12 czerwca 2012

33 Ewa czyta, choć literek brak (Wiosna na ulicy Czereśniowej, wyd. Dwie Siostry)

EUROszaleństwo opanowało nasze miasto, a my na paluszkach, a my po cichutku... Uciekłyśmy!* Najpierw odrobinę tylko na zachód, a potem - siup! - i już znalazłyśmy się w miejscu, gdzie flagi na balkonach również powiewają, tyle że czarno-czerwono-złote (no dobra, na flagach ten złoty, to żółty jednak). A jak Niemcy, to i między innymi znakomita ilustratorka, która stąd pochodzi - Rotraut Susanne Berner.
I my teraz, choć lato za pasem, nosem jeszcze w wiośnie jesteśmy. Nosem, palcem i wskaźnikiem, bo tym razem w pokazywaniu cała zabawa. I choć literek właściwie brak, mój literkożerca zachwycony. - Mama, opowiadać! - krzyczy Ewulczita. - Opowiadać, pokazywać!
  

Wiosna na ulicy Czereśniowej (ilustracje: Rotraut Susanne Berner, Wydawnictwo Dwie Siostry) trafiła do nas dzięki cioci Natalii**  i została powitana entuzjastycznie. Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej!



Duży format, twarde strony, mnogość detali. Setki opowieści do snucia! Ewulczita najchętniej śledzi - śmieciarę, piłkę w kropy, kotki, lisa i hulajnogę. I bardzo zamartwia się wybitym oknem! ;)
Książka podróżuje z nami pociągiem, czytamy ją w domu, zabieramy na pikniki. Wcale a wcale nie dziwi nas to, że książki obrazkowe Rotraut Susanne Berner wydawane są w co najmniej 15 krajach w łącznym nakładzie ponad miliona egzemplarzy!
Polecamy lekturę, w której nie pada żadne słowo, mimo że opowiadać można godzinami :) A jak wiosna się skończy... To polecamy Lato na ulicy Czereśniowej! I pikniki polecamy! I giglanie trawą! :)
 
 

Dla chętnych - Olgugla, czyli zamiast wyszukiwarki ;)
Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK, Wiosna na ulicy Czereśniowej KLIK
Rotraut Susanne Berner, WWW KLIK, blog KLIK

* takie z nas gospodynie właśnie ;))
** dziękujemy! i przepraszamy za przykrywkę do cukierniczki i świecznik... Ewa mówi: - Ewa zbiła, przyklo baldzo...


33 komentarze:

  1. ooo, panda, ależ boski ten uśmiech wygilganej Ewki!

    dobrze Wam Podróżniczki....u nas pada,a kibiców tłumy czają się zza rogu, ble ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ble ;) dlatego my nawiałyśmy! u nas słonko i miło :)

      Usuń
  2. Częstymi gośćmi "po drugiej stronie" jesteście, prawda?
    Ostatnie zdjęcie - uśmiechniętej Ewulczity - R O Z B R A J A J Ą C E!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezusie...jakże ja się kocham w tej sukience!:D
    Co się tu "nazaglądałam"...:D
    Olg...musicie tam mieć sielskie życie...a wiesz skąd wnioskuję?
    Masz umalowane paznokcie!:D U stóp! Toż to skrajny rarytas w wydaniu Mamy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe mi też się te pazurki czerwone rzuciły od razu w oczy... rarytas rarytasów to, moim zdaniem, pomalowane paznokcie u rąk- o stopy łatwiej...stopami się wszak nie zmywa, nie robi babek z piasku, nie maluje farbami...a przynajmniej nie często:)

      Usuń
    2. zgadzam się z Marlą! u stóp to już z dwa razy malowałam w tym tygodniu, a dłonie... TRADŻYDY! :D

      Usuń
    3. pomalowane paznokcie u matki to rarytas.
      sama zdecydowałam się na to raz i po dniu zmyłam.

