17 czerwca 2017

2 Dzień Taty (PRINTU)

Na rysunku, który wisi na naszej szafie - stoi taki ogromny z powykręcaną nienaturalnie ręką. Ramię musiało takie być, by minąć rozpuszczone blond włosy Ewki. By ręka mogła chwycić za rękę. Tata i córka. Najlepszy duet. Chwile z mamą też bywają atrakcyjne, ale to zdecydowanie córeczka tatusia. Z nim nauczyła się jeździć na rowerze, wchodziła do morza, by skakać przez fale, pokonywała lęk przed tyrolką. To on trzymał ją w ramionach, kiedy świtało, a ona witała się ze światem. Wojtka też trzymał, takiego maluśkiego. Choć na niego nie trzeba było czekać do nocy...




Na Dzień Ojca przygotowałam fotoksiążkę PRINTU z zestawieniem wielu szczęśliwych momentów. Łączy je jedno - wszystkie kadry są z tatą, tatusiem, tatulem. W wersji z dzidziulkami, roczniakami, dwulatkami itd. Wiosna, lato, jesień, zima. Taki przekrój tej ich "znajomości". Jej początek...  7 lat i 3 lata. Taki to prezent dla taty. A będzie jeszcze laurka i pewnie jakieś lody. Będzie dzień zwyczajnie niezwykły. Taki mamy plan.






PS Jeśli też macie ochotę na stworzenie własnej fotoksiążki PRINTU, może zainteresuje Was 47 procent zniżki na jej zakup? Wystarczy kliknąć TU, zapisać się do newslettera i pobrać kod. Pobrany kod jest ważny przez 14 dni. By pomniejszyć kwotę za zamówienie, kod należy wpisać w koszyku. Zniżka nie obejmuje kosztów wysyłki. Jeśli Wasza fotoksiążka PRINTU ma zdążyć na Dzień Ojca, musicie się spieszyć i złożyć zamówienie do jutra (18.06.), ale wiecie - to tak, jak Dzień Matki - świętować można (a nawet powinno się) cały rok :)
Czytaj więcej »

9 czerwca 2017

2 Nowe przygody Kubusia Puchatka



Można dać się nabrać. I to raczej w tym przypadku jest komplement. Oto w Anglii z okazji 90. rocznicy premiery Kubusia Puchatka (w Polsce pół roku później) ukazała się książka z zupełnie nowymi przygodami sympatycznego misia, który bardzo lubi miodek. Nie są to odnalezione rękopisy A.A. Milne'a i odkryta gdzieś na strychu teczka prac E.H. Sheparda. Nowe przygody Kubusia Puchatka, czyli cały rok z Kubusiem Puchatkiem w Stumilowym Lesie (tekst: Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis, Kate Saunders, ilustracje: Mark Burgess, tłumaczenie: Michał Rusinek, wydawnictwo Znak Emotikon) to opowieści zainspirowane kultowymi książkami o Puchatku i jego przyjaciołach. Książka to cztery rozdziały, każdy z nich poświęcony jest innej porze roku i napisany przez innego brytyjskiego pisarza. Za ilustracje odpowiada Mark Burgess. To nie jego pierwsza przygoda z Kubusiem - wcześniej zilustrował Powrót do Stumilowego Lasu Davida Benedictusa (kontynuację Puchatka, którą zaakceptowali spadkobiercy autora) oraz opowiadanie o spotkaniu Puchatka i królowej Elżbiety (miś i królowa są równolatkami :)).





Może i to nie to samo. Pewnie znajdzie się masa fanów misia, która wytknie tej książce błędy i będzie udowadniać, że to nie to. Oczywiście, że nie to. Jednak moim zdaniem do realizacji tego pomysłu wydawcy i twórcy podeszli z wielkim szacunkiem dla oryginału. Nawet pojawiająca się w książce nowa postać - Pingwinek, nie znalazł się tam przypadkowo. Jeden z autorów dostrzegł pluszowego pingwina na zdjęciu z archiwum A.A. Milne'a: pisarz i jego syn (pierwowzór Krzysia) bawią się nim, obok siedzi pluszowy miś.


