6 kwietnia 2011

O tym, że Ewka się puściła

kolana mojego! No o czym Wy pomyśleliście?! FUJ! Świntuchy! ;) Kilka dni temu leżałam na podłodze i rozmawiałam z Tatą przez telefon (cześć, Tata!), a Ewka a to raczkowała dookoła, a to uwieszała się na jakiejś części mnie. Najchętniej wstawała przytrzymując się mojej nogi. Za którymś razem wstała... i się puściła. Tyle, że zamiast z gracją i impetem opaść na cztery litery przez chwilę utrzymała równowagę :) Wiecie - dla ludzkości to mgnienie oka, dla spuchniętej z dumy matki - wieki całe. Taki zwiastun, trailer kolejnego etapu..