11 lipca 2011

Weseliłam się (ryli? ;))

I

I po weselu... Za każdym razem, kiedy zespół zaczynał na swoim syntezatorze brzdąkać na programie Akordeon, byłam prawie pewna, że grają Maszynę do świerkania. Jak wiadomo prawie robi wielką różnicę i kończyło się na żenującym dla mych uszu wykonie hitu z rodzaju Jesteś szalona. A ja aż taka szalona nie jestem :) Wujkom, kuzynom i innym takim zapowiedziałam, że tańczyć nie będę, a że słowna jestem - obietnicy dotrzymałam. Pokręciłam się tu i ówdzie, przeczekałam kilka bloków muzycznych na świeżym powietrzu, pojadłam, spróbowałam środkowego piętra tortu (smak tiramisu), powtórzyłam sobie wszystkie imiona członków rodziny M. i zwalczyłam potężny kryzys około 23.00. Wytrzymałam do 3.00, co uznaję za swój ogromny sukces, bo o tej porze skończyły się tańce i generalnie oficjalna część weselicha miała się ku końcowi. Well done!

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam dwa typy, których nie znoszę. Takie weselne typy. I oczywiście nie mogło ich zabraknąć także na tej imprezie :)

1.
Z pewnością go znacie... Może to Wasz brat, może wujek, a może kuzyn lub przyszły mąż kuzynki. Ma błysk w oku, gibkie ruchy, szeroki uśmiech i wiele do powiedzenia. Z sensem lub bez sensu. Początkowo mówi całkiem składnie, z upływem czasu coraz bardziej szeleści i bełkocze, ale nic sobie z tego nie robi, bo w końcu, kto jak nie on podoła zadaniu?! Król parkietu, animator weselny,  wesołek. - No to teraz zatańczymy - mruczy i śliskimi rączkami chwyta za ramiona. - Ooo, z panią jeszcze nie tańczyłem - pokrzykuje. - Wszyscy tańczymy, wszyscy, absolutnie! - huczy na pół sali. - Ktoś do pani dzwoni, idziemy - błyska zębiszczami i ciągnie nieszczęsną ofiarę za rękę. Ostatni schodzi z parkietu i ciężko znosi asertywność. Jak to król.
2.
Najgorzej, jak przez chwilę stracisz czujność i zostaniesz z nim sam na sam. Lub w niewielkim towarzystwie. Zaczyna się niewinnie - on rzuca żarcik, który pasuje do trwającej rozmowy. Towarzystwo wybucha perlistym śmiechem. Nieszczęśnicy, cóż oni robią? - patrzysz z niedowierzaniem, bo TY JUŻ WIESZ. Lokomotywa nabiera tempa. Pojawia się drugi żarcik, śmiech nie gaśnie. No to wujek-anegdotka się rozkręca. Jeszcze jeden żart, kolejna anegdota, zabawna historia, którą - jesteś prawie przekonana - słyszałaś z ust jakiegoś komika, a teraz okazuje się, że przytrafiła się właśnie wujkowi. - Cha, cha, cha - goście trzymają się za brzuchy. A wujek-anegdotka jest w siódmym niebie, grunt to wierna publika.

W stosunku do Króla parkietu byłam stanowcza, a wujka-anegdotkę po prostu sobie dawkowałam. Przeżyłam. Wbrew pozorom - wesele było udane, po prostu relację z niego pisze pewien specyficzny typ:

Osoba, która w stroju wyjściowym czuje się przebrana a nie ubrana, nie cierpi tańczyć, jak jej zagrają i nigdy nie brała udziału w oczepinach gorsząc wszystkie ciotki-klotki. Osoba, która ubolewa, że nie spędziła z mężem więcej czasu w wielkim łożu, na którego zagłówku były wyrzeźbione cherubinki w pokoju hotelowym, którego metraż przekraczał metraż jej mieszkania :D

Drodzy Wielbiciele Wesel - istnieją i tacy, których to wszystko nie bawi, a nawet są zażenowani niektórymi narzucanymi im rozrywkami. To wcale nie znaczy, że nie szanują i nie darzą sympatią pary, która właśnie świętuje
. Po prostu nie kochają wesel :)


II

Wczesnym rankiem dostałam do łóżka, prócz Ewy, herbatkę i książkę Sztuka prostoty (Dominique Loreau). - Wszystkiego najlepszego z okazji imienin, Oluśka - powiedział M. i poszedł do pracy. Wczoraj zapytał, czy wino i lody na patyku w promocyjnej cenie jednego złotego i jedenastu groszy to dobry pomysł na świętowanie. - Bardzo dobry, niczego więcej mi nie potrzeba do szczęścia - odpowiadam :)

III

Niedzielny wieczór przyniósł nam niepohamowane wybuchy śmiechu. Wszystko za sprawą lokalnej telewizji WTK i paska informacyjnego, na którym przeczytaliśmy:
Dzik pojawił się na os. Piastowskim. Zwierzę rzuciło się na leżący na trawie materac.
Ponieważ zabrakło dalszej części informacji, wnioskuję, że ów dzik rzucił się na materac ze źdźbłem trawy w pysku i wylegiwał się na nim do wieczora sącząc whisky :D

IV

Ojejku, doczytaliście do końca? A to macie prezent - taki tam western: Ewulczita, korale i gleba