Czytaj więcej »

8 czerwca 2017

2 Mamy czas #2


Mamy czas! Mam czas! Choć bardzo niewiele. Przed zaśnięciem. Kilka stron. Zanim odpłynę. Że w dzień, z kawą? Nie ma takiej opcji. Takie rzeczy to tylko na zdjęciu, proszę Państwa! Co ostatnio leżało obok mojego łóżka?




Co czytali sobie, kiedy byli mali? to zbiór 24 wywiadów. Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski rozmawiają z aktorami, dziennikarzami, sportowcami, pisarzami, podróżnikami, artystami... Rozmawiają o pierwszych samodzielnie przeczytanych książkach, ale nie tylko.  No lubię takie książki! Podczytywałam bardzo chętnie. W zależności od stopnia zmęczenia, każdego wieczora poznawałam czytelniczą historię jednej lub kilku osób. Czytałam i oglądałam. Bo w książce nie tylko wywiady, ale i portrety rozmówców wykonane przez Daniela de Latour, okładki starych książek, fotografie z dzieciństwa. Całość graficznie bardzo ładnie poskładana (za to odpowiedzialny był duet Frycz i Wicha). I tak sobie myślę, że w książce Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami (o której wspominałam w poprzednim wpisie z cyklu MAMY CZAS) zabrakło mi właśnie ilustracji, zdjęć, opracowania graficznego... Szkoda. Byłoby jeszcze lepiej.


Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli (Nathanael Johnson, tłumaczenie: Kinga Markiewicz, Wydawnictwo Vivante) to książka wpisująca się w ostatnio bardzo modny nurt książek o przyrodzie. Nie narzekam! Czytajmy o naturze, dowiedzmy się o niej więcej, szanujmy przyrodę. I niech Wam piła ciężka będzie! To w sprawie masowych wycinek drzew, ale ja nie o tym miałam... Miastowa jestem. Nie od urodzenia. Tak od czwartego roku życia. Jak mi jakiś ptak usiądzie na parapecie - to się jaram (krótką chwilę, potem jara się mój kot i tyle ptaka widziałam). Jak widzę gawrona, który zrzuca sobie orzechy z wysokości, by je rozłupać - też się jaram. Wiewiórką w parku też. Trochę brakuje mi uważności, niekiedy czasu (bo przecież gonię, bo ucieka, bo nie zdążę), trochę wiedzy. Choć dzieci sprawiły, że zaczęłam szukać odpowiedzi na ich nieustające pytania. U autora Sekretów roślin i zwierząt w miejskiej dżungli też wszystko zaczęło się, kiedy postanowił nauczyć córeczkę nazw wszystkich drzew, które mijali w drodze do przedszkola w San Francisco. Gołąb, chwasty, wiewiórka, język ptaków, miłorząb japoński, sępnik różowogłowy, mrówka, wrona i ślimak - to bohaterowie tej książki. Mieszkańcy miast. Możemy - choć nie musimy - zaopatrzyć się w lupę, lornetkę i jakiś atlas ptaków i drzew. I zostać przyrodnikiem amatorem.




Od książki Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście (Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski, Wydawnictwo Agora) nie mogłam się oderwać. Całe szczęście - nie musiałam. Przeczytałam ją podczas samotnej podróży pociągiem. To było z miesiąc temu, ale nie przestałam o niej myśleć. W opisie wydawcy jest takie zdanie "To zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa." I taka ta książka jest. Jestem równie zafascynowana Jerzym Kukuczką, jak i obolała na myśl o jego najbliższych...


PS Po książce o Kukuczce z rozpędu wypożyczyłam książkę Ucieczka na szczyt Bernadette McDonald oraz Annapurna. Góra Kobiet Arlene Blum, ale to już nie to...
Czytaj więcej »