4 kwietnia 2011

11 O tym, że z gałganem naszym w Gauganku byliśmy

PoNIEdziałek, w przeciwieństwie do NIEdzieli, więcej ma w sobie NIErównych chwil. Ewulczita po weekendzie z dwójką rodziców, rozpuszczona stuprocentową uwagą skierowaną w jej stronę, a to rodzicielki, a to... sprawcy ;) w poniedziałki bywa (hmmm) mało urocza. I trzeba zapić to inką i jakoś przełknąć :)



Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela była dla nas! Najpierw długi, długi spacer. Szybki kłus po sklepie, w którym matka - ubolewając nad małym wyborem gładkich rajstopek - zakupiła córce nogowe-otulacze w kolorze niebieskim oraz granatowym (tak, jestem przyzwyczajona, że za Ewulczitą wołają, że ładny z niego chłopczyk). Potem słoneczne chwile na placu zabaw. I kawa w nowym dla nas miejscu...

W końcu wybraliśmy się do Gauganka! Gauganek to najkrócej mówiąc kawiarnia z kącikiem dla dzieci, która nie poprzestaje jednak na serwowaniu picia i przekąsek (tosty, domowe ciasto). W Gauganku regularnie odbywają się warsztaty (np. dotyczące nosidełek i chust oraz ich prawidłowego używania), zajęcia dla najmłodszych, a także różnego rodzaju imprezy - niebawem będzie Ciuchowisko, podczas którego mamy (i nie tylko) mogą kupić lub sprzedać używane ubranka. W Gauganku można też odpłatnie zostawić swoją pociechę pod okiem opiekunek, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Lubię takie inicjatywy. Lubię to, że większość zabawek jest drewnianych, że jest sporo instrumentów dla dzieci, że jest specjalny, dobrze wyposażony pokój do przewijania (w którym leży krem "na każdą pogodę" oraz krem do rąk), że jest porządny fotelik do karmienia i ogólnie, że jest miejsce, gdzie dziecko nie jest witane krzywym spojrzeniem (bo przecież szkody będą, hałas i w ogóle straszna sprawa takie dziecko!).
Nie lubię natomiast tego, że w Gauganku było gorąco. Nie ciepło, ale gorąco. Że w kawiarni miejsca jest niewiele. Ale przede wszystkim nie lubię tego, że nie można płacić tam kartą.

Powyższe wady, nie oznaczają jednak, że już tam nie zawitam. Bynajmniej :) Po prostu wcześniej wypłacę pieniądze na kawę i tosta :)


PS Gauganek jest w Poznaniu, przy ul. 3 Maja 49c (trzeba wejść bramą w podwórze). Powyższe kadry są właśnie stamtąd. Więcej informacji na ich WWW :)

A! Zapomniałabym! W Gauganku widziałam ofertę jednego z moich ulubionych wydawnictw dla dzieci. Mało tego! Przy książkach z wydawnictwa Zakamarki była kartka - 20% taniej :)

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się opis tego miejsca i fajnie byłoby znaleźć takich więcej. Pewnie tu gdzie mieszkam coś podobnego gdzieś jest, ale nie wiem gdzie:(
    Moim zdaniem zawsze brakuje miejsc z przewijakami. Nawet jeśli są, to akurat zamknięte, albo pan ochroniarz trzyma tam swoje ciuchy...W HH jest lepiej z tym, wszędzie się znajdzie przewijak, w różnym stanie ale jest. W Polsce się dopiero rozwija, zawsze perspektywą w lecie czy gdy jest cieplo pozostaje rzucic bobasa na podkladke w wozku i tam wyciagac wielgachne pieluchy:) Nie mówię już o braku podjazdów, przez 2 tygodnie wyrobilam sobie wieksze miesnie rak:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby więcej takich Gauganków w innych miejscach można było znaleźć :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny ten Guaganek, u nas w Wawie mamy "Uwolnić matkę" na Saskiej Kępie - podobne miejsce, jeszcze nie byliśmy, ale odwiedzimy lada dzień
    Ty wiesz że Majkę też biorą za chłopaka, a wszystko dlatego że nie jest różowa i nie ma spineczek-gumeczek we włosach, ech te stereotypy
    a bluzka z Kermitem zajebista jest też taką mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że i u mnie kiedyś coś takiego powstanie, bo w tej pipidówie nie ma żadnego miejsca gdzie z dzieckiem można iść :(
    Ewulczita na zdjęciu z tą łyżeczką wygląda wprost rewelacyjnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O! To czas poszukać Gauganków w Toruniu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, poniedziałki bywają niełatwe... Coś o tym wiem ;-)
    Gauganek w Poznaniu? No właśnie, czytam i w głowę zachodzę, jak to możliwe, że tam nie dotarliśmy... Teraz już jasne! Czyli jak będę w Poznaniu, szukać 3 Maja?

    I chwała Ci matko za te błękity i niebieskości na stópkach dziewczęcych... Na różowe NAPRAWDĘ nie mogę patrzeć ;-)

    Myślałam, że Wy w Wwie :-) I nawet kawę (może być inka) wspólną chciałam już nieśmiało proponować...
    :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwolnić matkę - dobra nazwa! :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. brak podjazdów, wysokie schody do przychodni, w której przyjmuje pediatra, można mnożyć przykłady... ale dopiero kiedy zaczęłam powozić wózkiem - otworzyłam tak naprawdę na to oczy

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietna sprawa z tym Gaugankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. to może się kiedy w gauganku spotkamy bo się wybieram :D

    OdpowiedzUsuń
  11. [...] tam mamy… Na przykład sporo miejsca! Dużo więcej, niż we wcześniej odwiedzanym Gauganku (KLIK). Dla dzieci do 18 miesięcy przygotowany jest kolorowy kojec z pluszakami, poduchami i barwnym [...]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)