10 października 2012

Mazaje listonosza

Nowa miłość Ewy - akwarele. Chowam je, bo gdyby leżały na wierzchu mazałaby po kartkach cały czas. A tak - dawkuję jej te chwile z mazajami. Kartki cierpliwie piją całą wodę szczodrze nakładaną pędzelkiem. Dopóty piją, dopóki się nie rozerwą. - Mama, trzeba mi dać kartkę nową! - huczy Ewa i czeka.
- Mama, trzeba mi wodę zmienić! - domaga się artystka. A mama daje, zmienia, dolewa, czyści pomazane farbki... A wieczorami tworzy wąsate koty, w sam raz do pokolorowania. Albo skrzynkę na listy tworzy. By Ewa mogła być panią z okienka pocztowego, listonoszem i klientką poczty. Równocześnie!