7 lutego 2012

18 Wspominka

Jakoś jesienią to było. W 2009 roku. Na obiad był makaron z wędzonym łososiem i suszonymi pomidorami. I mimo że wszystkie składniki bardzo lubiłam, jakoś trudno mi się jadło tego dnia. Z trudem przeżuwałam, wszystko mi źle pachniało, obiad określałam jako wytrawny, ale w nie do końca pozytywnym znaczeniu tego słowa. Kilka dni później na teście zaróżowiły się dwie kreski :) Pomyślałam wtedy, że to przez ciążę, że później znowu polubię i tego wędzonego łososia, i suszone pomidory...
Ale tak się nie stało! Minęło tyle czasu! W sklepie robi mi się słabo, gdy widzę słoiczek z pomidorami, wczoraj otworzyłam jakiś blog kulinarny i przeczytałam tytuł - pasta z suszonych pomidorów... I normalnie mdłości miałam :D Jak to możliwe? :) I - dlaczego, o dlaczego nie reaguję tak na czekoladę??? ;)
A tak mnie na wspominki wzięło, zdjęcia oglądam :)

18 komentarzy:

  1. Ja mam tak samo przy zapachach niektórych kosmetyków, zwłaszcza perfum, a najgorsze jest to, że przeszło na moje dziecko. Reaguje tak samo jak ja na te same zapachy. Kompletnie tego nie rozumiem, choć teorii wysnułam już tysiące. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihih...a może znowu jesteś w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
  3. :) ja w ciąży zajadałam się naleśnikami z łososiem i od tego czasu nie mogę na nie patrzeć, a pros bloga kulinarnego ( mała reklama)zapraszam na bloga mojego męża www.cookfigter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj dybiąca Ewulczita za drzewem mnie powaliła:D
    Ps. To ja proponuję zrobić eksperyment- znowu zajść w ciąże i sprawdzić, czy łosoś znowu posmakuje:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe i klimatyczne to twoje zdjęcie zdjęć :)
    Ja w ciąży jadłam cytryny - w każdej ilości, bez cukru i bez popitki. Na szczęście mi to minęło :) No, może nie całkiem, ale przynajmniej zyskało rozsądne granice.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam makaron z łososiem i suszonymi pomidorami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że to nie powtórka z rozrywki :D

    battito...

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś mi się dzieje z Twoim blogiem. I tylko z Twoim tak mam. Wpisuję adres, enter. Nic się nie dzieje. Jeszcze raz muszę wcisnąć enter i dopiero wtedy pokaże się blog. W komentarze wejść nie mogę ;/ Muszę najpierw wejść w dany post i wtedy mogę dopiero dodać komentarz, który po zatwierdzeniu i tak się nie pokaże, strona biała. Dopiero jak znów zrobię wszystko od początku i dojdę do danego posta, zobaczę swój wpis :(

    Czy tylko ja tak mam?

    battito...

    OdpowiedzUsuń
  9. oo nowe tło:)

    piękne te zdjęcia Ewy, z radością będziecie je razem oglądać za jakiś czas :)

    puk puk, co tam słychać? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie! Ja zawsze miałam słabość do spaghetti a la putanesca, które przyrządzał mój mąż a w ciąży od niego stronię:/ Miałam nadzieję, że moje uwielbienie wróci! To było takie dobreee... Było...

    OdpowiedzUsuń
  11. tez putanesce uwielbiam. Bardzo Twoja sprawa dziwna, dla Szerloka Holmsa prawie... ;) Kurcze, no nie moge nie skomentowac, ze zdjecia cudne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Olga! Ja tak miałam z kawą latte! Piękną, pachnącą, którą przyszły małż mi serwował. No i dnia pewnego zaserwował jak zwykle, a ja na sam zapach, na widok spienionego mleka wyjśc z kuchni musiałam, a o ciąży jeszcze pojęcia nie miałam. Potem zrozumiałam. Teraz kawę pijam, również latte, ale już nie tak chętnie.
    Najwyraźniej ciąża to coś więcej niż tylko brzuch :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kurna, wszedzie zmiany i nie umiem sie odnalezc!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo a gdzie ja to wcześniej byłam, że u Ciebie nie zagościłam :P? To teraz już zostanę i się trochę rozpanoszę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie uwierzycie, ja mam tak z projektami które robiłam w czasie pierwszego i drugiego trymestru. Jak nawet o nich myślę to mnie na mdłości bierze ;), a o dziwo smaki i zapachy przeszły.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sophie@ - no proszę! zapachy! ciąża to magia, na nic stosy mądrych książek :)

    Bebeluszek@ - :) nie jestem, ale jak będę to pewnie będę się chwalić :)

    Nasza szafa@ - zaraz biegnę odwiedzić blog męża, bardzo lubię kulinarne blogi :)

    Zeza@ - weź, bo mam mdłości, nie pisz o łososiu, bleeee (choć tego na parze to lubię!)

    Mama pisarka@ - cytryny! a to ci zachcianka! :))

    Kasiu@ - jak widzisz szablon zmieniony, a ja trzymam kciuki, że wszystko się wszystkim wyświetla :)

    Kamik@ - puk puk :) Ewkę słychać, przede wszystkim. i wstyd za brak czasu na maila słychać jeszcze, nieładny to dźwięk...

    K8@ - może wróci! bądź dobrej myśli :)

    Ag@ - dziękuję! :)

    Maja@ - latte? o nie! no Fi przesadził, żeby smak na latte zabierać :) łobuz!

    Julia@ - ja też nie! :D

    Asia@ - witaj! bardzo się ciesze, że tu jesteś, ale gdzie byłaś to nie wiem ;P

    Tuskolandia@ - bomba! smaki, zapachy, projekty :) kto by pomyślał :)) pozdrawiam!

    i dziękuję za komentarze :))

    OdpowiedzUsuń
  17. super mieć taki stosik zdjęć. Ja mam stosik, ale plików niestety i nie mogę się męża doprosić o wywołanie :/ chyba muszę się sama za to wziąć/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)