25 grudnia 2010

1 Ewa czyta - kawka z żyrafą (Odwiedziła mnie żyrafa, wyd. Dwie Siostry)

Autor książeczki Odwiedziła mnie żyrafa, Stanisław Wygodzki, żył w latach 1907-1992. Czy to istotna informacja? Dla mnie bardzo. Wyobrażam go sobie w dobrze skrojonym garniturze i z nienagannymi manierami. Kto, jeśli nie taki mężczyzna, tak wspaniale ugościłby będącą chwilowo w Warszawie... żyrafę. A że utożsamiam postać literacką z autorem książki... Trudno :)


Odwiedziła mnie żyrafa, tekst: Stanisław Wygodzki, ilustracje: Mirosław Pokora


Żyrafa jaka jest, każdy widzi. Niektórzy wyobrażają ją sobie skubiącą listki, gdzieś w ciepłych krajach, inni kojarzą ją jedynie z ZOO w swoim mieście. A żyrafa przecież może do nas wpaść na kawkę, może zechcieć skorzystać z łazienki. Nigdy nie wiesz, co tam żyrafie przyjdzie do głowy. Kiedy pewien warszawiak otwiera drzwi, za którymi widzi właśnie żyrafę, tylko przez chwilę jest zmieszany, nie zapomina jednak o zasadach dobrego wychowania. Skąd żyrafa przybywa, czym zajmuje się na co dzień i kogo swoją wizytą, a raczej zmianami, które wprowadzi, zdenerwuje - tego nie zdradzę, odsyłam do lektury :)

Odwiedziła mnie żyrafa należy do serii "Mistrzowie Ilustracji". Czy muszę pisać więcej? :)

Żyrafa podeszła do telefonu, ale zadzwonić nie mogła, bo kabel okazał się zbyt krótki. Gdy żyrafa uniosła słuchawkę, ta sięgała jej akurat do wysokości trzeciego żebra. - Dziwny z pana człowiek - skrzywiła się. - Nie będę przecież rozmawiała przez telefon, klęcząc na podłodze. Nie przywykłam.

A czy Wasze mieszkanie jest przystosowane do odwiedzin żyrafy? ;)

Odwiedziła mnie żyrafa, tekst: Stanisław Wygodzki, ilustracje: Mirosław Pokora, Seria "Mistrzowie Ilustracji", Wydawnictwo Dwie Siostry, 2007, oprawa: twarda, stron: 40, wymiary: 19 x 15,5 cm, cena: 19,50 zł

1 komentarz:

  1. To coś dla nas! Pałam dziwną miłością do żyraf, którą zapewne Jankowi przeszczepię. Mążu, w każdym bądź razie, udało się zaszczepić, jeszcze zanim mążem został. Pierwszym prezentem jaki od niego dostałam była żyrafa (wycięta z kartonowego pudełka, pomalowana farbą akrylową, z centkami malowanymi fluidem mojej przyszłej teściowej), drugim był mój ulubiony kwiatek, w doniczce, żeby wystarczył na dłużej, Gerber (o smaku śliwkowym ;-) ).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)