8 października 2011

11 Kasztanowe_love ;)

Stało się. Trudno się dziwić, wszak to żadne zaskoczenie. No ale zawsze trochę żal. Tego siedzenia na pieńku i wygrzewania w słonku. Tych zadartych głów w poszukiwaniu wiszących jeszcze kasztanów. I znoszenia do domu pełnych ich kieszeni, worków, wózkowych koszyków! Jak doszłam do kasztana nr 272 to przestałam liczyć. I przeszłam na odwyk. Bo wiecie, wcześniej, jak widziałam kasztany, to musiałam podnieść. WSZYSTKIE. I był taki dzień, kiedy już wracałyśmy do domu, ale wybrałam nieco inną trasę. I idę niczego nieświadoma, pcham przed sobą wózek z Ewką zajętą herbatnikiem. A tam dywan. Dywan kasztanów! No i co? No wyzbierałam wszystkie :D

I jeszcze szkoda tych dni, kiedy spacerowałyśmy niemal cały dzień w koszulkach z krótkim rękawem! I to było tak niedawno! Była już jesień, ale jaka cudownie ciepła... I tego siedzenia w piaskownicy i widok biegnącej Ewulczity z błękitną łopatką i znajomym okrzykiem na ustach: - Ba(b)ko! Ba(b)ko!

Teraz zastanawiam się, gdzie są te cienkie rękawiczki Ewy i co ona w ogóle na to, że ja chcę założyć jej coś dziwnego na dłonie! (takerem przyczepię, klejem przykleję i zespawam na koniec) Teraz ubieram jej rajstopki pod spodnie i zastanawiam się, czy nie zimno jej w trampkach i ciepłych skarpetach. Teraz schowałam do piwnicy wiadro i łopatkę (no nie mogę, zawsze jak używam zestawienia "wiadro i łopatka" słyszę Mumio w głowie :D) i myślę, jak tej małej blondynce wytłumaczyć, że na siedzenie na piasku jest zwyczajnie za zimno. I ogólnie intensywnie główkuję, jakie serwować rozrywki w te dni, kiedy jest już zimno, ale za wcześnie na wyciągnięcie z piwnicy sanek... Szukam natchnienia.

Coś wymyślimy, prawda? Tymczasem oglądamy nasze zatrzymane w kadrze ciepłe jesienne dni i czekamy na kolejne słoneczne chwile, choć przy dużo niższej temperaturze. I na takie prawdziwe szuranie w liściach czekamy... :)


11 komentarzy:

  1. Pięknie uwieczniasz chwile w kadrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak będę miec kiedyś córę to MUSZĘ miec zestaw ubraniowy z przedostatniego zdjęcia. Po porostu M_U_S_Z_Ę! :)

    A piękna złota jesień wraca po weekendzie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś mistrzynią ujęć Ewulczity jesiennej!
    ...
    I każdej innej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam grube skarpety, kalosze, mini parasolkę w kropki i szalony taniec w kałużach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. i ja muszę za cieplejszymi ubrankami się rozejrzeć. i kasztany, tak, koniecznie musimy wybrać się na kasztany

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcia są piękne, zawsze!
    jesień też lubię, ale w wydaniu słonecznym:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to widzę, że Ewulczita nie tylko Wodnik Szuwarek ale i Liścio Szuwarek:D

    OdpowiedzUsuń
  8. ładne zdjęcia...latawiec jest fajny...ale moze Ewulczita jeszcze jest za mała? no nie wiem, każdy jest inny, ale ogólnie jesienią latawce są super zabawą

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, to nie tylko ja jestem kasztanoholiczką? :D Cezary nienawidzi wychodzić ze mną wczesną jesienią z domu :]

    bajeczta

    OdpowiedzUsuń
  10. No ja po prostu nie mogę - nie mogę nie podnieść kasztana z ziemi!!! To jak z grzybami ;-) To jak zrezygnować z takiego prawdziwka, co się pod nogami ściele... Choć z kasztanów (niejadalnych) zupy nie przyrządzisz, niestety...

    Ubierajcie się ciepło! Poszukaj może kurtki albo kombinezonu z dłuższymi rękawami? I zszywaczem po mankiecie ;-)
    To załatwi sprawę rękawiczek!

    OdpowiedzUsuń
  11. mówiłam już, że Ją uwielbiam w każdym absolutnie wydaniu!
    jeśli nie, to piszę to teraz: UWIELBIAM JĄ!
    i Twoje opowieści też!
    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)