25 listopada 2011

Półtoraroczniak

Rok i pół. Pół i rok. Półtora roku temu, dokładnie teraz, Ewka miała całe 11 godzin. I spała pewnie! Bo podczas całego pobytu w szpitalu (czyli 2,5 dnia) przede wszystkim spała i bardzo rzadko budziła się na karmienie. Teraz śpi nieco mniej, a o jedzenie woła DUŻO częściej. - Mniam! Mniam! - krzyczy. I pokazuje palcem, co smacznego wypatrzyła. Lub nie pokazuje i pozwala się zaskoczyć :) Późnym popołudniem wypatruje na niebie gwiazdki. Na spacerze wie, w którą stronę trzeba iść do piekarni, na plac zabaw, do parku. Uwielbia tramwaje i pociągi. - Tuuut-tuuut! - woła i uśmiecha się szeroko. Naśladuje wszystkie kichające lub kaszlące osoby, co wzbudza małą konsternację. Nie Ewki, rzecz jasna ;) Wyszukuje wron i gołębi, by odpowiednie dać rzeczy słowo i zakrzyknąć: - Kra! lub - Gru-gru! A kiedy może rozgonić stado ptaszorów - zachłystuje się radością! I ma gilgotki, ogromne! A całkiem niedawno nie reagowała na łaskotki. Lubi pokazywać palcem na różne części ciała i czeka, aż usłyszy ich nazwę. Oko, ucho, broda, czoło... Wszystko jest fascynujące :) I uwielbia, ubóstwia się huśtać :) Potrafi spędzić na huśtawce 40 minut, a kiedy pytam, czy chce może zejść, stanowczo protestuje: - Nie! Nie! :) Jest świetną małą dziewczynką. Po prostu.

Dziś, jeszcze w piżamce, rozpakowała egzemplarz Miasteczka Mamoko (o książce pisałam już TU) i dłuższą chwilę wpatrywała się w obrazki. A potem... zaczęła rozpinać zatrzaski w piżamce! Bo przecież już 7.00, pora wstawać, ubrać się, przywitać zabawki, poczytać książeczki i iść na spacer! Skoro w prezencie zamówiliśmy także bardzo słoneczny dzień - nie można spędzić go w domu :)

Na zdjęciu dzisiejsza Ewa, półtoraroczna :)