29 listopada 2018

0 Prezentownik otymze.pl

Chciałabym mieć to jakoś pięknie poukładane - według ceny, wieku, wielkości, słów kluczowych, płci i sama-nie-wiem-czego. Prawda jest taka, że to po prostu garść inspiracji prezentowych. Nie ma ich w puli Widziałem To w Reklamie czy w Koleżanka To Ma. Na liście nie znajdziecie też tych klocków, co boli, jak się na nie nadepnie, ani tej niebieskiej lokomotywki, która rok temu uciekała przed rekinem a teraz przyspiesza i robi efektowny skok. Choć o tych zabawkach będzie u nas w domu w liście do Mikołaja i nieborak to marzenie spełni. Trochę psiocząc, że plastik, że kosmicznie drogo, że szybko się znudzi. Przyniesie te wymarzone/wypatrzone, ale i zaproponuje coś od siebie. Bo ma intuicję, że może się spodobać.

1. Puzzle z ilustracjami Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Do wyboru - Wszystko na mapie - 600 elementów lub Zwierzęta na mapie - 160 elementów. Dwie Siostry.

2. Maskotka Kicia Kocia lub Planer rodzinny Kici Koci z miejscem na milion pięćset sto dziewięćset notatek. Media Rodzina.



3. Komiks Marzi (najlepiej w zestawie z gumą Turbo) dla tych, co dorastali w latach 80. Egmont.
4. Gra Na końcu języka dla tych, którzy lubią spędzać czas w towarzystwie, mają dobry refleks i kręcą ich językowe wyzwania. Nasza Księgarnia.


5. Puzzle CzuCzu: Moje ciało dla ciekawskich, Alfabet dla głodnych literek fanów pociągów, Pojazdy w akcji dla tych, którzy tylko na kółkach. Ilustracyjnie - bardzo fajnie, wykonanie - rewelacja. CzuCzu.

6. Lalka Lottie, dla tych którzy są nieco zmęczeni wyglądem pewnej bardzo popularnej lalki. Lottie ma proporcje dziewięcioletniej dziewczynki i mnóstwo różnych zainteresowań. Lottie.


7. Lipowa tęcza dla najmłodszych. Do dotykania, układania i rozwalania. Do podziwiania. Jajeczko.
8. Kredki Stockmar dla wszystkich. Szczególnie dla tych, którym nie za dobrze idzie prawidłowe trzymanie zwykłej kredki. Stockmar.

9. Klocki Marioinex dla konstruktorów. Pięknie się łączą i są miłe w dotyku. Marioinex.

10. Sorter na kredki z Wnętrza na czwartym piętrze. Bo tak.
11. Półka Lustigt, bo aż się prosi o zabawę. Ikea.

12. Prenumerata magazynu "Kosmos dla dziewczynek". Nie tylko dla dziewczynek.

PS Wspólnym mianownikiem prawie wszystkich tych rzeczy jest to, że mieszkają aktualnie w mojej szafie. Niebawem trafią w ręce dzieci - moich, nie moich, spokrewnionych, zaprzyjaźnionych... Wszystkie zdjęcia pochodzą ze stron producentów.
Czytaj więcej »

28 listopada 2018

1 Kalendarz adwentowy 2018

W tym roku najwięcej czasu zajęło mi myślenie: układanie w głowie priorytetów, szacowanie, co jest realne do osiągnięcia. Postawiłam na szczerość - nie, nie dam rady pilnować wykonywania zadań każdego dnia; nie, nie chcę, by w kalendarzu były słodycze; nie, nie chcę dwóch kalendarzy. Chcę, by kalendarz był i umilał nam ciężkie, ciemne poranki. Chcę, by był wspólny i spójny. By jego zawartość stanowiła jakąś całość i była zaproszeniem do wspólnej zabawy czterolatka i ośmiolatki. I by poszczególne elementy nie miały zaporowych cen, choć mogą się łączyć z prezentem Mikołajkowym... Czy ja naprawdę dużo chcę?


