17 stycznia 2011

8 O tym, że plan może zejść... na drugi plan

Nawet jeśli plan jest doskonały, nawet jeśli patchwork spotkań jest piękny i idealnie do mnie pasuje - czasem coś się nadpruje i prrrrrr... całą konstrukcję szlag trafił. W piątkową noc Ewulczita marudziła, źle spała, wybudzała się często, dawała znaki. A my je zignorowaliśmy, bo przecież na każde pytanie, odpowiedzieć można - ząbkowanie. Ale jak w sobotę Ewulec siedział taki smutny, marudny, ze szklistymi oczkami i nie reagował nawet na kury z pewnej reklamy, to zwyczajnie zwątpiłam... I mimo że wszyscy dotykali czoła mówiąc, że chyba nie ma temperatury, postanowiłam sprawdzić. A tu 39,3...


Zbiliśmy, następnego dnia było lepiej, ale niepokój pozostał. Bo żadne z nas lekarzem nie jest, a Ewka wcześniej tryskała zdrowiem. I co tu robić - zostać, wracać, iść do lekarza, nie iść? Ewulczita miała słaby apetyt, od rana podwyższoną temperaturę, humor nie taki, jak codziennie.

Dostaliśmy namiar na lekarza (dzięki!), umówiliśmy niedzielną wizytę i... wirus zdiagnozowany. Lekarstwo przepisane, Od razu lepiej jej, od razu lepiej nam. Ale i tak wróciliśmy do Posen, a wszystkie spotkania odwołałam.

Jest i kolejna lekcja - branie książeczki ubezpieczeniowej dziecka i książeczki zdrowia, to nie "wywoływanie" choroby. Po prostu lepiej ją mieć :) Obok zapasowego body i kremu na każdą pogodę :)

PS Nie że mam takie życzenie (TFU), ale jakie to dziecko było grzeczne, kiedy miało gorączkę... :D

8 komentarzy:

  1. jak pierwszy raz dalam polce ibupforen to spala cala noc bez szemrania. sie zastanawialm czy nie wprowadzic jako stalego elemntu diety

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba wykrakałaś chorobę Ewki jak się widziałyśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. też o tym myślałam :) mimo wszystko czuję jakąś ulgą, że pierwsze takie doświadczenie za nami i to właściwie lightowe, bo horroru nie było. poproszę ten skan, jeśli Ci się uda...

    PS jak się miewasz?

    OdpowiedzUsuń
  4. hahhahahahha :D padlam jak przeczytalam ostatnie zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrowiej Ewus , mi raz Igor zapadł na 3- dniówke pojechaliśmy do lekarza ,że chory ,że smutny ,że spokojny ale ja tam wole swojego Pampaliniego szalejącego po domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, przynajmniej wiem, co tam u rozgorączkowanej:) a e-mail niech sobie leży, niech leży :P

    OdpowiedzUsuń
  7. hihihi
    widzę, że nie tylko ja miewam miłe skojarzenia z gorączką;)
    (Tfu Tfu Tfu)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)