2 stycznia 2012

6 Siup w Nowy Rok :)

No i przeskoczyła data. Niepostrzeżenie. Noworoczny huk nieco denerwował Tramalucha i nie pozwalał Ewulczicie spokojnie spać. A my? My mieliśmy gościa, dawno niewidzianego. Takiego, co można z nim siedzieć na luzie i nie stawać na baczność o północy. Bo my z tych, co tak Sylwestra raczej bez huku i zadęcia. Ot sobota, jak sobota :) Tyle że z miłym gościem :) Przez kilka lat znajomi próbowali nas zapraszać na prywatki. Za zaproszenia dziękowaliśmy, z żadnego nie skorzystaliśmy. Albo się przyzwyczaili, albo obrazili :)
Sylwester to dla nas domowy, rodzinny wieczór, podczas którego może nie być szampana, ale muszą być koreczki! :) Były i tym razem :)


A Nowy Rok? W 2012 patrzymy zaciekawieni. Bo chyba to czas zmian będzie. Tego sobie życzymy :) A Wam, wedle upodobania, zmian lub ich braku :)

6 komentarzy:

  1. Lok Ewulczity rokuje dla Julindy świetlaną przyszłość:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lok Ewy już był raz ścinany, ha! zatem Julinda niebawem doścignie długością włosa, i to nie mamuchę swoją, a tatę nawet, o! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. My mieliśmy spędzić sylwestra w ambasadzie japońskiej, czyli o 00:00 w kimono :D Jednak znajomi zaproponowali wieczór sushi i nie mogliśmy odmówić :)

    Olga, jak mówiono do Ciebie, kiedy byłaś mała? Jakieś zdrobnienia tego imienia? Często mówiono do Ciebie Ola, Olusia czy wcale?

    Pytam, bo gdy podczas świąt, przysypiając na sofie, półprzytomna gapiłam się na choinkę, jedna z lampek mnie olśniła (na zielono albo niebiesko się żarzyła ;p haha) i naszło mnie, że Olga, to takie ładne imię. I nawet pasuje do naszego nazwiska. Tylko nie znoszę imienia Ola i jak będę słyszała takie zdrabnianie, to będzie mnie szlak trafiał :D

    Szczęśliwego 2012! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. LOk Ewy i mnie zauroczył:)
    u nas Sylwester wyglądał podobnie, wespół z miłym gościem, lecz można go nazwać prawdziwą gorączką sobotniej nocy-z małym zastrzeżeniem- gorączkowała Lena, nie noc:) Koreczki uwielbiam- mam takie fajne (odziedziczone po Mamie) "maszynki" do wycinania koreczkowych fikuśnych kształtów i z otworkiem na wykałaczkę, czad!

    Z chęcią przyjmiemy życzenia zmian na ten nowy rok:) i Wam również je przekazujemy, Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, no różnie do mnie mówiono, różnie :) Oli także używano :) Mi to nie przeszkadzało, a Ty zawsze możesz robić groźną minę i wrzeszczeć, że Ola nie jest zdrobnieniem Olgi! :D Ola, Oleńka, Olusia, Olo - tak mówiono :) Jak podrosłam to częściej Olga się pojawiała :)

    Marla - o jaaaa, nigdy nie widziałam bajerów do koreczków, zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A nasz sylwester z gośćmi i tańce były, a choć bez koreczków to jednak inne rarytasy pojawiły się na stole. I zimny ogień (sztuk jeden) zapłonął, a dzidziuchy nawet do północy dotrwały, chcąc koniecznie dotrzymywać nam towarzystwa.

    Od nowego roku powrót do pracy:) Więc od zmiany dużej (wczesnoporannej) się zaczęło.

    Najlepsze życzenia na ten rok składam Tobie, Olga, Twoim bliskim i odwiedzającym!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)