16 marca 2011

16 O tym, że przychodzi taki dzień...

Będę jęczybulić. Z góry uprzedzam tych o słabszych nerwach. Jęczybulenie może być zaraźliwe, ale jest w pełni wyleczalne. Zazwyczaj ulecza się samo. Jak się człowiek wyjęczybuli to mu lepiej. Czasami.

Zatem... Jestem potwornie zmęczona. Potwornie. Z trudem dotrzymuję do 22.00, ale właściwie około 20.00 już jestem ledwie żywa. Nie jest to spowodowane tym, że cichaczem dorwałam fuchę drwala. Właściwie nie wiem, czym to jest spowodowane. Ewulczita regularnie wysysa ze mnie siły witalne, ale nie jest to jakieś novum. Po prostu wstaje o 6.00 i jest aktywna do 18.00/19.00 z przerwą na 1 (słownie: jedną) drzemkę, która trwa maksymalnie godzinę i dwadzieścia minut.
Około 17.00 do domu wraca M., który od progu przejmuję naszą Królową, ale w tym czasie zazwyczaj trzeba ogarnąć kuchnię, obiad zrobić/odgrzać i zjeść, pozbierać zabawki itp. Mistrzem Ceremonii Kąpieli także jest M., ale w jej czasie trzeba zrobić mleko, znowu ogarnąć kuchnię, pochować ewkowe rzeczy. Raptem robi się 20.00 a ja omdlewam na kanapie. Skupiam wzrok na monitorze, żeby nie widzieć moich zaniedbanych dłoni. Jestem mistrzem w nie-za-u-wa-ża-niu. Tyle że ostatecznie jednak zauważam. Że te dłonie to do wymiany. Że cera do kitu. Że włos wisi. Że szafa wciąż pełna przypadkowych rzeczy, które nijak się mają do mojej sylwetki. No i ta sylwetka! Okropność. Obok mnie leży kilka niedoczytanych Wysokich Obcasów i książka, którą kupiłam, bo zainteresował mnie trailer filmu na jej podstawie (filmu który pewnie do polskiej dystrybucji nie trafi). Książkę mam od kilku tygodni i jedyne, co mogę o niej powiedzieć to to, że ma obrzydliwą okładkę. I oczywiście mogłabym teraz czytać zamiast jęczybulić w Waszą stronę, ale jestem zbyt zmęczona, żeby czytać ze zrozumieniem. Pisanie jest łatwiejsze. O czym to ja jeszcze miałam? No zmęczona jestem. Przez większość czasu lubię naszą samodzielność i niezależność, ale przychodzi taki dzień - dajmy na to środa, 16 marca, kiedy żałuję, że do moich i M. rodziców jest ponad 100 kilometrów i że nie mogę spontanicznie wyskoczyć na randkę z M. prosząc ich o opiekę nad Ewulczitą. Bo my tu jesteśmy sami. A nawet... Jeśli nie bylibyśmy sami? W końcu to nasze dziecko i nasze wyrzeczenia, prawda? Zatem jęczybulę. Cały dzień biegałam za rozchichotaną Ewulczitą i ją chroniłam. Miałam milion sugestywnych wizji przytrzaśniętych paluszków, rozbitej głowy, porażenia prądem, zakrztuszenia, omdlenia. Łaziłam za nią i obserwowałam. Asekurowałam. Rozmyślałam. Prócz zajmowania się nią znalazłam dziś czas na: 1. prysznic, 2. przebiegnięcie po allegro w temacie dziecięcym, 3. zimną kawę inkę. I jestem potwornie zmęczona. Ale to już mówiłam...

16 komentarzy:

  1. cóż mogę dodać... ja też :)

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę ,że jesteśmy w podobym stanie ducha ...... :(

    OdpowiedzUsuń
  3. odpuść trochę bo w końcu padniesz jak koń po westernie... no bo właściwie co się stanie jak raz nie posprzątasz zabawek czy zamiast obiadu zamówisz pizzę?

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh Olga.. nie mam dziecka, a mam to samo.. padam na ryjek pod wieczór, włosy nie widziały fryzjera od kilku miesięcy, na dłoniach mam coroczną wysypkę (od dziecka w okolicach wiosny mnie nawiedza), a szafa... szkoda gadać... kupiłam nowe buty, ale póki co nie przeciskam ich przez chorą nogę... tak więc ponarzekajmy sobie, a co!

