1 sierpnia 2011

17 Ciasteczko. Owsiane rzecz jasna


Sobota przed komputerem, część niedzieli też. W niedzielny wieczór trochę się zmobilizowałam: przyszyłam dwa dyndające guziki, zszyłam to, co do zszycia się nadawało i rzuciłam w przestrzeń: - A może ciasteczka owsiane? - Ja ciasteczka owsiane to zawsze - powiedział M., a mi nie pozostało nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy.
Właśnie te ciasteczka piekę ostatnio najczęściej, częstuję nimi, wożę je do rodzinnego domu, były ze mną u brata w Irlandii. Są idealne na pikniki, wycieczki, wyjścia do parku.

Ewka kiedy tylko je widzi, staje na paluszkach, wyciąga rączki i krzyczy: - Mniammmmniammmmniammm! :)
Przepis pochodzi z kolejnego bloga kulinarnego, którego chętnie odwiedzam - Kuchnia Agaty. Oryginalny przepis znajdziecie dokładnie TU, ja wprowadziłam bardzo niewielkie modyfikacje:


Składniki:
  • 1 i 1/2 filiżanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 kostki masła lub margaryny
  • nieco ponad pół filiżanki brązowego cukru
  • nieco ponad pół filiżanki białego cukru
  • 2 jajka (jeśli są małe, to nawet 3)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 filiżanki płatków owsianych
  • czubata filiżanka pokruszonych orzechów włoskich
  • garść groszków z gorzkiej czekolady lub drobno pokrojonej czekolady
 Filiżanka ma ok. 240 ml

Tłuszcz ubijamy z cukrem (połączonym białym i brązowym) na lekką masę. Wbijamy jajka, dodajemy ekstrakt. Miksujemy. Dosypujemy mąkę, wcześniej połączoną z sodą i solą. Mieszamy. Dodajemy płatki owsiane, orzechy i czekoladę. Mieszamy łyżką (a rączka boli). Jak się komuś chce, to może uformować kulki, które należy nieco spłaszczyć przy układaniu na papierze do pieczenia. Mnie się nie chce formować kulek i nakładam ciasto po prostu łyżką. A kiedy za bardzo odstaje nieco je przyklepuję :D
Tak naprawdę do tego ciasta można wrzuć cokolwiek - słonecznik, dynię, rodzynki, migdały. Pełna dowolność :) Ciastka mogą być duże lub małe, grubsze lub cieńsze. Sami znajdźcie swoją ulubioną wersję :)

Pieczemy około 15 minut w 170 stopniach. Nie przywiązujcie się do tego czasu, po prostu bądźcie czujni :) Wszystko zależy od grubości ciastek. Ciacha najlepiej studzić na kratce, z tej ilości składników zazwyczaj piekę trzy blachy ciastek :) Mniammmmniammmmniammm! :)

17 komentarzy:

  1. muszą być pyszne!!! chcę zrzucić 3 kg. więc na razie ich nie zrobię bo za bardzo by mnie kusiły (nie jestem w stanie zjeść 1,2 ciastek i koniec...)Ale jak już dojdę do wagi to jestem na tak!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba niedługo zrobię ;) Kiedyś piekłam i były wybitnie wciągające.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasteczkowy potwór się we mnie odezwał...mniaaam! ;)

    Wprowadzania zmiana ze zdjęciem na stronie głównej bardzo mi się podoba! Super! :)

    Pozdrawiam,
    battito...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chciałam powiedzieć, że sobie aż dodałam do ulubionych... bo tak to ino z doskoku jak mi się przypomniało a teraz to będę miała na bocznym panelu... o !

    OdpowiedzUsuń
  5. heeeeeeeeeeeellllllllllllllooooooooooo! witam się na blogspocie :D tak wogóle to jak można za domene płacić 300 zł ? jestem w szoku! ja wykupilam tydzien temu domene .com i zapłaciłąm 8 euro ! ale może to tylko tak na początku? teraz sie zaczęłam bać :/ no i oczywiście tradycyjnie obserwuje Was:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ehhhhhhhhh rychło wczas sie tym zainteresowałam :/ no najwyżej za rok usune :D

    OdpowiedzUsuń
  7. aaale fajny kubek! i ciacha...

    :)


    ps. mail przeczytany. aj, miło mi się zrobiło za te miłe słowa.
    i pare przemyśleń mam. ale to potem, poczekasz prawda?

    OdpowiedzUsuń
  8. jutro zrobie. nie ma orzechow jednakowoz, myslisz ze przezyjemy ich brak?

    OdpowiedzUsuń
  9. Julia@ jeśli ja przeżyłam brak rodzynek, to i Wy Julia dacie radę bez orzechów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ej, czy te ciasteczka to primo rosna gigantyczne, secundo one mi sie przyklejaja do podloza starszliwie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. @Julia - u mnie ani nie rosną (ale się odrobinę rozlewają), ani nie kleją się do podłoża :/

    OdpowiedzUsuń
  12. zgłodniałam
    zrobię na pewno, może nawet wnet :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ej, wracajcie już, co?
    bo no sama wiesz, kawa nam jedna uciekła i jakieś ciastko tez by do niej mogło być :)
    a te powyższe - w Twoim wykonaniu rewelacyjne, ślinię się na samo wspomnienie...choć mym sercem zawładnęły bardziej Twoje muffiny z malinami i białą czekoladą...
    bosz, jaka jestem teraz głodna...idę stąd

    OdpowiedzUsuń
  14. hm. A czy kompletny ignorant cukierniczy będzie w stanie wyprodukować sobie takie same? Tak, żeby były jadalne, bo pieczenie ciasteczek do rzucania w samoobronie mamy opanowane do perfekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. @STefka - naprawdę akurat te zapamiętałaś? dla mnie były przesłodzone :D i ten wieczór - ta wyjąca Ewka :D

    @Veni - byleby się nie przykładać do pieczenia, wtedy wyjdą. ja z lenistwa rozpuszczam margarynę i czasem nie czekam aż ostygnie. pfff. czasu nie ma. trza wszystko wymieszać byle jak i tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To się w takim razie chyba skuszę. Takie "byle jakie" to mi wychodzą raczej :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)