10 lutego 2011

7 O tym, że każę córce iść do diabła

Tramaluch ma diabła. Diabeł pierwotnie był czarnym i włochatym stworem przyczepionym do czerwonej gumki. Miał oczka, nosek, a jego zad wydawał dziwne dźwięki przy potrząsaniu. Z biegiem czasu mechanizm z diabła wyleciał (ktoś mu pomógł), nosek się odkleił, oczko (temu misiu), drugie oczko i na końcu czerwona gumka. Zostało włochate coś. Włochata szmatka. Tramaluch i tak kocha swojego diabła, aportuje go i czeka, aż znowu mu rzucę.


A dziecko... Dziecko naśladuje :) I teraz codziennie rzucam diabłem z jednego końca mieszkania na drugi. Najpierw z szałem w oczach biegnie Tramal, tuż za nim z okrzykiem bojowym podąża Ewulczita. Tramal tuż przy diable, czując oddech łysolki na włochatym karku, traci rezon i puszcza panią przodem. Ta w dzikim galopie dopada diabła i...

No tu muszę zazwyczaj interweniować. Bo ona tego diabła pragnie zjeść. Zatem dopadam diabła pierwsza i rzucam (hen) daleko [krzycząc: - Ewka, idź do diabła!]. Najpierw z szałem w oczach biegnie Tramal...

:)

Uczę się tak rozstawiać sprzęty po pokoju, żeby przewidzieć wszelkie możliwe ewkowe kontuzje. Coś przesuwam, coś zasłaniam, kombinuję. Od kiedy zaczęła raczkować wszędzie jej pełno, choć część jej ruchów jest przewidywalna. Komórki, pilot, aparat - wiadomo. Jest przyciąganie. Kable. Wszelkie kable, za które można pociągnąć. Kot. Miska kota. Kot prócz galopu w jego stronę powoduje emitowanie radosnych okrzyków :)

7 komentarzy:

  1. hehehehehehehehe...przepraszam Ewka idz do diabla eheheheheh :D

    OdpowiedzUsuń
  2. pamiętam tą czarną futrzaną kulkę...miała jeszcze wtedy sznureczek
    ale wiadomo - koty bardzo szybko i skutecznie utylizują ulubione zabawki :)
    u nas jest taka soczyście czerwona kępka futra, na razie - z tego co wiem - jeszcze na sznureczku, a ten sznureczek na patyczku, choć wiadomo, są zakusy i próby różnorakie, bo patyczek kusi, zwłaszcza, że przez ten patyczek nie udaje się tego kawałka futra ukraść i zanieść tam, gdzie by się chciało, bo gumka się napręża i ...fruuu! futro wraca do pozycji wyjściowej
    wiem, ile u nas jest radochy i śmiechu za sprawą tej czerwonej kępki kłaków i 3 kotek, więc wyobrażam sobie, że u Was to musi być jeszcze ciekawsze, gdy diabła goni i kot i człowiek na czworakach...
    he he, i tak to "idź do diabła" nabiera nowe znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hue hue hue - Diabelski Duecik ;D
    Tramaluch to przynajmniej sensownie się bawi. Kotka naszej współspaczki ma misia...takiego pluszaka dla ludzi. Miś jest wielkości rzeczonej kotki. A zabawa polega na tym, że miś leży na podłodze a Mrunia (powinna raczej mieć na imię Wrzaskunia ewentualnie Zawodzunia) skacze dookoła niego na wystawionych pazurach, z ogonem napuszonym do rozmiarów swojej głowy, z uszami położonymi po sobie z dzikim...takim odgłosem....wark? Czy koty warczą? Takie "grrrrlllllrrrrr!!!!!" No. I to wszystko. Nawet go łapką nie pacnie, tak sobie tylko skacze :D przekomicznie to wygląda

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pierwszy raz to pisze....Matko Jedyna - kocham Cie czytać Pstryku!! :D
    Moze jakas ksiazke napiszesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. matka to Ty tresure urządzasz tym swoim kochanym stworzeniom! czytając miałam obrazek przed oczyma kota diabła i Ewulczity!! prosim nakręć to!! i udostępnij ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja chcę zobaczyć całą tę akcję nakreć udostepnij nam bo to musi być pi ękny widok....

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, tak - ksiazke napisz- czekam od pierwszego przeczytania-:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)