24 kopertki zawieszone na gałęzi. Każda ozdobiona przez Pannę Czytalińską. Nic spektakularnego, fikuśnego, oryginalnego. Przynajmniej w porównaniu do poprzednich edycji - w 2012 była choinka z pudełek po zapałkach, w 2013 i 2014 droga, wokół której były pudełkowe domki, w 2015 i 2016 stożkowate choinki, a rok temu gotowiec ze sklepu (którego nie polubiłam...). 2018 to gałąź z kopertkami, która jeszcze nawet nie jest zawieszona, bo zostało 6 kopert do ozdobienia (pokażę!).
A co w kalendarzu? Będą ukochane przez dzieci szukanki, czyli zabawa w odnalezienie drobiazgu, podczas której trzeba podążać za wskazówkami narysowanymi/zapisanymi na karteczkach ukrytych w domu. Będzie kilka zadań, z naciskiem na KILKA, bo chcę więcej zabawy i przyjemności, a mniej frustracji z powodu wiecznego niedoczasu. I będą niewielkie prezenty, które nie będą pojawiać się każdego dnia. Niewielkie i wspólne dla dwójki.


Kluczem była obserwacja. Czy jest jakaś zabawa, którą lubią oboje? Podczas której mogą odgrywać różne role i wymieniać się zadaniami? Taka, która nie powoduje wrzasków i do której mogą włączyć się dorośli? I żeby potrzebne były jakieś drobiazgi, których jeszcze nie mamy! A te drobiazgi koniecznie muszą być ładne.



Trzy słowa - jedzenie, drewno, GOKI. Marchewka, rzodkiewki, arbuz, ananas i jabłuszko. Chleb, ser, liście sałaty. Ile to pomysłów na zabawę! W sklep, w restaurację, w dom. Z rodzeństwem, koleżankami i kolegami, z rodzicami, z misiem lub lalką. I jakie to wszystko ładne! Jestem wielką fanką tych rzodkiewek! Jednego dnia dodam wydrukowane karty MENU do uzupełniania konkretnymi potrawami, innego karteczki na ceny w warzywniaku. Dokupiłam też koszyk na zakupy, ale prawdziwą gwiazdą zestawu na grudzień jest waga, którą dzieci znajdą 6 grudnia. Waga GOKI, którą miałam na oku już dłuższy czas. Wzdychałam, przyglądałam się, odkładałam zakup. Metalowa, szalkowa, z odważnikami. Bardzo mi się podoba! Tak po prostu - z wyglądu, ale i z tego jak działa, jak można przy zabawie nią się uczyć, jaką radochę sprawia samo przekładanie odważników i obserwowanie, co się dzieje. Nie jest tania, ale uważam, że to jedna z lepszych zabawek, z jakimi miałam do czynienia. Czekam na ten grudzień i na święta, podczas których serwowanych będzie dużo drewnianych przysmaków. Dokładnie zważonych ;)





Waga oraz drewniane jedzenie GOKI są ze sklepu Edukatorek
(on-line lub stacjonarnie w Poznaniu przy ul. Sczanieckiej 9A/1).
Jeśli macie ochotę upolować jakieś produkty GOKI z rabatem 15% -
do końca listopada będzie działać
hasło zniżkowe: otymze.

Tu KLIK znajdziecie Edukatorkowe podpowiedzi na drobne prezenty,
a tutaj KLIK na zestawy, które można rozpakować, by stworzyć spójny kalendarz.

PS W zabawkach dzieci mamy już drewniany tort, niektóre warzywa w wersji do krojenia, drewniane lody i lizaka, jakieś garnki i talerzyki oraz kasę-kalkulator. Wszystko to, połączone z grudniowymi fantami, tworzy świetną bazę do wielu zabaw.
Czytaj więcej »

