22 września 2012

22 Wielkie zmiany w małym świecie

W naszym małym świecie wielkie zmiany. Wrzesień, prócz kasztanów i chłodnego powietrza, przyniósł nam wszystkim nowe wyzwania i doświadczenia.



Ewa raz w tygodniu chodzi na cztery godziny do Klubu Malucha, który w domu szumnie nazywamy przedszkolem. Wizje histerii i wrzasku nie sprawdziły się. Bo Ewulczita tak wyrywała się do zabawek i dzieci (tak, w te kolejności ;)), że ledwo zdążyłam zdjąć jej buty... Podczas pierwszej wizyty, tak się zapomniała, że zupełnie wyleciało jej z głowy, że nie ma pieluchy :D Całe szczęście później zaczęła o tym pamiętać.
Jeszcze raz ponudzę się na kanapach z okiem na blondynę, a potem zacznę wychodzić z klubiku. Najpierw na krótko, a potem na prawie cztery godziny. Trzymajcie kciuki! Za mnie! Ewka cały tydzień papla, że pójdzie do przedszkola i będzie przygoda :)


Łóżeczko ze szczebelkami zdemontowane. Ewa dostała własną, pełnowymiarową sofkę. I właśnie wczoraj wszystko pięknie przygotowaliśmy i... - Ja. Chcę. Spać. Na. Duzim. Łóżku! Ja. Lubię. Duzie. Łóżko! - zawołała Ewa.
I tak to. Wzięliśmy naszą terrorystkę do nas, uśpiliśmy i przenieśliśmy na jej nowe łóżko. O 6.02 usłyszałam tupot bosych pięt i poczułam bezpardonowe ładowanie się na mnie, moszczenie się i targanie kołdrą.
- Mama. Zrób. Mi. Mleko. Teraz - oznajmiła zimnostopa.
- A może trochę grzeczniej? - mruknęłam z nosem w poduszce.
- Plosę - dodało dziecko a ja wstałam.


Ewa w przedszkolu jest grzeczna, czy może trafniejsze będzie określenie - współpracująca. Słucha cioć, podporządkowuje się ich pomysłom. Ewa w domu... Cóż... Już wspominałam o terrorystce? ;) Nie jest tak, że rozrabia bez przerwy, ale czasem, czasem naprawdę daje mi popalić. Potrafi podstawić sobie krzesło i wleźć na nasz wysoki parapet, by śmiać się patrząc z góry. Potrafi wiele razy dziennie tłuc rączkami o klawiaturę laptopa wrzeszcząc dziko. Tak, ona tak robi. I wiem, że to próba zwrócenia na nią uwagi, ale i tak tracę cierpliwość. I ani prośba, ani groźba nie działa, a na pytanie, dlaczego tak robi, Ewa odpowiada: - Bo Tramal tak może!
No tak. Oczywiście. Szkoda, że jej koci starszy brat nie może z nią pogadać od serca ;)


22 komentarze:

  1. No to pięknie się Ewa zaprzyjaźnia z klubem malucha! Oby tak dalej! Dzielna dziewczynka :)
    Zdjęcie przy stole z kotem...no genialne...
    My też niedługo Olka będziemy przenosić do "jego" łóżka... zobaczymy jak nam pójdzie :)
    Miłego weekendowania!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze będzie, z tymi przenosinami :) trzymam kciuki :))

      Usuń
  2. Ewa to już naprawdę duża dziewczynka - dorasłe łóżko, przedszkole. Super! Gratulacje. A Tobie cierpliwości życzę. U mnie chyba też terrorystka rośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby się wie, że takie to etapy rozwoju, ale i tak ma się nadzieję, że "mnie to nie będzie dotyczyć" ;)

      Usuń
  3. Pościelowa fotografia cudna i te maki...
    Moja mała terrorystka walczy kilka razy dziennie, gdy nie pozwalam oglądać Świnki Peppy, a ona "chce caly dzień" i ostatnio buntuje się strasznie przy ubieraniu (a sika w majtki, więc przebieram często), bo ona "chce być golas"...
    Cierpliwości życzę i Tobie, i sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka też lubi na golasa biegać :)
      cierpliwości, cierpliwości...

      Usuń
  4. No to Ewka ma pierwsze "przedszkolne" godz za sobą:))))super..oby tak dalej:)))
    A dzikie momenty już się mojej Wice zdarzają też...mam tego po dziurki w nosie czasem...i chociaż mam przygotowanie pedagogiczne i nie lada cierpliwość (tak mi się wydaje że mam) to czasem chcę po prostu odpocząć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem jest po prostu niezbędne :) dla zdrowia psychicznego matki :)

      Usuń
  5. u nas też terroryzm szeroko zakrojony:) z Klubem Malucha zaczynamy od października...

    cierpliwości Matka!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj znać, jak Lenon będzie się sprawował :)

      Usuń
  6. nie mogę znaleźć przycisku "Lubię to"
    Zachowanie grzeczno-niegrzeczne jest typowe dla maluchów, często tak jest ze w przedszkolu współpracują, a w domu rozładowują energię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi, bo go nie ma :)
      a jak "przestawić" malucha? :D żeby tam rozrabiał, a w domu cud-miód-orzeszki? :D

      Usuń
    2. A jak przestawia się malucha żeby tam cud-miód-orzeszki i współpraca, a w domu rozrabiał? Help!

      Usuń
  7. jakie duuuże łózko... teraz mozna tarzać się w nim na całego :)
    powodzenia w nowym przedszkolnym światku dla córci !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łóżko, a raczej kanapa, ze zdjęcia jest ewkowych rodziców. i tak, tarza się na nim nie zostawiając nam miejsca :D

      Usuń
  8. ojej to całkiem spore zmiany i taki ekstra start :)
    super!

    OdpowiedzUsuń
  9. :D ach te ostatnie foto jest boskie ! super że Ewcia chętnie bawi się zabawkami, i z dziećmi i że nie było żadnej histerii ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I mój poślad załapał się na zdjęcie! ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też miałam plan posłać Matyldę na takie jednodniowe przeszkolę ale mała jeszcze czasem zapomina, że nie nosi pieluszki więc musimy troszkę poczekać. Matylda podobnie jak Ewa traktuje kota, on może a ja nie to jest największy nasz problem, pozdrawiam mama innej zbuntowanej dwulatki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj jak ja bym chciała, zeby Ninka tak łatwo i z uśmiechem szła do przedszkola ... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tam od razu "nie może pogadać"...A na tym parapecie to niby co? No pogaducha odsercowa się czyni:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Weszłam przypadkowo, ale po przeczytaniu kilku postów postanowione - ZOSTAJĘ! :D Ale tu Ciebie fajnie! Naśmiałam się z tej Twojej "terrorystki". Dodałam już Was do ulubionej listy więc będę częściej zaglądać ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)