27 marca 2012

34 Ewa czyta o Zającu (O Zającu, który szukał Swojego Miejsca, wyd. Ilustratornia)

Oceniam książki po okładce. Pewnie dlatego, gdy przedzierałam się przez internetowy gąszcz stron z książkami dla dzieci, uwadze mej nie umknął pewien Zając. Może poruszył noskiem i puścił do mnie oko, może spojrzał na wielki zegarek na łańcuszku i zaczął uciekać... Nie pamiętam! W każdym razie musiałam go odnaleźć i dowiedzieć się więcej :)



Na okładce O Zającu, który szukał Swojego Miejsca (tekst i ilustracje: Agata Baranowska, Ilustratornia) siedzi pasiasty zając. Fonty są proste, okładka jasna, prócz zająca i liter brak jakichkolwiek ozdobników. Jaka to miła odmiana! Szczególnie po spacerze między regałami dużej księgarni, w której z okładek literatury dla dzieci spływa często kaskada kolorów i wzorów, umieszczonych w nadmiarze i bez pomyślunku...

Ewa łypnęła na Zająca raz. Łypnęła drugi. I wyciągnęła ręce krzycząc: - Ewusi! :) Jasne, że Ewusi!


Historia zaczyna się w niewielkim sklepie z zabawkami, gdzie Zając - siedząc w witrynie sklepowej - czeka na spotkanie z dzieckiem, które zabierze go do domu i nada mu imię. A że Zając zbyt cierpliwy nie jest, bierze sprawy w swoje... łapy i wyrusza na poszukiwanie. Miasto go onieśmiela, wszechobecny pośpiech zadziwia. Nikt go nie zauważa!  Żeby nie siedzieć bezczynnie, Zając łapie się różnych zajęć (jak to Zając! ;)). Bywa, że myje szklane wieżowce, jest znany jako kierowca autobusu, a kiedy zaczyna pracę w elektrociepłowni, ciepło myśląc o ludziach, dodaje do wody kilka kropel esencji waniliowej. :)

 
 

W jego życiu wiele się dzieje, ale Zając wciąż jest bardzo samotny! Odpoczywa trochę w górach i w końcu zrezygnowany wraca na senne przedmieścia, w okolice sklepu z zabawkami... Pewnego dnia spotyka...

Dość już tego dobrego! :) Chcecie się dowiedzieć kogo spotkał Zając, jak ma na imię i jak się skończyła, a właściwie zaczęła, jego przygoda - odsyłam do lektury :) A warto, po wielokroć warto.

Na chybcika wymienię argumenty - ilustracje, tekst, osoba autorki :) Wspólnym mianownikiem jest Agata Baranowska, która książkę napisała, zilustrowała i (uwaga!) wydała! Serce me rośnie, gdy ktoś bierze sprawy w swoje ręce (niczym Zając ;)) i udaje mu się osiągnąć swój cel. Wielkie gratulacje! Naprawdę!

O Zającu... to jej debiutancka książka, zilustrowała ją - co wcale nie jest już tak powszechne przy tworzeniu książek dla dzieci - przy wykorzystaniu tradycyjnych technik malarskich: pasteli i akwareli. 
Ewka ilustracje ogląda chętnie, a szczególnie spodobał jej się kadr z latarniami i lecącym wysoko na niebie samolotem :) Kto by pomyślał, że zachwyci ją taka właśnie prosta, niemal dorosła ilustracja :) Cieszę się. 
Tekst jeszcze nie dla Ewy, dorośnie do niego. Na razie dzielimy się książką pół na pół - ona ma ilustracje, ja biorę literki :)


 

Bywa, że książki adresowane do dzieci, doskonale nadają się na prezent również dla ich rodziców. Tak jest właśnie z O Zającu... Będzie idealna dla wszystkich, którzy stoją na rozdrożu i boją się zrobić krok w stronę spełnienia marzeń. Na odwrocie książki czytamy: Nie bój się szukać. Nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś. Zgadzam się :)

I na koniec, bo się rozpisałam, powiedzcie sami - czy często macie możliwość otrzymania książki z autografem autora i ilustratora? Ba, z dedykacją nawet! Jak dla mnie - skarb, dla Ewy, mam nadzieję, ta książka również będzie drogocenna :) 
O Zającu, który szukał Swojego Miejsca można kupić w niektórych księgarniach lub za pośrednictwem strony WWW - wszystkie informacje znajdziecie tu: Ilustratornia


PS Książka O Zającu, który szukał Swojego Miejsca otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie „Książka Przyjazna Dziecku” w roku 2011 :)

34 komentarze:

