13 września 2012

Nadmorskie klimaty

Dawno nie miałam takich zaległości w blogowaniu... Ale powoli, powoli urlop dobiega końca, a ja biorę się w garść :) Codziennie dzieje się COŚ. A to pierwsza (adaptacyjna i kontrolna) wizyta z Ewą u dentysty, a to pierwsze cztery godziny w klubie malucha, a to noce bez pieluchy (ale za to z wędrówką do łóżka rodziców...) :) Nie ma czasu, by oddech złapać, a co dopiero blogować!
Ale zdjęcia nadmorskie przebrałam i niemałe stadko dla Was wybrałam (ależ rymem zapodałam wieczorną porą :D). W roli głównej rzecz jasna ona! Ona, prowiant, zwierzak kudłaty. I - choć nie widać tego na wybranych przeze mnie zdjęciach - Ewa czyta. Wciąż czyta. Codziennie. I nie poprzestaje na 20 minutach :) Niebawem nowe tytuły, ekscytacje i radości przy lekturze. Tymczasem pstryki i dwa słowa na koniec :)
















Nie będę wnikać - jak było. Zawsze jest dobrze :) Jak się jest w świetnym towarzystwie to, czy słońce, czy deszcz - zawsze zabawa jest przednia. A nasza ekipa jest po prostu świetna :)

PS Wyniki Książkobrania? Cierpliwości! :) Będą... W poniedziałek! Tymczasem znowu wybywam, wracam w niedzielę!