4 czerwca 2012

20 Ewa czyta i rusza w podróż (Chłopiec i Pingwin, wyd. Mam)

A kiedy dręczą nas upały... Bo, choć trudno w to uwierzyć, całkiem niedawno żar lał się z nieba i przebywanie na placu zabaw około południa groziło, w najlepszym przypadku, zawrotami głowy. Kiedy dręczą nas upały, w poszukiwaniu odrobiny chłodu, wyruszamy w podróż na biegun. Razem z chłopcem i pingwinem, ich małą łódką. Ze wspólnej wyprawy przywozimy jednak znacznie więcej, niż ociupinę zimna...


"Był sobie raz chłopiec i pewnego dnia w drzwiach jego domu stanął pingwin." Ot tak. Po prostu pingwin przychodzi do chłopca. Bardzo smutny pingwin, któremu chłopiec pragnie pomóc. Biuro Rzeczy Znalezionych, ptaki, gumowa kaczuszka - nikt nie wie, skąd mógł przybyć pingwin. Bo skoro jest smutny, to pewnie się zgubił i trzeba mu pomóc znaleźć drogę do domu - tak wymyślił chłopiec. Kiedy w końcu dowiaduje się, że domem pingwina może być Biegun Południowy... Postanawia, że go tam zabierze! I wyruszają w długą podróż, którą chłopiec umila opowiadając bajki. Ale kiedy docierają na miejsce i chłopiec wysadza pingwina na brzeg, okazuje się, że ten robi się jeszcze bardziej smutny...



Chłopiec i pingwin (tekst i ilustracje: Oliver Jeffers, przekład: Michał Rusinek, Wydawnictwo Mam) to książka o samotności i sposobie na nią - przyjaźni. I o tym, że przyjaźń może zaczynać się bardzo nieprawdopodobnie! Tak jak i niesamowite jest zdarzenie, które stało się inspiracją do napisania tej książki...
Oliver Jeffers pewnego dnia usłyszał historię o chłopcu, który - podczas szkolnej wycieczki do ogrodu zoologicznego - wykradł małego pingwina. Chciał  trzymać go w łazience i się z nim bawić :) Nie od razu rodzice chłopca zorientowali się, że mają w domu nietypowego gościa… Historia jest prawdziwa, pingwinek pochodził z zoo w Belfaście :)



Oliver Jeffers to Irlandczyk urodzony w Australii, który obecnie mieszka w Nowym Jorku. Popularny autor książek obrazkowych, zdobywca wielu nagród... Zainteresowanych szczegółami jego życiorysu odsyłam na WWW (Olgugla), a tym, którym taka wiedza do szczęścia nie jest potrzebna radzę - zajrzyjcie do książki Chłopiec i pingwin lub innego tytułu Jeffersa. Moje ulubione ilustracje to te z przestrzenią, z ogromnym niebem, z taflą wody, z ogromną falą. Zapierając dech w piersiach przestrzeń. Mimo, że na obrazku książki wiele mniejszej ode mnie :) A jak już oderwę się od "szerokich planów"... To zdumiewa mnie postać chłopca! Tak prosto narysowany, a tyle emocji można poznać na jego twarzy! Bardzo lubię te ilustracje i przede wszystkim historię przez nie opowiedzianą. Ewę z kolei na początku lektury bardzo rozpraszała obwoluta, pierwszy raz spotkała się z tym elementem książki :) Ale kiedy w końcu odłożyłam obwolutę na bok, spokojnie udała się ze mną w podróż. No wiecie. Na biegun :)



PS Mało Wam chłopca, chcecie więcej pingwina? Obejrzyjcie film Chłopiec i Pingwin. Historia odnalezionej przyjaźni! :) Trailer i dodatkowe informacje tu KLIK!

