24 stycznia 2012

9 Wczoraj i dziś. I fak ;)

Idę, idę. Skanuję podłoże. Wybuchowa ta nasza okolica, mina na minie*. Oczy mnie bolą od tego skanowania. A i tak kończy się tym, że albo ja wdepnę, albo ona. Dobrze, że plac zabaw ogrodzony. Tuptamy. I już (już?) jesteśmy na miejscu. Podnoszę głowę. Podnoszę brwi.
- Fuuuuckk - wyrywa mi się na widok, ekhm, iście wiosenny widok.
- Faaaakkkk - powtarza Ewulczita.

Nosz...

:)







Ale oczka wodne były wczoraj! Dziś już miniaturowe lodowiska. Kilka ewkowych upadków i jej ogromne niezadowolenie z powodu zmiany butów na cieplejsze (i jak się okazuje - mniej wygodne). I co teraz? Obciąć jej paluszki, by mogła chodzić w starych buciorach? ;)

* Poznań jest - za przeproszeniem - najbardziej obsranym miastem, jakie znam. A znam kilka miast! Mieszkałam tu i ówdzie dłuższe chwile. Tylko w Poznaniu w centrum miasta, na chodnikach, idziesz slalomem mijając psie (zakładam, że psie!) kupy. Ludzie, sprzątajta po pieskach, no!

9 komentarzy:

  1. Przeklinam przy dzieciach właśnie na spacerach, z tego samego powodu co Ty i to Kraków jest NAJBARDZIEJ OBSRANYM MIASTEM NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Psom wolno wszędzie, a dzieciom nigdzie ( gdy Ewa miała dwa lata próbowałyśmy się wysikać pod krzaczkiem i tłum babć z pieskami mnie zwyzywał!!!!!! ) My wymyśliliśmy noszenie jednorazowych butów szpitalnych na butach właściwych, bo dzieci już mają mega stres na spacerach, ile można słuchać: Uważaj, nie wdepnij!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeklinam przy dzieciach właśnie na spacerach, z tego samego powodu co Ty i to Kraków jest NAJBARDZIEJ OBSRANYM MIASTEM NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Psom wolno wszędzie, a dzieciom nigdzie ( gdy Ewa miała dwa lata próbowałyśmy się wysikać pod krzaczkiem i tłum babć z pieskami mnie zwyzywał!!!!!! ) My wymyśliliśmy noszenie jednorazowych butów szpitalnych na butach właściwych, bo dzieci już mają mega stres na spacerach, ile można słuchać: Uważaj, nie wdepnij!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, hej! To my :-)
    M. też swojego czasu powtórzył po mnie 'FAK', a także 'SZIT!', które wyrywa mi się z ust zdecydowanie za często ;-) Poliglota rośnie, co nie? :-)
    Odnośnie obesranych chodników - bo ja to psa mam i sprzątam po nim (O TAK!), ale rozczuliła mnie niedawno okładka Dwutygodnika - taka: http://www.dwutygodnik.com/artykul/1943-probowac-warto-numer-51.html
    Cudna, nie?

    No i w ogóle z tym sprzątaniem - ja się makabrycznie wkurzam, kiedy ruszam w las... I tam to LUDZIE śmiecą! Zdecydowanie bardziej niż zwierzęta! A pety na placach zabaw? Norma! M. będąc maluchem, niejednokrotnie sięgnął po takie cudo! Może stworzyć tzw. hundezone w odpowiedzi na dziecięce place zabaw? ;-)
    I jeszcze takie coś: http://niezla-sztuka.blogspot.com/2010/03/kupa-sztuki-i-sztuka-kupy_08.html

    Uściski! I patrzcie pod nogi, Dziewczyny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. też jestem zdania, że Kraków powinno się uznać za najbardziej obsrane miejsce na ziemii- na naszym osiedlu, które de facto zamieszkuje 80% młodych małżeństw z małymi dziećmi, wprost nie da się omijać kup- gdzie logika???? czy oni nie wychodzą z dziećmi na spacery????
    trzymajcie się ciepło!

    p.s. a przeklinanie? hmm ja kiedyś palnęłam przy Córce "kurwa mać", na co Lena słodko odpowiedziała "Maaaać!"

    OdpowiedzUsuń
  5. proszę cię... w bytomiu chyba nie byłaś...

    ps. jula mówi 'łotafak tato wstawaj' :) w sensie, że WTF :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojooooooojj...taka mała a już po angielsku mówi:D
    ZDOLNA Ewulczita!

    OdpowiedzUsuń
  7. zrobił się plebiscyt na najbardziej łobesrane miasto ;) to co? liczymy kupy na metr kwadratowy? ;) teraz zamarznięte, jakby trudniej wdepnąć :D

    Maggie - racja! pety wokół każdej huśtawki, ławki... zgroza! i lasy! wielkie wysypiska. temat rzeka... :( dzięki za linki - oba z zainteresowaniem prześledziłam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)