31 sierpnia 2012

I tak to...

W opakowaniu pieluch zostało mniej niż 10 sztuk, co oznacza, że za niecałe dwa tygodnie zrezygnujemy również z pieluchy na noc. Decyzja wydaje się słuszna i w-samą-porę, bo blondynka nie bacząc na godzinę i stopień zaspania rodziców wrzeszczy: - Maamaaaa, taataaaa! Siki mi idą!
Co ponadto? Ewulczita wkracza w okres burzy i naporu. Wkracza raźno tupiąc, poprawiając natapirowanego loka. Ona wkracza, ja nucę: - Zimaaaa, stuleciaaaaa... I nie, nie mrozów się boję. Boję siebie i tej dwuipółlatki, i tych dni do zaplanowania.
No ale pomyślę o tym jutro, albo jeszcze lepiej - po naszych wakacjach, bo tymczasem największym moim problemem niech stanie się wybór koloru na paznokciach. No sama nie wiem, czy ma być kontrastowo do piasku i koloru wody, czy zsynchronizować się zimnymi odcieniami... No nie wiem, nie wiem... Ale życzę sobie jak najwięcej takich dylematów! Oby tylko takich :)
Wybywamy. Przez tydzień będę off-line. Zaległości będę miała masę! ;) Swoją drogą... Ciekawe, jaki zestaw zdjęć przywieziemy w tym roku. W 2010 i 2011 było tak:

 

PS Bawcie się dobrze i nie zapomnijcie stanąć w kolejce do Książkobrania. Ahoj!