Dla chętnych - Olgugla, czyli zamiast wyszukiwarki ;)
Wydawnictwo Mam, FB KLIK, strona WWW niestety nie jest aktywna
Oliver Jeffers, WWW KLIK, życiorys KLIK

(a jak lektura nie pomaga na upały, ratujemy się lodami truskawkowo-bananowymi :))


20 komentarzy:

  1. a przepis na lody ???!!!! :) to gdzie! :)) Na książkę miałam ochotę i wpisałam w listę już wcześniej.. ale miło przeczytać fachową recenzję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przepis właściwie jest... truskawki miksujesz z bananami, proporcje dowolne, zamrażasz :D)

      Usuń
  2. No i doczekaliśmy się:) Trailer obejrzany i cała jestem zaciekawiona książką i filmem. Nic na to nie poradzisz, że Twoje recenzje są TAK zachęcające:)
    A ostatnio i ja skorzystałam z tego przepisu na lody z mrożonych owoców z bananami - pychotka! Tylko skąd te upalne dni? U nas jak na biegunie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli są zachęcające, to dlatego, ż wybieram tylko te tytuły, które naprawdę smaczne są i takie... pod prąd trochę :) przynajmniej patrząc na kosze z książkami dla dzieci w supermarketach, koszmar! :)

      upalne dni sprzed dwóch tygodni! czasem tak mam, że zrobię zdjęcia, a potem one czkają i czekają, a mojego czasu mniej i mniej :)

      Usuń
  3. Książeczka jak zwykle - rewelacja :) A te lody... no kurcze, narobić smaku na dobranoc to Wy potraficie! Przyśnią mi się, słowo daję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam foremki z ikei i eksperymenty :) a przede wszystkim książkę :)

      Usuń
  4. Uwielbiam tę książkę i jak zwykle znaleźć nie mogę, a jak już trafiłam na jeden egzemplarz, to w klubokawiarni, podarty, dla małych czytelników. Widać - czytali aktywnie. Więc i my tam czytamy, przy okazji. Ale ten film mnie kusi. Może zamówię cały pakiet z merlina... Kurcze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świeeetna! A lody pierwsza klasa! Chyba zmałpujemy! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym to nazwała inspiracją, bardzo pozytywną inspiracją :) tylko gdzie te upały lub chociaż cieplejsze dni? :)

      Usuń
  6. mamy takie foremki na lody- zakupione w tym roku i cieszące w równym stopniu wszystkich domowników! wczoraj podkarmiłam rodzinkę jeszcze kruchymi babeczkami z truskawami i mascarponowym kremem, wąsy z kremu oznaczały chyba, że smakowało:)
    p.s.: wizyta w bajo nader udana! och!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co tam bajo-cznego kupiłaś? :) a te babeczki... to byś się przepisem na blogu podzieliła!

      Usuń
    2. bucik (of kors!) i taki pakiecik do nauki figur :) but chwilowo oczekuje na debiut, bo figury poszły w ruch jako pierwsze!

      wpis na blogu jest w trakcie tworzenia...Lenon od 2 dni ma strajk bezdrzemkowy, czym opóźnia nieco publikację:)

      Usuń
    3. znam to, znam! drzemki to podstawa blogowania ;P

      Usuń
  7. tak się zastanawiam, ile książek liczy Wasza dziecięca biblioteka?
    lody kiedyś robiłam same truskawkowe i nie chciały wyjść z opakowania i pestki truskawek drapały w język.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz polać foremkę gorącą wodą przez kilka sekund i łatwo wtedy się wyjmuje :)
      boję się liczyć... bo prócz tych najulubieńszych, które prezentuję na blogu mam mnóstwo takich... średnich! a kilka nawet takich, co chowam, bo takie brzydactwa :D i mam serię książek dla starszych dzieci, którą kupiłam jeszcze jako nie-matka :) cóż poradzić, każdy ma jakiegoś bzika! :)))

      Usuń
  8. No tak latem to tylko o pingwinach, zwłaszcza upalnym latem :D.
    Fajne ilustracje takie trochę "architektoniczne" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olga, upały?!
    U mnie dziś rano, w drodze do pracy 6st....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no napisałam, że całkiem niedawno - dwa tygodnie temu:D

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)