20 listopada 2018

Garażowa wyprzedaż #7


Garażowa wyprzedaż nr 7 - START! Zasady są (tradycyjnie już) proste. W galerii są zdjęcia. Na każdym z nich jest numerek (czarny) i cena (biała). Jeśli chcecie coś kupić, w komentarzu - pod tym postem, na blogu - wpisujecie numer/numerki i adres e-mail.
Jeśli chodzi o koszty wysyłki - najlepiej dogadywać się ze mną indywidualnie. Może być odbiór osobisty w Poznaniu (taki stres! tyle nowych znajomości!), wysyłka pocztą (paczka, cena w zależności od wagi i formatu przesyłki, paczka z odbiorem w urzędzie pocztowym - czyli tańsza wersja tego samego), paczkomaty... Wszystko wg dostępnych on-line cenników. Dogadamy się.
Książki są używane, ale nie zużyte ;) Niektóre były czytane częściej i mają wytarte okładki, innych dzieci nie pokochały i są jak nowe. Nie mają rysunków (chyba że o tym piszę na zdjęciu), brakujących stron, tłuszczu z pierogów itd. Czasem jakiś róg zbity, biała okładka wytarta, ale i cena uczciwa. No. To ktoś? Coś? Wyprzedażowa galeria - KLIK.

A ponieważ zawsze piszę, na co zbieramy - niech tradycji stanie się zadość. Zbieramy na większe biurko do pokoju Ewy, dodatkowe krzesło i schodki, żeby łatwiej było sięgać do książek na wyższej półce :)

PS Na komentarze/chęć kupna książek czekam do końca tygodnia, czyli do 25.11.2018 r., 23:59. Na bieżąco (najczęściej wieczorową porą) będę pisać do Was wiadomości z potwierdzeniem zamówienia, zapytaniem o sposób wysyłki i danymi do przelewu. Do tego potrzebuję jednak Waszego adresu e-mail (#justsayin)! Po zakończeniu wyprzedaży - Wasze adresy zostaną usunięte. Nie będę ich nigdzie przekazywać i wykorzystywać w innym niż wyprzedażowy kontakt celu.

Czytaj więcej »

16 listopada 2018

1 Basie dwie

Nie tylko doczekałam się grubszej książki o Basi, ale i kolejnego zbioru opowiadań. Prawdziwa pasiasta rozpusta!


Basia i lato pod psem (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont)

Basia chce mieć psa. A wiadomo, jak Basia potrafi chcieć. Tu nie ma miejsca na skalę szarości, świat jest czarny, wszystko jest głupie. Dobrze, że chociaż jest Anielka i jej pies Paszczak, dzięki nim te wakacje nie będą totalnie nieudane. Tyle że Anielka wyjeżdża... Wyjeżdża też Basia, której tata w końcu dostał urlop. Kierunek - morze, pole namiotowe. Najważniejsza kwestia: CZY BĘDĄ TAM PSY? Domyślcie się. Mogę zdradzić, że tradycyjnie będzie błotko, emocje, deszcz, emocje, piach, emocje. Będzie się działo! Książka ma ponad 160 stron. To pierwsza tak długa opowieść o Basi i została wydana w okrągłą rocznicę - seria o Basi ukazała się 10 lat temu. Mimo że opisy wydawcy zapewniają, że narracja jest dostosowana do potrzeb starszego czytelnika - ja nie czuję tej różnicy. Czyta mi się bardzo podobnie do "czerwonej serii", tyle że nieco dłużej. Basia pozostała Basią, taką jaką znamy. Jest sporo humoru, dużo zwrotów akcji, fajne autentyczne dialogi. No i jest Basia. A ja Basię bardzo lubię. Cieszę się, że mimo zmiany formatu, pojawiły się ilustracje i jest ich całkiem sporo. Basia bez ilustracji? To by było dopiero smutne!