  1. och! jak się cieszę, że opisałaś tą książkę, szukałam czegoś do kupienia a ta wydaje się idealna. mam kompletnego hopla na punkcie książek dla dzieci i ilustracji do nich. mój ostatni nabytek to "marchewka z groszkiem" wydawnictwa czerwony konik, ale ma dość trudne przesłanie, nie wiem czy moje dziewczyny je załapały.
    zając jest bombowy, dziękuje za inspiracje ;)
    co do autografów, nie często mam taką możliwość, ale tak jak mówisz bezcenne. jedną taką książkę mamy w swojej kolekcji :D jechałam po autografy na drugi koniec polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam nowe książki w domu i tylko czasu brak na "sesję", bo czytam, czytam, czytam :) koniecznie zaglądaj, bo naprawdę same fajne tytuły! (zresztą z założenia to wynika, bo na blogu tylko ładne i ciekawe rzeczy prezentuję :))
      ja mam jeszcze autograf B. Butenko, także Agata i jej dyedykacja ma doborowe towarzystwo! :)
      przypomniało mi się, że z lat młodzieńczych mam autograf J. Carrolla na mojej ulubionej "Na pastwę aniołów" :)

      Usuń
  2. Olga, a ja notuje ksiazki, ktore warto malej kupic - po Twoich postach.
    Zamowiłam Kupę własnie i chcę Gąsienicę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to pełna współpraca! :) kosmetyczno-książkowa :)

      Usuń
  3. Bomba! Dopisuję do listy książek do przywiezienia/zamówienia z ojczyzny! I dumnie wypinam pierś, że taka pozycja powstała w Polsce! Mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też dumnie! ja też! i czekam na książkę obrazkową Bebeluszka! :)

      Usuń
  4. Pstryku - czekam na Twoja pierwsza ksiazke i wiem, ze sie doczekam!*

    Loczki Ewy niesamowite, tym bardziej, ze nic ich nie zapowiadalo-;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? :) a ja w pędzie zapomniałam, że miałam takie marzonko :) gdzie ten czas na dopieszczanie zdań? Ewka zżarła! :D

      Usuń
  5. Piękny, bardzo zachęcający do kupna, opis!
    Śliczne ilustracje! Kolory (czerwień)!
    No cóż...muszę to mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. oj tam, oj tam! listę rób i wykorzystuj dziadków, ciocie, wujków... :) jestem dobrej myśli :) niech no zamiast czekoladek na książeczkę złotówki ciułają :) dobry pomysł? dobry? ;)

      Usuń
    2. pomysł idealny gorzej z realizacją ;) puki co sama kupuje..książka o zającu już jest w drodze, o gąsienicy bym też chciała i jest jeszcze parę pozycji :))

      Usuń
    3. nie chcę Cię dobijać, ale w kolejce do zaprezentowania Wam, czekają naprawdę ładne kąski... :)

      Usuń
  7. Ale jakie piękne są te jej akwarele w kategorii "Malarstwo"! Powiesiłabym Anieli nad łóżeczkiem jakby się dało kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puk, puk, tu onieśmielona autorka... Akwarele są oczywiście do kupienia (co prawda już nie wszystkie), ale zapraszam do kontaktu.
      I dziękuję za miłe słowa! To ogromna radość.
      Pozdrawiam,
      A.B.

      Usuń
    2. miałam pisać, że pewnie jest coś na sprzedaż i trzeba po prostu do Autorki się odezwać, a tu Autorka mnie uprzedziła :) i dobrze!:)

      Usuń
    3. To ja się odezwę jak zacznę urządzać pokój dla małej, a Zająca to już zamówimy na 100% :)

      Usuń
  8. Słuchaj, pobuszowałabym sobie po ciekawych wydawnictwach i blogach ilustratorów - polecisz coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. listy jako takiej nie mam... często trafiam przez przypadek na jakieś WWW, ale obiecuję, że jak będę o książce jakiejś pisać to pogrzebię, czy ilustrator nie ma bloga i podam adres :)

      Usuń
  9. u nas Jaśko robi za dwójkę a Ala jest spokojna....:)spowodowałaś że zapragnęłam tej książki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :) zawsze się cieszę, jak kogoś namówię mimo że korzyści żadnych materialnych z tego nie mam, ot czysta satysfakcja z dzielenia się zachwytem nad książką :)

      Usuń
  10. ale śliczne ilustracje w tej książeczce :) piękna!

    OdpowiedzUsuń
  11. a gdzie mam sobie pójść? do księgarni? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne ilustracje, pozycja obowiązkowa! To co najbardziej lubię w książkach, to że można je kupować w nieograniczonych ilościach zupełnie bez okazji! No bo przecież nikt nie odmówi dziecku (i sobie!) przyjemności czytania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! odmówię dwudziestej bluzki, ale książki? książki? :)

      Usuń
  13. Ewa to szczęściara z tą całą biblioteczką kiążek dla dzieci. Sama w dzieciństwie mogłam godzinami przeglądac i czytać pierwsze opowiastki. I każdą nową zdobycz rodziców traktowałam jak skarb. Cudowne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jestem szczęściarą, że mam taką Ewkę jako alibi dla książkowych wydatków ;)

      Usuń
  14. Moja Droga, z radością informuję, że otrzymałaś One Lovely Blog Award.

    Uzasadnienie jednoosobowej schizofrenicznej kapituły konkursu:
    "za to, że się dzieli każdą nowo nabytą okładką nie byle jaką."

    Co z tym szczęściem dalej zrobić, dowiesz się u Bebe. Macham łapką i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! odniosę się do tego niebawem, tymczasem biorę misia w teczkę i jadę na wycieczkę :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)