23 lutego 2012

Darowanemu wypoczynkowi w zęby nie zaglądam ;)


Kiedy położę się na podłodze, na brzuchu, na płasko, Ewka skacze po mnie wołając: - Patataj! lub: - Hopsasa! Chwilę tę zaliczam do kategorii - odpoczynek. Wszak wiem, gdzie jest dziecko i co robi, zatem mogę się zrelaksować, zero stresu :)

Zdecydowanie bardziej wolę jednak czas pomiędzy 13.00 a 15.00, gdy - z mniejszymi lub większymi wyrzutami sumienia - zwisam z kanapy/piję kawę lub herbatę/czytam/surfuję no internecie. Ewa śpi, dom pokrywa się kurzem, a ja leżę :) Dziś z pożyczonym od Ew albumem i herbatą znalezioną między jego stronami :) I z ciastem o bardzo mało poprawnej politycznie nazwie ;)