Basia. Bajki na dobranoc (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont)

Jak dobrze ma młodszy brat Basi! Tyle osób do opowiadania bajek na dobranoc! Bo ta książka to właśnie zbiór opowiadań (24!) dla małego Franka, który ma kłopot z zaśnięciem. Bajki Basi są wypełnione bezkarnie wyjadanymi żelkami, zagryzanymi kabanosami (czyli nic nowego ;)) i przekręcanymi słowami. Jest w nich też, zupełnie jak w pozostałych opowieściach o Basi, mnóstwo emocji, niektórych tak potężnych, że potrafią przemienić dziewczynkę w niedźwiedzia. Bajki dziadka są o smaku ciasta drożdżowego z kruszonką, mieszka w nich pachnący psem Bury, bociania rodzina, gadająca sowa i wywijająca piruety krowa. Wielką miał wyobraźnię mały Henio i nic się nie zmieniło, gdy stał się dziadkiem Henrykiem. Bajki babci otula mgła, odwiedza je lisek i dwa kotki i WSZYSCY mieszkańcy zoo. Przy okazji wydało się, że babcia Marianna uwielbia wierszyki. Wszystkie jej opowieści są rymowane! Bajki mamy mają w sobie szczyptę magii. Dzięki nim uważniej spojrzymy na małe paluszki zasypiającego dziecka i zagapimy się na szklankę wody, zastanawiając się, czy jest w niej magia z sennych okularów wróżki. Ciepło pomyślimy o śnie mieszającym między gwiazdami i wzruszymy się opowieścią (najlepsza!) o pewnym wagonie stojącym na bocznicy. Tata Basi zabierze nas do świata rycerza Franka Kolanko, który jest tak mały, że zamiast konia - dosiada psa. I przyjaźni się z krokodylem! Z kolei Janek, Janek opowie o superbohaterze. Na pewno nie będziecie się nudzić. Pojawia się tylko jedno pytanie - czy po takiej dawce opowieści zdołacie zasnąć?

 



 

PS We wtorek o 21:30 zapraszam na garażową wyprzedaż. Będzie jak zwykle - tu, na blogu.
Czytaj więcej »

15 listopada 2018

0 Trzy nowości z Naszej Księgarni


Czyli... dla każdego coś miłego! Jedna pozycja bardzo świąteczna, druga z kartonowymi stronami wypełnionymi zwierzakami i trzecia bardzo obszerna (prawie 600 stron!) i cała z listów. Od czego by tu zacząć?




Dobranocki na Gwiazdkę (opowiadania: Grażyna Bąkiewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Zofia Beszczyńska, Manuela Gretkowska, Barbara Kosmowska, Beata Ostrowicka, Zofia Stanecka, Małgorzata Strękowska-Zaremba, Agnieszka Tyszka; ilustracje: Ewa Beniak-Haremska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Pamiętacie książkę Dobranocki na pogodę i niepogodę? Pisałam wtedy: "Tak sobie myślę, że to taka PREZENTOWA książka. Z wielu względów. Po pierwsze - niedawno była premiera, zatem jest szansa, że dziecko jeszcze nie ma tego tytułu na półce. Po drugie - liczy się pierwsze wrażenie, a tu - trzeba przyznać - jest dobrze. Grubaśne tomisko w twardej oprawie, fajny papier, ładna okładka. Po trzecie - cudne ilustracje. No palce lizać! Po czwarte - 12 opowiadań, których autorami są doskonali polscy współcześni pisarzy. Po piąte - klimat książki." Czy coś bym zmieniła w tym opisie, aktualizując go? Na pewno liczbę opowiadań. Tu jest ich 11. Poza tym - wszystko się zgadza. Tematyka bardzo różnorodna, styl pisania również - to żadne zaskoczenie przy tomie tworzonym przez wielu autorów. Wspólny mianownik to oczekiwanie na nadchodzące święta (większość opowiadań dzieje się w Wigilię lub tuż przed nią) oraz śnieg, dużo śniegu (co z jednej strony cieszy moje oko - od lat nie było u nas śniegu na Boże Narodzenie, z drugiej strony trochę frustruje, bo jest połowa listopada, a ja już jestem wymęczona pytaniem o nadchodzące opady ;)).
Same dobranocki prezentują się różnie. Mam swoje ulubione, jak ta Agnieszki Tyszki o Wigilii Florentyny, Justyny Bednarek o wyjątkowych świętach Petunii czy Zofii Staneckiej o niespodziewanym gościu, ale są też takie, które zupełnie mnie nie porwały. Podoba mi się, że podejmowane są tematy trudniejsze, nie samym brokatem lśnią święta. Jest zatem samotność, jest starość (w parze z samotnością), sprawa karpia, święta, podczas których kogoś zabraknie przy stole, przygotowania, które niosą mnóstwo frustracji i złości itd., itp. I są też ilustracje, które naprawdę polubiłam. Kilka rozkładówek i filmik (może darujcie sobie dźwięk w nim) możecie obejrzeć na stronie wydawcy TUTAJ. Aż musiałam wyguglać, czy znam inne prace Ewy Beniak-Haremskiej. Znam. Ale te tutaj wydają mi się dużo lepsze od poprzednich. Bardzo mi się podobają.




