19 stycznia 2012

I tak codziennie... :)

- Ku-ku! - głos nie ma w sobie cienia senności.
(patrzę na zegarek, niecałe dwie godziny, może być)
Idę.
- Dzień dobry! (szeroki uśmiech)
Stoi w łóżeczku. Rumieńce ma. Oczka jeszcze maławe, ale nie oszukuję się - już po drzemce.
- Tam! Kotek! - wyciągnięty palec wyraźnie wskazuje, gdzie chce się znaleźć Ewa. I obok kogo usiąść.



No to idziemy.
Siada koło kota. Szczęśliwa. Tuli, głaszcze - aż do kresu wytrzymałości kota. Tramal ucieka.
- Uciekł - smutnieje dziecko. (na króciutką chwilę)
- Wyspałaś się? - pytam.
- Taaak!
- A co ci się śniło? - dopytuję.
- Dzidzia.
- A co dzidzia robiła? - nie daję za wygraną.
- Spać!



I tak codziennie nawiązujemy pogawędkę o tej dzidzi co spała :) Później Ewa chce kocyk i mniam-mniam. Siada wygodnie, przykrywam małe nóżki jej ulubionym kocykiem w słonie i przynoszę jakieś owoce :) Teraz mam chwilę na uszykowanie obiadu...