16 kwietnia 2012

Olga czyta...

Nie polecam. Do kawy i ciastka. I do pociągu. I w czasie ciąży.


Polecam. Z chusteczką w dłoni i bez makijażu. I podczas chwili tylko dla siebie.



Ja, zupełnie bez pomyślunku, czytałam w pociągu. Czytałam, szlochałam, robiłam przerwy.

Ciocia Nastia miała pięcioro dzieci. Juleczka, moja przyjaciółka, była najsłabsza. Zawsze chorowała... A z nią czterech braci, i wszyscy prosili jeść. Cioci Nastii wtedy się rozum pomieszał: "Uuu... uuu...". A w nocy usłyszałam... Juleczka prosiła: "Mamusiu nie top mnie. Ja już nie będę nie będę... Już nie będę prosiła o jedzenie, nie będę..."
Rankiem już nie zobaczyłam Juleczki... Już nikt jej nie widział.
Ciocia Nastia... Kiedy wróciliśmy do wsi na węgielki... Wieś spłonęła... Ciocia Nastia powiesiła się na czarnej jabłoni w swoim ogrodzie. A dzieci stały koło niej i prosiły jeść...*

* Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Swietłana Aleksijewicz, Wydawnictwo Czarne