4 marca 2012

37 Pytanie na niedzielę ;)


Po spotkaniu czterech pokoleń zastanawiam się, jakie Wasze wybory (myślę tu o wyborach wychowawczych - zatem tym razem nieco dyskryminuję tych, co dzieci nie mają, ajm ryli sory ;)) budzą największe zdziwienie wśród osób z dalszej lub bliższej rodziny, znajomych, obcych?

My szokujemy tym, że Ewka pije właściwie wyłącznie wodę oraz tym, że jeszcze nie je czekolady. Nieustannie budzi to zdziwienie :) To jak u Was?

Na foto - Ewa u pradziadków kuka do wujka Ł. :) Wujek w sobotę pokonał wszystkich, Ewulczita nie chciała od niego odejść :)

37 komentarzy:

  1. ja nie chce malej dawac slodyczy, ale zdarzylo sie, ze gdy zostala chwile u jjednej z cioc zostala obyspana syfem jedzeniowym.

    co do wody - zazdroszcze, Jadze nie dawalismy, a teraz zaluje.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tak samo jest! Matylda pije wodę z miodem i cytryną, i nigdy nie zjadła czekolady- oczywiście oburzone ciocie mówią że nasze dziecko pozbawiane jest dzieciństwa. A mądra Matylda mówi- ja nie jem czekolady- niezdrowa, oj rozpisałam się pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agata@ - u nas na początku nie chciała wody, dopiero kiedy przechodziła przez jelitówkę nauczyła się wodę i tak zostało. teraz woła: - Woda, dużo, pychaaa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nasza szafa@ - nooo, straszne rzeczy, takie dziecko bez czekolady to smutne jest :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam podobne plany wobec mojej "raczej Nelki". Chciałabym aby piła wodę i sięgnęła po słodycze najpóźniej jak się da. Mam zarówno znajomych jak i osoby w rodzinie, które tak postępowały ze swoimi dziećmi i niektóre z nich to już dorośli a te przyzwyczajenia pozostały im na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas nie od początku Ewa piła wodę... przechodziliśmy nawet przez fazę słodzonych herbat, ale w końcu się udało :) gdzieś po drodze piła niesłodzony rumianek i herbatę z kopru :) powodzenia!

      Usuń
  6. U nas bardzo smutno to wygląda mieszkając pod jednym dachem z dziadkami(teściami). Były rozmowy, ale bez skutku. Nie raz pokazywałam swoje niezadowolenie po 3 próbach mówienie grzecznie do dziadków "nie"..normalnie jak grochem o ścianę jak i proszenie żeby nie namawiali Julka do nagród typu: "jak zjesz obiadek to dostaniesz ciasteczko." Wyobraź sobie jak ja już wyglądam jak za każdym razem mi włosy dęba stają jak to słyszę :D
    ahhh wyżaliłam się na wstręciuchów ale tak poza tym dobrzy ludzie z nich są ;)

    A z wodą jest tak że nie ma protestów. Jak jest sok to jest sok, jak jest woda to jest woda ;) bez wybrzydzania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że gdybyśmy my mieszkali z dziadkami to też mogłoby być różnie i pewnie sporo zgrzytów mogłoby być :/ na razie - w przypadku odwiedzin - do znudzenia odpowiadam na zdziwione pytanie, czy je już czekoladę. - nie, jeszcze nie je.

      Usuń
  7. Ja staram się ograniczyć cukier i jak najmniej go. Wykluczyć go nie mogę bo i kaszki i mleko jest "słodzone". Chciała bym również uniknąć sztucznego jedzenia napakowanego wszelkimi ulepszaczami i wydłużającymi termin przydatności.. Czekolada.. no gorzka nie jest taka zła w umiarze OK ale córa i tak jej nie może jeść z powodu alergii..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie chciałabym, żeby ta czekolada, jeśli już się pojawi - była gorzka. wiadomo, że nie uniknę w ogóle batonów, cukierków i lizaków, ale chciałabym jakoś nad tym panować...

      Usuń
  8. a jednak wiem co u nas w rodzinie nadal dziwi, nie jest to kwestia wychowania dziecka a ogólnie stosunków w naszej rodzinie. NIeodmiennie dziwi mój mąż: to on umie dziecko przewinąć - dziwi się brat cioteczny, jak to kąpie? a ty co wtedy robisz? odpoczywasz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo to mnie też osłabia! takie nigdy nie kończące się zdziwienie, że ojciec też potrafi :D
      (ja z kolei, jak widzę kolesia/ojca oddającego dziecko matce, bo się skupsztaliło to mam dreszcze... skandal)

      Usuń
  9. u nas jescze za wczesnie na te dylematy, ale dziwili sie na brak plastikowch zabawek i nosidla... Az w koncu kupili Antkowi plastic zabawki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja przyjacióła wszystkie "niechciane" zabawki oddaje do żłoba :) oni zadowoleni, ona szczęśliwa, rodzina zazwyczaj nawet nie ogarnia :D

      Usuń
  10. U nas też dziwią się, że Olek tylko wodę pije... " Nie dajecie mu soczków?"
    I jeszcze
    - "Pozwalacie mu jeść rękami?!"
    -"Pozwalacie mu bawić się kredkami? Na pewno zaraz wbije je sobie w oko!!!"
    - " On zaraz stamtąd spadnie! Uważaj na niego! Trzymaj go!"

