4 stycznia 2011

13 O tym, że status mi się zmienił

2011 rozgościł się w naszych kalendarzach, tymczasem wrócę na moment do 2010. A konkretnie do ostatniego jego dnia... Na 31 grudnia 2010 zaplanowany miałam kolejny pierwszy raz. Co tu dużo mówić - trema była spora. Przygotowania zaczęłam dużo wcześniej - szukałam, jakie muszę spełnić wymagania, dowiadywałam się, kiedy konkretnie to nastąpi. W nocy poprzedzającej to wydarzenie śniły mi się koszmary. Zawsze tak mam.


Wstałam przed 6.00, a już po 7.00 byłam na miejscu. Kolejka smutnych ludzi w szarym, zimowym świetle. Stanęłam na końcu. Z tyłu dobiegł mnie głos w stylu Himilsbacha: - Dzień dobry pani! Mam drugie miejsce w tej kolejce, jest pani zainteresowana? Tłumiąc chichot odpowiedziałam: - Aż tak zainteresowana nie jestem... :)

I tak to. W ostatni dzień roku, po raz pierwszy w życiu, zarejestrowałam się w urzędzie pracy. I oto mam nowy status, tak formalnie, jestem bezrobotna.

13 komentarzy:

  1. oh mnie na szczęście nie było to dane. Pół roku wyciskałam ZUS do ostatniej kropli, a bez pracy na szczęście byłam tylko przejściowe 2 tygodnie.
    Może spróbowałabyś w tym pressie, gdzie ja pracuję?

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz Patrycja, sęk w tym, że ja na razie nie muszę mieć pracy, mam czas, żeby się porozglądać, może się douczę jeszcze (finansują czasem podyplomówki, hura!), w planach jest mimo wszystko siedzenie z Ewką. zarejstrowałam się dla ubezpieczenia, a jak kasa zasiłkowa wpadnie to też super :)
    ale swoją drogą - napisz mi na prv, czym się dokładnie zajmujesz, jakieś szczegóły, ok? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to witaj w klubie, od 1 stycznia i ja jestem oficjalnie bezrobotna, też czas przejść się do UP i zalegalizować status

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak masz nieźle, że Cię zarejestrowali:)
    Mnie kiedyś w Polsce nie chcieli a później proponowali mi pracę w warzywniaku. No bo co robić po studiach w kierunku wychowania plastycznego?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli pstryki szukają dobrej fuchy :)
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm...
    tak sobie myślę, że mnie też jakoś na razie się udało bez wizyty w tym smutnym przybytku...
    ale ale...myślę sobie również, że Ty to masz Olga dobrze rozplanowane
    i że mimo koszmarów nie dręczy Cie to bardzo
    a prędzej czy później na pewno się coś/ktoś znajdzie, kto Cię chętnie przywita u siebie...
    trzymam kciuki za to, żeby wszystko szło zgodnie z planem
    i uściski śle za wczoraj za dzisiaj i za jutro, ma się rozumieć
    PS. jak tam ewka vel ewulczita najdroższa?

    OdpowiedzUsuń
  7. kurde balans; kurde kurde kurde;
    kurrrrrrrrrrde

    dzień przed sylwestrem dowiedziałam się, że mnie również przystoi takowa wizyta (stąd ta czarna rozpacz:P) jakieś dobre rady? o czymś powinnam pamiętać? konie lubią cukier kostkach, urzędnicy może przypadkiem także...? bo mam, to mogę wziąć w celach obłaskawczych..

    OdpowiedzUsuń
  8. Bezrobotna... takie kity to w pośredniaku:D Czyżby Ewulczita Cię zwolniła?! Będzie dobrze, zobaczysz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. to może osobiście Tobie opowiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja do czasu kiedy hania i antonio pójdą do szkoły nie szukam pracy , tak się umówiliśmy z mężem, dopiero wtedy kiedy nie będzie ich w domu jakieś 6 -7 godzin za które nie będziemy musieli zapłacić wtedy rusze w poszukiwania:D ale przyszłości świetlanej nie mam , bo doświadczenie tutaj krótkie tylko rok , a wykształcenie średnie:/ ale będe się martwić za 3 lata:) chyba , że spełnią się moje marzenia i zostane opłacaną stylistką hahahahahahah szydera:D a Ty fajnie , że nie masz ciśnienia :) ale fakt szaro w Polsce... szczęścia w 2011!

    OdpowiedzUsuń
  11. @Doreczka - no proszę, młode (khe khe - z siebie się śmieję) matki połączone statusem, mnie zwolnili z dniem porodu, a jaka jest Twoja historia? :D
    @Sharigraha - jak to nie chcieli zarejestrować???
    @Papryczka - koszmarów brak :) Ewulczita bryka, jest w okresie kulania się. Wciąż się kula, pokulana jakaś :)
    @Frankfurterka - powinnaś pamiętać o tym, że urzędnicy nie lubią pracować :D trzeba mieć duże szczęście, żeby trafić na uśmiechniętego i mimo wszystko szukającego pozytywów :) ja trafiłam na smutną panią z zapowiedzią beznadziei w oczach :/
    @Olek - no, ze skutkiem natychmiastowym :D matka, nie nosisz mnie całe dnie, to wylatujesz. won! :D
    @Sandrula - ożesz, aż do czasów szkoły? ja kurde miałabym trudność chyba... zakładamy, że do czasów przedszkola posiedzę bez presji bycia etatowcem, tradycyjnie podłubię coś na umowy o dzieło. i jak pomyślę, że to jeszcze z dwa lata to mam rozległy zawał i potrzebuję antybiotyków o szerokim spektrum :D a Ty masz dwójkę! szał! :D podziwiam i trzymam kciuki za spełnienie marzeń. i nie szydzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ano, nie chcieli- bełkotali coś i domagali się nie wiadomo czego:) nie pamiętam, ale nie raz, ale kilka razy wyszłam z kwitkiem stamtąd! Może problem tkwi we mnie (heheheh)- na pewno, bo przecież w urzędach wszystko się da załatwić!

    OdpowiedzUsuń
  13. bezrobotna? Czyli, że zataiłaś fakt pełnienia pełnego etatu przy Ewce?! Osz Ty! Jak to odkryją to koniec! Stracisz swój statut i wszystkie przywileje!!!

    Trzymam kciuki za pomysły, które na pewno Ci się kłębią, a te koszmary to tylko przykrywka;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)