17 marca 2011

28 O tym, że niebezpiecznie jest być dzieckiem

- A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, lalalalalalala... - wyję (prawie) radośnie od rana. Czyli norma - dziś jest lepiej. Dziś inka była ciepła, a i obiad już mam podszykowany i w planach popołudniowy wyskok na zakupy prezentowe (ach ten marzec! tyle urodzin w rodzinie :)). Ewulczita aktualnie jest bardzo zajęta obrywaniem okładek Wysokich Obcasów. Nie przeszkadzam jej, spoglądam tylko, czy nie obżera się papierem. O, dorwała się do szuflady ze skarpetami M. Niech jej będzie... :)


A propos szuflad. Guglałam sobie ostatnio na temat zabezpieczeń, bezpieczeństwa dzieci itp. Do tematu podchodzę jak do jeża, bo z pewnością nie będę zamykać/zabezpieczać wszystkiego. A już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, żeby jakoś specjalnie zabezpieczać... samo dziecko*. Przeglądając różne oferty w necie moje lewe oko wyłowiło reklamę kontekstową. Reklamę nakolanników do raczkowania. I reklamę kasku ochronnego no nauki chodzenia. Przyznaję bez bicia - zamurowało mnie. I teraz sobie myślę... Jak my wszyscy dotrwaliśmy do pełnoletności w jednym kawałku? :D

Ja nie kupię takich sprzętów, moim zdaniem to zbędny wydatek. Ale jak jest towar, jest i kupiec. I ponownie pojawia się temat, że idealnym klientem jest RODZIC. Rodzic, co to nie żałuje pieniędzy na bezpieczeństwo swojego dziecka. Cóż, jestem złą matką ;) Ale być może skuszę się na zabezpieczanie szafek (szczególnie chodzi mi po głowie szafka z chemią gospodarczą i ze szkłem). A Wy? W jaki sposób zabezpieczacie dziecko i przestrzeń wokół niego? Zabezpieczacie w ogóle?


 Zdjęcia pochodzą ze stron:
zakupy.poradnikzdrowie.pl
http://www.bezpiecznyurwis.pl

PS Bardzo dziękuję za wpisy :) Bardzo :)

* oczywiście poza dobrym fotelikiem samochodowym...

UPDATE
Właśnie znalazłam też ochraniacze słuchu dla dzieci. RYLI?

Ochraniacze słuchu


28 komentarzy:

  1. Aleś płodna blogowo ostatnio :-)
    Fajnie, że czarne chmury tak szybko odeszły w siną dal.
    Zatem miłego dnia i w ogóle - jak najwięcej takich uśmiechniętych!

    OdpowiedzUsuń
  2. zabezpieczamy tylko szafki,kontakty i rogi mebli(co do tej czesci to raz uratowalo to Julkowi brode bo dzisiaj by chodzil z dziura na wylot ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa...zapomnialam o bramkach na schodach..to juz musowo musielismy zalozyc ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakbym miała schody - na pewno zainstalowałabym bramkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chcętakie nakolanniki bo są słodkie :) teraz wiem, czemu moja jula miała sine kolana... bo zła matka ze mnie..!

    my mamy zabezpieczone szuflady, żeby z nich wszystko nie wyszło. na rogach kanap są czerwone łapki z ikei, tylko to się trzyma, mieliśmy jeszcze coś innego ale szybko dała sobie z tym radę. aaa, a na początku szuflady taśmą zaklejaliśmy ale też rozpracowała :)
    kontaktów nie zabezpieczamy bo wbiliśmy w małą głowę, że 'plond be'... kozy (też się was tyczy) też nie zabezpieczyliśmy płotkiem bo 'kozia pali' albo 'kozia be' :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ochraniacze słuchu ??? O_O .... nie słyszałam
    Ochraniacze na kolana głupie są wystarczy solidna rajstopa i spodnie no chyba że mamy akurat upały i dziecko gołe biega, to może wtedy nie takie głupie, na kask dałam się namówić i żałuję, dziecku się głowa strasznie poci, Majka nie lubi go i po chwili ściąga ooo, szuflady, szafki... ło matko zabezpieczanie ich śniło mi się po nocach, miałam szczerze dosyć sprzątania co chwila tego co Majka z nich wywalała, nie chcieliśmy wiercić dziur, a mało jest zabezpieczeń bez wkrętów na rynku ostatecznie wybraliśmy coś takiego na przylepce: http://allegro.pl/przyssawki-zabezpieczajace-dreambaby-2-szt-najtani-i1502331741.html#gallery, póki Buba nie ma na tyle siły żeby je oderwać to są ok, trzymają całkiem mocno

