3 lipca 2011

6 Ewa czyta - Broniewski dla dzieci (wyd. Zysk i S-ka)

Deszczowy i chorowity weekend upływa mi na porządkowaniu archiwum bloga, doklejaniu brakujących zdjęć i zmienianiu wyglądu mojej WWW. Ufff, napracowałam się... ;) I zezłościłam przy okazji, że tak zaniedbałam kategorię Zaczytanka! A przecież w kolejce wciąż czeka kilka wpisów gościnnych, a i ewkowa półka na brak książeczek narzekać nie może. No i trochę się wstydzę, że Wasze wspomnienia tyle przeleżały w archiwum mojej poczty e-mail - przepraszam, wybaczcie mi, proszę! Obiecuję poprawę i zaczynam od zaraz :)

Jakiś czas temu dostałam maila o treści: "Tylko się nie śmiej!", do którego załączony był opis i zdjęcia. Olek, jesteś gospodarzem tego wpisu! (ale dodam jeszcze trzy gorsze poniżej ;))

Sporo książeczek poniewierało się po naszym domu, ale przed oczami mam jedną. Kilka lat temu, przy którejś przeprowadzce, wpadła mi w ręce, a raczej to, co z niej zostało (po okładce nie było śladu). Dopiero wtedy zwróciłam uwagę, że jej autorem jest... Władysław Broniewski.
Książka nosi tytuł Dla dzieci. To zbiór wierszyków z ilustracjami Joanny Zimowskiej-Kwak... no i moimi oraz mojego brata.
W życiu bym nie pomyślała, że rymowanki Broniewskiego tak zapadły mi w pamięć. Wystarczy jedno zdanie i przypominam sobie resztę. Np. taki wierszyk:

Śmigus! Dyngus! Na uciechę
z kubła wodę lej ze śmiechem!
Jak nie z kubła, to ze dzbana,
śmigus-dyngus dziś od rana!

Pojęcia nie mam, czy Broniewski ułożył te wiersze w jeden zbiór, czy też ktoś je pozbierał i posegregował. W każdym razie tworzą całość. Są tu wiersze na każdą porę roku, na wybrane święta. Pamiętam, że niektóre trochę mnie smuciły i nie zawsze kazałam je sobie czytać.

Zaduszki
W dni Zaduszek, w czas jesieni
odwiedzamy bliskich groby,
zapalamy, zasmuceni,
małe lampki - znak żałoby.
Światła cmentarz rozjaśniły,
że aż łuna bije w dali,
lecz i takie są mogiły,
gdzie nikt lampki nie zapali.

Dziś doceniam, że pozornie błahe rymowanki podejmowały takie tematy i chyba jakoś kształtowały moją wrażliwość. Dlatego trzymam to, co zostało z książeczki, dla moich dzieciaków. Jak je kiedyś będę miała, to im poczytam.

Dla dzieci, autor: Władysław Broniewski, ilustrowała: Joanna Zimowska-Kwak, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1982.


Gdybym wcześniej otworzyła załącznik, gdybym wcześniej opublikowała ten wpis (jednym słowem - gdybym była bardziej zorganizowana i pracowita ;)) - dziś notka kończyłby się w tym miejscu. Ale... Gdzieś w międzyczasie przyuważyłam na wystawie księgarni Wydawnictwa Zysk i S-ka okładkę wypełnioną charakterystycznymi ilustracjami... Bohdan Butenko! I na dodatek wiersze dla dzieci autorstwa Władysława Broniewskiego! I jeszcze książka jest naprawdę niedroga! Wtedy księgarnia była zamknięta (niedziela), ale wróciłam do niej i oczywiście kupiłam wypatrzoną perełkę (a nawet dwie sztuki, bo akurat szykowałam paczkę dla pewnej małej dziewczynki... :)).


Jest tak jak pisze Olek powyżej - nie wszystkie wierszyki dotyczą jasnej strony życia, ale to akurat bardzo dobrze. Przy pierwszym wertowaniu trafiłam na wiersz pt. Powódź i przypomniało mi się, że kiedy Ewka przychodziła na świat, Polskę zalewała wielka woda. Opowiem jej o tym kiedyś i przeczytam ten wierszyk...
Dla dzieci, autor: Władysław Broniewski, opracowanie graficzne: Bohdan Butenko, Wydawnictwo Zysk i S-ka,  2011, oprawa: twarda, stron: 48, wymiary: 20,5 x 29 cm, cena: 10  zł

6 komentarzy:

  1. Rozumiem, rozumiem. Niby tylko zmiana szaty graficznej, niby tylko "szybki" wpis, a schodzi pół dnia:/
    Ale za to później satysfakcja jest:D

    OdpowiedzUsuń
  2. WCHODZE NA BLOGA I JAK TU PIEKNIE NOWA SZATA GRAFICZNA :)A TE WIERSZYKI I ILUSTRACJE DLA MNIE WY[PASIONE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Broniewski... Chodziłam do szkoły (podstawowej) przy ul. Broniewskiego ;-) stąd i zyciorys, i sporo wierszy znam na pamięć ;-) I lubię!

    Nowa odsłona super! Tylko komentarzy nie mogłam odnaleźć w pierwszej chwili, hehe!

    Czyli Wy już z powrotem! Właśnie podczytuję o trudach i znojach podróżowania z Dzieckiem! Uff... No my akurat mokniemy w górach ;-) Tzn. ja i M., bo tatuś M. w Wwie - a ja z dawną, szkolną paczką przemierzamy stare szlaki... M. w profesjonalnym górskim nosidle - zachwycony! Mimo deszczu i mgły... No ale w Beskidach mgła jest przepiękna!!!

    Jutro chyba schodzimy na słowacką stronę - o ile nas nie zmyje... Trochę tu nas jest - i dorosłych, i dzieci :-) Nocujemy właśnie w schronisku, z którym mam tyyyle wspomnień ze szkolnych lat... Ech, wciąż nie mogę dorosnąć... Idę szlakiem i zapominam, że w nosidle Syna niosę, hehe! Ale nie tylko ja tak mam ;-)

    Olga, pozdrawiam! Czekam na tego obiecanego maila ;-)
    Życzę Wam zdrówka! Dużo, dużo! Uściski i do uszł/zob!

    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. PS a szata nowa bardzo mi się podoba! jest szał! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. a to ta księgarnia przy starym rynku, którą mi jakiś czas temu paluchem pokazywałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze raz dziękuję, wiesz za co:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)