8 lutego 2011

14 O tym, że zarówno off-, jak i on-line jest dobrze

- Nigdy nie przypuszczałam, że będę się umawiać z kobietami - powiedziała A., czym wywołała salwę śmiechu. Urocza niezręczność wypowiedzi trafia jednak w sedno. My poznałyśmy się przez internet, a teraz bywamy off-line, by usiąść naprzeciw siebie i usłyszeć barwę swoich głosów. A Wy skąd macie znajomych? :)

Mam znajomych (i mam na myśli te osoby, z którymi czasem się widuję i lubię spędzać z nimi czas) jeszcze z podstawówki, mam z liceum, ze studiów, z większości miejsc, w których pracowałam (bo na przykład z Teatru Wielkiego nie mam, co niech będzie wizytówką atmosfery tam panującej)...
Ci moi znajomi, z racji tego, że trochę już się w życiu naprzeprowadzałam z miasta do miasta, są oddaleni ode mnie czasem o setki kilometrów. Widujemy się, ale częstotliwość spotkań... Wiadomo jaka jest. Kiedy mieszkałam w Warszawie miałam właściwie jedną koleżankę w pracy (Trajkotka o Tobie mowa!) i szczerze mówiąc samotność nieco mi doskwierała. Choć nie było to zupełne osamotnienie, wszak miałam M., rodzinę i starych przyjaciół na odległość. Ale brakowało mi spontanicznych babskich wyjść, różnych punktów widzenia, maglowania tematów damsko-męskich, rozmów poważnych i tych zupełnie nie. Kobiet mi brakowało! Teraz mieszkam w Poznaniu. Początki też były trudne - nowe miasto, chwilowo byłam bez pracy, byłam sfrustrowana i nie chciałam za bardzo jedynym znajomym głowy zawracać. Przekonana byłam, że W TYM WIEKU trudno nawiązać nowe znajomości. Bo gdzie? W pracy? Na aerobiku? Na jakimś kursie? Zdarza się, ale o dopasowanie jest raczej trudno. A jeszcze gorzej idzie zsynchronizowanie spotkań z wzięciem pod uwagę wszystkich zmiennych (praca, rodzina, zajęcia dodatkowe). Internet po raz kolejny mnie zaskoczył. Niektóre znajomości tam zawarte zaczynają żyć własnym życiem, właśnie off-line, co bardzo mnie cieszy. Inne, ze względu na odległość miejsc zamieszkania, wciąż są on-line, ale również wiele dla mnie znaczą. Niesamowita sprawa. Samotność? A co to? :)

Korzystając z okazji i wracając myślą do początku notatki... Wszystkim, którzy są z Poznania lub będą tu gościć GORĄCO polecam Ekowiarnię (www KLIK), a w niej między innymi pieczonego przez jedną z właścicielek beziaka i zimowe cappuccino.

14 komentarzy:

  1. moc internetu . podpisuje sie pod Twoja notka . w zyciu bym nie pomyslala ze dzieki flogowi poznam tyle wspanialych osob . a tym bardziej ze bedzie mi dane poznac te osoby na zywo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobacz Ola, te myśli pospotkaniowe w nas dojrzewały, każda napisała o nich w innym czasie, zaznaczając zupełnie coś innego a zobacz jaki fajny, wspólny mianownik.
    Powiem Ci kontynuując moje niezręczne wypowiedzi, że zakochałam się w Tobie online, off tylko potwierdził, że nie jest to znajomość na jedną noc :).

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam znajomych w Polsce w rodzinnym miasteczku z którymi widuje się raz w roku kiedy tam jestem:/ ale myśle czasem , że wiem o nich tyle co ludzie , których spotykają codziennie:) ma też znajomych , a raczej znajome tutaj poznane na forum babyboomowym:D i nasze spotkania to kilka razy w roku , ale uwielbiam je! no i mam tez kilka bratnich dusz z którymi znam się tylko internetowo:) a to już są najszczersze znajomości bo z kimś pozornie obcym , oddalonym, szczerzej sie rozmawia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mogłabym się spokojnie podpisać pod tym co napisałaś... Kolejny raz się przeprowadziłam (trzeci w ciągu pięciu lat i wiem, że za dwa lata będziemy się znowu przeprowadzać ale to będzie już gdzieś po sąsiedzku) i kolejny raz "zostawiłam" poznanych tak właściwie niedawno ludzi... Muszę od początku zorganizować sobie codzienne życie, pokręcić się tu i ówdzie i zobaczyć co z tego wyniknie. A jak będę w Poznaniu (co w sumie jest dość realne bo mój mężulek będzie tam czasami służbowo jeździł) to wpadnę na beziaka (może zjemy go razem? bardzo na to liczę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Madrzy ludzie powiadaja, ze jedyna stala w zyciu czlowieka to zmiana....Nie nalezy walczyc z tym co naturalne. Z mojego punktu widzenia - najtrwalsze sa znajomosci online...-:) A kazdy mily wyjatek jedynie potwierdza regule-;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Weszłam online, bo pytałam i szukałam, ciekawa jak jest gdzieś indziej, jak innych życie się toczy, jak uczyć się na cudzych doświadczeniach, jak puścić swoje wolno... wchodzę, a tu tłok taki ;) i do tego jaki, okazuje się, że czasami łatwiej tak jest znaleźć pasującą duszę... lubię to, lubię Was, na ekranie i na żywo okazuje się, że też ;)

