21 marca 2012

42 Ewa czyta o nocniku. Tylko czyta, niestety ;) (Nocnik nad nocnikam, wyd. Nisza)


Zatem zadbałam, by w szufladzie zamieszkały miniaturowe majtki. Zatem nocnik kupiłam, taki co wygodnie dziewczynka może na nim usiąść. Ale przede wszystkim... Przede wszystkim dopilnowałam, by na warsztat trafiła odpowiednia literatura! :) I tak pod nasz dach trafiła książka Nocnik nad nocnikami (tekst i ilustracje: Alona Frankel, Wydawnictwo Nisza).

 

Mała książeczka o wielkich sprawach, można powiedzieć :) Nocnik nad nocnikami to książka niewielkich rozmiarów, takich... poręcznych! W sam raz do małych rączek, idealna lektura na dłuższe posiedzenie, jeśli wiecie, co mam na myśli ;) Ilustracje są proste, oszczędne. Kolory zdecydowane, wyraziste. Treść... akuratna ;)


Oto jest Basia, jest i mama Basi, pełniąca odpowiedzialną rolę narratorki :) Mama, trzeba przyznać, nie owija w bawełnę! I bardzo dobrze!
Basia, tak jak ty, ma ciało z wieloma pięknymi i praktycznymi narządami.
Głowę do myślenia.
Oczy do patrzenia.
Uszy do słuchania.
Ręce do obejmowania
i bawienia się.
Buzię do mówienia
i jedzenia.
Pipcię do
siusiania. 
Nogi do biegania.
Pupę do siedzenia,

a w pupie małą
dziurkę
do robienia kupki.*
Dalej mowa jest o tym, jak Basia była (i nadal jest) przewijana przez mamę. Jak ta zmienia brudną pieluszkę na czystą. W kółko. Ale... Pewnego dnia zjawia się babcia z wielką paczką, a w niej ukryte jest... bardzo dziwne naczynie!
Ten fragment Ewulczita bardzo lubi :)
Może to miseczka
na mleko dla kota?
Nie! To nie miseczka 
na mleko dla kota.
Pojawia się jeszcze kilka propozycji zastosowań dziwnego naczynia i za każdym razem Ewka odpowiada: - Nieeeee! :) Bo przecież wie, że to nocnik! :) W końcu i Basia dowiaduje się, do czego służy nocnik i z entuzjazmem zaczyna z niego korzystać. Całe szczęście Alona Frankel jest matką i wie, że nie samym entuzjazmem człowiek żyje ;) Zatem Basia, mimo najlepszych chęci, nie od razu umie korzystać z nocnika. Trochę próbuje, trochę używa jednak pieluszek. Ale przychodzi w końcu taki dzień, kiedy Basia odnosi nocnikowy sukces! A później zaczyna regularnie używać nocnika. Basia jest dumna, mama jest dumna, ja płaczę ze szczęścia... No z tym ostatnim to się zagolopowałam ;) W każdym razie jest happy end, co mnie jednak trochę podtrzymuje na duchu... Bo Ewka, póki co, na bakier z nocnikiem. Macie jakieś rady, jak zrobić z niej Nocnikową Królową? :)




W Nocniku nad nocnikami przeszkadza mi niewiele rzeczy, w zasadzie mogłabym przyczepić się do dwóch. Raz, że tylko mama te pieluchy zmienia! I nocnik przynosi babcia! Sfeminizowana ta wersja ;) Ciekawe kto pojawia się w Nocniku... dla chłopczyka** :) Bo jest i taka! Bohaterem jest tam Bolek :) A dwa - to dodawane gdzieniegdzie do ilustracji kwiatki, takie zupełnie nieuzasadnione treścią. No ładne są, ale rozpraszają mi córę! Jak już opowiadamy sobie o tych kupach, pieluchach i nocnikach a ona raptem zaczyna liczyć kwiatki... No to po ptokach, koncentracja idzie w siną dal :)

Cóż, może to i nie jest książka, której ilustracje nas zaczarują i na długo zapadną w pamięć. Może i mało poezji w jej treści. Może to książeczka przede wszystkim użytkowa, ale... Najlepszą rekomendacją jest dla mnie mała blondynka usilnie próbująca wcisnąć mi lekturę w dłoń i jęcząca: - Maamaaa, czytaaać!!! Plosę! Czytać! :)



Dziś po kolejnym maratonie na temat Basi i jej nocnika - wcisnęłam książeczkę za poduszkę (litości, córko!), wczoraj presji nie wytrzymał M. i kopnął Nocnik... pod kanapę ;) I choć Ewa uwielbia słuchać o Basi i nocniku, sama swój nocnik ignoruje i ostentacyjnie chowa się w kąciku (przy książkach!) robiąc sami-wiecie-co w pieluchę! :)


PS W tym temacie mamy również Nocnik Maksa (tekst: Barbro Lindgren, ilustracje: Eva Eriksson, Wydawnictwo Zakamarki), ale nie lubię jej za fragment, gdzie Maks krzyczy "Głupi nocnik!"... No nie pasuje mi to!

