31 sierpnia 2014

7 Wylogowani (+ rozdawajka)




Opuszczamy strefę komfortu. Miejsce, gdzie przewijak pod ręką, kołyska pod... nogą, pralka za rogiem. Gdzie świecące kulki umilają nocne pobudki, gdzie komoda z zapasowymi ubrankami, koszyk z grzechotkami przy łóżku, a kocyki piętrzą się na wiklinowym koszu. Żaden to wyczyn, ten nasz wyjazd. Autem. Nad morze. Gdzie czeka na nas sprawdzone i bardzo wygodne miejsce. Żaden to wyczyn. Ale taką ekipą jeszcze nie jechaliśmy! Trzymajcie kciuki za naszą podróż, pogodę i dobrą zabawę :) W planie jest wylogowanie się na tydzień, przerwa w nadawaniu, bazgranie markerem po kamykach i takie tam. Tymczasem Wy... Macie ochotę na grę memo ze świetnymi ilustracjami Tomasza Samojlika? Mam dla Was jeden egzemplarz gry "Czy wiesz, co to za zwierz?"* (tak wygląda w środku, o tak KLIK). Chce ktoś? :) Do 7 września 2014 (niedziela, 23.59) czekam na e-mail (otymze@gmail.com) z adresami dwóch blogów, które podczytujecie i polecacie. Mogą być parentingowe, podróżnicze, kulinarne, jakie tam chcecie. I... to wszystko. Ot i całe zasady. W poniedziałek, 8 września, odeślę do Was e-mail z krótkim potwierdzeniem, że bierzecie udział w losowaniu (taki znak, że Wasza wiadomość dotarła), które odbędzie się we wtorek (9 września 2014). Voilà! Wszystko jasne? To uciekamy, wracamy za tydzień :)




* Dziękuję Kasi i jej Rodzinie za kupienie i przesłanie do mnie gry :*


Blogger Tricks

29 sierpnia 2014

11 Dzień na zamówienie

- Ja to bym chciała, żeby tata nie wychodził do pracy... Żeby jeden rodzic się zajmował jednym dzieckiem, a drugi - drugim. I na zmianę tak! - wypowiedziała Ewka życzenie. A my je spełniliśmy :) Wspólne urlopowanie czas zacząć! I to z przytupem! Był lot helikopterem, pływanie statkiem, jazda autem... Spotkaliśmy też różne, naprawdę różne, gatunki żab. Pogoda była piękna, drożdżówka pyszna, lody jedzone na krawężniku też dawały radę. Kto bogatemu zabroni? Mieć taki cudowny dzień? ;) Ewka szalała, Wojtek spał. Takie to teraz będą nasze dni. Jedziemy na wakacje! :) 











 
Za okulary idealne dla szalejącej Ewki dziękujemy BEABA POLSKA :)

PS Ale zanim wyjedziemy... W niedzielę zajrzyjcie tu w poszukiwaniu wpisu z rozdawajką! :)

25 sierpnia 2014

10 Weekendowe_lowe

Aż pot na czole nam się pojawia, tak wyciskamy te ostatnie wakacyjne chwile! I bijemy się w pierś, bo w ten weekend to naprawdę przesadziliśmy. Z ilością atrakcji. I lodów ;) A wszystko zaczęło się od tego, że w piątek najpierw pojawiła się babcia, a dłuższą chwilę po niej - dziadek. Pojawienie się dziadków to zawsze zwiastun szaleństwa... Góra słodyczy, bloki rysunkowe, kapcie z Hello Kitty, duperele - Ewka oniemiała, zachłysnęła się i nie mogła dojść do siebie. No nie mogła się zdecydować, czy będzie chichotać, tupać czy wrzeszczeć. Znacie to? :) Sobota to wielkie ciacho, lody (truskawka i - a jakże - Hello Kitty), Laboratorium Ogrodnika przy Galerii Malta i Warsztaty Kołysanek Tradycyjnych prowadzone przez Anię Brodę. I zaraz dzień się kończył! Nie rozpaczaliśmy, bo na niedzielę również mieliśmy plany... Siódme Urodziny Zakamarków! Pamiętacie jak było rok temu? KLIK Tym razem też było przepysznie, mimo że słońce nie chciało się zdecydować, czy grzać mocniej, czy schować się za deszczowe chmury. Co nie znaczy, że zrezygnowałyśmy z lodów. Bynajmniej. Nie zrezygnowałyśmy też z zabawy i teraz jakby nosem pociągamy, jakby czoło cieplejsze. Oj, trzeba się było cieplej ubrać! Ale nic to. Warto było! Zabawa była przednia! Ewka obskoczyła wszystkie stoiska, Wojtek - gapa - przespał wszystkie atrakcje, a ja... no zapomniałam złożyć życzenia Zakamarkowej Ekipie. Najlepszości! I dziękujemy, że jesteście!  :) 


















U mnie dziś tylko porcja zdjęć, pełną relację z imprezy możecie przeczytać tutaj KLIK (i tym sposobem nieśmiało Was zawiadamiam, że od teraz pojawiać się będziemy również na łamach dzieciPOZNAN.pl).

PS Dziękuję osobom, które podeszły się przywitać! I przepraszam, że nie porozmawiałam dłużej...

