12 września 2012

Zoom!

Przedzieram się przez gąszcz zdjęć. Z maczetą ;) Doprawdy. Ileż można zrobić zdjęć dziecka bawiącego się w piasku? Setki! :) Zatem zanim podaruję Wam garść pourlopowych pstryków, proponuję zoom. Zoom na dodatek, który sprawia radość małym i dużym. Zoom na koszulkę, która równocześnie jest bardzo fajną inicjatywą. I na końcu zoom na zabawę, w którą można bawić się na plaży, w górach, w parku, wszędzie! Gotowi?



Pamiętacie tatuaże z gum do żucia? :) Jaka to była frajda! Choć, szczerze mówiąc, nigdy nie byłam zadowolona z wzoru, który mi się trafił... A Ewa? Ewa jest zadowolona! Na Ewy przedramieniu zamieszkał kolorowy lizak. Każdy człowiek był informowany, że oto tutaj, właśnie tu - Ewa ma tatuaż :)
Tattly to marka zmywalnych tatuaży dla dzieci w każdym wieku, którą stworzyła pewna mama z NY. Szukając fajnych tatuaży dla swojej córki zauważyła, że nie ma nic co by się jej podobało, postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce. Do kreacji tatuaży Tattly zaprasza ilustratorów i disegnerów  z całego świata, tworząc oryginalne projekty. Tatuaże są całkowicie bezpieczne dla skóry dziecka, nie zawierają toksycznych substancji.
Czytam na stronie sklepu NikiNiki (KLIK), skąd pochodzą tatuaże. Kolejny raz matka, która nie mogła nigdzie znaleźć odpowiadających jej rzeczy, stworzyła coś sama. Klaszczemy dziko i gwiżdżemy z entuzjazmem, tak nam się podoba wynik jej pracy :) I tylko trochę nam szkoda, że te tatuaże odkryliśmy tak późno! Nic to - lato 2013 powitamy z bardzo kolorowymi ramionami ;)


Z tego samego sklepu pochodzi nasza koszulka w słonie. Słyszeliście kiedyś o t-shirtach NikiNiki? Fajna sprawa! Bo po pierwsze - t-shirty ozdobione są autorskimi pracami, stworzonymi przez ilustratorów z całej Europy. Po drugie - wyprodukowane są w limitowanej ilości 30 sztuk. Nasze słonie stworzyła Lookarna, której prace można znaleźć na tym blogu KLIK. Kolekcja tegoroczna jest już porządnie przetrzepana i niewiele zostało małych rozmiarów (nad czym ubolewam). Na pocieszenie pozostaje mi fakt, że niebawem wiosna, a wtedy NikiNiki wypuści nowe wzory :) Byle do wiosny, byle do wiosny! Tu możecie podejrzeć, jak wyglądają pozostałe t-shirty - KLIK!


A teraz o zabawie :) Naszą nową tradycją stało się malowanie kamieni. Póki Ewa z kredkami i mazakami obchodzi się raczej dziko i bazgrze porwana namiętnością do rysowania, odrysowywania, ciapania... Ja przejęłam wodoodporne markery i pokryłam wzorkami stos kamieni. Ewa się bawiła, ALa z domku obok się bawiła, dwóch małych chłopców przybiegło i ze zdziwieniem oglądało każdy kamień.
Kilka kamoli przyjechało z nami do domu, ale większość... porozrzucałam po plaży! Wyobrażam sobie uśmiech dziecka (małego lub dużego), który zorientuje się, że z piasku spogląda na niego kamienny pies. Hau, hau! ;)


Tym razem nie zapomnę i wspomnę, że przecudnej urody chustkę w koniki otrzymałyśmy od Zezuzulli, co łapskami czaruje :) Dziękujemy! Blog zdolniachy KLIK

PS Wszyscy już stoją w kolejce do książek? Książkobranie kończy się dziś o północy! KLIK