Dogman

Czy pamiętam nasze pierwsze spotkanie z Dogmanem? Oczywiście! Kwiecień 2019 - Panna Czytalińska czyta pierwsze tomy i tłumaczy:

„Dogman to taka postać - ciało człowieka i głowa psa. Bo wypadek był i człowiekowi umierała głowa a psu ciało. W życiu to nie jest możliwe, pies by nie wiedział, jak ruszać nogami i rękami... I ten Dogman zostaje policjantem. I walczy ze złoczyńcą, kotem, ale ten kot chodzi na dwóch nogach i mówi. Nie do końca to wszystko normalne. Ten z kolei nie był zszywany. Ale jest też o innych złoczyńcach, to takie zbiory przygód. Najbardziej mi się podobały ruchome obrazki i szkoła rysowania postaci, to takie dodatki na końcu książki.”

We wrześniu tego samego roku, po lekturze kolejnych tomów, raportowała, że „Dogmany jak zawsze są super, (...) śmieszne komiksy pełne głupotek, lubię tak!”.

A potem przerzuciła się na bardziej skomplikowane komiksy, do Dogmana wracając sporadycznie, z sentymentem. Ale Dogman i tak wrócił (bohater!), wrócił, by pomóc w kryzysie czytelniczym Młodszego Brata. Rozwiązał problem, co podsunąć do czytania, by nie zniechęcić ilością tekstu, by ucieszyć psim bohaterem, by rozbawić, by zachęcić do głośnego czytania utrudnionego wyskakującym z brzucha rechotem (trudno się nie podzielić dobrym żartem, prawda?).  

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

 

seria Dogman (autor: Dav Pilkey, koloryzacja: Jose Garibaldi, tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński, Wydawnictwo Jaguar) 

Jak to się zaczęło? Dav Pilkey regularnie był wypraszany z klasy. Dysleksja i ADHD utrudniały mu codzienne szkolne życie, nauczyciele sobie z nim nie radzili i pozbywali się z lekcji uciążliwego ucznia. A że ten lubił rysować, całe godziny - siedząc na korytarzu - tworzył ilustrowane historie. Kiedy w drugiej klasie narysował komiks o Kapitanie Majtasie - nauczyciel zniszczył go i skrytykował ucznia, że nie może spędzić życia na robieniu głupich książek... Niespodzianka! Może, spędza, jego komiksy sprzedają się w milionach egzemplarzy i są ekranizowane. I wcale nie są głupie, po prostu operują prostym humorem, choć równocześnie poruszają takie tematy jak przyjaźń, lojalność, empatia, dobro i miłość.
Seria liczy 10 tomów. Najnowszy i równocześnie ostatni w serii to Dogman. Wichrowe Bzdurza (bawią mnie te nawiązania do tytułów klasyki literatury!). Komiksy można czytać po kolei, ale czytanie ich jako samodzielnych historii też będzie w porządku. Zanim odkryłam kolejność - czytaliśmy losowo wybrane tytuły. Bywa, że na końcu komiksu są uwagi lub przypisy, większość wskazuje pojawiające się w tekście nawiązania do klasyki literatury, ale bywa i tak, że w przypisie czai się kolejny żart. I jeszcze jedno - na końcu każdego tomu kilka stron poświęconych jest na kurs JAK NARYSOWAĆ. Np. JAK NARYSOWAĆ ADĘ w 9 śmiesznie łatwych krokach. Lub Kapitana Hau w 46 śmiesznie łatwych krokach. Bomba!
 

Ostatni tom:

 

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

seria Dogman, Dav Pilkey, Wydawnictwo Jaguar, otymze.pl

PS Młodszy Brat jest na 7 tomie. Sięga po komiks codziennie - sam, nikt mu o tym nie przypomina. Czasem tylko pyta, który tom jest kolejny, kiedy nie wie, gdzie przełożyć zakładkę. Dajcie szansę Dogmanowi, nie bądźcie jak nauczyciel autora...

PS#2 I nawet nie płaciłam za zdjęcia żelkami!

Komentarze

  1. U mnie akurat druga strona problemu. Syn pochłania książki jak szalony i ciągle mu mało (wczoraj wieczorem nawet mieliśmy mała awanturę bo zrobiłam limit że jak do szkoły mają na 8 rano to nie czyta przed snem bo potem w szkole jest czymś na styl zombie z pms). Książki wszystkie się już kończą to ten komiks nas moze wyratuje na trochę 😅

    OdpowiedzUsuń
  2. Dogmana wcześniej nie znałam, ale wydaje mi się, że świetnie "dogada się" z najmłodszymi :) Historia autora naprawdę mnie zaciekawiła. Lubię, gdy ktoś pomimo przeszkód "robi swoje" i osiąga w tym spektakularne sukcesy. Co do prostego humoru, cóż.. dla mnie jest to pewna sztuka potrafić nie zanudzić dziecka i pod płaszczykiem prostych żartów, przekazywać wartości życiowe. Być może to właśnie dlatego sprzedaje się w milionach egzemplarzy, a nie w setkach, czy tysiącach. No nic, lecę do księgarni!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)

Popularne posty