    To chyba tyle :)
    Ale mam to głęboko gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo ja NIE ZNOSZĘ, jak lecą do córy, bo zaraz spadnie! a ona wtedy myśli, że to zabawa w łapanie i się rzuca :D a tak by się spokojnie bawiła :)

      Usuń
  11. chyba najbardziej dziwi Ich to, ze z dzieckiem rozmawiam, dyskutuję, słucham a nie "każę" cos zrobić ... dziwna jestem nie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziwna! :) szkoda, że pediatra z mojej przychodni nie jest taka dziwna, a traktuje dzieci jak numerki w kolejce...

      Usuń
  12. Mnie najbardziej zdziwiło jak spacerując z koleżanką i jej nieco ponad rocznym synkiem zobaczyłam, że mama chłopca wychodzi ze sklepu z dwoma batonami jednego wręcza synowi drugiego zostawia dla siebie O_o Biorąc pod uwagę, że dziecko w ogóle nawet się nie domagało - nie rozumiałam po co to robi? Filipowi (niespełna rocznemu) też się wtedy coś dostało, ale zwinnym ruchem przejęłam zbędny zapychacz.
    Zauważyłam też, że ludzi bardzo często dziwi, że pozwałam Synalowi wchodzic tam skąd może spaśc (drabinki, drzewa czy cokolwiek innego), żenie ochraniam mu głowy gdy zbliża się do ostrego kantu i pozwalam szybko biegac i to po nierównym terenie. Może właśnie dlatego,że pozwalamy mu na wszystko powyższe, udzielając porad jak zejśc żeby nie spaśc i na co uważac, nasze dziecko mimo ekstremalnych pomysłów nie spada z drzew, pozostaje świadome niebezpieczeństwa i ostrożne, ale nie tchórzliwe przed nieznanym...
    Skoro tak się rozpisałam to dodam jeszcze, że ja też SIĘ DZIWIĘ! Dziwię się bardzo pewnym znajomym, którzy spełniają niemal każdą zachciankę swej córki. Stac ich na to, ale czy nie stac ich na "NIE"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słuszny głos! dziwię się razem z Tobą i dziękuję za rozpisanie się :) (wież, że wciąż wącham puszeczkę po herbacie od Ciebie? :))

      Usuń
  13. U nas Jul jedzie na wodzie:D
    I na spacery wychodzimy kiedy tylko mamy ochotę- co jak wiesz wzbudza zdziwienie, bo przecież latem zarazki, jesienią jeszcze większe, zimą mróz a wiosną to już lepiej nie mówić:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny a jak "namówiłyście" dzieci do picia wody?? Moja mała jak do tej pory tylko mleko piła (głównie z piersi, tylko przed snem z butli) ale odkąd wprowadzam jej inne jedzenie chciałabym żeby zaczęła pić wodę. Ale jak jej daję w butli wodę to patrzy na mnie jak na kosmitkę i ani myśli pić - no może parę łyków. Dawać i niech próbuje pić? Dodam tylko, że nic innego tj soczków nie dawałam i wolałabym nie dawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas na etapie przejściowym dawaliśmy jej bardzo słabą herbatę rumiankową (taką zwykłą, nie dla dzieci) lub z kopru włoskiego. smakowało jej, mimo że nie było słodkie. na wodę przyszedł czas dopiero podczas jelitówki i po chorobie już tak zostało...

      Usuń
  15. Ale trafiłaś z tematem! Ja dziś miałam dzień pełen spięć właśnie na tym gruncie. Na szczęście zdarza się to rzadko, bo mieszkamy sami i spotykamy się też nieczęsto. W zasadzie spotykam się z niezrozumieniem właściwie non stop, od niesłodzenia herbaty dla synka przez zapieranie plam i przebieranie go, kiedy się ubrudzi aż po niebicie go, kiedy jest niegrzeczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my też sami i też spotkania - w związku z odległością - raczej nie za często. część rodziny szanuje nasze wybory, inni niby szanują, ale się krzywią i mnie denerwują :D