* czy to nie idealna, prosta lekcja anatomii dla malucha?  dziś czytałam na jakimś forum wypowiedź młodej mamy, która na kupę mówiła fu be be :D
** sprawdziłam, tam również tylko mama i babcia... gdzie te chłopy? :D

42 komentarze:

  1. myslalam, ze y dasz jakies rady - bo u nas nocnik to glownie do wkladania zabawek sluzy. Probowalismy siadac, pokazywac, ale niestety - moze troche za wczesnie jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę, że może to nie ten czas jednak... bo na siłę nie ma co sadzać przecież. no chyba do matury pieluchy porzucą, co? ;)

      Usuń
  2. jaka boska literatura!u nas też nocnik był długo gadżetem służącym głównie do przestawiania z miejsca na miejsce... potem przy okazji załatwiania "własnych potrzeb" przez mamę :P Lenon brany był za łapkę i sadzany na nocniku z komendą " robimy razem siku?" (brzmi nieźle, co?:)) i teraz mamy na koncie 2 samodzielne kupy nocnikowe (woooow!)... przeżycie dla Leny- wesołe, dla rodziców-hm... oszałamiające zmysły:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlaa, ależ dawno się nie odzywałaś! i nie wiem, co u Ciebie i Lenona! a myślałam ostatnio o Was :) (kwiatuszkowa bluzka regularnie mi o Was przypomina, i kotecek na gałęzi!)

      Usuń
    2. ja też o Was myślę regularnie i czytam o Ewkowych zmaganiach ze światem:)tropię i bluzunie, zaskoczę Was kiedyś;) u nas jakiś mało internetowy czas nastał, ale dzieje się jak zwykle sporo:) poza zrobieniem dwóch kup (gdzie gratulacje?:P), Lenon nauczył się liczyć do 2, co praktykuje głownie na stopach (cyt.:"jeeedna, druuuga"). dłuuuugo by pisać...zmobilizuję się i na fb Ci skrobnę co nieco, ok?:)

      Usuń
    3. oł maj gasz, zmęczona jestem, już po 21.00 bla bla bla - stąd brak gratulacji! ;) GRATULUJĘ! to o dwie kupy więcej niż Ewka, well done! :D i liczy do dwóch! Ewka liczy do ośmiu. o tak: jeden, dwa, sześć, osiem :D

      zmobilizuj się, dziewczyno, zmobilizuj! i jakieś foty by się zdały...


      (ja nie mam tu fajnych sh, ale Ewka ma fajne ciocie, co mają oko na ciuchlandy, ostatnio taaaaką sukieneczkę dostała, ochhh :))

      Usuń
  3. My tez juz nocnik zakupiony mamy bo chcialam i chce wczesnie zaczac uczyc, ale nigdy zdazyc nie moge... wiec poki co do zabawy i rzucania, a nawet gryzienia (nie uzywany byl jeszcze wiec nie takie fu be be). A z ksiazek to chyba moge polecic Mala ksiazke o kupie, ktora ta znajomej 3latkowi kupilam z TYM problemem. Chyba, bo w tym czasie tez pozyczylam im moja Kupa Kupa Kupa (Kupa Wszystkich Kup) wiec nie wiadomo do konca ktora, ale ktoras pomogla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znaczy się u Ciebie na półce kupa i kupa... :D Mała książka o kupie chyba jest Wydawnictwa Czarna Owca, a oni dziś mają promocję... :)

      Usuń
  4. No póki co jest git. A na później zaopatrz się w "Małą książke o kupie" - jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no już popędziłam na WWW wydawcy, a tam, że niedostępna... a taka ładna promocja dziś była :(

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. no tak, skoro Ewa, to i Adam :)
      fajnie, że wróciłaś :))

      Usuń
  6. heh, nocnikowanie ciężką sprawą jest ;) trzymam kciuki. Ja też zaopatrzyłam nas w kupowo-nocnikową literaturę, ale na wiele się to wtedy nie zdało. ta umiejętność chyba z czasem sama przychodzi przy niewielkiej pomocy rodziców ;)
    Na "nocnik maksa" się skusiłam przez te ilustracje, Eva Eriksson jest niesamowita, co do treści jestem tego samego zdania, w tym fragmencie używałam swojej kreatywności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ilustracje Eriksson na tak, zdecydowanie :) ja trochę używam kreatywności, a trochę jestem zła i chowam książkę po kątach :D

      ta niewielka pomoc rodziców... kiepsko u mnie z cierpliwością...

