6 stycznia 2011

O tym, że producenci ubranek dla dzieci mają się dobrze

2011 się rozpędza, a ja wciąż myślami przy 2010. Otóż. Tuż przed Świętami, targana poczuciem winy, że zapomniałam o prezencie dla Tramala oraz czująca potrzebę kupienia dla Ewki sukienki z okazji pierwszej domówki sylwestrowej (prawdziwy ZEW to był) oraz brakujących pidżamek - popędziłam do centrum handlowego. Z Ewką pod pachą, rzecz jasna.


I zanim do rzeczy przejdę - słowo wyjaśnienia. Ewkowa garderoba zasilana jest z czterech źródeł. 60 procent ubrań ma po starszych koleżankach - część pożyczamy, część dostajemy (by potem odesłać dalej). Dalsze 15 procent to łowy lumpeksowe. Kolejne 15 procent to Allegro. I ostatnie 10 - ubrania, które Ewka dostaje w prezencie. Jak można się domyślić, nasz budżet nie jest za bardzo obciążony zakupami ciuchowymi. Nie tylko dlatego cieszę się, że jest właśnie tak. Raduje mnie również ta między-mamowa współpraca oraz ekologiczny* aspekt.

Ale wracając do mojej wyprawy. Przebiegłam po WSZYSTKICH sklepach z ubraniami dla dzieci (wcześniej z paniką odnotowałam, że zapomniałam smoczka, zatem maraton rozpoczęłam od sklepu, gdzie zakupiłam smoczek z piratem oraz zawieszkę, którą Ewka lizała przez godzinę :]). A w sklepach... Moje oczy robiły się coraz bardziej okrągłe ze zdziwienia a ręce opadały coraz niżej. Sukienki rzecz jasna nie kupiłam, pidżamek również, bo sklepowe ceny zwyczajnie mnie zamordowały. I są ludzie, którzy mają wszystko dla dzieci tylko nowe, tylko ze sklepów? RYLI? Tacy zarabiający średnią krajową i z kredytem? Są? No ja tego nie ogarniam. Nie ogarniam, że miałabym zapłacić powyżej 30 zł za jednego pajaca, którego Ewka ponosi na przykład miesiąc. Albo 60 zł za sukienkę. No ale może to ja mam problem. Tymczasem za 51 zł nabyłam drogą kupna na Allegro zestaw: 7 pajacyków, 3 śpiochy oraz 2 body, a za 12 zł - uroczą brązową sukienkę w białe groszki.

* raz, że nie napędzam machiny - kupuj nowe, kupuj nowe, a dwa - nowe ubranka dopiero po szesnastym praniu pozbawione są trucizn, którymi zabijane są szkodniki bawełny, wiedzieliście o tym? TU artykuł na ten temat.

PYTANIE NIE TYLKO NA ŚNIADANIE:
Drogie Mamy (a także osoby, które po prostu są w temacie :)),
szukam namiaru na fajną spacerówkę. Polecacie jakąś? Na początek dwie sprawy: dziecku ma być w niej wygodnie, po złożeniu powinna być małych rozmiarów (najlepiej mikroskopijnych - pudełko po zapałkach? ;P). No. Liczę na Was. Pomożecie? :)))