8 grudnia 2011

5 Słowo na czwartek

Spektakularna wywrotka brzuchem w kałużę i radosne rozbryzgiwanie wody, dłonią wcześniej misternie zapakowaną w rękawiczkę, znacznie skraca czas spaceru. Wydłuża za to rozpacz spowodowaną powrotem do domu :)

5 komentarzy:

  1. łoooomatkooooooooo. Moja Córka widząc Twoją przy takiej czynności na pewno rąbnęłaby bez zastanowienia niezłego szczupaczka do tejże kałuży!hmm... miałyśmy iść na spacer podrzemkowy i poobiedni, ale tyle kałuż w okolicy, że zaczęłam się wahac:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, no przecież pisałaś kiedyś, że Ewka uwielbia wodę :D Może chce jak najszybciej zacząć trenowanie wodnego sportu, stąd te desperackie rzucanie się w kałuże?! :D

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chwali się, że się nikomu nie wygadałaś :))) hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, że to Ewulczita chciała do domu, a Ty tupiąc nóżką krzyczałaś: "Ja chcę spacerek!":D

    OdpowiedzUsuń
  5. re: oj tak.. ulubiony przepis Olgowy z Między Kuchnią, a Salonem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)