27 lipca 2012

29 Ewa czyta i ziewa (O żółwiu, który chciał spać, wyd. Tako)

Może trudno w to uwierzyć, ale te zdjęcia robiłam zaledwie kilka dni temu... Następny dzień przywitaliśmy już bez sweterka, kolejny w krótkim rękawku, a potem to już bywało goło i wesoło ;) Ale lektury nie zmieniliśmy! Czytamy i zieeeewwwaaamyyyy. Ewa ziewaaaaa. Szeroko buzia i: - Uuuaaa...! Zieeeeew! Tak jak ten żółw, co bardzo chciał spać... :)
Był sobie raz żółw,
któremu bardzo chciało się spać.
Był tak senny,
że zamierzał przespać całą zimę.
- Uuuaaa...!
ziewnął.

Zerkam na Ewę, z nadzieją zerkam. Bo może ona też ziewnie, może spać jej się zachce, może utnie sobie drzemkę? Ale gdzie tam! Od dwóch tygodni drzemek dziennych brak! 12-13 godzin do zapełnienia, jest co robić :) No to czytam dalej. Czytam książkę O żółwiu, który chciał spać (tekst: Roberto Aliaga, ilustracje: Alessandra Cimatoribus, Wydawnictwo Tako, Kolekcja OQO)

 

I oto leżał już w łóżku, ubrany w pasiastą piżamę.
Zęby umyte, poducha wyklepana.
Oczy mu się zamykały,
wskazówki zegara cichutko tykały...
Znowu na nią zerkam. A ona: - Puk, puk, puk! I przewraca pospiesznie stronę :) Bo już wie, już pamięta, co się sympatycznemu żółwiowi przytrafiło. Otóż... Przed drzwiami znalazł prezent! Ale zanim poszedł otworzyć, zanim podreptał do drzwi wejściowych - musiał umyć pyszczek i pancerz. I przebrać piżamkę jeszcze! To bardzo kulturalny zwierz, z tego żółwia.

 

Pierwszym prezentem był fioletowy koc i życzenia dobrego snu. Jak już zdradziłam, że to był pierwszy prezent, to dopowiem oczywistość - były kolejne! Żółw kilka razy przebierał się w piżamkę i klepał poduszeczkę - po to, by zaraz wstać, myć pyszczek i ściągać piżamkę :)


Świetna historyjka, prosty tekst, powtórzenia i wyliczenia, które Ewka bardzo lubi. Na deser naprawdę miłe dla oka ilustracje i główny bohater, który zaraża ziewaniem :) Ewa, przy lekturze, najbardziej lubi ziewać i pukać (oczywiście!). Mnie cieszy to moszczenie się żółwia, to w jaki sposób przygotowuje się do snu. Oj, też bym wślizgnęła się pod fioletowy kocyk i zamknęła oczy... Tymczasem wiśta wio, przygoda nas wzywa, szkoda czasu na drzemkę*


Tak tylko szepnę jeszcze, że książka przyfrunęła do nas z bardzo fajnej księgarni Małe Książki KLIK. Niebawem może uda mi się napisać o niej więcej, w cyklu "Chcieć to móc!", bo jak to zazwyczaj bywa - za fajnym miejscem stoją ciekawi ludzie i smaczne historie. Czekam właśnie na e-mail od nich, w którym mam nadzieję znaleźć odpowiedzi na kilka pytań :)

Dla chętnych - Olgugla, czyli zamiast wyszukiwarki ;)
Wydawnictwo Tako KLIK, O żółwiu, który chciał spać KLIK
Roberto Aliaga, blog KLIK, Agnieszka Cimatoribus, WWW KLIK 

* no jednak, kurde, trochę za nią tęsknię... :)

29 komentarzy:

  1. Fantastyczna postać żółwia, perfekcyjnie uchwycony charakter. A Ewka nam chyba dorasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zgadzam się na to! nie, nie, nie! ma być rozkosznym cherubinkiem, który tylko czasem doprowadza mnie do szewskiej pasji ;P

      Usuń
    2. Spoko, zaraz będziemy kupowały jej szpilki ;)

      Usuń
  2. Niezły Ewulczitowy ziew :)
    Piękne ilustracje ..

