29 marca 2011

7 O tym, że stoimy

Dni i miesiące lecą jak szalone, a ja wciąż krok za moim dzieckiem. Kiedy słońce mniej nieśmiało zaczęło wyglądać zza chmur a rękawiczki okazały się zbędne, postanowiłam, że codziennie będę chodzić dookoła pobliskiego jeziora z wózkiem. - Albo nawet dwa kółka zrobię! - mówiłam do M. z entuzjazmem. Patrzył z powątpiewaniem, coś tam nawet komentował, ale bardziej milczeniem starał się nie ugasić mojego zapału (słomianego, jak się pewnie obawiał). No. Motywacja jest. Wózek z dzieckiem jest. 3, 2, 1... START.


Ale co to? Dlaczego to dziecko tak się wygina? Dlaczego mostki mi robi w wózku? Dlaczego tak się drze???

No to se pochodziłam... :) Ewulczita aktualnie chce:

STAĆ

ewentualnie

RACZKOWAĆ

a nie siedzieć w NUDNYM wózku :)

I jasne, pewnie jeszcze będę narzekać, jak zacznie biegać, a ja za nią zgięta w pół. Ale teraz narzekam na coś innego, zatem nie przeszkadzajcie ;) Spacer wygląda tak: wychodząc z domu (punkt A) kieruję się np. do parku (punkt B). Miło jest, gdy punkt B nie jest zbyt oddalony od punktu A. Jeśli odległość ta jest zbyt duża w torebce warto mieć zestaw ratunkowy, czyli jakiegoś chrupka, biszkopta tudzież bułę. Właściwie to najfajniej mieć bułę. A jeszcze fajniej mieć również bułę dla siebie. I jogurt. To se pochodziłam... :)

7 komentarzy:

  1. I tak jestes niezła, bo ja ją nosiłam na rękach, w chuście i w ogóle dama miała noszenie...Później jak musiałam ją przesadzić do wózka to tylko zostało przekupywanie jej żeby siedziała spokojnie właśnie jakimś piciem/jedzeniem, na co w domu szkoda przecież czasu, ale w takim nudnym wózku? Ten problem mam dalej, śpiewam jak szalona Kaczkę Dziwaczkę idąc z nią w wózku...musimy mieć czym je zaskoczyć, te cwaniary:) Teraz jeżdżę rowerem i jestem szczęśliwa a z tyłu moja zaskoczona Ona:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedługo to se pobiegacie :P
    Ale dobra. Nie przeszkadzam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. motyw bułko-chrupki powinnien być opatentowany:)bez nich nie wychodzę z domu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahaha
    jak juz sobie ponarzekasz to pomyśl, że idąc z 4 latkiem na spacer wózka już nie bierzemy, a ile trzeba się nagadac żeby szedł w TĘ stronę lub żeby szedł wogóle :)
    Bo ON aktualnie chce grzebac patykiem w ziemi, biec po krawężniku w kierunku proporcjonalnie odwrotnym do zadanego przez opiekuna, ewentualnie w ogóle mu się odechciało chodzic. Ponieśc zbyt długo nie poniesiesz, przekupic?-oj ciężko, rzec by można pas possible!

    OdpowiedzUsuń
  5. To tak jakbym czytala o sobie i o tym jak my spacerujemy.Ja bym pochodzila,pospacerowala ze 2 godz. zeby dziecko zalapalo swiezego powietrza... a tu jeki z wozka dochodza, ze sie nudzi pasazer.Caly kosz w wozku wypelniony zabawkami, ale najczesciej zabawka po zabawce laduja na ziemi. Wtedy daje Jess listek do raczki-wtedy smoka do dzioba ( zeby nie zjadla listka ) i oglada z pasja...
    Ps. moze Ewa spacery w nowej karocy zaakceptuje?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. julek od nowa zaakceptowal spacery po pojawieniu sie nowego wozka tak ze ostatnio nawet z niego nie chcial wyjsc..a dla swietego spokoju mojego i jego ostatnio nigdzie nie wychodzimy, i siedzimy na ogrodku ;) ogrodek to najlepszy wynalazek dla dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak pisala maja - zeby poszla w ta strone w ktora ja chce...
    w ogole zeby przestala pluc jak sie zlosci, tudziez wierzgac nogami jak sie zdenerwuje....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)