22 sierpnia 2014

23 Bą tą, czy jakoś tak...


Najpierw do dzieci, teraz do wnuków... Choć i do dzieci nagminnie się zdarza. Przy obiedzie rzuca w stronę mlaszczącego: - Słyszę, że smakuje. Nie każdy - a już na pewno nie od razu - łapie, o co mu chodzi. Mojemu tacie. A kiedy ktoś dzwoni łyżeczką o szklankę, założyć się mogę, że zaraz padnie: - Może spróbujesz w drugą stronę? ;)




Z lat szczenięcych pamiętam również inne zasady dobrego wychowania. Powtarzane przez mamę. "Zasłyszane" u innej rodziny. O tu, tu je poznałyśmy:
Miejsce taty przy stole w kuchni znajdowało się przy ścianie. Nad jego głową wisiały przyklejone taśmą krótkie utwory i aforyzmy, stworzone indywidualnie lub zbiorowo przez cztery Borejkówny. „Kto mlaszcze, dostanie w paszczę” – głosiły te niechlujne świstki, albo: „Kto siorbie, dostanie po torbie”. „Kto oblizuje nóż, ten nie przemówi już”.
To Kwiat kalafiora Małgorzaty Musierowicz. Zaczytywałam się, a i mama była na bieżąco. Chciałabym, żeby i Ewa kiedyś poznała Jeżycjadę, ale czy jej się spodoba? Trochę jeszcze poczekam na odpowiedź, na te pytanie...




Tymczasem - dobre wychowanie... Och, mam jeszcze kilka złotych rad w zanadrzu! A Ewa chłonie je, niczym gąbka. I tak na: - Co?, odpowiadam na przykład: - Taekwondo. W odpowiedzi na: - Czemu?, często słyszy: - Bo nie ma dżemu. Jest jeszcze: - Nie dłub w nosie, boś nie prosię. Słabe? Być może :) Skuteczne? Tak. Bo najpierw zanosi się rechotem, a później zaczyna używać "proszę?" zamiast "co?", "czemu" coraz częściej przeplata z "dlaczego", tylko z dłubaniem w nosie bywa różnie... ;)


Ale może pandy posłucha i dowie się "co wypanda, a co nie wypanda"... Szczególnie, że jej rady łatwo wpadają w ucho i wywołują u Ewki niepohamowany chichot. Ulubione? "Każdy powie to bywalec: źle wygląda w nosie palec", "Kto ma elegancką paszczę, ten nie siorbie i nie mlaszcze", "Jeży się na głowie włos, gdy wycierasz w rękaw nos" oraz "Zapamiętaj, ananasku: zamykamy drzwi bez trzasku". Zapomniałabym! Jeszcze: "Puszczanie bąków w salonie nie mieści się w dobrym tonie" :) Prawda, że to lepiej brzmi niż "Nie siorb!", "Nie trzaskaj drzwiami!" czy "Nie w rękaw!"? Czytamy, uczymy się na pamięć i rozśmieszając - uczymy, co wypanda, a co trochę mniej.



Tymczasem Wojtek... Za nic ma wszelkie zasady! Siorbie, mlaszcze, beka i bąki puszcza w salonie. Ewa już zaczyna nad nim pracować, na początek teoria, na praktykę przyjdzie czas :)


Co wypanda, a co nie wypanda, tekst i ilustracje: Ola Cieślak
Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK

PS Prócz zasad dobrego wychowania - w gratisie poznajemy nowe zwroty: bon ton, savoir-vivre czy faux pas :)




18 sierpnia 2014

32 Miesiąc


Zważ, Wojciechu. Przypomnij sobie. Gdy ona będzie piszczeć nad Twym uchem. Tupać przy kołysce. Gdy będzie głaskać Cię tak, że niemal oczy z orbit Ci wyskoczą. Gdy zamiecie swoim lokiem Twoją twarz. Po raz setny. Zważ, przypomnij sobie. Że nie tylko obrazki dla Ciebie miała. Nie tylko piżamkę z autkiem (z której nota bene wyrosłeś ZANIM zmusili Cię do opuszczenia mojego brzucha). Ona dała Ci rodziców, którzy jakby mniej panikują. Tak ogólnie. Mniej, niż kilka lat wcześniej. Bardziej wyluzowanych, mimo wszystko - lepiej zorganizowanych, spokojniejszych. Przecież gdyby nie Ewka - nie bylibyśmy tacy...



Tymczasem jutro mija miesiąc. Jego. Jej w roli siostry. Nas w roli podwójnych rodziców. Tramala, który wypiera fakt, że w domu pojawiło się kolejne dziecko... ;) Z jednej strony - kurczowo trzymam się wspomnienia kopniaków w prawą stronę brzucha. Na wyświetlaczu telefonu komórkowego oglądam filmik, na którym widać falującą skórę brzucha, pod jej powierzchnią - on. Naprawdę? Był tam? A nie tu? Od zawsze? Z drugiej - zdarza mi się podskoczyć, z zaskoczenia. Wchodzę z kuchni do pokoju i w kołysce widzę dziecko. Potrafi mnie to zaskoczyć. Ten widok. Mimo że to już miesiąc. A to Wojtek tylko. Drzemie sobie.



Nie porównuje się dzieci. Ależ! Nie sposób nie porównywać! Choć nie mam na myśli porównywania wartościującego, rozpoczynającego smutną rywalizację. Ot, po prostu - zauważamy różnice, wspominamy, opowiadamy Ewie jak to było, kiedy ona była taka malutka. Jak pierwszych kąpieli nie znosiła, jak preferowała spacery przy hałaśliwych ulicach, a wózek nie mógł się zatrzymać choćby na minutkę. A tymczasem ona wisi nad kołyską, na łóżku szuka miejsca jak najbliżej jego głowy. Przydusza go czasem ręką, przeszkadza, gdy on akurat próbuje zasnąć. Nie zdarza jej się to w złości. Tak swoje uczucia okazuje. Miłość. Dość... dobitnie pokazuje mu, że go kocha :) Miesiąc. Już i dopiero. Taki spokojny czas. Nie spodziewałam się...