14 czerwca 2012

31 Włajaż, włajaż... ;)

Pora się zbierać, jechać do Polski. A tak było... intensywnie! Czas z dziadkami, czas relaksu, czas niekończącego się dnia dziecka :) Zwiedzaliśmy najróżniejsze berlińskie huśtawki, testowaliśmy stado całe zjeżdżalni, dziwowałyśmy się tutejszym placom zabaw. Zabrałabym kilka ze sobą! Co z tego, że sprejem zapaćkane, jak sto razy ciekawsze niż nasza parkowa piaskownica & spółka?
Zjedliśmy dużo lodów, dużo za dużo! Odwiedziliśmy ulubione sklepy z używanymi zabawkami, targając stamtąd kuchenkę, przy której zabawa zajęła Ewę na długie godziny. Kucharka! Nawet lalę-golasa upiekła! :D  I książki znowu kupiłam! Nowe i używane! Chyba je schowam przed M. i udam, że są stare ;))
Ewa uchachana zaliczała kolejne pierwsze razy: rejs statkiem wycieczkowym, wyprawa S-Bahnem, U-Bahnem, wizyta w pralni samoobsługowej, zabawa z dziećmi, które tak dziwnie mówiły ;) Szaleństwo i radość! Super było! Dziękujemy! To co? Do domu? A nie! Jeszcze do mojego rodzinnego miasta na kilka dni! A co! :))
Jest ktoś chętny na kilkanaście stop-klatek? 3, 2, 1... :)


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zdjęcie własnych zakurzonych stóp to czasem jedyny dowód, że gdzieś byłam :D Nie wypuszczam aparatu z rąk, mimo że czasem obijam obiektyw o zjeżdżalnię ;)

PS Jeśli zdjęcia znacząco różnią się od poprzednich przeze mnie publikowanych... To wina innego komputera, ustawień, itp. Mam nadzieję, że wszystko jest OK.

31 komentarzy:

  1. Zdjęcia super! Widać, że wyjazd udany :) Ja sojego aparatu też z rąk nie wypuszczam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwieczny dylemat i zachowywanie równowagi między zabawą a pstrykaniem :)

      Usuń
    2. Hah, dokładnie! Dylemat każdej młodej mamy ;)

      Usuń
    3. Dziś byłam w Lidlu i widziałam jeszcze te koce piknikowe więc polecam :)

      Usuń
  2. OjaCię!
    A co to znowu za absolutnie przefantastyczne ogrodniczki Ewki?! ;)
    Żeby nie było- ja też co nieco upolowałam ;)
    Kusisz tym Berlinem, chyba kiedyś namówię rodzinę i wiooo na te place i do sklepów! ;)
    Deszczowy Poznań pozdrawia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hejho! no ogrodniczki z GW, wiadomo! i kilka innych rzeczy jeszcze :D pozdrawiamy i wołamy: - Zuuuźźźźa! :D

      Usuń
  3. A mozesz sie pochwalic tymi "ulubionymi sklepami z używanymi zabawkami" w Berlinie?? Jak rowniez tymi "książkami nowymi i używanymi!"??? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnych adresów nie mam... na mapie posprawdzam ulice do podam tu w komentarzach, ale dość dużo tu tego typu sklepików :) a książki... bez obaw będę na pewno się chwalić! :)))

      Usuń
  4. Wszystko jest jak najbardziej OK! Piękny konik polny, ptaszol i wielbłąd! Kuchenka przepiękna, zaraz chce się gotować, więc Ewie się nie dziwię:)

    A powiedz, z Ewą na paszport czy dowód osobisty jeździcie?

    To co, przypadkowo na Obotryckiej, Hawelańskiej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na dowód osobisty :) na zdjęciu mała, pulpetowa Ewa :D

      a tam przypadkowo, jakoś się umówimy i bez przypadku :)) po weekendzie dam znać :)

      PS w niedzielę na bulwarze orkiestry (znowu) dęte!

      Usuń
    2. Ktoś tu wypiął się na przypadki, hehe, ale nie z nami te numery! :D

      Usuń
    3. nie ma przypadków! po prostu miałyśmy się tam spotkać :))))

      Usuń
  5. Wyjazd pierwsza klasa:) Zdjęcia super:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale wyprawa!
    Świetna fotorelacja :)
    Ech tych sklepów z używanymi zabawkami baaaardzo zazdroszczę!
    Najlepsze jest to, że to nie koniec Waszej wyprawy :)
    Pozdrawiamy z Olkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle Niemcom zazdroszczę tych sklepów i pchlich targów organizowanych przy szkołach, gdzie za grosze/centusie rzeczy dla dzieci kupić można... pozdrawiamy Was! :)))

      Usuń
  7. hahah :D skąd ja to znam ;P że kupione rzeczy chowa się i udaję że są stare :D piękna fotorelacja, a te place zabaw !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no a ja nie mam doświadczenia w tym temacie! działa? :D

      Usuń
  8. Zdjęcia piękne, place zabaw rzeczywiście imponujące... Czekam z niecierpliwością na wyłowione perełki, bo kuchenka przypadła mi niesamowicie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. a mi się marzy dobry aparat i jakiś szybki kurs robienia zdjęć i obróbek.
    zdjęcia na pewno nie oddają całej radości Ewuni z pobytu u dziadków.

    OdpowiedzUsuń
  10. widać, że czas spędzony był w dobrej zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie, pięknie! A kuchenka rewelacyjna. Teraz czekamy na książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny czas:)
    też już się nie możemy doczekać wyjazdu do dziadków, ale czekamy na koniec roku szkolnego:)

    dlanich.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. ;) A ta kuchenka to elektryczna! Nawet zabawki idą z duchem czasu...

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie i tak największym szałem są jej włosy obłędnie zakręcone :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wprost marzę o takiej kuchniiii... oczywiście dla Lenuchy....no w sumie sama też(tylko w czasie jej drzemki ;)) mogłabym jakąś wirtualną pieczeń czasem na niej upichcić.

    chętnie dołączę do fanklubu pchlich targów i takich wypraw!

    p.s.: Ewka na Wielkim Ptaszysku- hit!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest ok:) Wspaniały wypad mieliście...PS. ładne kolory paznokci:)

    OdpowiedzUsuń
  17. oo pralki! to by sie Antosiowi spodobalo! Nie wiem czy juz wspominalam ale w Niemczech fajne place zbaw maja. W dziecinstwie je uwielbialam a i teraz widze, ze niczego sobie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chcę takiego pasikonika do ogrodu!
    Włajaż superowy!

    OdpowiedzUsuń
  19. super! widać po zdjęciach, że miałyście super udany czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)