17 marca 2011

O tym, że niebezpiecznie jest być dzieckiem

- A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, lalalalalalala... - wyję (prawie) radośnie od rana. Czyli norma - dziś jest lepiej. Dziś inka była ciepła, a i obiad już mam podszykowany i w planach popołudniowy wyskok na zakupy prezentowe (ach ten marzec! tyle urodzin w rodzinie :)). Ewulczita aktualnie jest bardzo zajęta obrywaniem okładek Wysokich Obcasów. Nie przeszkadzam jej, spoglądam tylko, czy nie obżera się papierem. O, dorwała się do szuflady ze skarpetami M. Niech jej będzie... :)


A propos szuflad. Guglałam sobie ostatnio na temat zabezpieczeń, bezpieczeństwa dzieci itp. Do tematu podchodzę jak do jeża, bo z pewnością nie będę zamykać/zabezpieczać wszystkiego. A już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, żeby jakoś specjalnie zabezpieczać... samo dziecko*. Przeglądając różne oferty w necie moje lewe oko wyłowiło reklamę kontekstową. Reklamę nakolanników do raczkowania. I reklamę kasku ochronnego no nauki chodzenia. Przyznaję bez bicia - zamurowało mnie. I teraz sobie myślę... Jak my wszyscy dotrwaliśmy do pełnoletności w jednym kawałku? :D

Ja nie kupię takich sprzętów, moim zdaniem to zbędny wydatek. Ale jak jest towar, jest i kupiec. I ponownie pojawia się temat, że idealnym klientem jest RODZIC. Rodzic, co to nie żałuje pieniędzy na bezpieczeństwo swojego dziecka. Cóż, jestem złą matką ;) Ale być może skuszę się na zabezpieczanie szafek (szczególnie chodzi mi po głowie szafka z chemią gospodarczą i ze szkłem). A Wy? W jaki sposób zabezpieczacie dziecko i przestrzeń wokół niego? Zabezpieczacie w ogóle?


 Zdjęcia pochodzą ze stron:
zakupy.poradnikzdrowie.pl
http://www.bezpiecznyurwis.pl

PS Bardzo dziękuję za wpisy :) Bardzo :)

* oczywiście poza dobrym fotelikiem samochodowym...

UPDATE
Właśnie znalazłam też ochraniacze słuchu dla dzieci. RYLI?

Ochraniacze słuchu