      Usuń
  7. chyba musimy kupić tą książeczkę, Matylda niestety nie chce się ze swoim nocnikiem zaprzyjaźnić. Lale tam wsadza ale ona sama za nic na nim nie siada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, ja myślałam, że zasypiecie mnie radami, tymczasem większość boryka się z tym samym "problemem" :) powodzenia!

      Usuń
  8. U nas nocnik służy do przechowywania zabawek kąpielowych i jest idealnym stopniem jak trzeba zobaczyć co tam jest w wannie :) No i czasem Misiu w nim siedzi.
    W szoku jestem ile jest pozycji o kupie i sikaniu :) No ale to w sumie taka...ludzka rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ludzka :) żadne tam be be fu czy fu be be! :)

      Usuń
  9. Mamy niestety ten sam problem...Chłopiec nie chce siadać na nocnik i nijak daje się przekonać, już sama nie wiem może to z czasem samo przyjdzie. Planuję zakup nakładki na toaletę, może tym pójdzie łatwiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz? może i ja spróbuję z nakładką, choć ręce mi trochę opadły, jak córka stanowczo wyartykułowała: - NIE :D

      Usuń
  10. W końcu posiadam jakąś książkę, którą proponujesz :D Czytamy o Basi, czytamy.

    My korzystamy z nocnika od jakiegoś czasu. Pewnie niezbyt świadomie, ale sukcesy na tym polu są całkiem spore. Na tym etapie "wystarczy" zająć użytkowniczkę np. szczoteczką do zębów lub "kosikosiłapkami" i jakoś idzie. Choć ucieczki oczywiście też się zdarzają ;-) Na Waszym etapie, to nie mam pojęcia. Może nakładka na kibelek bardziej dałaby radę? Hm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja biję sobie w pierś, moja wina - leniwa byłam i nie wysadzałam... teraz zapłacę (zapłaczę :D) wysoką cenę :)

      Usuń
  11. Olga, Pisałaś o książce z Abecadłem i cicho wspomniałaś o wersji abecadła Tuwima z ładnymi ilustracjami...Dobrze pamiętam? Jeśli tak to daj znac proszę jakie to wydanie. Bo zbliza nam się mała okazja i chciałam właśnie coś z literkami :)
    A nocnik...dobrze, że macie na stanie, cwiczcie czytajcie, a czas rozstania z pielucha na pewno nadejdzie - sam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie Tuwim, i nie tyle ładne ilustracje, co takie, co lubi Ewa :) retro raczej... bo to reprint! :) dobrze, że mi przypominasz o tej książce! tu masz szczegóły, gdybyś jednak się zainteresowała: https://wydawnictwodwiesiostry.sklep.pl/Od_A_do_Z-101.html

      Usuń
  12. to ja już chyba mogę coś napisać i może poradzić na temat nocnikowania..

    u nas ostatecznie zaczęło się od razu po 2 urodzinach..i nie to że byłam leniwa ;p były wcześniej próby(przed roczkiem, po roczku) ale z mizernym skutkiem(prężenie się ryczenie blokada...)
    po urodzinach trochę kiepski to był okres dla Julka bo miał biegunkę i co chwile małe coś wylatywało mu z pupy ale z drugiej strony jak teraz na to patrze to trochę to pomogło bo się szybciej oswoił ze swoim towarzyszem ;) na początku żeby siedział musiał mieć dodatkowe zajęcie jak np książeczka, telefon(muzyka i nagrane nim filmiki), jakaś bajka w tv. jak biegunka minęła na dobre to chodził w mokrych majtkach jak się zesikał(najgorzej jak kupa się tam znalazła :D i wtedy było tłumaczone za każdym razem po co ten nocnik i dlaczego leje się po nogach..bywało i tak że w ogóle mu nie przeszkadzało to mokro..jakoś po tygodniu dwóch w końcu załapał. najważniejsze że jak się zacznie cały ten proces to już nie można się wycofać.bez pieluchy w domu, na spacerze.. łapie się siki w locie :P osikane krzesełka chapcie i takie różne. powodzenia! :D

    ps. od paru nocy obserwuję Julka z jednym zamkniętym okiem jak wstaje sam w nocy i idzie po nocnik, zanosi go do swojego pokoju, sika i odnosi do naszego pokoju :D ale sprawa sikania w nocy to osobny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja mam mroczki przed oczami jak oczyma duszy widzę zasikaną kanapę :D normalnie wszystko bym w filie najchętniej dała :D

