3 marca 2011

O tym, że mam bunt na pokładzie

- Tu jest pani macica, czysto, pusto, nic się nie dzieje. To prawy jajnik, tu też wszystko w porządku. A to jajnik lewy... On jest zbuntowany.

Powiedział lekarz, a ja zmarszczyłam nos. Po "Zbuntowanym aniele" telenowela "Zbuntowany jajnik" raczej nie może liczyć na sukces. Chyba ;) Grzecznie biorę lekarstwa i czekam, czy TOTO się wchłonie, czy nie zamierza. Uprzejmie proszę o wchłonięcie się. Prośbę swą motywuję tym, że grzeczna jestem i aż tak nie lubię tego lekarza, żeby odwiedzać go częściej. Choć lubię go*, szczególnie, gdy po moim stwierdzeniu, że psują mi się organy tylko po lewej stronie ciała, on stwierdza, że dobrze, że wyrostek jest po prawej, bo pewnie dawno, by mi go wycinali :] Lubię też to, że wynik cytologii** przyjdzie na mój @dres. I że zrobiłam komplet badań, przeprowadzono ze mną dokładny wywiad i odpowiedziano na każde pytanie bez pośpiechu.
Nie lubię tego, że to nie NFZ tylko prywatny gabinet. I nie lubię tego, że nie jest to standard.

A teraz posmrodzę trochę: - A czy Wy, Drogie Panie, badacie się regularnie? Noooo?

:)

* A przy okazji - wszystkie kobiety, które znam, mają jasno określone, jakiej płci powinien być lekarz ginekolog. Przy czym przy innych specjalizacjach zazwyczaj nie zwracają na to uwagi :)
** Nie mogę nie przytoczyć jeszcze jednego cytatu: - Widziała pani, jaki teraz jest sprzęt do cytologii - doktor wyraźnie podekscytowany pokazywał mi jakiś przedmiot przypominający rozczochraną szczoteczkę do zębów - takie ma ząbki, jak rekin, i tymi zębami: ciach, ciach, ciach!  :]