2 lutego 2011

11 O tym, że nie wierzę...

Ile to lat temu? Szybko policzę na palcach... O żesz, prawie ich zabrakło! 10 lat temu, w październiku, stałam na drugim piętrze wtedy jeszcze Wyższej Szkoły Pedagogicznej (dziś Uniwersytet Zielonogórski) i się rozglądałam. Otaczało mnie stado rozchichotanych dziewuch, które z dzikim entuzjazmem wyciągały do mnie rękę trajkocząc, jak mają na imię, skąd pochodzą i takie tam. Pierwszy rok filologii polskiej. - I tak nie zapamiętam waszych imion* - pomyślałam i rozglądałam się dalej. Na szerokim parapecie - który później stał się regularną miejscówką, pod warunkiem, że nie spieprzyło się właśnie z gramatyki języka polskiego (dr Frejman miała tam gabinet) - siedziała naprawdę naburmuszona dziewczyna. - Mój typ! - pomyślałam i ruszyłam w jej stronę.


:)

To była Agatka. Moja przyjaciółka. Bujałyśmy się razem na roku pierwszym, drugim, trzecim, czwartym, znowu czwartym, piątym, kolejnym piątym :D Straciłam rachubę :) Czekałyśmy na siebie podczas obrony i towarzyszyłyśmy - osobiście lub myślami - w każdym ważnym wydarzeniu z naszych żyć.

W piątek pojechałam pierwszy raz zobaczyć jej córeczkę - Marysię. Taką kruszynkę malutką! Normalnie łza wzruszenia zakręciła się w oku, ale szybko przegoniłam ją orzeszkami w panierce i piwem. Nie będzie mnie żaden dzieciak rozczulać, no! ;)

Do Agatki wparowałam z Lunką2, czyli popełnionym przeze mnie psem - stróżem snów Marysi oraz bukietem tulipanów**. 2 - jak się domyślacie - oznacza, że jest gdzieś Lunka1. Wy to macie łeb na karku! :] Lunka1 to psica (popełniona przez dwa psy, jak mniemam), która pilnuje całej rodzinki J. :)

* prawda jest taka, że niewiele imion pamiętałam podczas studiowania, a jeszcze mniej - zaledwie kilka - zapamiętałam do teraz. nie wiem, czy to mój podły charakter, czy nijakość znajomości :>
** w torebce miałam również kawałek plastiku, na który czym prędzej nasikałam.  właściwie nie byłam zaskoczona jedną kreską, jednak niepokój, gdzie się szlaja mój okres, skoro nie ma go u mnie, pozostał. ktokolwiek widział, niech łajzę przyśle do mnie.

11 komentarzy:

  1. u mamuśka widze , że coś się tu kroi;>;>;> :D pozyjemy zobaczymy;]
    a lunka ma stajla na stopro!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie chyba pamięęęęęętasz, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jajca. Końcówką mnie zaskoczyłaś :D
    No to mam nadzieje, że okres się pojawi...za 9 miesięcy :P :)))

    Niegrzeczni, ajć niegrzeczni Ewulczitko Ci Twoi rodzice hihi.
    Choć z drugiej strony - jacy kochani...o braciszka się starają :D

    OdpowiedzUsuń
  4. aj a mi przykro było jak miałam 1 kreskę ;) jakoś tak przychodzi czas, że bardziej się chce parzyste :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak zawita do mnie, to go do Ciebie odeślę....
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam myślę, że Tramal go gdzieś zachachmęcił:]

    OdpowiedzUsuń
  7. matka cos dzis tak chaotycznie??

    OdpowiedzUsuń
  8. Olga ja nic nie mówie ale moje dwa pierwsze tesciory pokazywały jedna kreche potaem byłam u lekarza i nic a po nastepnych dwóch tygodniach no cóż : " 7 tydzień "

    a jak z nami sie zaczełaś bujać fajowo było ;/)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)