    PS: Ty jęczybuliłaś wczoraj a ja dziś, Maja pościągała mi całe pranie z suszarki i porozwalała tonę gazet spod stołu, które zapomniałam wczoraj sprzątnąć, całe szczęście, że obiad mamy wczorajszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. my mamy bramke i starcza a to ze igor czasami ma jakies obrażenia w końcu chłopak a i tak największe zawsze ma po wyczynach podwórkowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Noooo, stary* Psrtyk znowu działa:D
    Ja Jula będę zabezpieczać okrzykiem "E! Nie wolno!" :D
    I pewnie, jak Twoja Ewulczita, ino spojrzy, co by mieć pewność że mama widzi i z piskiem pobiegnie/poraczkuje zdziałać to co zamierzał:)

    *stara- pojęcie względne, w przypadku naszej znajomości;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jezus, zrobić dziecku za młodu zdjęcie w takim kasku i można je całe życie potem szantażować, jak czegoś nie zechce zrobić, że się je pokaże na osiedlu lub choćby w dalszej rodzinie heheheh wypas.

    OdpowiedzUsuń
  10. wstyd sie przyznać , ale ja praktykuje tylko fotelik samochodowy:/ szafek nie zamykałam, kontaktów też... wyszłam z założenia, że dziecko świat poznać musi lepiej prędzej niż później

    OdpowiedzUsuń
  11. dobra, nie powinnam wogóle zabierać tu głosu, gdyż iż dzieciów nie posiadam! ale, uważam, że coś tam można zabezpieczyć, ale bez przesadyzmu!! z tym kaskiem to chyba przegięcie! jakoś dobiłam 31 ;( lat, młoda też byłam i poza blizną nad lewym okiem (podobno zrobioną narzędziem doskonałym - łyżeczką) nic mi z dzieciństwa nie zostało, siniaki i inne zadrapania zgoją się a jak się świata za młodu nie pozna to później jest się jakimś odmieńcem!
    przytoczę tu historyjkę koleżanki synka - ma pięć lat jak mama twierdzi NIGDY nie miał siniaka, nie przewrócił się, nie zbił kolańska, nie zadrapał skóry!! anormalne!! no i biedne dziecko nie umiejące się przewracać kiedyś wywinęło orła i co... wybiło sobie zęba! masakra ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. a nie ma zabezpieczenia wzroku? żeby dziecko nie patrzyło jak koledzy w przedszkolu sie źle zachowują, bo potem w domu naśladuje?

    Ja obstawiam fotelik - klasy w miarę bez przesady, czyli taki w którego działanie wierzę, ale mnie na niego stac
    Zabezpieczałam lodówke, bo wyjadał danonki
    Jedną szafkę w kuchni - jak już miałam dośc odgłosu grania na garach
    I schody - ale tylko te do kotłowni
    Od chemii na szczęście stronił.
    Poza tym wierzę w jego inteligencje i pozwalam się sparzyc pilnując aby nie spłonął ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O jak tu dzisiaj radośnie :) Cieszy mnie Twój lepszy nastrój, bo aż mnie się humor poprawił :)
    Jeśli chodzi o zabezpieczenia, to jeszcze dla nas bliżej nieokreślona przyszłość, więc nie wiem co będziemy obkładać, chować i przestawiać, ale jeśli chodzi o Was, to może wszelkie niebezpieczne rzeczy z zasięgu wzroku i rączek Ewulczity lepiej odłożyć wysoko wysoko na górne półki i może zabezpieczenia na rogi i gniazdka elektryczne? Ta chemia to obowiązkowo pod klucz, a reszta to już chyba w praniu wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam i żelazko na głowie, i dupę w garnku z gotującą się gorącą wodą (kiedyś były takie palniki co to można było do kontaktu podłączyć :) - i sam fakt kiedy to było, to już jest hardcore haha)...i przeżyłam. Ale może kiedyś nie było takich udziwnień w wystrojach, puszcza (w sensie regał) nie miała za bardzo kątów, bo sięgała od ściany do ściany, fotele też zazwyczaj obite całkowicie materiałem, stoły duże, nie takie co teraz, do kawuni ;)
    A może i nie...może przez te choroby cywilizacyjne, przez to, że częściej zdarza się, że dziecko jest bardzo wyczekiwane, trzeba się coraz częściej o nie starać...bardziej się na nie chucha i dmucha, obchodzi się jak z jajkiem.
    A może to bezpieczne zabawki dla rodziców, którzy chcą mieć mniej na sumieniu. Brak czasu na skupianiu się na uczącym się chodzić dziecku, muszę coś w tym czasie zrobić, to założę mu kask, żeby jak już się puści tej sofy, to niech chociaż głowy nie rozbije...no nie wiem.