Niezwykłe przyjaźnie. W świecie roślin i zwierząt (tekst i ilustracje: Emilia Dziubak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Z tą książką to ja mam problem. Z opisu wydawcy: "Kotu Homerowi brakuje prawdziwego przyjaciela… Postanawia wyruszyć w świat w jego poszukiwaniu. Najpierw musi się jednak zastanowić, co w przyjaźni jest dla niego najważniejsze. Czy opiekowanie się sobą nawzajem, czy bezinteresowność i pełne oddanie, a może wierność? W swej podróży pozna niezwykłe pary: mrówki i mszyce, rybę podnawkę i rekina, sikorę i drozda, koźlarza babkę i brzozę, zawisaka powojowca i floksa oraz wiele innych stworzeń. Czy znajdzie bratnią duszę?". W czym tkwi problem? Na pewno nie w tym, że to książka z ilustracjami Emilii Dziubak. Nie znudziłam się nimi, bardzo je lubię, uwielbiam wszystkie filmiki, podczas których artystka pokazuje proces powstawania ilustracji. Dodatkowo narratorem mianowała swojego kota Homera. I nie jest to JAKIŚ WYMYŚLONY kot. To kot Emilii Dziubak, którego jestem psychofanką i serduszkuję każde zdjęcie, na którym się pojawi. Więc w czym problem? Ano w tym, że nie czuję połączenia kartonowych stron z zawartością, czyli opisem różnych zależności wśród zwierząt i roślin. Osobisty czterolatek nie kuma nic (prócz ilustracji z Homerem i labiryntem do przejścia), ośmiolatka jest zainteresowana, ale i ona nie wszystkie rzeczy rozumie (choć bardzo jej się podoba test, jakim typem przyjaciela jesteś). Gdybym ja ten tytuł wydawała... to bym zrobiła obszerniejszą tekstowo książkę z miękkimi stronami. Po prostu szerzej bym omówiła niektóre związki czy zwierzaki, zachowując te świetne ilustracje i kociego narratora.



Ja także żyłam! Korespondencja (Louise Hartung, Astrid Lindgren, tłumaczenie: Elżbieta Kaźmierczak, Anna Węgleńska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Dla kogo ta książka? Przede wszystkim dla wielbicieli twórczości Astrid Lindgren, którzy chcą dowiedzieć się więcej o tej autorce. Ale i dla tych, którzy po prostu lubią powieści epistolarne. Ponad 600 listów wymienianych przez 11 lat. Listów o wszystkim - o życiu codziennym, literaturze, pracy czy polityce. Dodatkowo 30 fotografii. Z ciekawostek - korespondencja była prowadzona w dwóch językach: Louise Hartung pisała w języku niemieckim, Astrid Lindgren po szwedzku (czasami po angielsku). Cóż za wyzwanie dla tłumaczy! Pierwszy list datowany jest na 28 pażdziernika 1953 roku. W liście tym Astrid Lindgren dziękuje Louise Hartung za gościnę. Dwa tygodnie wcześniej autorka była z oficjalną wizytą w Berlinie i zatrzymała się u organizatorki spotkania, właśnie  Louise Hartung. I tak to się wszystko zaczęło i trwało przez 11 lat. Bardzo smakowita lektura. 

Czytaj więcej »