24 lutego 2012

Ewa czyta, i czyta, i czyta... :) (Babo chce, Binta tańczy , wyd. Zakamarki)


Przyszedł taki moment, że jakby mniejszą mam radość z tej miłości Ewki do książeczek ;) Mogę nawet sprecyzować, kiedy ten moment zapukał do naszych drzwi - jakoś koło setnego przeczytania o przygodach Binty? :D Ewka oszalała na punkcie Binty! A chwilę później zawładnął jej myślami Babo. Ja kocham obie książeczki, ale przyznaję bez bicia, że czasem błagalnie szepcę: - Proszę, przynieś inną książeczkę... Inną! :)



Binta tańczy (tekst: Eva Susso, ilustracje: Benjamin Chaud, Wydawnictwo Zakamarki) trafiła do nas w Boże Narodzenie. Przyniósł ją Mikołaj, ale coś mi się zdaje, że działał na polecenie cioci Ewy :)  (kolejne podziękowania, nuda! ;))

Mała Ewulczita dopiero zaczynała swoją przygodę z miękkimi stronami, zatem jej przeglądaniu książki przypatrywałam się z niemałym stresem ;) Miałam po prostu nadzieję, że książka dotrwa do przeglądania numer 2. Mało tego, że dotrwała! Zapoczątkowała również Erę Książek z Miękkimi Stronami! Hurra! :)

A wracając do Binty... Szwedzka autorka i francuski ilustrator - to duet dokonały :) Sama nie wiem, co Ewce najbardziej przypadło do gustu: te proste, dźwięczne zdania - które z chęcią powtarza - czy może kolorowe, wyraziste ilustracje... Wiem tylko, że ma swoje ulubione fragmenty, do których wraca klika razy dziennie (tak - KILKA RAZY DZIENNIE). Że szuka Binty razem z jej rodziną, i razem z psem i kurą zauważa, jaka Binta jest ładna :) I lubi, dla porządku, najpierw sprawdzić, czy wszyscy są. A rodzina Binty do małych nie należy... Pokazuje zatem paluszkiem i nazywa: mama, tata, Binta, Babo, Ajsza, Lalo... Pies! Kura! Dom! A później zaczyna śpiewy i pląsy... Bo jak tu nie pląsać, jeśli:
Nogi mamy
TAM TAM TAM
Nogi Ajszy
TAK TAK TAK
Nogi Binty
TIN TIN TIN
Binta tańczy
Pies tańczy
Kura śpiewa
KO KO KO KO KOOO
Wyobraźcie sobie Ewkę i jej kurzy śpiew... Jeśli będzie jakiś casting na rolę kury w spektaklu Binta tańczy, biorę Ewkę pod pachę i idziemy ;)



Babo chce (tekst: Eva Susso, ilustracje: Benjamin Chaud, Wydawnictwo Zakamarki) przyniosłam z targów (o których pisałam kilka wpisów wcześniej). Po naszym prywatnym sukcesie przygód Binty, chciałam sprawić Ewce przyjemność :) Udało się! Bardzo szybko Ewucha znalazła nowe ulubione ilustracje i o ile na spotkaną na drodze Babo łosiową rodzinę prawie nie reaguje, o tyle rodzina dzików sprawia jej dużą frajdę:
Tata dzik
i mama dzik!
Raz,
dwa,
trzy,
cztery
dziczki!


CHRUM
CHRUM!

CHRUMSU
CHRUM!
CHRIMSU
CHRAM!
Dziki po spotkaniu z wesołą gromadką (z Babo na czele) oczywiście uciekają. Gromadka też biegiem wraca do domu :)  Ale nie z pustymi rękami - przynoszą jagody i w domowej kuchni wszyscy razem robią placek z owocami. Książeczka kończy się ulubioną ilustracją i tekstem naszego małego łasucha:
Babo chce! Tam!
MNIAM MNIAM MNIAM...
A tak nawiasem mówiąc... Ewka pięknie zdania składa, wiecie? Na przykład takie: "Ewa chce ciacho" :D


Dla kogo te książeczki? Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana, ot chwile z życia dużej, szczęśliwej i bardzo muzykalnej rodzinki. Myślę, że spodoba się każdemu dziecku już od wieku... około 18 miesięcy? Pokazywać można pewnie wcześniej, chodzi mi o samodzielne przeglądanie książek przez malucha :) Ja bardzo polecam, a Ewka jeszcze bardziej :)

Wiem również (niestety? ;)) o trzeciej książce z tej serii pt. Lalo gra na bębnie... Ale pojawia się tyle nowych książek! Tyle tytułów chcę poznać! Niesamowite, jak dużo jest teraz pięknych książek dla dzieci! No i nie wiem, czy Lalo trafi na naszą półeczkę...

PS Wyróżnione fragmenty pochodzą, rzecz jasna, z opisanych w tym poście książek :)