26 grudnia 2010

O tym, że koty trzymają sztamę


Pewnego dnia M. wrócił od lekarzaz diagnozą - zapalenie ucha środkowego oraz z receptą na środek przeciwbólowy Tramal i kroplami do ucha (które nawiasem mówiąc były do nosa, lekarz się pomylił, ojej no, każdemu zdarzyć się może). - Tramal ci przepisał? - zdziwiłam się - Taki mocny lek? Pokręciłam głową. - Fajna nazwa, Tramal. Jeśli będziemy mieli kota, tak go nazwiemy - odpowiedział M.

No i mamy. Tramala. W moim domu rodzinnym mieszka Balbina. To chyba było od gąski Balbiny. Wcześniej była Fryga (to z książki Pod szczęśliwą kocią gwiazdą Grażyny Strumiłło-Miłosz), a jeszcze wcześniej Pirat z czarną opaską (z sierści) wokół oka.

Czasem bywam na blogach, w których mowa o kotach: Tymianek i Bazylia, innym razem czytam o tym, co nabroił Szarszyk i Burszyk, a ostatnio... odwiedzam Azora. Azor to kot. Wiadomo. Na dodatek Azor jest bardzo podobny do Tramala, choć pewnie myśli, że jest na odwrót... Mało tego! Azor udostępnił fragment swojej blogosfery na opowiedzenie o Tramalu. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. O TU. Kotofanom, kociowielbicielom, kotoświrom polecam blog Azora (choć pamiętać należy, że to Tramal jest naber łan, ok? ;D)

Swoją drogą zawsze interesowały mnie imiona zwierzaków :) Macie zwierzaki? Jak mają na imię? Dlaczego tak? :)

Strumiłło-Miłosz