18 grudnia 2011

3 Bardzo ciekawskie oko...

Drodzy Rodzice,
być może będzie to dla Was szokiem, ale oszukiwałam Was, oj oszukiwałam, i to od najmłodszych lat! Ostatnio - za moment wyjaśnię dlaczego - przypomniało mi się jedno z moich wczesnych oszustw :)

Gwoli wyjaśnienia, wprowadzenia - czasem, gdy nie mogłam spać, maszerowałam do sypialni rodziców i bywało, że zostawałam tam na noc. Z tego, co pamiętam - nie działo się to dość często, ale moja pamięć lubi płatać figle, także głowy nie dam :D W każdym razie pewnego późnego wieczora poczłapałam do pokoju rodziców. I nie pamiętam już, co powiedziałam... Pamiętam za to, że przez moment trenowałam aktorskie zdolności, udając w rodzicielskim łóżku (tata siedział jeszcze na fotelu), że wiercę się przed snem, a następnie, że w niego zapadam. W objęcia Morfeusza udałam się w pozycji nieprzypadkowej.



Otóż Rodzice - pozycja rzekomego spania miała jedno, jedyne zadanie - miała umożliwić mi oglądanie telewizji, bez możliwości dostrzeżenia przez tatę mojego otwartego oka :) Udało się! A co też takiego oglądałam? Koncert Queen! :) Pamiętam jak dziś telewizyjny obraz z biegającym po scenie Freddim :) W  żółtej skórzanej kurtce biegał :) I z wąsem na przedzie! :D

To musiała być trasa Magic Tour, bo chyba wtedy  w tej kurtce występował, prawda? Toż to rok 1986! Chociaż... Transmisja w telewizji? Polskiej? Mogło to być później :) W każdym razie była ze mnie mała oszustka podglądająca spod kołdry koncert! Fe! Nieładnie! :)
Wybaczycie? :)

A dlaczego sobie o tym przypomniałam? Już tłumaczę: Ewulczita kładzie się spać około godziny 19.45-20.00. W sensie - my ją kładziemy, a ona albo pada niemal natychmiast, albo przez 45 minut śpiewa, gada, streszcza swój dzień i odgrywa scenki między misiem a małpą (oni albo się tulą - TUUUU, albo dają sobie buzi - MUUMUUUMUUU). W piątek dość szybko zaległa u Ewy cisza. W telewizji kończyły się Wiadomości, na które akurat nawet się z M. nie patrzyliśmy. Paliło się w kozie, coś sobie czytaliśmy. Około 20.40 trzeba było się ruszyć i dorzucić do kozy. I nie chcę Wam dokładnie tłumaczyć topografii naszego mieszkania, niech wystarczy że powiem, że między kącikiem Ewy a naszym... nie ma drzwi, ino futryna... I kiedy M. podszedł do kozy... To poczuł, że ktoś go obserwuje! Z czeluści, z ciemności ewkowego kącika spozierało tajemnicze oko...

(czujecie to napięcie? ;P)

A to nasze dziecie stało w kąciku łóżeczka, na paluszkach, jak najbardziej wychylone, swoje ciekawskie oko kierując w światło telewizora! :D Wcześnie zaczęła, nie ma co :)


A skoro już jestem on-line to... Najlepsze życzenia dla Marysi z Zielonej Góry i Marty z Warszawy! :) Obie Panie kończą dziś rok! Poważny wiek! Buziaki, Dziewczyny! :)

3 komentarze:

  1. Bo Ewulczita po prostu wie, że wiadomości NIE WOLNO przegapić. Ot cala prawda!
    Mądra Dziewuszka...:D

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcie Ewki nr 2 idealnie tak idealnie obrazuje ciekawskie oko, że patrząc na nie poczułam się tak, jakbym to ja wtedy dorzucała do Waszej kozy...:P no, nie ma co- wdała się widać w Mamuśkę, spryciula:)
    a Lenozordas też czasem walczy z systemem i kiedy przychodzę sprawdzić, czy śpi- zastaję ją śpiącą w pozycji "na gwoździa" (tzn z głową przy poduszce, z dupką w powietrzu i na kolanach). Zawsze zachodzę w głowę, jak ona to robi, że sen ją "łapie" tak w pół-siadzie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)