13 marca 2012

35 Francja elegancja, psia kostka! ;)


Przygotowania do wizyty kontrolnej u pediatry przebiegały dwutorowo. Podczas gdy ja jedną ręką suszyłam włosy (złorzecząc na opieszałość suszarki) a drugą starałam się namalować sobie twarz, Ewa skrapiała obficie perfumą - podwędzoną nikczemnie z łazienki - siebie i kanapę. Pardą-ę-ą. Sowicie lała per-fu-mą. Ciężkim zapachem wieczorowym...


Kanapa gotowa na imprezę, my gotowe na wizytę u lekarza. W poczekalni nie było chyba bardziej pachnącej pary ;) Najpierw byłyśmy my w chmurze perfum, długo nic i na końcu pozostali... ;) Uroczo. Na dodatek córa moja, ostoja spokoju, normalnie kwiat lotosu na tafli jeziora, zmieniła się w Panią Histerię, jak tylko zobaczyła, którymi drzwiami ma iść. Lekarce numer jeden gratulujemy i dziękujemy. W gratisie dała nam traumę miniaturowego człowieka, a pozostałym lekarzom pracę w szkodliwych warunkach. Well done!

Anyway. Po chorobie ni śladu. No może mały trop w postaci porannego kaszelku. Pediatra zadowolona, ja też. Czas zabrać się za skutki uboczne. Poważne skutki uboczne, czyli łóżeczkowstręt, rozwydrzenie i marudność całodzienną. Życzcie mi powodzenia! :)

35 komentarzy:

  1. Ewulczito, nikt nie wącha tulipana tak jak Ty!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się! jest mistrzynią wąchania tulipana! a Tramal jest mistrzem zjadania listków róży!

      Usuń
  2. chryste i u nas to samo, z jaga coraz lepiej, ale jest maruda i nie chce isc spac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas przez tydzień zasypiała w naszym łóżku i oto efekt :] ale wczoraj było dobrze, zasnęła u siebie w 15 minut :)

      Usuń
  3. Najważniejsze, że Ewulczita do zdrowia powróciła:) Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marudność całodzienną ostatnio bez choroby przerabiamy. Załamania nerwowe średnio raz na 20 minut też :D. Jak żyć? ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie nie wiem, przecież nie będę sobie strzelać drina co 20 minut! :D

      Usuń
    2. Nieee? Ja poważnie rozważam ;D ... średnio co 20 minut :D.

      Usuń
  5. Dobrze że Ewulczita zdrowa, no i ta kanapa co na imprezy gotowa, reszta to jakieś tam nieważne szczegóły.
    ps. Piękne wiosenne zdjęcie - oby do wiosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całodzienne wietrzenie dało radę, kanapa jakby mniej imprezowa :)

      Usuń
  6. Ewulczita marudna? rozwydrzona ?
    Nie wierzę! Na zdjęciach widzę słodziaka przecudnego!
    Zdrowiej Malutka!
    I oby trauma "lekarzowa" minęła jak najszybciej! :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż, muszę chyba zacząć archiwizować jej podłogowe ekscesy... czytaj - leżenie, wycie i tupanie nogami... :)

      Usuń
  7. powodzenia, co tam rozwydrzenia - minie, przecież Ewula to mała dama - od razu widać

    OdpowiedzUsuń
  8. "kwiat lotosu na tafli jeziora" to mój ulubiony z Twoich tekstów, absolutny namber łan!
    i ta kanapa gotowa na imprezę, no nieźle...a niby przez Ewulca niewyspana jestes ;)

    ale i tak nic nie pobije tego, jak Ewka wącha tego tulipana...zjadła go ostatecznie czy tylko posmakowała?

    i dobrze, że zdrowie dopisuje znowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ona już na etapie wąchania, tudzież rozczłonkowania :) przestała kwiatki zjadać :D

      Usuń
  9. no my od 2 tygodni walczymy z tym... dobrze, ze juz Ewa zdrowa, tak pieknie sie kwiatkiem zajmuje... No i nie moge nie podkreslic tej cudnej zaslony, co z tla do mnie cwierka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ikeowskie ptasiory rulez :)

      ja się łudzę, że to pochorobowo, a nie pierwsze symptomy buntu dwulatka aaaaaa :D

      Usuń
  10. Jak to jednak wiele zależy od pierwszych kontaktów z lekarzem :)) Nasz Luśka uwielbia przychodnie, lekarzy i wszystko co z tym związane - jak nic będzie lekarzem... albo hipohondryczką ;) Ewcia wygląda cudnie z tulipanem, aż się wiosny chce. Zdrowiej Ewuniu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasza Ewa też lubiła lekarza i nie wyła na sam widok :( dopóki nie odbyliśmy feralnej wizyty tydzień temu :(

      Usuń
  11. wiem coś na temat łóżeczkowstrętu... mieliśmy takowy po pierwszym pobycie na oddziale sraczkowym - wstręt do szczebelkowanego łóżeczka w wieku 15 m-cy... odrobinę zaradziło temu kupno łóżeczka 'dorosłego'... ale wstręt był taki konkret bo też traumę miała :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko... PIERWSZYM? to ile zaliczyłyście wizyt do tej pory? :((

      Usuń
  12. badz dzielna:)) dzieciaki szybko zapominają podobno, odwrócenie uwagi tez skutkuje czasem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem :) wcześniej działo bardziej, teraz jakby... ekhm... większa mądrala z niej? :)

      Usuń
  13. Oprócz tego, że powodzenia życzę z całego serducha...
    Bardzo fajny, rozbrajający tekst;-P

    OdpowiedzUsuń
  14. zajrzałam na chwilę, zostanę na dłużej :)
    chmura perfum? fajny tekst z życia wzięty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. :D usmialam sie mocno powiem ci
    jak ci urodziny minely? nie bedziesz od niedzieli na slasku? albo gdzies blizej? bo my do 4 kwietnia w polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. urodziny minęły tak... zwyczajnie :) prawdziwe obchody były w weekend, razem z urodzinami mojej mamy :)
      i siedzę w Posen raczej...

      Usuń
  16. Coś w tym jest, że dziecięcia lubują się w harcach z płynami, smarowidłami, akurat w czasie przygotowań do wyjścia, kiedy czasu najmniej na świecie jest!!! Moje ukochane pierworodne lubowało się najbardziej w Sudokremie. Ah co to za cudowna maź jest, rozsmarowuje się pięknie pozostawiając białe smugi, a to na kanapie, a to na dywanie a i podłoga kafelkowa wygląda o niebo piękniej! Oczywiście nie oszczędzając przy tym odświętnego stroju.

    Ma jeden plus nie pozostawia chmury perfum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale gdybym miała wybierać... to chyba ta chmura mniej kłopotliwa! ;)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)