29 września 2012

27 Ewa czyta na... i o spacerze! (Spacer, Czerwony Konik)

Niektóre książki lepiej smakują na spacerze. Szczególnie te, które spacer mają w tytule ;) Spacer (tekst: Łukasz Łęcki, ilustracje: Marta Liszka, Wydawnictwo Czerwony Konik)




Co my tu mamy? Książeczkę – harmonijkę. Twarde strony, poręczny format, niewiele tekstu. Rzecz o siedmiu żukach, które drepczą przez miasto, przez pola, lasy i wsie. No nawet po tęczy spacerują! Najpierw możemy śledzić trasę żuka pierwszego (przerywana linia), potem dołącza do niego drugi, następnie trzeci itd. Tekst jest rymowany, to właściwie wyliczanka, którą czyta się ekspresowo, ale....



Kiedy rozłożymy książeczkę - dokładnie widać panoramę z trasą wyprawy żuków, a panorama ta pełna jest detali, których nie sposób dokładnie obejrzeć przy pospiesznej lekturze!



Zatem spacerujemy. W słoneczny dzień, w deszczowy, kiedy ciepło i gdy mrozi. Spacer pasuje do każdej pogody. A jeśli do tego ma atrakcyjną formę i przy okazji edukuje (liczymy, śledzimy, korzystamy z kolorowej mapy!)? No nic tylko spacerować!



PS Wydawca określił, że kategoria wiekowa dla Spaceru to: 3+, ale hej, kto by się kategoriami przejmował?! ;)


Olgugla niewiele tym razem znalazła, zatem dziś link tylko do Wydawnictwa Czerwony Konik KLIK

27 komentarzy:

  1. Dzięki za ten post! Ciekawość została zaspokojona :) Mua!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała fotorelacja! I książka bardzo mi się podoba...cały czas jestem pod wrażeniem czytajek, które tutaj prezentujesz - nie dość, że często tytułów nie znam, to jeszcze wydawnictw nie kojarzę:)
    A spacerowo u nas też, bez względu na pogodę...na razie jesień jeszcze fajna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszy mnie ten komentarz :) bo czasem mam wrażenie, że pewnie wszyscy te książki znają i dla nikogo nie są nowinką, a tu proszę, czasem komuś coś nowego pokażę :)

      Usuń
  3. Właśnie,właśnie,przydałby się nam taki koszyk na kasztany (i wszystko to, co Julek teraz z każdego spaceru sprowadza nam do domu - żołędzie, liście, patyki...wiesz, jak jest! :) Spacer musi być, wiadomo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koszyk kosztował 50 euro centów :D w berlińskim sklepie z używanymi zabawkami, go wypatrzyłyśmy z babcią Ewy :)

      Usuń
  4. Piękna:) My na razie jesteśmy na etapie książeczek materiałowych, ewentualnie tekturowych o niższych walorach estetycznych, a to z prostej przyczyny - całą z nich wiedza kończy w paszczy dziecka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my też zaczynaliśmy od mniej wychuchanych tytułów, właśnie ze względu na apetyt na książki ;)

      Usuń
  5. o moim Dziewczynom by się spodobał taki spacer:) a Ewa ma czadowe trampy:))) i widzę, że Wy po kasztany bardziej przygotowane wychodzicie - mi dziś połowa z kieszeni pouciekała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wózek, koszyczek, kieszenie - setki kasztanów z nami mieszka :D

      Usuń
  6. cudnie, cudnie, cudnie!!! :D aż chce się wyjść, teraz, zaraz. Twoje fotki są zawsze bardzo inspirujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! :) i idź teraz, zaraz - piękne słońce jest!

      Usuń
  7. spacery, kasztany, conversy i książeczka... podoba mi się wasza jesień:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super książka ! No i twarda ;) coś dla mojej Małej :)
    zakochana jestem w trampkach Ewci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trampki kosztowały mnie całe 5 zł i też jestem w nich zakochana :)

      Usuń
  9. koszyk na kasztany z ptaszkiem- Olga, bomba no! Zamawiam książeczkę- klikam klikam, patrzę na adres, a Czerwony Konik to niemal moi sąsiedzi, szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szok! my polecamy jeszcze "Urodziny prosiaczka" i "Zimowe popołudnie"! a zaraz w sprzedaży "Drugie urodziny prosiaczka" :)

      Usuń
  10. książka super, ale jaki koszyk na kasztanki! wspaniały przydałby nam się taki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyżej już pisałam, że koszyczek to strzał w berlińskim sh :) pół euro kosztował :]

      Usuń
  11. koszyczek na kasztanki mnie rozbroił! w ogóle w tym roku kasztany mnie cieszą chyba jeszcze bardziej niż Julę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie rok temu ja się jarałam, a w tym roku palmę pierwszeństwa ma Ewka. cieszy się, jak tylko widzi kasztana :)

      Usuń
  12. Świetnie! Jak ja żałuję, że Syn chory i nie możemy korzystać ze słonecznej jesieni :/ Jak ja uwielbiam Ewkowy styl ubierania, który Jej serwujesz! Bomba!

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie książki...a kategoriami wiekowymi nie ma się co przejmować...ja ostatnio w sh wynalazłam książkę dla wiki...wertuję ją ciągle, po swojemu do niej mówi...książka na pewno nie dla dziei w jej wieku..no bo kto to widział żeby 15miesiecznemu dziecku kupować książkę po angielsku z nauką liczenia?:P
    Myślę że kiedyś do niej dorośnie..teraz ją czytamy po swojemu...

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna książeczka, u nas jak na razie żądzą książeczki o zwierzętach i pojazdach innych młody nie chce czytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. ale piękna jesień jest na Waszych zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
  16. To bardzo wielka radość znajdować takie relacje ze Spaceru! Jestem bardzo ucieszona! :D. Marta Liszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a my jesteśmy ucieszeni, że autorka ilustracji do nas zaglądnęła. ale przede wszystkim, że stworzyła "Spacer" :))

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)