5 grudnia 2010

5 O tym, że prawie ogarniałam kuwetę

Jak to jest niedziela? I w dodatku końcówka?

Śniadanie, spacer, oglądanie fotelików samochodowych, zakupy jedzeniowe dla Ewki, druga tura wyborów samorządowych, pakowanie prezentów, robienie paczek, zamówienie 297 odbitek, opanowywanie chaosu w domu, na gazie marcheweczki gotowane na parze, w piekarniku ciasto kakaowe, popijam herbatkę i prawie uśmiecham się z satysfakcją, no bo przecież... no ogarniam kuwetę!* TYLE zrobiłam!


[Lekko mąci mój spokój fakt, że w temacie blogów, jestem niczym drogowcy zaskoczeni zimą. No widzę, że te blogi są i są spragnione nowej notki, niczym drogi odśnieżania, ale jakoś tak bezradnie rozkładam ręce (w temacie odpisywania na maile też tak mam, milczę wymijająco).]

W każdym razie... Stoję i zachodzi we mnie proces rosnącego samozadowolenia.

- COŚ SIĘ PALI! - krzyczy M. z pokoju. [no żesz, a tak pięknie było]

Wyciągam ciasto, no przecież, że gotowe! Patyczek suchutki, pewnie od spodu się przypaliło, cholera! Czekam chwilę, zaraz wyciągnę je z foremki. Ależ śmierdzi! No wyciągam w końcu. Hmm. Dziwne, nie jest przypalone...

Tymczasem cichaczem palił się garnek, a marcheweczki łapały aromat spalenizny... No jednak ta kuweta trudna do ogarnięcia jest :)

* moja niedzielna wielozadaniowość nie byłaby możliwa bez przejęcia Ewulczity przez M. :) dziękuję :*

5 komentarzy:

  1. ja notorycznie przypalam warzywa gotowane na parze na majkowe zupy i nie ważne ile wody naleję, zawsze musi wyparować zanim się zorientuję :P

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, racaja- naszych M trzeba doceniac za kazdym razem jak zajma sie nasza dziatwa:)
    Bez niego tez bym nie dala rady ogarnac i mojej "kuwety" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam za ten poruszający, jakże ambitny komentarz powyżej, ale naprawdę tak parsknęłam śmiechem, że aż się oplułam! :D
    Uwielbiam ten żarcik w Twojej treści :D

    Cmok :*

    OdpowiedzUsuń
  4. M. widze wzorowy ojciec rodziny a pani domu idealna ( chyba juz o tym kiedys wspomninałam ) podziwiam bo u mnie w domu panuje Haos dalej sobie nie radze .....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)