4 stycznia 2011

O tym, że status mi się zmienił

2011 rozgościł się w naszych kalendarzach, tymczasem wrócę na moment do 2010. A konkretnie do ostatniego jego dnia... Na 31 grudnia 2010 zaplanowany miałam kolejny pierwszy raz. Co tu dużo mówić - trema była spora. Przygotowania zaczęłam dużo wcześniej - szukałam, jakie muszę spełnić wymagania, dowiadywałam się, kiedy konkretnie to nastąpi. W nocy poprzedzającej to wydarzenie śniły mi się koszmary. Zawsze tak mam.


Wstałam przed 6.00, a już po 7.00 byłam na miejscu. Kolejka smutnych ludzi w szarym, zimowym świetle. Stanęłam na końcu. Z tyłu dobiegł mnie głos w stylu Himilsbacha: - Dzień dobry pani! Mam drugie miejsce w tej kolejce, jest pani zainteresowana? Tłumiąc chichot odpowiedziałam: - Aż tak zainteresowana nie jestem... :)

I tak to. W ostatni dzień roku, po raz pierwszy w życiu, zarejestrowałam się w urzędzie pracy. I oto mam nowy status, tak formalnie, jestem bezrobotna.