      Usuń
  4. Macham wam łapką z tej strony Odry. U mnie też to złoto raczej żółte. Ukochy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problematyczne te ich złoto i na tkaninach i w druku :)

      Usuń
  5. uśmiech cudny, i piknik na zielonej trawce...sielanka:)

    http://www.dlanich.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. A my mamy "Lato na ulicy Czereśniowej" i faktycznie pełen zachwyt i książka się nie nudzi. A kilka dni temu miałyśmy w rączkach "Wiosnę na ulicy Czereśniowej" i ku mojemu zdziwieniu córa dostrzegła różnicę w porze roku. Miejsca jak by te same ale dlaczego na tarasie restauracji nie ma znajomych stolików z parasolami.. Wato mieć obie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mam, bo zbieram też inne obrazkowe :) ups, w Berlinie kupiłam kolejną! aaaaa! ;)

      Usuń
  7. uśmiech piękny!
    A pomysł na książkę rewelacyjne. Tylko rodzic musi trochę więcej inwencji twórczej włożyć w czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj musi, szczególnie, gdy dziecina ładnie prosi o opowiadanie :)

      Usuń
  8. O, tunika Ewci pasowałaby do Hankowego kasku rowerowego (też w pandę). Szczery uśmiech Twojej córci rozbraja, a wypoczynku zazdrościmy!!! Pozdrawiamy oczywiście, tak po sąsiedzku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się (i cieszę), że Ewa tunikę długo ponosi, bo to rozmiar 104 :D dwa rozmiary za duża? oj tam, oj tam :D

      Usuń
  9. tam dziewczyny już wspomniały, aj paznokcie rzadko maluję, wszak zmyć je potem trza - a na to już szkoda czasu, książka zacna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zmywanie to skandal, powinni jakoś inaczej to wymyślić :)

      Usuń
  10. Rany! Jaki rozbrajający uśmiech ma Ewulczita! Bosko! I te pandy!
    Książeczka w planach jest, bardzo nam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi ta książka przypomina "Gdzie jest tort?" autorstwa The Tjong-Khing.
    I ten uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa jeszcze bardziej "wielki Piknik" tego samego autora. Tak jakoś mi się przypominało jeszcze jak tak przyglądam się zdjęciom.

      Usuń
    2. oglądałam obie, ale nie mam! mam za to obie części Miasteczka Mamoko i nową książkę obrazkową - wczoraj kupiłam :D

      Usuń
  12. Kochamy ulicę Czereśniową. Gremialnie :)
    A pandy gdzie wyłowiłaś? (tylko nie mów, że w Azji ;)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no gdzie? mama Ewy łowi najczęściej na allegro! :D

      Usuń
  13. Ha! Tym razem polecana przez Was pozycja JUŻ jest na mojej liście :) Tak, tak wyszukałam i zaraz zamawiam :) Zamawiam, bo Wasza rekomendacja ostatecznie potwierdza, że zakup jest konieczny!

    A te Wasze fotki są tak BOSKIE! Takie kolorowe! (o uśmiechu Ewulczity nie wspomnę :))

    P.s. Gdzie dorwałyście ten kocyk piknikowy?? Świetny jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to nie kocyk to taka... mata. z takiego materiału jak tzw. ruskie torby bazarowe :D dostaliśmy takie maty na Openerze kilka lat temu :)

      Usuń
  14. I dobrze że uciekłyście:))) Ostatnio się sportkałam z taką książką do opowiadania....w tytule Misteczko Mamoko....są chyba dwie części:)
    Polecam:)

    PS. Jestem cierpliwa na zdjęcie poczekam ile będzie trzeba:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam obie części o jednej pisałam, ale jak Ewa była bardzo malutka :) dopiero teraz do nich dorosła :) jeszcze o nich napiszę :)

      Usuń
  15. Na ulicy Czereśniowej...to całe moje dzieciństwo i nastoletniość:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie! nie skojarzyłam! :))) moje dzieciństwo przy Wodnej, też ładnie, ale odpowiedniej książki brak :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)