    i bezy też lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O widzisz! Kiedy przybyłam do Torunia półtora roku temu, myślałam podobnie jak Ty - że w moim wieku za późno na oswajanie wilka ;) Miałam moją jedyną Rudą z licealno-woodstockowo-koncertowych czasów. Otaczało mnie mnóstwo ludzi, ale wszyscy byli znajomymi C. Osławiony paradoks samotności w (za przeproszeniem) kupie ludzi poczułam na własnej bladej skórze ;) Dziś wygląda to tak, że niektórzy z tych cezarowych znajomych są już bardziej moimi :D
    Ale ja właściwie chciałam o czym innym- piszę to wszystko teraz akurat z Torunia li i jedynie dlatego, że niezwykle przypadkowa, 5-cio minutowa znajomość "na żywo" przeniosła się w internetową przestrzeń, by tam nieco dojrzeć i powrócić w pełnym rozkwicie na realny grunt. I tak kwitnie już drugi rok. Nie przestanie mnie to zadziwiać do końca naszych dni :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nawet bardzo dobrze a nawet wybornie!
    i tak myślę, że mam przyjaźnie stąd i stamtąd
    wszystkie uwielbiam
    i jakoś mam to szczęście, że każda jest wyjątkowa, i do każdej chce się wracać, o każdą chce się dbać...
    i choć czasami brakuje nam czasu lub odległość zbyt duża...to te przyjaźnie nie znikają, są, trwają, podlewane rosną w siłę, nawet jeśli nie widzieliśmy się czasami bardzo długo, czasami nigdy - są i wiem, że będą o każdej porze dnia i nocy
    często na takich spotkaniach jak to nasze beziakowe odurzają swoja intensywną radością
    U-W-I-E-L-B-I-A-M!

    OdpowiedzUsuń
  9. Internet, niby takie zUo a tyle dobrych rzeczy dzięki niemu mi się osobiście przytrafiło.
    Wielu znajomych, kilka bardzo ważnych znajomości, ba, nawet mój przyszły Mąż został wyłowiony przeze mnie w sieci. Tak tak! :) Nigdy byśmy się nie spotkali gdyby nie jakieś pitu pitu na jakimś portalu. Także ja osobiście koleżce internetowi jestem wdzięczna za taki ogrom spraw przeróżnych, że aż czasami sama tego bezmiaru nie jestem w stanie ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olga, czy ja mogłabym nie byc choinką? jakoś się z nią zupełnie nie utożsamiam ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. mmmm moja mama właśnie zrobiła swoja specjalnośc- bezę z masą kawową :D
    Zapakowała na wynos po weekendzie i bardzo żałuje, że nie mam z kim sie podzielic, bo on-line zdecydowanie łatwiej podzielic się przepisem niż kawałkiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Agu@ i nie opuścisz mnie aż do śmierci ! :D
    Agatom@ a dlaczegoż by nie? :) zjedzmy beziaka razem :)
    Bajeczta@ o! to to to! mnie też takie historie czarują :)
    Maj@ eejjj, to się samo losuje! ja przy tym nie grzebię :) czas się zatem zacząć utożsamiać z choinką :] albo wmów sobie, że to... jakiś ultranowoczesny architektoniczny obiekt! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaaa toż to nasz beziak! skoro nie możesz wysłać go z sobą paczką, to chociaż przepis, plis! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. podpisuje się tu także swoimi łapkami :) moja świadkową poznałam właśnie online i chociaż ta miłość liczy sobie obecnie ok 700km nadal nią jest :) co do off-line jest trochę inaczej.. od ponad 1,5 roku jak mieszkam w sosnowcu czuje się że już chyba popadłam tu w ta samotność i chęć wyrwania się w babskim towarzystwie jest nie realnym marzeniem chociaż na pewno jestem w TYM WIEKU nie mniej jednak mam blokadę na otwarcie się przed nowymi babami ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)