30 marca 2012

14 Piątkowa grozy odsłona...


Wszystko działo się w zwolnionym tempie. Tramwaj koziołkował, ja unosiłam się pod sufitem, bezradnie rozglądając się za M. Czułam jak zatykają mi się uszy i chciałam, żeby było już po wszystkim. W końcu uderzyłam plecami o szybę wypychając ją na zewnątrz. Upadłam na trawę, a tramwaj dalej kulał się, tyle że w przeciwnym kierunku. Wstałam i pobiegłam w jego stronę wołając M. Był tam, wstawał o własnych siłach.
Odetchnęłam i się obudziłam*.

Kilka godzin później obserwowałam czerwone rozbryzgi w kuchni. Na podłodze, ścianie, kuchence, stopach Ewy, moich dłoniach. Stałam jak sparaliżowana, nie wiedząc co robić, a raczej, co robić najpierw. Potem chwyciłam Ewulczitę, posadziłam ją na wysokim krzesełku i ruszyłam do łazienki... po zmywacz do paznokci. To był mój ulubiony, wiśniowy, lakier do paznokci :)

Co z robić z tak rozpoczętym dniem? Pogodzić się z tym, że nie będzie najlepszym dniem tygodnia? Czy ufać, że mimo wszystko będzie miły? Wyruszyć w podróż czy nie?

Jasne, że wyruszyć! Zatem wyruszam. Opuszczam naszą żółtą twierdzę. Co nie znaczy, że wpisów nie będzie. Będą! Książkowe! Ale nie tylko :) Niech no tylko mnie pech opuści i wena wróci...


* Zakładam, że nie było tam Ewy, bo nie rozglądałam się za nią.

14 komentarzy:

  1. Jezuuuu ale Ty budujesz napiecie... O żesz Ty jedna Ty :) Wystraszyłas mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli powinnam gdzieś umieścić ostrzeżenie, żeby osoby o słabszych nerwach nie czytały? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff (ładnie to tak naród straszyć hmmm?)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając ten wpis słyszałam w głowie muzykę z filmów grozy Hitchcocka. Ty to potrafisz!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Już prawie w całym domu rozsiałam panikę, że Olga miała wypadek! W ostatniej chwili przeczytałam 'obudziłam'...Jejuśkuuuu, nie rób tak więcej! ;p

    Gdzie jadą tym razem?

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeny, mnie też serce biło szybciej...a to tylko sen i lakier ;-)
    Udanej podróży!

    OdpowiedzUsuń
  7. Talent dramatyczny to ty masz, nie ma co. Szerokiej i BEZPIECZNEJ drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I żeby to był truskawkowy, czereśniowy, lub chociażby malinowy. A tu akurat wiśniowy na stracenie poszedł!:D Pech, no pech:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Blady strach padł i na mnie. Czekam na pierwszą powieść Twojego autorstwa pełną grozy - takie są moje ulubione, a jeszcze lepiej jak jest zagadka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A dokąd dokąd? I jak cię znaleźć na FB?

    OdpowiedzUsuń
  11. brrr czytając pierwsze linijki myślałam, że to naprawdę o zgrozo, powinno być ostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No no czytając to zrobiłam naprawdę przerażoną minę...uff. Chociaż lakieru napawdę żal:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku! klikałam tak sobie po stronkach i trafiłam na tego bloga, przeczytałam ten pierwszy fragment... Matko! zaparlo mi dech w piersiach, ale odetchnełam jak okazało się że to tylko sen.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)