    OdpowiedzUsuń
  3. oj znamy znamy i kochamy tą księganie,tylko tu zamawiamy książeczki,a jak nie mają-to sprowadzają i ładnie zapakują na prezent gratis i do tego na terenie Łodzi dostarczą za 0 zł...same plusy:) Z fajnych miejscówek w Łodzi polecam jeszcze baby club cafe- klub dla dzieci w połączeniu z kawiarnią dla mam. Dziewczyny organizują zajęcia dla dzieci, warsztaty dla rodziców,a i w trkacie dnia można przyjść na kawę,ciacho czy gofra z dziećmi.Poniżej link, gdybyś kiedyś wpadła do Łodzi, albo inni Twoi czytelnicy tu się znaleźli:
    http://www.babyclubcafe.pl/kontakt
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, ja to do Łodzi tęsknię, mimo że spędziłam tam zaledwie dwa dni. nie wiem, dlaczego niektórzy mówią, że Łódź jest brzydka i taka i owaka. nie dość, że jest piękna i różnorodna, to mam wrażenie, że bardzo dużo się w niej dzieje i skupia bardzo ciekawych ludzi związanych ze sztuką, kulturą itp.
      także. jeśli tu jeszcze zajrzysz, to może podpowiesz mi niedrogie noclegi w Łodzi? i nie, nie chodzi mi o to, żebyś mnie zapraszała do siebie ;) ale może znasz jakiś w miarę tani nocleg o bardzo średnim standardzie? :)

      Usuń
  4. znowu świetna książka... i Ewcia świetna :) Cudne jesteście dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna książka warta uwagi:))))
    Zapraszam na candy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy żółwia:)))) tata kupił, aby Alicja szybciutko szła spać;) a ona ani ziewńie;) a my ostatnio w ogrodzie robiłyśmy też zdjęcia z żółwiem;P moja ulubiona ilustracja to ta z czapą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żółw w czapce jest boski :) ja mu zazdroszczę i kocyka, i czapki, i ciacha, i przede wszystkim lwa, co drzwi pilnuje :D

      Usuń
  7. Mamy żółwia:)))) tata kupił, aby Alicja szybciutko szła spać;) a ona ani ziewńie;) a my ostatnio w ogrodzie robiłyśmy też zdjęcia z żółwiem;P moja ulubiona ilustracja to ta z czapą;)

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie postać żółwia nieco przeraża ty brakiem proporcji;)Ale moc w obrazkach jest, bo zaczęłam rozdziawiać się w ziewnięciach..aaaa...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obrazki zachwycające. Małe Książki darzę sympatią wielką :)
    A co do drzemki - to ja się przyznaję bez bicia, że tęsknię za nią strasznie, oj, straaaaaaaaaaaaaaasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. boski żółw, jak ja wytłumaczę mężowi kolejną pozycję książkową? :D
    o "Macierzyństwie..." już kilka słów skrobnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha! Żółw Gigant! Fajne te fotki z ziewającą parką ;))) No i muszę się tej książce bliżej przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  12. zieeew! a nie ziewacie przy niej tak naprawdę? bo ja się strasznie rozziewałam oglądając te ilustracje, świetne zresztą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewka ziewa niczym rozdrażniony lew ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tu mnie zaskoczyłaś. Myślałam, że będzie "O księżniczce, która bez przerwy ziewała". Ale ten Żółw też mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. O boska książka nie mamy jej ... jeszcze :).

    Po twojej zapowiedzi na fb myślałam, ze będzie o "O księżniczce, która bez przerwy ziewała" Carmen Gil jakoś mi spasowała ta księżniczka do Ewci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydawnictwo to samo (świetne - nota bene), ale tytuł inny. swoją drogą - nie miałabym przeciwko, żeby mieć ich więcej książek na półce ;D

      Usuń
  16. zainspirowana kupiłam ksiażeczkę, czytam do poduchy jak karmie mała, ale sama co drugie zdanie ziewam, a mloda ani drgnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)