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz co, jak Majka zaczęła raczkować to też za nią latałam jak głupia, wyprzedzając każdy jej krok i usuwając z drogi wszelkie przeszkody, któregoś dnia puknęłam się w łeb i zapytałam samą siebie : Po jaką cholerę ty to robisz? Dziecko jak się nie uderzy, nie upadnie, nie skaleczy to się nie nauczy, nie mogę przecież całe życie za nią ciągle latać i asekurować, tak od tamtej pory Majka od czasu do czasu nabawi się guza na czole, przytnie sobie paluchy szufladą, wywali się przez własną nieuwagę, a ja jej na to wszystko pozwalam, mam czas żeby walnąć się na kanapę z ulubioną książką, pozabezpieczałam szuflady, gniazdka i inne groźne duperele i już się nie martwię, mała nauczyła się bawić sama nawet do godziny, a ja mogę w tym czasie zrobić coś dla siebie, słuchaj a jak raz czy dwa nie ugotujesz tego obiadu to z głodu chyba nie umrzecie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. podpisuję się pod jęczybuleniem - matka wampirki energetycznej:) (ps.: teściowie 30 km, rodzice 500km)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja dziekuje czasem temu na gorze ze ploki co mieszkam z tesciami ;)

    wypoczywaj jak tylko mozesz..za agatom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, łączę się w jęczybuleniu, bo też padam na wieczór jak kawka. Na szczęście Maksymilian jeszcze nie raczkuje, ale i tak potrafi zająć cały dzień, że czasem nie ogarnę mieszkania. Gotować przestałam, bo czasu brak, wykupiliśmy abonament na obiad i nie źle na tym wychodzimy :)
    Pozwól sobie na chwile relaksu, zostaw dom w stanie bliżej nieokreślonego bałaganu, obiad zamówcie skądś, nic się nie stanie jak zjecie coś restauracyjnego, choćby spaghetti.
    A Ewce nic się nie stanie jak nie będziesz chodzić za nią krok w krok :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ŁĄCZĘ SIĘ Z TOBĄ W BÓLU!!!!:) mam dwie córki:)kaszkę na ścianach i podłodze, zabawki pod stopami, 3 tony do wyprasowania, brak rodziny do pomocy,...ale jakis czas temu sobie powiedziałam...daj sobie spokój z tym lataniem ze szmatą i odkurzaczem...pranie możesz wyprasować jutro a na obiad zjeść mrożonkę!Zabawki podnoszę już tylko raz dziennie i to wieczorem i wszystko co dało się schować żeby nie trafiło do dziecięcych rączek albo buzi schowałam. Moje mieszkanie przypomina korytarz szpitalny:) i wiesz co?nie tylko ja na tym skorzystałam ale też mąż i dzieci...a dlaczego? Bo nie jestem napięta że jeszcze to czy tamto i mam więcej czasu dla nich:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W ostatnim numerze "Wysokich obcasow" jest fajny artykul na ten temat... Podobno jak rodzi sie dziecko, to umiera kobieta, na szczescie potem sie odradza, ale to jest caly proces ( jak swiat swiatem...) Tesknie za tamta Toba, ale wiem, ze to egoistyczne z mojej strony-;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest też pare pozytywów:
    - Ewulczit słodziaszny
    -M. zapewne chętnie wraca do Waszego szalonego domu
    -Tramal ma się z kim bawić;)
    -No i nie macie 100 m mieszkania więc i do ogarnięcia mniej:D
    Aaaaaaaaa... a to się cieszę teraz z naszych 33 metrów:D

    OdpowiedzUsuń
  12. to takie ludzkie-i zastanawiałam się dlaczego tak rzadko słyszę od młodych mam, że są zmęczone; w życiu zdarzyło mi się raz usłyszeć tego typu utyskiwania;
    RAZ;
    ok, ostatnio drugi raz, dziś trzeci; przecież to kawał ciężkiej pracy, praca fizyczno-umysłowa 12 godzin na dobę (czy więcej?), trudniej sie nie da;

    w sumie przyznanie, że jest się wykończonym nie ma nic wspólnego z tym, że się dzieciątka nie kocha..

    jeśli głupio gadam, to przepraszam; zasadniczo to moje teoretyczne przemyślenia (ostatnio teoretycznie przemyśliwuję w tym temacie troszkę więcej niż kiedyś; ale to chyba nic nie znaczy;))

    przy okazji Twojej mamy - która ma dziś urodziny, jeśli się nie mylę-ona też tak za Toba biegała:)) co za odkrycie, nieprawdaż..?^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Trafiłam tu kiedyś przypadkowo przez Twój fotolog. Podglądałam sobie raz na czas, siedząc cicho i z przyjemnością czytając Twoje wpisy i oglądając cudną Ewkę, która TOTALNIE zachwyca mnie swoimi krzywymi minkami :) Wczoraj tutaj zaglądnęłam. Wieczorem złapała mnie chandra - zmęczenie, marudzenie, przygnębienie bez konkretnego powodu. Pomyślałam "ale jęczybulę!" i... jakoś zrobiło mi się lepiej. Tak więc postanowiłam się odezwać i podziękować za to słówko, które wywołało uśmiech na mojej twarzy :)

    PS. Zdjęcie z fotologa z 12.10.10 jest G E N I A L NE!

    OdpowiedzUsuń
  14. aż musiałam sprawdzić, co to za foto było :) a to pstryk mojego taty! :)) dzięki za słów kilka, witaj :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze gadasz, to jest clou. w sensie, że prawdą jest, że bycie zmęczonym z okazji dziecka nie wyklucza ubóstwiania tego dziecka. nawet jak wpieprza kocie chrupki to dziecko... :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedna... Przetrwaj! Nic innego z tym sie zrobic po prostu nie da.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)