1 sierpnia 2011

Ciasteczko. Owsiane rzecz jasna


Sobota przed komputerem, część niedzieli też. W niedzielny wieczór trochę się zmobilizowałam: przyszyłam dwa dyndające guziki, zszyłam to, co do zszycia się nadawało i rzuciłam w przestrzeń: - A może ciasteczka owsiane? - Ja ciasteczka owsiane to zawsze - powiedział M., a mi nie pozostało nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy.
Właśnie te ciasteczka piekę ostatnio najczęściej, częstuję nimi, wożę je do rodzinnego domu, były ze mną u brata w Irlandii. Są idealne na pikniki, wycieczki, wyjścia do parku.

Ewka kiedy tylko je widzi, staje na paluszkach, wyciąga rączki i krzyczy: - Mniammmmniammmmniammm! :)
Przepis pochodzi z kolejnego bloga kulinarnego, którego chętnie odwiedzam - Kuchnia Agaty. Oryginalny przepis znajdziecie dokładnie TU, ja wprowadziłam bardzo niewielkie modyfikacje:


Składniki:
  • 1 i 1/2 filiżanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 kostki masła lub margaryny
  • nieco ponad pół filiżanki brązowego cukru
  • nieco ponad pół filiżanki białego cukru
  • 2 jajka (jeśli są małe, to nawet 3)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 filiżanki płatków owsianych
  • czubata filiżanka pokruszonych orzechów włoskich
  • garść groszków z gorzkiej czekolady lub drobno pokrojonej czekolady
 Filiżanka ma ok. 240 ml

Tłuszcz ubijamy z cukrem (połączonym białym i brązowym) na lekką masę. Wbijamy jajka, dodajemy ekstrakt. Miksujemy. Dosypujemy mąkę, wcześniej połączoną z sodą i solą. Mieszamy. Dodajemy płatki owsiane, orzechy i czekoladę. Mieszamy łyżką (a rączka boli). Jak się komuś chce, to może uformować kulki, które należy nieco spłaszczyć przy układaniu na papierze do pieczenia. Mnie się nie chce formować kulek i nakładam ciasto po prostu łyżką. A kiedy za bardzo odstaje nieco je przyklepuję :D
Tak naprawdę do tego ciasta można wrzuć cokolwiek - słonecznik, dynię, rodzynki, migdały. Pełna dowolność :) Ciastka mogą być duże lub małe, grubsze lub cieńsze. Sami znajdźcie swoją ulubioną wersję :)

Pieczemy około 15 minut w 170 stopniach. Nie przywiązujcie się do tego czasu, po prostu bądźcie czujni :) Wszystko zależy od grubości ciastek. Ciacha najlepiej studzić na kratce, z tej ilości składników zazwyczaj piekę trzy blachy ciastek :) Mniammmmniammmmniammm! :)