    I ja mam urodziny w marcu, i ja! :P

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas w marcu urodziny co trzy dni. Myślisz, że to powakacyjny wysyp? :D

    Co do kwestii zabezpieczeń - jako niania z siedmioletnim stażem - naoglądałam się sposobów. Hitem są zabezpieczania na szuflady/szafki/zmywarki/lodówki. Ale obklejanie wszystkiego co kanciaste gąbką kupowaną chyba na metry też się zdarzało ;) O ile te kulki na narożniki podarowałabym sobie, o tyle blokady do szuflad są wg mnie rewelacją.
    I tak sobie myślę, że to artykuły wyprodukowane bardziej z myślą o rodzicach niż o dzieciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. I jakbym uważniej czytała przedmówczynie, to po prostu napisałabym, że w zasadzie zgadzam się z battito ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. haha widzialam te nakolanniki:D nawet dalam sobie to "cudo" do obserwowanych aukcji jak zobaczylam kolanka Jess po tym jak zaczela sie czolgac... alechyba zrezygnuje, bo to zakup takiego czegos to jak sex w prezerwatywie:P niby bezpieczne, a zadnej przyjemnosci nie ma:D
    Niech sobie eksploruje swiat bez kaskow,ochraniaczy... jak ma sie w tym wszystkiem nauczyc co wolno a czego nie, co zaboli a co nie?! :)

    Ciesze sie ,ze jeczybulenie odeszlo w sina dal:D

    OdpowiedzUsuń
  18. No to i ja tu zajrzałam :-) I zostanę. Na dłużej...

    M. jest niemal równo rok starszy od Twojej E. - czyli mam okazję 'cofnąć się' o całe 12 mcy w ten sposób... OK :-)
    Lubię czytać własne myśli w cudzych słowach. Bardzo lubię... Czasami z nutą zazdrości, że to nie ja coś tak trafnie nazwałam, określiłam... Że to zdanie, że 'nie narodziłaś się na sali porodowej jako matka' nie wyszło spod mojego pióra (ups, klawiatury!)
    Olga, fajny rok przed Wami... Mnie od marca 2010 raczej było lepiej... Nie tyle łatwiej, co lepiej... Niech to zabrzmi jako pocieszenie :-)
    W każdym razie chciałam tylko powiedzieć, że chyba mi blisko do Ciebie :-)
    Trzymaj się więc!
    I bardzo dziękuje za odwiedziny :-)

    Do zobaczenia!

    PS A w temacie zabezpieczeń - kupiliśmy ich caaałe mnóstwo i niczego nie zainstalowaliśmy koniec końców, choć M. jest niezłym eksplorerem i zajrzał naprawdę wszędzie ;-) W każdym razie szafek, szuflad, drzwi i narożników - nie blokowaliśmy... I - odpukać - odbyło się bez większych nieszczęść... Jedyne co, to przeprowadziliśmy przedmioty wysokiego ryzyka do najwyższych szafek - poza zasięgiem rączek M. I tyle!

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, i ja też książeczkowa jestem :-) Baaardzo nawet!

    OdpowiedzUsuń
  20. well. zakupilam bramke na schody
    zabezpieczylam szafke z chemia

    mialam szelki jak mi zaczela uciekac (ale nie do nauki chodzenia na litosc panska)

    i to by bylo tyle. i jak widac kotlet sie niezle chowa

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za rewizytę i miłe słowa, mam już Twój blog w zakładkach, także lepiej go nie zamykaj ;P

    OdpowiedzUsuń
  22. Julia, lubię to! patetycznie to zabrzmi, ale jak Was podglądam, to jesteś normalnie Matka-Wzór :)) a kotlet chowa się super! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kasiu, ja też mam wrażenie, że większość sprzętu około-dziecięcego jest dla rodziców :) bo to ja nie mam czasu patrzeć na Ewkę 24h na dobę i dlatego chcę zabezpieczyć "chemiczną" szafkę :) wyznaję zasadę - pomyśl 10 razy, zanim zakupisz ewkowy sprzęt :) jak na razie zbędne rzeczy były prezentami, nie zainwestowaliśmy w pierdoły i stertę zabawek :)

    achhh ten marzec! no! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. z tą lodówką to umarłam ze śmiechu, więc więcej nie napiszę :D

    OdpowiedzUsuń
  25. o tak, gaazzzeeettyyy :))) znam to :) dzięki za link do zabezpieczeń! dobra sprawa z taką przyssawką :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Moj tata zabezpieczyl jedna z szuflad w naszym jedynym wtedy pokoju przed moimi atakami poprzez zalozenie w niej zamka na kluczyk, ktory chowal wysoko, gdzie taki maluch nie dostaje. Innych zabezpieczen sobie nie przypominam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)