      Usuń
  16. znalezione w sieci :D ............... ehhh to macierzyństwo... 1.Po macierzyńskim wracasz do pracy – zamiast siedzieć na tyłku i wychowywać dzieciaka, ty się uganiasz za kasą. Jesteś zimna jak podbiegunowy lód i zobaczysz, wychowasz emocjonalnego kalekę. 2. Po macierzyńskim decydujesz się na wychowawczy – znalazłabyś sobie jakąś robotę, a nie tylko opierdzielasz się całymi dniami. Społeczeństwo płaci na ciebie podatki a mąż zarabia na twoje zachcianki. 3. Przez dwa lata karmisz dziecko piersią – wariatka! To wbrew naturze! To mniej więcej tak, jakbyś przystawiała do piersi maturzystę. 4. Nie karmisz piersią lub karmisz krótko – nie zdziw się, jeśli twoje dziecko będzie miało niższy niż koledzy iloraz inteligencji, będzie chorowite, a w ogóle to ma w życiu przerąbane i to przez kogo? Przez ciebie właśnie, a co. 5. Walczyłaś o karmienie piersią, ale się nie udało – ludzie to sobie komplikują życie. Trzeba było od razu zapodać butlę i spać spokojnie. 6. Walczyłaś o karmienie piersią, ale się nie udało – starałaś się za mało. Gdyby NAPRAWDĘ ci zależało, to dopiełabyś swego, bo chcieć, to móc. 7. Miałaś cesarkę – co ty, k…, wiesz o rodzeniu? 8. Nie miałaś cesarki – naraziłaś dzieciaka na niedotlenienie i urazy, a sama przeszłaś wielogodzinną męczarnię. I po co ci to było? 9. Ubierasz dziecko na cebulkę – najwidoczniej nie masz pojęcia (a powinnaś jako matka!), że najczęstszą przyczyną chorób jest przegrzanie. 10. Ubierasz dziecko lekko – najwyraźniej zaszkodziła ci Irlandia. 11. Rozszerzasz dietę w 5. miesiącu życia – robisz wszystko, żeby twoje dziecko nabawiło się AZS, astmy, galopującej alergii na wszystko, co się je, a jeśli na dodatek nie karmisz piersią, to patrz punkt 6. 12. Rozszerzasz dietę znacznie później – na miłość boską, to człowiek, odżywiaj go po ludzku! 13. Posłałaś dziecko do żłobka – patrz punkt 1. 14. Nie posłałaś dziecka do żłobka – tak, żeruj na babciach, żeruj, pasożycie społeczny. Wersja druga: zamiast narzekać na to, że cienko z kasą, rusz tyłek i idź do roboty. 15. Realizujesz swoje pasje, zawsze znajdziesz trochę czasu na hobby – olewasz swoje dziecko i nie poświęcasz mu odpowiedniej ilości czasu. Zobaczysz, to się na tobie zemści. 16. Zrezygnowałaś z realizacji pasji, bo chcesz poświęcić więcej czasu dziecku – macierzyństwo wyprało ci mózg, jesteś tylko prozaiczną kurą domową, tylko patrzeć, jak zaczniesz do ludzi wychodzić w rozciągniętym dresie. 17. Dajesz dziecku słodycze – chyba ocipiałaś. W wieku sześciu miesięcy będzie musiało nosić sztuczną szczękę. 18. Nie dajesz słodyczy – odmawiasz dziecku nawet tej odrobiny przyjemności, jesteś wredna i w ten sposób z pewnością maskujesz jakieś swoje kompleksy. 19. Stosujesz przy karmieniu metodę BLW – ulegasz jakieś durnej, nowoczesnej fanaberii i najpewniej nudzi ci się w życiu, skoro lubisz tyle sprzątać. 20. Nie stosujesz metody BLW – twoje dziecko do podstawówki nie nauczy się trzymać łyżki czy widelca, a być może gimnazjalistę będziesz musiał karmić metodą „za mamusię, za tatusia”. i

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas dziadkowie systematycznie bombardowali dzieciaki słodyczami, niestety poddałam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja myślę, że najgorsze przede mną, to będzie długa wojna :D

      Usuń
  18. My też szokujemy piciem wody, że herbatek nie dawaliśmy, że żywność eko, że nie sadzamy jak sam nie usiądzie (tego to w ogóle nie da się wytłumaczyć teściom), największy szok, ze nie chcemy mięsa z gołębi podawać do jedzenia O_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas z sadzeniem było na odwrót :D Ewka już sobie ładnie radziła, a oni: - nie! nie sadzać! aaaaa :D

      Usuń
  19. Sroka- szokujesz! Mięsa z gołębia nie chcesz???Toć to ptactwo z "wolnego wypasu":D
    No weeeeeenooooo;D

    OdpowiedzUsuń
  20. szokuje tym , ze dziecko jest 3 osoba w domu a nie pepkiem swiata. znaczy sie zasypiac samo moze i nie zrywam sie na kazde miaukniecie ze cos chce jak akurat zajeta jestem
    siok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już widzę Królową Polę, gdybyś jeszcze wokół niej skakała - tyran roku, jak nic :D (co by nie zmieniło faktu, że jest boska :D)

      Usuń
  21. Dziewczyny! dziękuję za wszystkie opowieści! niebawem niektórym odpowiem słów kilka, tymczasem wskoczyłam na moment wrzucić napisany wcześniej post i uciekam do chorej Ewki :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)