      Usuń
  13. Nocnikowe przeboje :) Skąd ja to znam :) Moj nigdy z niego nie korzystał, nie chciał , więc z czasem kupiłam deske dziecięcą i podnóżek i podziałało:) Ale koło kibelka musiał mieć stolik z klockami i jak się bawił to lepiej jemu szło:):):) POLECAM i zapraszam na mojego bloga droga Mamo:):) Mam fajną nagrodę:) Ja oczywiście obserwuję i będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a my tak mało miejsca w toalecie mamy :) chyba tylko zmieszczę kilka książeczek, jakby co ;)

      Usuń
  14. ja zaczelam sadzac Maje jak miała 6 miesiecy i teraz sama sie domaga, pręży lub baki puszcza... u nas w rodzinie b. wczesnie sadzane sa dzieciaki na kibelku i nigdy nie było problemu z powiedzeniem papa pamperom:)) niektórzy smiali sie ze mnie ze tak wczesnie dziecko mecze... niesłusznie :) życze powodzwenia i sukcesow kibelkowych:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrą metodą jest zamiana pampersów na tetrowe pieluszki ;) Komfort noszenia mokrej tetrowej pieluchy jest znacznie mniejszy, więc i dzieć chętniej siada na nocnik :) Metoda sprawdzona :) Trzymam kciuki za sukcesy na tym ciężkim polu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szlag, wydałam 3/4 pieluch tetrowych... ech...

      Usuń
  16. U nas tak jak już kiedyś wspominałam, Jul w nocniku siedzi:D Yyyyy, siedzi na dnie:D
    A książkę na 100% zakupimy! No jak tak pięknie kawa na ławę o siusianiu i innych sprawach, to my lubimy!:D Nie ma to jak przydatna recenzja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla Was idealna będzie wersja z Bolkiem! :)

      Usuń
  17. "Mała książeczka o wielkich sprawach" :D A ja zakupiłam "Bardzo głodną gąsienicę" :) Byłam w istnym szoku wyciągając ją z paczki! Taki mały format a w rączkach Ewki wydawał się taaaaki duży! :D Śmiechu co nie miara :P Gąsienica jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie polecam uwadze Wydawnictwo Tatarak! :)

      Usuń
  18. Niestety mamy to samo, zaczelismy nocnikowanie kilka tygodni temu ale narazie słuzy albo jako przechowalnia zabawek albo jako fotel przed telewizorem ;)
    Maja potrafi usiedzieć max 5 min na nocniczku po czym wstanie i wtedy nasiusia ;)

    aktywnemacierzynstwo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas siada tylko ubrana i nie na dłużej niż 15 sekund :D także gratuluję wyniku :))

      Usuń
  19. Oj, my też marzymy o postępach w nocnikowaniu. Póki co, Julek siada. Bierzemy wówczas jakąś książkę i czytamy. Póki co nie "wstrzeliliśmy" się w siku, ale mam nadzieję, że to się kiedyś uda. Powoli zaczynam się martwić czy do września się wyrobimy (przedszkole stawia warunki)
    Może Ewka nie lubi swojego nocnika zwyczajnie dlatego, że nie przyniosła go babcia:) Życzymy Wam i sobie samym powodzenia w tej mordędze!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nam książeczka pomogła, mieliśmy w wersji dla chłopców
    Najbardziej podobał się rynkowi fragment jak siedział siedział siedział i siedział siedział i.... :-)
    Sama przy tym śmiałam się :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nam również pomogła ta książeczka (wersja z Bolkiem). Czytamy ją od 9m-cy a Mateusz (2lata i 4m-ce) ciągle wieczorem dopomina się o czytanie Bolka ;)
    Sama nie wiem dlaczego Mateuszowi tak podoba się tak książka. A mnie już przestało robić się głupio z powodu wieczornego czytania o kupie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)